STYLE STORY: POCZĄTEK
Każdy z nas ma jakąś historię, również tą związaną z ubraniami. Jedna będzie krótsza, druga pełna zmian i przełomów, ale każda z nich jest istotna, bo jednak doprowadziła nas do miejca, w którym teraz jesteśmy.
Zabrzmiało to może zbyt wzniośle, ale trzeba przyznać, że bez względu na to jakie mamy podejście do mody czy zakupów, ubrania odgrywają jakąś rolę w naszym życiu. Mają niewątpliwą wartość użytkową, ale dla niejednej osoby są wręcz formą sztuki, czymś, czym mogą wyrazić siebie i swój styl.
Jaka była moja historia? Nie będę wnikać w szczegóły i pisać tu kwiecistych poematów na temat mojego stylu, który kształtował się od dzieciństwa, choć patrząc na pierwsze świadomie wybrane ubrania to.. moja artystyczna dusza uwidoczniła się dość szybko:) Mówiąc krótko, byłam jedną z tych osób, które regularnie robią zakupy w sieciówkach, starając się znaleźć coś ładnego w ramach "odświeżenia" swojej garderoby i sprawienia sobie przyjemności. Bardziej zwracałam uwagę na wygląd i cenę ubrania, niż jego jakość czy skład, choć ciągle wydawało mi się, że moje wybory są rozsądne.
W pewnym momencie poczułam potrzebę zmian, ale kompletnie nie wiedziałam od czego zacząć. Czytałam mnóstwo książek i artykułów o tym jak zbudować idealną garderobę, stopniowo ucząc się jak wielką rolę odgrywa jakość i bycie konsekwentnym. Zaczęłam na bieżąco zapisywać wszystkie swoje wnioski i szczerze mówiąc kiedy teraz czytam pierwsze notatki sprzed blisko 10 lat to uśmiecham się sama do siebie. Z jednej strony do dziś zgadzam się z tym co wtedy pisałam, a z drugiej strony widzę, ile czasu potrzebowałam, żeby osiągnąć ten cel, o którym wtedy marzyłam.
Tworzenie garderoby to proces ciągły, on praktycznie nigdy się nie kończy. Wiem, że nadal będę się uczyć i wyciągać kolejne wnioski. Fajnie jednak jest czasem cofnąć się do przeszłości :) Zajrzyjmy więc do moich notatek z 2017 roku i zobaczmy, co tam Estera pisała... Ja chętnie wprowadzę na nowo któryś ze swoich pomysłów, a być może ktoś z Was akurat jest teraz w podobnym momencie co ja wtedy i znajdzie tu dla siebie coś przydatnego. Po to właśnie powstaje ta seria, by w taki luźny, niewymuszony sposób pogadać o modzie i zainspirować do małych wielkich zmian.
ZIMA 2017
" Kiedy przypatrywałam się zawartości swojej szafy i kompletowałam wishlistę na jesień i zimę, wszystko wydawało się bardzo proste. Sądziłam, że dokładnie wiem czego potrzebuję i z łatwością zapełniłam prawie całą kartkę. Jednak to dopiero czas zweryfikował moje faktyczne potrzeby. Dopisywałam kolejne rzeczy, a niektóre z tych zapisanych wcześniej okazały się mniej pilne. No cóż, w końcu nigdy wcześniej nie tworzyłam takiej listy ani nie zwracałam uwagi na świadome budowanie swojej garderoby.
Ogromnym plusem zakupów z wishlistą jest silniejsza motywacja by trzymać się planu. Zmobilizowało mnie to do kupienia kilku podstawowych rzeczy, które były mi bardzo potrzebne, a wiem, że prawdopodobnie nadal odkładałabym ich zakup na później. Spisane wszystkiego na papierze pozwoliło mi realnie ocenić swoje możliwości - wiem na co mogę sobie pozwolić, a z czym lepiej się wstrzymać.
I właśnie to wsrzymanie się od zakupu jest najtrudniejsze! Przekonałam się jednak, że trzymanie się wishlisty ma sens. Jeśli już chce się znaleźć konkretną rzecz i ma wobec niej jakieś wymagania, to warto jej spokojnie poszukać. Bycie konsekwentnym w tej kwestii jest bardzo trudne, szczególnie dla kogoś takiego jak ja... Lubię zakupy i lubię też "dobre okazje". Rzadko decyduję się na coś w regularnej cenie, zdecydowana większość moich ubrań pochodzi z wyprzedaży czy akcji rabatowych. W kwestii butów i dodatków jest dokładnie tak samo, ciężko jest mi wydać na nie dużą kwotę."
Pisałam to wtedy, gdy szukałam butów na zimę i ostatecznie zdecydowałam się kupić porządne skózane kozaki, które mam do dziś i noszę z przyjemnością. Nie mam potrzeby kupować kolejnych takich butów, bo te, kóre mam są dobrze dopasowane do moich potrzeb. Takie z pozoru mało istotne decyzje, które podejmujemy dzisiaj, w jakiś sposób mają wpływ na przyszłość. Gdybym nie wprowadziła zmian w swoim sposobie myślenia, być może niejeden raz musiałabym ponownie podchodzić do zakupu tej samej rzeczy. Bynajmniej nie chodzi mi o to, żeby żyć ponad stan i w wysokiej cenie upatrywać gwarancji równie wysokiej jakości. Casami zdarza się też, że tania rzecz z sieciówki okazuje się świetna i służy nam przez lata - ja sama też takie rzeczy mam. Chodzi mi raczej o to, by być szczerym wobec samego siebie. Tworzenie wishlisty - tej naszej wymarzonej "listy zakupów" - jest naprawdę przydatnym narzędziem, ale przekonałam się, że z tego narzędzia też trzeba się nauczyć umiejętnie korzystać. Postawienie jakości ponad ilość jest tym bardziej trudne, gdy ta lista jest wypełniona po brzegi. Tu też "mniej znaczy więcej". Będę wracać jeszcze do tego tematu i postaram się szerzej opisać jak tworzyć taką wishlistę i na co zwrócić uwagę.
Czy Ty też tworzysz swoją wishlistę? Może masz jakieś sposoby na planowanie zakupów do swojej szafy? Podziel się swoimi pomysłami w komentarzu ;)
♡ Estera
Komentarze
Prześlij komentarz