KOSMETYCZNIE: DENKO

  

   Pora na pierwsze denko kosmetyczne na tym blogu :) Kosmetyki zużyte do końca, więc mogę powiedzieć o nich coś więcej i stwierdzić, czy chcę kupić je ponownie.

   Kolejne rzeczy mam na wykończeniu, jest też kilka zmian i wniosków z testowanych nowości, coś też zakupiłam i niebawem opiszę swoje pierwsze wrażenia. Wiosna zapowiada się bardzo ciekawie! Teraz bez zbędnego rozpisywania się, zapraszam na denko :)

DENKO  

 #1 SKIN1004 Probio-Cica serum 

[Pisałam o nim szerzej w TYM poście] 

    Jest to naprawdę dobry kosmetyk, który odżywia i nawilża skórę. Probiotyki są jednym z kluczowych składników aktywnych w mojej pielęgnacji. Teraz po zużyciu całego opakowania stwierdzam jednak, że to jest raczej kosmetyk przeznaczony dla skóry normalnej/suchej, potrzebującej wielowarstwowej pielęgnacji. Nie wiem, czy będę wracać do tego produktu, raczej wolę przetestować coś innego lub wrócić do któregoś z ulubieńców. 

 

  

#2 COSRX Ultimate Nourishing Rice Overnight Spa Mask

[Pisałam o nim szerzej w TYM poście] 

    Cudowny produkt, jeden z moich ulubieńców, do których będę wracać! Autentycznie było mi żal, kiedy się ta maska skończyła i pewnie niedługo kupię kolejne opakowanie. Sprawdzała się dosłownie w każdym momencie, nawet gdy skóra była podrażniona, czy kiedy pojawiały się jakieś stany zapalne. To był taki mój "opatrunek" w kremie.

 

 

#3 ABIB Pore Cleansing Oil Heartleaf Oil-Wash

    Był to mój pierwszy koreański olejek do demakijażu i przyznaję, że jest rewelacyjny.  Oprócz bazy kosmetyku mamy tu w składzie ciekawą mieszankę olejów, jest ich naprawdę sporo, bo aż 10. Do tego glukonolakton i ekstrakt z pstrolistki sercowatej. Oczywiście jest to jednak tylko kosmetyk do demakijażu, więc te substancje aktywne nie są najważniejsze, liczy się przede wszystkim to jak dokładnie oczyszcza skórę z resztek pielęgnacji, makijażu i wszelkich zanieczyszczeń - a ten olejek oczyszcza idealnie. Bardzo łatwo emulguje i tak dobrze zmywa się zwykłą wodą, że nieraz używałam go jako jedynego kosmetyku do dwuetapowego oczyszczania twarzy. Pozostawiał skórę gładką, czystą i przyjemnie nawilżoną. Oprócz tego całkiem przyjemnie pachnie, ale ten zapach wynika wyłącznie z ekstraktów roślinnych, nie jest perfumowany. Zostawiłam sobie po nim opakowanie, bo jest niezwykle poręczne i przelewam do niego olejek z Glamfox (który swoją drogą też jest rewelacyjny), by mieć go pod prysznicem. Chętnie do niego wrócę i przetestuję inne produkty od Abib :) 

 

 

#4 SOME BY MI Super Matcha Pore Clean Clay Mask

    W tamtym roku kupiłam sobie zestaw mini-produktów z serii Matcha, a ta maska została mi jako jedyna rzecz do zdenkowania. Jest to klasyczna maska oczyszczająca na bazie glinki, którą wzbogacono o ekstrakty z matchy, zielonej herbaty, wąkrotki azjatyckiej, kory wierzby białej i drzewa herbacianego. Dzięki temu nie tylko oczyszcza skórę, ale działa też przeciwzapalnie, seboregulująco i przeciwtrądzikowo, co rzeczywiście dało się odczuć. Nie podrażniała skóry, a jednocześnie bardzo ładnie oczyszczała pory, byłam z niej zadowolona. Stosowałam ją 1-2 razy w tygodniu i wystarczyła na kilkanaście użyć. Czy wrócę do tego produktu? Być może, ale mam w planach jeszcze inne produkty na liście życzeń.

 

 

#5 MARY&MAY Cica Houttuynia Tea Tree Calming Mask

 [Pisałam o nich szerzej w TYM poście] 

    Fantastyczne maski! To już moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie :) Mogę szczerze polecić również te maski z różową etykietką, z kwasem hialuronowym i pantenolem. Są świetne jakościowo, pięknie odżywiają skórę i nie spowodowały u mnie ani razu jakiegokolwiek podrażnienia, co już nieraz zdarzało mi się przy innych maskach. Nasączone są wodno-żelowa esencją i jest jej wystarczająco aż do ostatniej maseczki, a jednocześnie bardzo dobrze się trzymają i "nie zjeżdżają" z twarzy.

 

Jakie mam plany po zużyciu tych kosmetyków? 

 

# MIDHA Rice sebum Toner 

    W zamian za serum ze Skin1004 do mojej pielęgnacji już na stałe wskoczył tonik z MIDHA. Używam go już cały miesiąc i.. oj lubimy się, lubimy :) Cudowny produkt. O jego składzie pisałam więcej w TYM poście, a teraz powiem o moich wnioskach. Świetna, lekko mleczna konsystencja i wyraźnie widoczne nawilżenie to coś dla mnie. Ten kosmetyk to coś więcej niż tonik - jest jak leciutkie acz skuteczne serum nawilżające. Nie spowodował żadnych podrażnień i świetnie zgrał się z moją aktualną pielęgnacją. Widzę też w nim potencjał pod SPF latem, bo się ładnie z nim łączy i nie roluje.

 

 

# MARY&MAY Rice Glutathione LHA Cleansing Oil 

     Moim aktualnym olejkiem do codziennego stosowania jest obecnie ten z Mary&May. Po ponad miesiącu testów śmiało mogę przyznać, że sprawdza się bardzo dobrze. Czy jest lepszy od Abib i Glamfox? Nie, ale jest to bardzo przyzwoita propozycja. Dobrze rozpuszcza makijaż (nawet wodoodporne kosmetyki), po umyciu pozostawia leciutki film na twarzy, który bezproblemowo się zmywa pianką, nie spowodował też żadnych podrażnień. Skóra jest cały czas w tak samo dobrej kondycji, a olejku używam z przyjemnością.

    Nie mam na ten moment żadnego nowego zamiennika za maskę z COSRX, bo mój krem na noc ma ogromne opakowanie (80ml) i kończy się mu PAO, więc skupiam się na tym by go spokojnie zużyć - jest zbyt dobry, by miał mi się zepsuć :) Zamiast glinkowej maski mam.. peelingującą rękawicę z ORGANIQUE, o której niebawem napiszę - jest świetna! Jeśli zaś chodzi o maski w płachcie to mam kilka nowości do testów, a w międzyczasie pewnie kupię kolejne duże opakowanie masek.

 

Co udało Ci się ostatnio zużyć? Jesteś zadowolona z tych kosmetyków? Daj znać w komentarzu ;) 

 

♡ Estera 

Komentarze

  1. Widzę same produkty z mojej ulubionej kategorii pielęgnacja twarzy - przypadkowo wyszło, czy celowo tak zaplanowałaś denko podziałem na kategorie? :) Nic oczywiście nie znam, ale nie dziwi mnie to, bo już wiem, że stosujesz głównie/tylko koreańską pielęgnację. Za to zaciekawiły mnie maski, zwłaszcza oczyszczająca - takie lubię najbardziej oraz serum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszło zupełnie przypadkiem, bo właśnie kończą mi się powoli szampony, a mąż pomaga zużywać odżywkę do włosów :D Będzie niebawem więcej masek, bo zamówiłam coś ciekawego ;)

      Usuń
  2. A co to jest denko?
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Denko" to dość popularne określenie takiej serii filmów/artykułów, gdzie pokazuje się produkty zużyte do końca (do dna) i opisuje jak się te kosmetyki sprawdziły przy dłuższym stosowaniu, czy kupi się je ponownie :) Mogłam napisać o tym kilka słów na początku wpisu - mój błąd! Pierwszy raz taki wpis robiłam :)

      Usuń
    2. No tak, denko, dno...rozumiem.
      Do ostatniej kropli zużywam płyny micelarne Eveline:-)
      jotka

      Usuń
    3. Jak coś jest dobre, to warto zużyć do ostatniej kropelki ;) Pozdrawiam cieplutko :D

      Usuń
  3. Nie znałam żadnego z tych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miło mi, że mogłam powiedzieć o czymś nowym ;)

      Usuń
  4. Nie znam tych kosmetyków...szybciej moja córka. Wydają się być bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu też ich nie znałam, ale kosmetyczka poleciła mi koreański SPF. No i się zaczęło :D Jestem z nich bardzo zadowolona.

      Usuń
  5. Bardzo lubię kremy do twarzy Yonelle i Lancome, zawsze wyskrobuję dno. Zauważyłam, że kosmetyki pielęgnacyjne przeważnie zużywam do końca, podobnie perfumy. Gorzej z kolorówką, tu zdarza mi się coś wyrzucić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, że masz już wypróbowane kosmetyki, te z Yonelle i Lancome pewnie są bardzo wysokiej jakości ;) W kwestii kolorówki mam podobnie jak Ty - mam tego niewiele, używam prawie codziennie, a i tak nie jestem w stanie zużyć tych produktów zanim się zepsują haha :D

      Usuń

Prześlij komentarz