STYLE DIARY: porządki zrobione, co dalej?
Porządki w szafie to proces, który zna każdy z nas. Rzeczy się zużywają, zmienia się styl, tryb życia - na zawartość garderoby ma wpływ całe mnóstwo czynników. Prędzej czy później przychodzi taki moment, kiedy czujemy potrzebę przyjrzenia się temu co mamy.
Pomyśl teraz przez chwilę, co było powodem Twoich ostatnich porządków? Jaki impuls, uczucie spowodowało, że z szafy coś zostało usunięte? Wbrew pozorom ta mało istotna informacja mówi więcej o Twojej szafie i nawykach zakupowych, niż myślisz :)
× "Jest tego za dużo!"
× "Mam tu tyle opcji, ale zupełnie nie mam na te ubrania ochoty..."
× "Ta rzecz już mocno się zużyła, chyba trzeba przejrzeć też inne ubrania."
× "Jest tu tyle świetnych ubrań, ale to nie mój styl/kolor/fason/rozmiar..."
Jak to było u mnie? Hmmm.. w zasadzie to chyba przeszłam przez wszystkie te etapy :) Pierwsze odczucia na widok garderoby, jakie towarzyszyły mi przez lata to chaos i nadmiar, wynikający z różnych czynników. Spróbujmy je teraz przeanalizować i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Jest to oczywiście moja subiektywna lista przyczyn, w Twoim przypadku może być zupełnie inaczej. Potraktuj je jako inspiracje, a jeśli któraś z tych wskazówek okaże się przydatna, to cudownie!
"Jest tego za dużo!"
Miałam wrażenie, że wszystkiego jest za dużo, a stworzenie dobrze zgranego zestawu wymagało ode mnie znacznie więcej energii i kombinowania niż bym chciała. Lubię mieć opcje do wyboru, lubię też różnorodność w szafie, ale to wszystko ma swoje granice. Ja najwyraźniej te granice przekroczyłam, bo w pewnym momencie znalezienie potrzebnej rzeczy w zapełnionej po brzegi szafie nie było ani łatwe, ani przyjemne. Zdałam sobie sprawę z tego, że owy nadmiar to tylko skutek, ma swoje przyczyny. I wiesz co? Znalezienie tych przyczyn okazało się niezwykle istotne.
# Nowe rzeczy trafiały do mojej szafy w zbyt szybkim tempie. Nie zdążyłam dobrze wypróbować jednego ubrania, a już pojawiało się następne. Później okazywało się, że mam kilka bardzo podobnych bluzek czy spodni i ta ilość nie wnosiła do mojej szafy nic nowego, a zapełniała przestrzeń.
# Jeśli coś dobrze mi się sprawdzało, bardzo chętnie kupowałam inne wersje kolorystyczne. A nawet DUŻO wersji kolorystycznych. Po niedługim czasie okazywało się, że wystarczyłaby mi połowa z nich, reszta leżała w szafie praktycznie nieużywana.
# Uwielbiam wyprzedaże i wszelkie promocje, ale nieraz traciłam rachubę i do szafy trafiało w bardzo szybkim czasie mnóstwo rzeczy. Na pozór wydawały się świetną okazją, a po kilku miesiącach były podawane dalej...
# Nie potrafiłam wyjść ze sklepu/galerii z pustymi rękami... ;) Też tak masz?
DUŻO, CZY W SAM RAZ?
TO POJĘCIE BARDZO SUBIEKTYWNE.
TO TY MUSISZ SIĘ CZUĆ DOBRZE ZE SWOJĄ SZAFĄ.
"Mam tu tyle opcji, ale zupełnie nie mam na te ubrania ochoty..."
Tak jak już wcześniej pisałam, dobrze jest mieć wybór i różnorodną szafę. Jednak dla każdego z nas ta wystarczająca ilość opcji będzie inna. Zrozumiałam, że i tu są pewne granice, których przekroczenie odbierało mi komfort korzystania z tego co mam. Oprócz samej ilości ubrań w grę wchodziły kolejne pozornie mało istotne szczegóły:
# Nie byłam dostatecznie krytyczna wobec tego co kupowałam. Było ładne, podobało mi się? To w zupełności wystarczyło, by tą rzecz kupić. Jakość ma znaczenie i nawet wyższa cena o niej nie świadczy. Zanim się obejrzałam, spora część mojej garderoby składała się z rzeczy, których nie bardzo miałam ochotę zakładać właśnie przez ich niską jakość. Zużywały się tak szybko, że nie zdążyłam się nawet nimi nacieszyć.
# Zbyt szybko ulegałam zachciankom. Nie dawałam sobie dostatecznie dużo czasu do namysłu, by przekonać się czy faktycznie jest to coś czego potrzebuję i co ta nowa rzecz w ogóle wniesie do mojej szafy. Miał być "powiew świeżości", a wyszło jak zwykle - kolejny zakup trafiał na wieszak, a jedyne co się zmieniało, to coraz mniejsza przestrzeń w garderobie.
# Ubrania do noszenia po domu traktowałam po macoszemu. Raczej nigdy nie kupowałam nowych, prawie zawsze były to znoszone codzienne ubrania, które "awansowały" na domowe. Nie ma w tym nic złego, tylko w pewnym momencie utworzyła się z nich zbieranina przypadkowych, zupełnie nie zgranych ze sobą elementów, z których za żadne skarby nie byłam w stanie stworzyć sensownej całości i chodząc po domu.. delikatnie mówiąc czułam się średnio.
ZACHCIANKA CZY POTRZEBA?
NAWET JEŚLI TO ZACHCIANKA, NIECH BĘDZIE MOŻLIWIE NAJLEPSZA JAKOŚCIOWO.
DLACZEGO MASZ SIĘ CIESZYĆ NIĄ TYLKO PRZEZ JEDEN SEZON?
"Ta rzecz już mocno się zużyła, chyba trzeba przejrzeć też inne ubrania"
Poziom zużycia ubrania to kwestia bardzo subiektywna. Dla jednej osoby takim wyznacznikiem będzie spranie, zmechacenie, dla innej dziury - wiesz pewnie co mam na myśli. W tą subiektywność zupełnie nie wnikam, interesuje mnie to, jakie ja mam odczucia. Zrozumiałam, że w pewnym momencie takie znoszone ubranie zaczyna dosłownie sprawiać mi dyskomfort i obniża samopoczucie.
# Niepotrzebnie trzymałam tak dużo rzeczy "na wszelki wypadek". Kto z nas nie lubi przydasiów? Znoszony t-shirt, poplamiona bluza czy sprane dresy.. oczywiście część z tych rzeczy, które jeszcze są w znośnym stanie można trzymać do wszelakich prac domowych. Ale.. bez przesady. Nie potrzebowałam tego aż tyle.
# Nawet jak kupowałam ubrania do chodzenia po domu, to szukałam najtańszych opcji, nie zwracając uwagi a jakość. A przecież dobra jakość wcale nie musi kosztować!
# Jak coś mocno mi się podobało, potrafiłam "przymknąć oko" na sygnały świadczące o potencjalnym szybkim zużyciu tej rzeczy. T-shirt z pięknym nadrukiem? Biorę! Nie ważne, że bawełna już w sklepie wygląda na spraną i ubranie nie trzyma fasonu. Uroczy sweterek, który przed zakupem ma już widoczny "meszek" świadczący o szybkim zmechaceniu? A co tam, kolor jest tak piękny, że i tak kupię! Nie, nie warto było tego robić.
"Jest tu tyle świetnych ubrań, ale to nie mój styl/kolor/fason/rozmiar"
Tak, jak ja to dobrze znam.. Niby moje ubrania, a jednocześnie nie moje.. Wiesz, tak jakby jakaś wersja mnie poszła na zakupy, wpakowała mi te rzeczy do szafy, a ja teraz zastanawiam się co mam z tym zrobić... A przecież wydawało mi się, że kupuję tylko to co mi się podoba!
# Zmieniamy się, a wraz z nami zmienia się też nasz styl. Wiele razy złapałam się na tym, że kupowałam rzeczy w podobnej stylistyce do tych, których dopiero co się pozbyłam. Dlaczego? Bo nadal wizualnie mi się podobały, ale nie wyciągałam wniosków po sprzątaniu szafy. Wyglądało to raczej tak, jakbym sprzątała ją tylko po to, by zrobić miejsce na nowe, o ironio podobne rzeczy...
# Kolor, fason i rozmiar - ileż razy zdarzyło mi się kupić ubranie pod wpływem impulsu, które niby było ok, ale odcień nie do końca taki jak lubię. Mogłoby być dłuższe/krótsze, mieć taki czy inny detal, ale w sumie to może być. Może jest trochę za duże/ za małe, ale nie było innego rozmiaru, to nie miałam wyjścia. Ekhemm.. serio nie miałam wyjścia?!
# Mój rozmiar potrafi się zmienić i już się z tym oswoiłam. Zauważyłam jednak, że trzymam rzeczy w nie moim rozmiarze, które już przestały mi się podobać i nawet gdyby były dobre, to niekoniecznie chciałabym w nich chodzić.
POWIEW ŚWIEŻOŚCI W SZAFIE? TAK, TO JEST ŚWIETNE!
NIECH BĘDZIE TO W PEŁNI ZGODNE Z TWOIM CHARAKTEREM.
UBRANIA MAJĄ PODKREŚLAĆ NASZ UNIKALNY STYL, A NIE PRÓBOWAĆ NAS NA SIŁĘ PRZEBRAĆ.
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |
No dobrze, mamy już ustalone potencjalne przyczyny naszych porządków w szafie, ale co dalej? Pozbyliśmy się tego, co uznaliśmy za niepotrzebne, ale jak wyciągnąć praktyczne wnioski na przyszłość? Oto kilka moich sposobów, które mogą się okazać pomocne również dla Ciebie :)
"Zanim pozbędę się niepotrzebnych ubrań, dokładnie im się przyglądam i zastanawiam, dlaczego nie chciałam ich już mieć w swojej szafie."
Pomyśl, co jest głównym powodem, z jakiego pozbywasz się tych rzeczy. Czy nie łączy ich jakiś wspólny mianownik? Może to zwyczajne (albo zbyt szybkie?) zużycie, nie do końca Twój styl, brak wygody w noszeniu, czy brak pomysłów na zestawienie z tym co już masz? Przemyśl to i zastanów się, jak możesz uniknąć tego podczas kolejnych zakupów.
# ZUŻYCIE/ NISKA JAKOŚĆ.
Jeśli to zużycie dotyczy rzeczy, które masz od dawna i były intensywnie noszone, to ok, pytanie tylko brzmi: czy nie trzymasz tych ubrań zbyt długo i jak dużą część Twojej szafy one zajmują?
Kiedy natomiast widzisz, że musisz pozbyć się całkiem niedawno kupionych ubrań czy dodatków, to może warto być bardziej uważnym podczas zakupów i zwracać większą uwagę na jakość materiału i wykonania?
# NIE DO KOŃCA TWÓJ STYL.
Obejmuje to też kolor i fason ubrania. Przemyśl, jak dokonujesz wyborów podczas zakupów. Może warto spędzić te kilka minut więcej w przymierzalni i się lepiej sobie przyjrzeć? Może przed planowanymi zakupami przydałaby Ci się jakaś lista, wizualizacja tego co chcesz kupić? Albo jeśli po zakupie nachodzą Cię wątpliwości, jak zapatrujesz się na ewentualny zwrot?
# BRAK WYGODY W NOSZENIU.
Wygoda ma znaczenie, czasem większe niż sądzimy. Co powoduje, że te rzeczy okazały się niepraktyczne? Może są zbyt dopasowane, albo za bardzo przeskalowane? Może niewygodnie się je zakłada? Są zbyt sztywne lub odwrotnie - materiał jest za miękki i podkreśla to czego nie chcesz? Pomyśl o tym, może nawet warto zapisać sobie te wnioski np. w notatce w telefonie i mieć je pod ręką podczas następnych zakupów?
# BRAK POMYSŁÓW NA ZESTAWY.
Nawet najpiękniejsze ubranie, nieodpowiednio zestawione nie sprawi, że będziemy wyglądać i czuć się dobrze. Liczy się całokształt naszej stylizacji. Jeśli widzisz, że do Twojej szafy trafiły takie rzeczy, które same w sobie Ci się podobają, ale nie pasują do tego co masz i musisz kombinować, by cokolwiek z tego złożyć w całość, pomyśl jak uniknąć tego w przyszłości. Może warto przed zakupem spróbować stworzyć z nią w głowie chociaż 2-3 zestawy? Albo sfotografować ulubione ubrania i mieć ich zdjęcie pod ręką lub idąc do sklepu ubrać się w te rzeczy, do których planujesz coś dobrać?
"Szkoda miejsca w Twojej szafie na wątpliwości... :)"
Ależ się rozpisałam! Jeśli dotrwaliście do końca, to jestem pełna podziwu, choć pewnie i tak nie wyczerpałam tego tematu.
Kochani, teraz to Was poproszę o kilka słów na ten temat - co byście tu dodali? Jakie macie refleksje na ten temat? Czekam na Wasze komentarze i chętnie dołączę do dyskusji!









Komentarze
Prześlij komentarz