Modowe pogaduchy: łamanie zasad dla wygody

 


    Sezon wiosenno-letni ma to do siebie, że coraz częściej wybywamy z domu. Nie inaczej jest z nami, planujemy wolny czas tak, by choć trochę pozwiedzać i odpocząć, podziwiając piękno przyrody. Do pisania dzisiejszego postu zabieram się od poniedziałku i kilka razy zmieniałam koncepcję :) Stwierdziłam, że zamiast dłuższego artykułu pełnego moich doświadczeń i wniosków, lepiej będzie.. po prostu pogadać w komentarzach, bo to tu dzieją się najciekawsze rzeczy!


A więc rzucam temat: MODOWE ZASADY A WYGODA. 

    Nie trzeba specjalnie interesować się modą, by mieć jakieś ogólne pojęcie o pewnych zasadach. Nawet jeśli kompletnie to do nas nie przemawia (co z biegiem lat jest dla mnie coraz bardziej zrozumiałe), to pewnie słyszeliśmy, że warto podkreślać figurę np. taliowanymi ubraniami, skupiać się na "mocnych stronach" swojej sylwetki, że obcasy polepszają proporcje i wysmuklają nogi... Wiecie pewnie, o co mi chodzi. Absolutnie nie kwestionuję tych zasad, nieraz też z nich korzystam. Mimo wszystko życie i pewne czasem wręcz komiczne sytuacje sprawiły, że patrzę teraz na ten temat z przymrużeniem oka ;)

No to opowiem Wam, jak to ze mną było.



CIENKI PŁASZCZYK I OBCASY: HISTORIA PRAWDZIWA.


    Wybieramy się na spacer i kawę. Piękna trasa, ok. 4km w obie strony, klimatyczna kawiarnia. Brzmi świetnie. Trzeba się eligancko ubrać... Jest wczesna wiosna, pora więc na cienki płaszczyk i botki na obcasie. Szalik i czapka? Niee, przecież idę na kawę, a spacer będzie krótki, ta czapka nie pasuje kolorystycznie do płaszcza.. słońce świeci. Ciepło jest. 

    Ciepło.. to było zanim wyszliśmy z domu. Będąc w drodze czułam, jak z każdą minutą zimny wiatr przeszywa mnie na wskroś, a nogi wrastają w chodnik w tych pięknych obcasach. Ale co tam, idziemy. Na kawę. Wchodząc do lokalu poczułam znajomy ból. Oczywiście, mogłam się tego spodziewać.. buty mnie obtarły. Siedzę i popijam cappuccino, rozmawiam z mężem, a moje myśli krążą wokół jednej nurtującej mnie rzeczy. Jak ja u licha wrócę do domu?! Te 2km drogi do kawiarni trwały wieczność. Nie.. droga powrotna będzie trwała wieczność! I w ten oto sposób, człapiąc jak kaczuszka, obiecałam sobie podczas tego uroczego spaceru, że następnym razem ubiorę buty na płaskim obcasie. I wygodniejszą, cieplejszą kurtkę.


FASON SLIM? NIE, DZIĘKUJĘ.


    Luźne spotkanie u znajomych. Na początek kawa i ciacho, planowany był też grill w plenerze. Brzmi świetnie. Tak, ubrałam już te płaskie buty, żeby nie było. Ale uparłam się, że muszę chociaż ubrać marynarkę. Musiało jednak być trochę eligancko. No a jak marynarka, to najlepiej dopasowana bluzka pod spód, bo to lepiej wygląda. Śmieję się teraz jak to piszę :D Może i ładnie wygląda.. dopóki się nie najesz. Możesz sobie teraz wyobrazić, ile razy poprawiałam tą felerną bluzkę. W końcu zrobiło się na tyle ciepło, że marynarka była zbędna, a ja siedzę jak ten serdelek w obcisłej bluzce... W tym momencie zdałam sobie sprawę, jak bardzo cenię luz i wygodę, a podkreślanie talii jest mi zupełnie niepotrzebne do szczęścia :)

 


ZASADY PROPORCJI WKŁADAM MIĘDZY BAJKI.


    Wcześniej sądziłam, że zachowanie odpowiednich proporcji jest wręcz niezbędne. Luźne spodnie/spódnica? Do tego obowiązkowo dopasowana góra. I na odwrót. Oczywiście, że ta zasada ma sens i w większości przypadków się sprawdza. Ale są takie dni, kiedy po prostu mamy ochotę się "ukryć" w swoich ubraniach. 

    Tego dnia nie interesowało mnie nic innego, byleby było mi ciepło, miękko i wygodnie. Dałam sobie więc "pozwolenie" (rozważałam wręcz uwiecznienie go w formie pisemnej), by do szerokiej wygodnej bluzki ubrać równie wygodne spodnie i... nic się nie stało. Świat się nie zawalił, czas płynął dalej, a ja czułam się świetnie :) Podobnie nic też się nie stało, gdy pomieszałam więcej niż 3 kolory i ubrałam buty jaśniejsze od spodni. Przypadek? Nie sądzę.

 


A oto ja. Szerokie portki i wygodna koszulka. Luźno i przyjemnie. Ale w miarę eligancko. Bo lubię. :) 


Mogłabym napisać jeszcze sporo anegdot o tym, jak z przekorą łamałam pewne "zasady" dla wygody, ale teraz pora na Was.


Z czym kojarzy Ci się wygoda?

Może też masz jakąś zabawną historię z ubraniami w tle? 

A może w ogóle nie interesujesz się modą ani zasadami stylizacyjnymi - co w takim razie dla Ciebie jest najwygodniejsze na świecie?

Pogadajmy :)


P.S. Interesuje Was w ogóle temat wyprzedaży? Kto jest za? Proszę, napisz co myślisz!


💙 Estera

Komentarze