Minimalizm a zadowolenie z szafy: kiedy twoja szafa jest wystarczająca?

 


    Odpowiedź na to pytanie może wydawać się z pozoru bardzo prosta: jeśli masz pasujące do siebie ubrania dobrej jakości, dopasowane do twoich potrzeb i bez większego wysiłku jesteś w stanie stworzyć zadowalające Cię zestawy zarówno na co dzień jak i inne okoliczności - to w teorii twoja szafa jest już wystarczająca. Po osiągnięciu tego stanu wystarczy tylko robić regularne przeglądy szafy i ewentualnie uzupełniać zużywające się elementy. 

    Proste? Oczywiście! Pewnie dla wielu osób właśnie takie podejście będzie świetnym rozwiązaniem, np. jeśli ubrania mają dla nich przede wszystkim wartość użytkową i nie specjalnie przepadają za zakupami, czy z różnych względów chcą przystopować z kupowaniem kolejnych rzeczy i skupić się wyłącznie na tym co mają. Wówczas koncept takiej garderoby jest wręcz idealny.

     Jest jednak też sporo osób lubiących modę i ceniących oryginalność. Dla nich ubrania są czymś więcej; są środkiem przekazu, formą wyrażenia siebie. Nawet jeśli nie śledzą na bieżąco trendów i nie kupują mnóstwa rzeczy, to i tak dość często "odświeżają" swoją garderobę, żeby ciągle znajdować nowe źródła inspiracji.  


    Ja jestem gdzieś pośrodku. Moda, wyrażanie siebie poprzez ubiór, próbowanie nowych połączeń kolorów, fasonów i faktur - to mój żywioł; ale nawet jeśli eksperymentuję, to nie lubię przesady. Ogromnie podoba mi się minimalistyczny styl i koncept niewielkiej garderoby konsekwentnie budowanej na jakości, a nie ilości. Mogę śmiało powiedzieć, że... już taką garderobę zbudowałam. To stwierdzenie było dla mnie bardzo odkrywcze, bo do tej pory zupełnie nie zwracałam uwagi na to jak dobrze funkcjonuje moja szafa. Cóż, czasem rzeczywiście jest tak, że w pogoni za osiągnięciem niemierzalnego celu zwyczajnie przegapiamy ten moment kiedy już go osiągniemy... 

    Jeszcze całkiem niedawno niemal każdego miesiąca kupowałam coś nowego, często więcej niż jedną rzecz. Moja wishlista ciągle była uzupełniana o kolejne punkty - było to zrozumiałe kiedy dopiero budowałam moją garderobę. Teraz z perspektywy czasu dostrzegam jednak, że nawet gdy już miałam solidną bazę szafy, moje nawyki zakupowe się nie zmieniały, a wishlista nie malała... Zaczęłam się zastanawiać, czego w takim razie mi jeszcze brakuje: kolejnego szarego swetra? Wełnianego płaszcza? A może czegoś jeszcze innego? 

 

 

 

 

    Szczerze mówiąc to nieraz wyczekiwałam, kiedy nadejdzie "ten" moment: kiedy kupię te wszystkie rzeczy z wishlisty i uznam, że już dość, wystarczy. Jakie to będzie uczucie? Czy będę już tak bardzo zadowolona z tego co mam, że zwyczajnie nie będę miała potrzeby dodawać tu nic więcej? Czy faktycznie uda mi się osiągnąć ten wyimaginowany cel, by moja szafa była z jednej strony minimalistyczna, a z drugiej dopasowana do moich potrzeb i charakteru? Jak to będzie, kiedy.. przestanę robić zakupy? Myślałam o tym, ale jednocześnie kupowałam dalej, nie zwracając uwagi na to, że tak naprawdę moja szafa już jest wystarczająca, a większość dokonywanych przeze mnie zakupów w ostatnim czasie to tak naprawdę zachcianki. Ciężko było przełamać w głowie to przeświadczenie, że już mi tych ubrań wystarczy. Kiedy jednak w końcu się przełamałam, by świadomie ograniczyć zakupy i przeanalizowałam jak się z tym czuję, odczułam spokój i zadowolenie. 

    To bardzo przyjemne uczucie, kiedy szykując się do wyjścia, zakładam moje sprawdzone, wygodne ubrania i wiem, że świetnie na mnie leżą. Bez względu na okazję, jestem z stanie stworzyć różne zestawy, które mi się nie nudzą. Wyjście do kina? Filharmonii? Na kawę? Wesele? Proszę bardzo, stylizacja gotowa :) To było właśnie coś, co chciałam osiągnąć. Wiem, że moja szafa jest wystarczająca i w moim stylu. Jeśli coś do niej dokupię, to będzie po prostu moja zachcianka. Nie ważne, jak bardzo by nie była przemyślana, to nadal zachcianka. I to jest ok, są to intencjonalne zakupy robione bez wyrzutów sumienia, a nawet sprawiające radość. Z drugiej strony to przeświadczenie pozwala mi też bez żalu robić sobie przerwy od zakupów. Ostatnia taka przerwa trwała jakieś 8 miesięcy, ale nie było to żadne wyzwanie w stylu "No buy", tak po prostu wyszło.

    Co planuję na wiosnę? Szczerze nie mam pojęcia :) Oprócz jednej upatrzonej od dawna rzeczy nie mam kompletnie żadnych planów, ale jeśli coś mnie szczególnie zachwyci i spełni wszelkie oczekiwania, to kupię i będę nosić. Mam już jednak wypracowany umiar oparty na pewnych założeniach, o których rozpisywałam się przez ostatnie tygodnie.


    Podzieliłam się z Tobą moją historią i przemyśleniami nie bez powodu. Być może i Ty czujesz jakąś potrzebę zmian, chcesz ograniczyć zakupy, a jednocześnie zmienić swoją szafę tak, by w pełni odpowiadała Twoim potrzebom. Nie podam Ci tu jedynej słusznej "recepty" na osiągnięcie Twojego celu. Bo to Twój cel i Ty najlepiej wiesz, jak go chcesz osiągnąć. Podpowiem Ci jednak kilka prostych sposobów, które okazały się u mnie pomocne. Tak w ramach inspiracji :)

 

 

 


# POŚWIĘĆ KILKA MINUT I ZASTANÓW SIĘ W JAKIM MIEJSCU JESTEŚ TY I TWOJA SZAFA.

 

    Jeśli rzeczywiście czujesz potrzebę zmian, to zastanów się z czego ona wynika. Jak w tym momencie oceniasz swoją szafę i dlaczego? Czy nastąpiły w Twoim życiu jakieś istotne zmiany, które rzutują również na garderobę?

    Wystarczy na to dosłownie kilka minut. Podczas porannej kawy w któryś weekend usiadłam naprzeciw mojej szafy i zadałam sobie w głowie te kilka pytań. Moje przemyślenia były takie: "Chcę mieć tylko to, co zapewni mi komfort i możliwość tworzenia różnych zestawów, bez poczucia nadmiaru. Szczerze mówiąc, to mam praktycznie wszystko czego potrzebuję, a nawet więcej."

 


# JEŚLI MASZ POCZUCIE NADMIARU I WIDZISZ, ŻE JAKIEŚ ELEMENTY TWOJEJ GARDEROBY TOBIE NIE PASUJĄ, NIECH ZNIKNĄ Z ZASIĘGU TWOJEGO WZROKU.

 

    Miałam już dobrze wyposażoną szafę, ale przez pewne rzeczy nie byłam w stanie tego dostrzec. Uświadomiłam sobie, że drażnił mnie ten lekki nadmiar niepotrzebnych ubrań, które burzyły mi obraz całości. Ściągnęłam wszystko z wieszaków i wybierałam moich ulubieńców, po kolei odkładając je z powrotem na miejsce. Siłą rzeczy zostało to, co właśnie nie pasowało do reszty, do czego miałam jakieś "ale" - niewygodne, nie ten fason, kolor, średnia jakość. Nie wyrzuciłam tych rzeczy. Schowałam je poza zasięgiem wzroku. Stopniowo pozbywałam się większości z nich, ale to był naturalny, powolny proces. Bez pośpiechu i przymusu :)

 


# JEŚLI MASZ POTRZEBĘ ZMNIEJSZENIA SWOJEJ GARDEROBY I MARZYSZ O TYM, BY WYGLĄDAŁA INACZEJ NIŻ OBECNIE, NA CHWILĘ WSTRZYMAJ SIĘ Z ZAKUPAMI. TU I TERAZ.

 

    Uwierz mi, nigdy nie będzie lepszego momentu na zwolnienie tempa. Jeśli nie zmienisz swoich nawyków zakupowych, to Twoja szafa też nie zmieni się tak, jak Ty tego chcesz. 

    W moim przypadku żadna kupiona rzecz nie sprawiła w cudowny sposób, że podejście do zakupów utrwalone przez lata nagle się zmieniło. Gdybym sama sobie nie powiedziała "stop", dalej wynajdywałabym milion powodów, dla których koniecznie muszę mieć coś nowego.. Mówię oczywiście o takiej sytuacji, gdzie sama świadomie chciałam zwolnić tempo, autentycznie miałam taką potrzebę. To wcale nie oznacza, że zakupy są same w sobie złe i trzeba ich unikać jak ognia :) Po prostu - chcesz wstrzymać się z zakupami? Zrób to cięcie tu i teraz :)


# BUDUJ ZADOWOLENIE ZE SWOJEJ SZAFY, NIKT NIE ZROBI TEGO ZA CIEBIE :)

 

    Tu chyba nie muszę się rozpisywać, na ten temat powstał już cały osobny artykuł. Krótko mówiąc, jeśli będziesz odczuwać zadowolenie z tego co już masz w szafie, będzie to widoczne w Twojej pewności siebie, a potrzeba ciągłego dodawania nowych rzeczy stopniowo zaniknie. Jeśli zaś już coś nowego się pojawi, to będzie czymś wyjątkowym i sprawi Ci większą radość.

 


    Jeśli zainteresował Cię ten temat i masz jakieś pytania lub spostrzeżenia, to proszę, śmiało pisz! Będę dzięki temu wiedziała, czy takie treści są pomocne i w jakim kierunku dalej pisać. Z góry dziękuję za Twój osobisty wkład w tego bloga ;)

    Wiem też, że jest tu sporo osób, które już mają to poczucie zadowolenia ze swojej szafy i zdrowe podejście do zakupów :) I teraz kochani pytanie do Was! Co Waszym zdaniem jest najbardziej istotne, by takie zadowolenie osiągnąć? 

 Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

 

 

♡ Estera  

Komentarze