SEZONÓWKI: RÓB KAWĘ, IDZIEMY NA ZAKUPY!
Zapraszam na kawę! Cappuccino? Espresso? Latte? A może jednak herbata? Ależ proszę bardzo, co kto woli :) Za nami już styczeń, a ja nadal jestem w trakcie minimalizowania mojej szafy. Z żalem musiałam pozbyć się starej bluzy i kilku innych rzeczy, które swoje lata świetności mają za sobą. Choć jestem ogromnie zadowolona z mojej szafy, to siłą rzeczy pewne elementy będę musiała z czasem uzupełniać. Przez jesień i zimę nie kupiłam nic nowego, jednak widzę, że kilka rzeczy będzie wymagało wymiany, ale to nie wszystko. Chcę uzupełnić moją garderobę o ubrania i dodatki, których brak dość często zauważam w tym sezonie.
MOJE AKTUALNE ZIMOWE PLANY
#1 SZARY WEŁNIANY SZAL. Często mi go brakuje, bo ten brązowy bądź we wzór nie zawsze pasuje do reszty rzeczy jakie chcę założyć. Wiem dokładnie jak ma wyglądać i jestem w trakcie poszukiwań.
#2 WEŁNIANY KARDIGAN. Uwielbiam kardigany i noszę je bardzo często, ale nie zimą. Przyczyna jest bardzo prosta. Te które mam są dość mocno przeskalowane i ledwo się mieszczą pod zimową kurtką, co jest zwyczajnie niewygodne. Potrzebuję taki kardigan, który będzie ciepły, ale jednocześnie nada się pod kurtkę.
#3 WEŁNIANY SWETER. W tamtym roku wymieniłam 2 swetry na nowe i po ostatnim przeglądzie szafy widzę, że dobrze by było pomyśleć o kolejnych. Jeśli trafię na coś w moim stylu to pewnie się zdecyduję.
#4 WYMIANA KILKU BAZOWYCH ELEMENTÓW typu podkoszulki czy bluza do chodzenia po domu w zamian za tą, której musiałam się pozbyć.
Wprawdzie robię znacznie mniej zakupów niż kiedyś, ale nadal tak samo je lubię. Powiem więcej - są dla mnie jakąś formą przyjemności i nareszcie stworzyłam sobie takie warunki, by tą przyjemność odczuć. Jak? Kiedy robię zakupy online, to w domu. Planuję je. Nawet jeśli zdarzy mi się odruchowo wejść na jakąś stronę sklepu w telefonie, wolę zapisać sobie to co znalazłam i odłożyć zakup na odpowiedni moment.
Włączam ulubioną muzykę, staram się być w miarę wypoczęta i zrelaksowana. Popijając kawę (bez kawki nie ma zakupów!) spokojnie przeglądam stronę, z której coś w danym momencie chcę/potrzebuję. Mam czas i przestrzeń do tego, by na spokojnie pomyśleć, przyjrzeć się detalom, zastanowić się jak dana rzecz będzie pasować do reszty i czy faktycznie wprowadzi coś nowego. Nigdzie się nie spieszę, daję sobie tyle czasu ile potrzebuję. Kupuję coś dopiero wtedy gdy jestem całkowicie pewna i nie staram siebie samej przekonywać do czegokolwiek. To była zmiana, której potrzebowałam. Robię to co lubię, tak jak lubię i na dodatek dokonuję o wiele bardziej świadomych, przemyślanych wyborów. Kiedy przyjdzie paczka to z przyjemnością ją otwieram i zostawiam jeśli dana rzecz jest zgodna z moimi oczekiwaniami.
Dzięki temu ograniczeniu zakupów tylko do określonych warunków jakie chcę mieć spełnione, daję sobie więcej czasu na przemyślenie. Wielokrotnie zdarzyło się tak, że zwyczajnie nie wracałam już do tych sklepów, w których coś na szybko znalazłam będąc poza domem, bo uznałam, że to jednak nie jest to czego szukałam.
A co w takim razie z zakupami stacjonarnymi? Też je lubię! :) Tak samo jak w przypadku sklepów online trzymam się jednak pewnych "zasad", by stworzyć sobie jak najlepsze warunki. Planuję gdzie konkretnie chcę iść i na jakie działy zwrócić uwagę. Niejednokrotnie też robię tak, że zaglądam wcześniej na stronę danej marki, by wiedzieć czego mniej więcej mogę się spodziewać. Jeśli coś zwróciło moją szczególną uwagę i jest dostępne stacjonarnie, staram się to przymierzyć, by jak najlepiej dopasować rozmiar.
Może zabrzmi to nieco dziwnie, ale.. idąc do sklepu nie nastawiam się z góry na faktyczne dokonanie zakupu. Znam już swój styl i mam konkretne wymagania wobec ubrań, przez co znalezienie czegoś co będzie w 100% "moje" wcale nie jest takie proste. I o to mi właśnie chodzi :) Nawet jeśli coś wizualnie mi się podoba, ale mam jakiekolwiek wątpliwości, odkładam zakup na później, czasem też zupełnie rezgnuję. Wychodzę z założenia, że nawet jeśli coś mi się podoba, nie oznacza, że MUSZĘ to mieć. Wybieranie czegoś na siłę praktycznie nigdy nie kończyło się u mnie dobrze, więc o wiele bardziej wolę odpuścić. Nawet jeśli nic kompletnie nie znajdę to wypad uważam za udany - mam nowe inspiracje, a znajdę coś "mojego" kiedy indziej.
"To, że coś Ci się podoba wcale nie oznacza, że musisz to mieć.
Daj sobie przestrzeń i tyle czasu ile potrzebujesz."
Mogłoby się na pozór wydawać, że stawianie sobie takich ograniczeń to niepotrzebne utrudniaie życia. Ja widzę to zupełnie inaczej. Takie ograniczenia sprawiają, że jestem o wiele bardziej zadowolona zarówno z dokonywanych wyborów, a właśnie na tym mi zależy.
Jak u Ciebie wyglądają zakupy? Masz już jakieś plany na ten rok? Daj znać w komentarzu :)
♡ Estera


Komentarze
Prześlij komentarz