STYLE STORY: JAK TRZYMAĆ SIĘ USTALONEGO BUDŻETU



  Pisałam ostatnio o moich planach na uzupełnienie zimowej garderoby. Mam już całkiem konkretny obraz tego co jest mi potrzebne i powoli sobie realizuję ten plan, szukając elementów z wishlisty. Teraz taka krótka lista życzeń i brak pośpiechu są dla mnie już zupełnie naturalne, ale uwierz mi - nie zawsze tak było. Potrzebowałam sporo czasu.

"Jeśli ktoś lubi zakupy, trudno jest w ogóle myśleć o ustalaniu określonego budżetu. Dlaczego tak się dzieje? Tłumaczenie, że trafiło się na wyjątkową okazję jest delikatnie mówiąc marne. Prawda jest taka, że okazje trafiają się zawsze. Tylko... czy naprawdę potrzebuję wszystkich tych rzeczy? A nawet jeśli tak, to czy koniecznie muszę je kupić akurat teraz? Zrezygnowanie z jakiegoś zakupu czy przełożenie go na inny termin nie będzie żadną katastrofą." 

    Zanim zaczęłam przebudowywać swoją garderobę, planować wishlistę i budżet, moje zakupy były totalnym dziełem przypadku. Pełno było tu ładnych rzeczy, ale ciężko mi się je ze sobą zestawiało i często łapałam się na tym, że miałam więcej eleganckich ubrań niż potrzebuję, podczas gdy brakowało mi takich do codziennego użytku. O składach i jakości to już może lepiej nawet nie wspomnę.. :) Przyszedł jednak moment, gdy coraz więcej wiedziałam o tym jakie materiały warto wybierać, jak czytać składy i na co zwracać uwagę. Wtedy, gdy pisałam tamte słowa, właśnie budowałam swoją szafę od podstaw i chciałam jak najszybciej wymienić większość rzeczy na te lepszej jakości. Kiedy usłyszałam o czymś takim jak wishlista to byłam zachwycona. Sądziłam, że jest idealnym rozwiązaniem moich problemów. Spisywałam w notesie wszystkie w moim odczuciu "absolutnie niezbędne" rzeczy, starając się każdego miesiąca coś z tej listy kupić. Oczywiście nie obyło się bez ciągłego dopisywania kolejnych "niezbędnych" elementów.. :)

"Właśnie po to tworzy się wishlisty. Gdy mamy taką listę przed sobą, to sukcesywnie, w ciągu kilku miesięcy skompletujemy te niezbędne elementy, rezygnując ze wszystkich mniej potrzebnych." 

     Problem tkwił w tym, że narzuciłam sobie zbyt szybkie tempo... Z jednej strony to nawet rozumiem. Wiesz, to był ten moment, kiedy zdobywasz nową wiedzę i masz wrażenie, że w danym temacie rozumiesz już WSZYSTKO; chcesz jak najszybciej osiągnąć jakiś cel, który na początku wydaje się być bardzo realny. Ustaliłam sobie określoną miesięczną kwotę na zakupy i sądziłam, że to wystarczy. Ostatecznie wyszło tak, że trzymałam się tego budżetu tylko umownie, a nawet uważałam swoje podejście za rozsądne kiedy czasami go przekroczyłam. Równie rozsądnie też o tym pisałam:

"Jak skompletować taką listę, by być z niej zadowolonym? Na początku najlepiej jest skupić się na tych najważniejszych, bazowych ubraniach i dodatkach. Nie można też zapomnieć o tym, co się nam zużyło w poprzednim sezonie i musimy to wymienić na coś nowego. Wishlista i z góry określony budżet to podstawa kontrolowania samego siebie i swoich wydatków"

    Przeglądam właśnie z ciekawości te moje wishlisty z 2017/2018. Na pozór wydawały się całkiem ok, ale były zbyt rozbudowane. Tak długa lista i zbyt szybkie tempo spowodowały, że często próbowałam iść na skróty, szukając czegokolwiek co będzie w miarę pasowało do opisu i mnie zadowoli. Domyślasz się pewnie, jak to się skończyło :) Taki pośpiech i próbowanie zadowolenia siebie na siłę zwyczajnie nie mają sensu. 

    Po kilku latach zaczęłam podchodzić bardziej rygorystycznie do planowania budżetu i bardzo rzadko go przekraczałam, ale pojawił się kolejny problem. Kiedy z wishlisty zniknęły "niezbędniki", to nieraz pozwalałam sobie na zupełnie przypadkowe zakupy, bo akurat mieściły się w mojej ustalonej kwocie. Nim się obejrzałam, moja szafa znów wypełniła się po brzegi rzeczami, które wcale nie były mi potrzebne. Wniosek? Warto nie tylko stawiać na jakość i zwracać uwagę na skład materiału, ale też regularnie weryfikować swoją wishlistę i się jej trzymać. Może się okazać, że to, co wydawało się nam potrzebne, wcale takie nie jest. 

    Przebudowa szafy czy zmiana stylu to proces ciągły, a nie wyścig. Kiedy zwolniłam tempo z jakim nowe rzeczy trafiają do mojej szafy, nareszcie mam szansę zaobserwować, jak dobrze ona funkcjonuje i jak niewiele tych nowości potrzebuję. Czy nadal ustalam miesięczny budżet? Raczej nie. Był dla mnie przydatnym narzędziem, ale teraz już patrzę na to nieco inaczej. Kupuję znacznie mniej niż kiedyś i mam inne potrzeby. Obecnie już tylko dokładam pojedyncze elementy do mojej garderoby i dbam o to, by podchodzić selektywnie do moich zachcianek. Tak, selektywność to dobre słowo. Lubię bawić się modą i czerpię z tego tyle samo (a może nawet więcej?) przyjemności co kiedyś. Oczywiście ciągle się uczę i pewnie wyciągnę jeszcze wiele wniosków, ale autentycznie cieszę się tym, co już udało się ogarnąć. Moja szafa jest inna niż kiedyś - teraz to właśnie taka "selekcja" najlepszych ubrań i dodatków jakie znalazłam.

Jeśli jesteś akurat w momencie przebudowy swojej garderoby, ustalenie budżetu może się okazać świetnym pomysłem. Zwróć jednak uwagę na kilka rzeczy:

# Zastanów się, jaka forma budżetu będzie dla Ciebie najlepsza. Może to być kwota na 1 miesiąc, sezon lub cały rok.  

# Przyjrzyj się swojej wishliście i przemyśl, czy nie jest zbyt ambitna. Zaznacz to co chcesz kupić w pierwszej kolejności, a inne rzeczy odłóż na później.

# Na początku nowego sezonu warto jest chwilę wstrzymać się od zakupów i dobrze przyjrzeć swojej garderobie. Może się okazać, że potrzebujesz zupełnie innych rzeczy niż Ci się wydawało. Regularnie weryfikuj swoją listę i sprawdzaj jak to, co planujesz kupić pasuje do tego co już masz.

# Warto być wobec siebie szczerym. Jeśli naprawdę chcesz trzymać się ustalonego planu i widzisz, że wydana przez Ciebie kwota zbliża się to limitu lub wszystkie rzeczy z Twojej listy już są kupione, poczekaj z dalszymi zakupami i naciesz tym, co już masz w swojej szafie. 

 

Co sądzisz o ustalaniu budżetu na zakupy ubraniowe? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu :)

 

♡ Estera 

Komentarze