KOSMETYCZNIE: ZIMOWA PIELĘGNACJA
Pielęgnacja twarzy to chyba jedna z tych dziedzin, w której minimalizm jest dla niejednej osoby wręcz nieosiągalny - szczególnie teraz, gdy mamy znacznie większy dostęp do wiedzy na temat potrzeb skóry i składników aktywnych. Na rynku pojawia się tak wiele nowości i trendów na coraz bardziej rozbudowane, wieloetapowe pielęgnacje, że łatwo jest wpaść w pułapkę niekończących się zakupów.
Zanim zaczęłam bardziej świadomie do tego podchodzić, nieraz zaglądałam do drogerii i spontanicznie kupowałam sobie nowy krem czy serum, bo akurat było na promocji lub spodobało mi się opakowanie... Taaak, jestem totalną estetką. :) Niestety jednak ładne opakowanie kosmetyku nie sprawi, że nasza skóra będzie równie ładnie wyglądać. Tylko dobrze dobrane kosmetyki potrafią naprawdę wiele zdziałać - w końcu przecież każda skóra jest inna, ma zupełnie inne potrzeby i tendencje.
Na codzień pracuję z dermokosmetykami i widzę, jak ważna jest odpowiednio ułożona pielęgnacja, a znajomość potrzeb swojej skóry pomaga utrzymać ją w świetnej kondycji i reagować kiedy coś się z nią dzieje. Ciągle się uczę jak czytać składy i muszę przyznać, że nawet w aptece da się znaleźć mnóstwo kosmetycznych perełek. Prywatnie natomiast ogromnie polubiłam koreańskie kosmetyki i obecnie składa się z nich cała moja pielęgnacja twarzy. Mam już swoich ulubieńców, do których chętnie wracam, ale lubię też testować nowości.
JAK WYGLĄDA MOJA ZIMOWA PIELĘGNACJA?
Zima to dla mnie przede wszystkim czas nawilżania i odżywiania skóry. Jest to też świetny moment na częstsze stosowanie produktów z kwasami, z którymi moja mieszana skóra skłonna do zaskórników bardzo się polubiła. Jedyne, co jest niezmienne przez cały rok to dwuetapowe oczyszczanie twarzy. Olejek i pianka/żel to dla mnie wspaniałe połączenie, które zupełnie zmieniło stan mojej skóry. Dzięki takiemu dokładnemu a zarazem delikatnemu oczyszczaniu bardzo rzadko mam jakiekolwiek stany zapalne, które wcześniej towarzyszyły mi niemal bez przerwy.
Poranek = pośpiech. To chyba nigdy się nie zmieni :) Nie bez powodu moja poranna pielęgnacja jest ultraszybka; zdecydowanie bardziej wolę pospać te kilkanaście minut dłużej zamiast łudzić się, że zdążę nałożyć wiele warstw kosmetyków... Dlatego po umyciu twarzy pianką wystarcza mi gęstsze "zimowe" serum z witaminą C i krem SPF.
To, jak wygląda moja wieczorna pielęgnacja danego dnia, zależy od dwóch czynników: ile mam na nią czasu/chęci i czego w tym momencie moja skóra potrzebuje. Właśnie dlatego swoje kosmetyki dobieram tak, bym mogła jednego dnia zaszaleć z wieloetapową pielęgnacją, a innym razem po umyciu twarzy nałożyć dosłownie jeden kosmetyk i pójść spać. W końcu każdy dzień jest inny i bez względu na to jak wielką przyjemność sprawia nam pielęgnacja, nie zawsze mamy na nią tyle samo czasu lub zwyczajnie nie mamy najmniejszej ochoty spędzić w łazience choćby te 5 minut więcej niż to konieczne.
OCZYSZCZANIE TWARZY
#1 OLEJEK. Glamfox Ginseng PHA Cleansing Oil
Świetnie domywa makijaż i SPF, idealny do pierwszego etapu oczyszczania. Bez najmniejszego problemu się zmywa, nie podrażnia oczu.
#2 PIANKA. Frudia Pommegranate Nutri-Mosturizing Sticky cleansing foam
To już kolejny genialny produkt do mycia twarzy z tej marki. Pięknie sobie radzi z doczyszczeniem twarzy z resztek pielęgnacji i makijażu, jest też bardzo wydajny. Już maleńka ilość wystarczy, by w połączeniu z wodą stworzyć gęstą piankę.
____________________
PORANNA PIELĘGNACJA
#1 SERUM Z WIT. C. Mary&May Vitamin C + Bifida Lotion
Dla mojej mieszanej cery to idealna forma kosmetyku z witaminą C. Jest na tyle lekki, że nie zapycha porów i świetnie zgrywa się z kremem SPF, ale jednocześnie na tyle treściwy, że dobrze nawilża. W zupełności wystarcza mi jako jedyny kosmetyk pod SPF. Dodatek fermentu Bifida sprawia, że jednocześnie dbam o mikrobiom skóry i zapobiegam stanom zapalnym, co jest dla mnie bardzo istotne. Widzę, że moja skóra bardzo się polubiła z fermentami i probiotykami; staram się układać pielęgnację tak, by te składniki pojawiały się chociaż w jednym kosmetyku.
#2 FILTR SPF. COSRX utra light invisible sunscreen SPF50 - to moja podstawa porannej pielęgnacji przez cały rok z uwagi na dużą skłonność do przebarwień. Nie byłam pewna, czy taka leciutka formuła poradzi sobie zimą, ale przy moim trybie życia jest ok. Wiem, że będzie to dla mnie idealny wybór na lato, bo mimo aloesu w składzie (który wprost uwielbia się rolować na twarzy) ładnie łączy się z resztą pielęgnacji i makijażem.
____________________
WIECZORNA PIELĘGNACJA
#1 TONIK. MIXSOON Heartleaf toner - tonik w mojej pielęgnacji ma działać kojąco i nawilżająco. Ten spełnia oba warunki, ma przy tym krótki skład (dzięki czemu nie koliduje z innymi kosmetykami) i dobrą cenę, będę pewnie do niego wracać. To taka świetna, lekka porcja nawilżenia, której czasem brakuje.
#2 SERUM. CENTELLA probio-cica serum - solidne serum nawilżające. Treściwa, mleczna konsystencja, bardzo ładnie się wchłania. Wąkrotka azjatycka i probiotyk to dobre połączenie - łagodzi podrażnienia i zapobiega stanom zapalnym. Używam go 2-3 razy w tygodniu (szczególnie po toniku z kwasami), ale ktoś, kto ma skórę suchą, może polubić się z tym kosmetykiem w codziennej pielęgnacji.
#3 SERUM. MARY&MAY Centella asiatica serum - CUDO! Poleciła mi go Marta (jeśli to czytasz, serdecznie pozdrawiam i wielkie dzięki ;)). Świetny, niezwykle uniwersalny kosmetyk o lekko żelowej konsystencji. Nawilża i łagodzi, a przy tym nie zapycha porów. To jeden z moich ulubieńców w tej kategorii, taki "kojący opatrunek" na wszelkie podrażnienia, jak i doskonałe serum na codzień.
#4 KREM POD OCZY. MARY&MAY Tranexamic acid + Glutatione eye cream - to już moje drugie opakowanie i szczerze mówiąc najlepszy krem pod oczy jaki do tej pory miałam. Kwas tranexamowy i glutation to genialne substancje dla mojej skóry pod oczami. Pierwsza wzmacnia naczynka, zapobiega ich pękaniu, dzięki czemu przy regularnym stosowaniu pięknie rozjaśnia cienie pod oczami. Glutation to też wszechstronna substancja- m.in. działa antyoksydacyjnie i zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się skóry. Dzięki temu krem mimo swojej całkiem treściwej konsystencji nie zapycha porów i nie powoduje zaskórników pod oczami, do których mam tendencję (tzw. prosaków). Dla mnie IDEAŁ.
#5 KREM. GLAMFOX Ginseng peptide cream - kupiony z ciekawości z uwagi na całkiem bogaty skład, okazał się bardzo dobrym wyborem. Oprócz najważniejszych dla mnie cech - nawilżenia, domknięcia pielęgnacji i nie zapychania porów w strefie T - bardzo dobrze napina i uelastycznia skórę. Sporo dobrego słyszałam o wyciągu z żeń-szenia i peptydach, ale nie sądziłam, że już zwyczajny krem na noc będzie działał tak skutecznie. Miłe zaskoczenie!
____________________
KOSMETYKI DO ZADAŃ SPECJALNYCH
#1 MASKA W PŁACHCIE. MARY&MAY Cica Houttuynia Tea tree calming mask - maski w płachcie to chyba pierwsza rzecz, jaka mi się kojarzy z koreańską pielęgnacją. Genialny wynalazek :) Te z Mary&May są naprawdę świetne nie tylko z uwagi na fajne, bardziej ekonomiczne opakowanie, ale przede wszystkim liczy się ich działanie. Wąkrotka azjatycka i Pstrolistka sercowata to moje ulubione łagodzące wyciągi roślinne. Esencja użyta w masce ma lekką, żelową konsystencję, dzięki czemu ładnie się trzyma i nawilża, ale nie obciąża skóry.
#2 MASKA NOCNA. COSRX ultimate noutrishing rice overnight spa mask - to mój absolutny ulubieniec na te dni, kiedy nie mam sił ani ochoty na skomplikowaną pielęgnację. Ta maska w zupełności wystarcza mi jako jedyny kosmetyk dający gwarancję, że rano obudzę się z dobrze nawilżoną, odżywioną skórą. Przy tym konsystencja jest lekka, nie lepi się i ładnie wchłania. Może okazać się dobrym wyborem dla skór trądzikowych, bo pięknie łagodzi podrażnienia i nie zapycha porów nawet przy codziennym stosowaniu.
#3 TONIK Z KWASAMI. MARY&MAY Cica Tea tree AHA PHA toner - śmieję się czasami, że to taki mój "mordkowygładzacz" :) Przy prawidłowym, regularnym stosowaniu genialnie wygładza fakturę skóry i oczyszcza pory. Jeśli jednak ktoś z Was dopiero chciałby zacząć przygodę z kwasami, to koniecznie musi poczytać coś więcej o tym jak ich należy używać. Serio, to bardzo istotne. Jest całe mnóstwo dokładnych poradników na ten temat, ale jeśli masz jakieś pytania, śmiało pisz w komentarzu!
#4 LEKKI PEELING. FRUDIA green grape pore control scrub cleansing foam - wiosną i latem służyła mi jako drugi etap oczyszczania twarzy, ale zimą potrzebowałam czegoś lżejszego. Z tego względu pianka ta zastąpiła mi wszelkie maski oczyszczające, które stosuję na drugi dzień po użyciu kwasów. Pianka jest bardzo łagodna, a zarazem dokładnie oczyszcza skórę, świetny produkt.
Jak wygląda Twoja pielęgnacja twarzy? Może masz jakieś pytania? Śmiało pisz, zapraszam do komentowania ;)
♡ Estera





Bardzo rzetelny i profesjonalny artykuł
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję, miło mi! :)
UsuńWiele cennych informacji - na pewno kradnę krem pod oczy MARY&MAY Tranexamic acid + Glutatione eye cream - nie znam, chętnie wypróbuję. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo ;) Oby ten krem służył Ci tak dobrze jak mi, bo dla mnie to ideał. O kosmetykach będę się starała regularnie pisać, ale jeśli miałabyś jakieś pytania to śmiało, zapraszam! Pozdrawiam :)
UsuńTwój opis jest tak konkretny i jednocześnie przystępny, że aż chce się od razu otworzyć swoją szafkę z kosmetykami i przyjrzeć się temu, co faktycznie działa na skórę. 😄
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się, że pokazujesz, że minimalizm w pielęgnacji nie oznacza rezygnacji z jakości, tylko świadome wybieranie produktów, które naprawdę przynoszą efekt. Fajnie też, że dzielisz się swoimi ulubieńcami i podajesz kontekst – dlaczego akurat te kosmetyki działają, a nie tylko „ładnie pachną”. Dzięki temu łatwiej jest komuś takiemu jak ja zrozumieć, na czym polega dobra pielęgnacja i że nie chodzi o kolekcjonowanie kremów.
Szczególnie ujęło mnie, jak podkreślasz elastyczność wieczornej rutyny – że nie zawsze trzeba nakładać 10 warstw, czasem jeden kosmetyk wystarczy. To podejście do skóry i samej siebie jest naprawdę zdrowe i inspirujące.
Ciekawi mnie tylko jedno – masz może jakieś sprawdzone sposoby na to, by zimą nie przesuszać skóry w strefie T przy jednoczesnym bogatym nawilżaniu reszty twarzy?
Witam i serdecznie dziękuję za komentarz i miłe słowa! :) Oczywiście, mam na to sposób. Kiedy nakładam kosmetyki na całą twarz i widzę, że jakaś część twarzy wymaga dodatkowego nawilżenia, to dokładam jeszcze jedną warstwę produktu w te miejsca. Czyli bazując na tych kosmetykach, o których pisałam, to rano byłoby u mnie to dodanie więcej serum z wit. C, a wieczorem kremu Glamfox. Czyli jeśli masz jakiś sprawdzony kosmetyk, to wystarczy dołożyć go trochę więcej. Oprócz tego widzę, że SPF ma znaczenie. Zimą staram się nie wybierać formuł wodoodpornych, bo mają większą tendencję do przesuszania twarzy.
UsuńZaskoczyło mnie tylko, czemu akurat napisałeś o strefie T, która z reguły wymaga mniej nawilżenia, a łatwo się przetłuszcza. Ale to sprawa indywidualna, każda skóra przecież jest inna. Mam nadzieję, że pomogłam :)
Tak, tak mary&may cuuuudo. Mój faworyt to Houttuynia Cordata + Tea Tree serum. W młodości miałam mega trądzikową, tłustą cere, a teraz mam problematyczną, łatwo zapychającą się i mega szybko reagującą na źle dobrany kosmetyk. MARY&MAY to mój kosmetyk wszechczasów. Koniecznie muszę przetestować wspomniane przez Ciebie pozostałe produkty tego producenta. Moje Tea Tree serum pięknie wycisza i łagodzi delikatne już teraz co prawda moje stany zapalne jak się zdażą. Nie wiem ile już opakowań kupiłam, jest genialne przy problemach. Jednak brakowało mi czegoś nawilżającego, bo w okresie zimowym skóra stała się sucha w niektórych partiach. Zakupiłam mary&may 6 peptide complex. Testuje dopiero pierwsze opakowanie i również czuję że zostanie ze mną na dłużej. 🥰
OdpowiedzUsuńDzięki Marta za cenne informacje ;) Oj, możesz się polubić z peptydami! Pięknie napinają i odżywiają skórę. Daj znać jak Ci to serum służy, bo też jestem go ogromnie ciekawa! :D
UsuńZ kolei to serum Centella Asiatica, które mam - może być u Ciebie też bardzo dobrym wyborem. Łagodzi stany zapalne i ma też składniki nawilżające, a jest leciutkie więc nie powinno zapychać porów.
Już wrzuciłam na moja liste🫠
UsuńJejku, ile kosmetyków, nawet połowy z nich nie znam!
OdpowiedzUsuńUżywam sprawdzonych , a czasami idę na zabieg do kosmetyczki.
Oj tak, sporo tych kosmetyków używam haha :) Sprawdzone kosmetyki to podstawa! Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :)
UsuńDokładnie, ważny jest odpowpiedni dobór kosmetyków do naszych potrzeb oraz systematyczność jak i odpowiednie ich stosowanie :)
OdpowiedzUsuńTak, z tą systematycznością jednak nie zawsze mi wychodzi tak jak bym chciała, stąd pomysł na "plan minimalny" :) Będę zaglądać na Twoje recenzje kosmetyków, bo widzę, że też testujesz ciekawe rzeczy. Pozdrawiam :)
UsuńPrzyznaję, że pokazałaś produkty albo znane mi z innych blogów/ig/drogerii, albo.. w ogóle nie znane :D Sama wybieram raczej typowo drogeryjne produkty :) Dziękuję za odwiedziny i zostaję na dłużej ♥
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję! Masz rację, to dość niszowe produkty, z drogeryjnych też cały czas korzystam do pielęgnacji ciała i włosów, więc pewnie niejedną rzecz podpatrzę u Ciebie na blogu :) ♥
UsuńŚwietny post i bardzo ciekawe kosmetyki. Tę maski w płachcie chętnie wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, miło mi! Miałam też maski kolagenowe z tej samej firmy i były równie dobre, więc myślę, że bez względu na to, na które się zdecydujesz, to będzie dobry wybór ;)
Usuń