ROŚLINNY DESIGN: INSPIRACJE I ULUBIEŃCY
Serdecznie dziękuję Wam za komentarze pod ostatnim postem! Wzięłam pod uwagę wszystkie Wasze cenne wskazówki i mam głowę pełną pomysłów, a dziś zacznę od roślin. W końcu to tak cudowne stworzenia, że im też się uwaga należy ;)
... Zaczęło się niewinnie, od wizyty w Palmiarni i kupna roślinki na pamiątkę. Obecnie mam ich ponad 20 i wszystkie uwielbiam. Nie sądziłam, że ta jedna roślina tak wiele zmieni w moim życiu!
Przez blisko 10 lat w naszym mieszkaniu gościły najróżniejsze gatunki i odmiany - jedne zostawały z nami na długo, inne były ratowane i cięte na sadzonki. Uczyłam się na własnych błędach, czytałam książki, poradniki, godzinami oglądałam filmy... Mój dzielny mąż wspierał mnie w tym całym szaleństwie i jest tak do dziś - z rozbawieniem patrzy, jak ekscytuję się każdym sukcesem w postaci wzrostu rośliny czy osobliwej wariegacji na liściu :)
W pewnym momencie nasze małe mieszkanie zamieniło się w istną miejską dżunglę - na każdym wolnym kawałku przestrzeni jakaś zieleninka miała swój kąt. Było ich ponad 40... :) Przez jakiś czas ogarniałam je wszystkie, ale przyszedł taki moment, że ich ilość zaczęła się zmniejszać. Część z nich oddawałam w dobre ręce, kilka padło przez szkodniki i moją niewiedzę/nieuwagę. Cóż, chyba każdy fan roślin przez to przechodzi. Powoli jednak nauczyłam się dbać o rośliny i jak się z nimi dogadać. Mają swoje humory i kaprysy, ale... i tak było warto!
Pokażę Wam dziś część mojej zielonej kolekcji - co się w niej znajduje i jak eksponuję te moje piękności we wnętrzu. Każda z tych roślin ma swoją historię, kilka z nich Wam opowiem. No to zaczynamy!
Najwięcej roślin mamy w salonie. Mogę śmiało powiedzieć, że zdecydowana większość naszych mebli w tym pomieszczeniu to.. kwietniki :) Początkowo obawiałam się, że mimo jasnych ścian, 3m od okna wschodniego nie będzie zbyt korzystne, ale myliłam się - to świetne miejsce, większość moich zieleninek je uwielbia.
Cała aranżacja potrafi się zmieniać nawet kilka razy w ciągu roku. Zmieniam osłonki, bibeloty, co chwilę coś przestawiam, ale staram się nie robić "rewolucji" wśród roślin. Kiedy widzę, że dane miejsce jej służy, wolę ją zostawić mniej więcej tam gdzie jest.. żeby przypadkiem się na mnie nie obraziła ;)
We wnętrzu staram się trzymać konkretnej palety barw. Chociaż osłonki mają różne kształty, faktury i kolory, to mimo wszystko tworzą spójną całość, bo utrzymują się w chłodnej palecie barw. Kiedy chcę wprowadzić jakieś zmiany, czasami w zupełności wystarczy, gdy pozamieniam roślinom osłonki lub dodam pasującą świecę czy wazon. Być może słyszeliście już o czymś takim jak Visual Decluttering - to bardzo fajny, praktyczny sposób na odświeżenie wnętrza. W następnym poście opiszę jak to u mnie wygląda w praktyce.
WERSJA OBECNA. OGROMNIE MI SIĘ PODOBA, ALE ZNAJĄC ŻYCIE NA WIOSNĘ ZNOWU COŚ TU POPRZESTAWIAM ;)
MOI ULUBIEŃCY
W tym wpisie wspomnę tylko o kilku moich ulubieńcach - uwierz mi, gdybym zaczęła się tu rozpisywać o wszystkich roślinach, to czytanie tego wpisu zajęłoby chyba cały dzień :)
#1 Philodendron Billietiae - to była roślinna miłość od pierwszego wejrzenia.. Ma śliczne, "egzotyczne" liście i łososiowe ogonki. Na szczęście rośnie dość wolno, więc mam nadzieję, że obecne miejsce jeszcze na długi czas będzie dla niego wystarczające.
#2 Philodendron scandens 'Micans' - kupiony jako "umarlaczek" z przeceny w OBI. Miał zaledwie kilka liści i był mocno przesuszony.. A teraz, po ok. 3 latach jest cudną ozdobą i zachwyca swoimi welurowymi liśćmi. W międzyczasie cięłam go na sadzonki, żeby zagęścić roślinkę od góry. Ukorzenia się bez najmniejszego problemu.
#3 Chamaedorea elegans - mówi się, że to Monstera jest królową roślin. Mam i lubię moją Monsterę, ale w tym domu królową niezaprzeczalnie jest Chamedorka! Zawsze marzyłam o palmie w salonie, ale tłumaczyłam sobie, że nie mamy na to miejsca, że jest za mało światła.. Oczywiście, że nie mamy miejsca! Teraz po prostu tłumaczę sobie, że salon bez tej palmy to nie salon - ona MUSI tu być :) Historia tej rośliny też jest ciekawa. Kupiłam ją jako malutką sadzonkę w prezencie dla mamy. Jako, że moja mama ma w salonie tak wspaniałe warunki, że niejedna oranżeria mogłaby pozazdrościć - palma rosła jak wściekła. Za każdym razem jak tam byłam, to patrzyłam się na tą palmę jak małe dziecko na cukierki. Aż pewnego pięknego dnia mama mi ją podarowała z powrotem..
Jakie są Twoje roślinne historie? Podziel się nimi w komentarzu, bardzo chętnie poczytam! :)
♡ Estera








Widać, że Twoje wnętrza bardzo zyskują dzięki obecności roślin. Ich dobór wydaje się bardzo przemyślany. Można zauważyć ciekawy pokrój roślin, kształt liści i ich zabarwienie, a osłonki w nowoczesnym stylu wskazują, że domownicy interesują się modą i projektowaniem.
OdpowiedzUsuńNie pytaj mnie, jak to się u mnie zaczęło. Po prostu wszyscy grzebali w ziemi. Grzebię więc i ja. 🫣
I tylko patrzeć, a zacznie się sezon i będę sobie zasiewać i przesadzać.😄🙃
Bardzo mi miło, dziękuję! ;) Tak prawdę mówiąc to u moich dziadków ogród był nieodłączną częścią życia, ja zaś "zaraziłam" pasją do roślin moją mamę. No i szczerze zazdroszczę Ci tego ogrodu! My nie mamy swojego kawałka zieleni, ani nawet balkonu, więc realizuję się w domu :D
UsuńPiękne masz te rośliny widać że masz do nich rękę
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję, miło mi ;)
UsuńŚwietnie pokazane, jak rośliny potrafią „zrobić” klimat wnętrza bez wielkich rewolucji. Fajny balans między inspiracjami a tym, co realnie działa w mieszkaniu + super, że są też wnioski z prób i błędów (szczególnie z ratowaniem okazów „z przeceny”). Czekam na kolejne wpisy w tym kierunku.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tak miłe słowa! Niedługo napiszę coś więcej ;)
UsuńNie tylko kolekcje masz piękną, ale i ciekawie wyeksponowana!
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za miłe słowa! ;)
UsuńOd razu czuć, że te rośliny są dla Ciebie czymś więcej niż ozdobą – mają duszę i historię, a Ty widać naprawdę je rozumiesz. Super, że każdy gatunek znalazł swoje miejsce, a aranżacja jest jednocześnie estetyczna i funkcjonalna. Philodendron Billietiae i Micans wyglądają jak małe dzieła sztuki, a historia Chamaedorei dodaje temu wszystkiemu takiego ciepła i osobistego charakteru. Twój salon to pewnie teraz prawdziwa zielona oaza – aż chciałoby się wpaść i poczuć tę energię
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, miło mi! :)
UsuńPięknie wygląda mieszkanie z roślinami. Ze względu na koty muszę uważać, co hoduję w domu. Niestety, podgryzają ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję! ;) Rozumiem, na szczęście jest mnóstwo pięknych roślin, które nie szkodzą zwierzakom :)
UsuńAle masz piękny zielony kącik. Ja też uwielbiam rośliny. Zawsze mówię, ze to nasi zieloni przyjaciele :)
OdpowiedzUsuńOj tak, nieraz sobie z nimi nawet "pogadam" :D Dziękuję bardzo za miłe słowa!
UsuńW ostatnim czasie stałam się bardziej 'rośliniarska' niż kiedykolwiek :D Ale nie jest to chyba jeszcze taki poziom jak u Ciebie :D Piękne roślinki, masz do nich rękę. Najbardziej podoba mi się chyba ta 2, ale palemki też od zawsze mi się podobały :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńCieszę się, dziękuję! Kocham pnącza, mam ich jeszcze kilka i z czasem pewnie pokażę ;) Jeśli lubisz takie pnące roślinki to bardzo polecam Filodendrony oraz Epipremnum - proste w uprawie jak budowa cepa, a jakie śliczne ;D
UsuńŚliczny kącik w salonie. Rośliny są dobrze wyeksponowane. Widać, że kochasz nie tylko rośliny, ale potrafisz aranżować wnętrze, żeby wszystko do siebie pasowało i dobrze wyglądało.
OdpowiedzUsuńMoja mała miejska dżungla w pokoju jest taką zieloną plamą. Odpoczywam patrząc na nią. Dominują skrzydłokwiaty. Lubię nie tyle ich kwiaty, co liście, które tworzą zielone, gęste kępy.
Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na obiecany post o odświeżaniu wnętrza metodą Visual...
Serdecznie Ci dziękuję za tak miłe słowa! Nasza palemka też stoi obok sofy i lubię na nią popatrzeć. Skrzydłokwiaty są piękne - jak dla mnie, to właśnie liście są jeszcze piękniejsze od kwiatów, zgadzam się z Tobą :) Myślałam o nim, ale z tego co widzę, to lubi się rozrastać.. A nie za bardzo już mam tu miejsce na rozłożyste roślinki. Pozdrawiam cieplutko ;)
UsuńMyślę, że każda z nas ma swoje ulubione rośliny doniczkowe i tak jest dobrze. Teraz wraz ze zbliżającą się wiosną trzeba zadbać o ich kondycję. Widzę, że u mnie będzie sporo pracy...
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie w sobotni poranek.
Pracy przy roślinach czasem jest sporo, zwłaszcza przy przesadzaniu tych starszych okazów i czyszczeniu ich liści - też mnie to czeka :) Jednak zawsze sprawia mi to wiele radości, czego i Tobie życzę! Dziękuję serdecznie i również pozdrawiam ;)
UsuńJa w ostatnim czasie dostałam bzika na punkcie roślinności. Też mam ich sporo, ale nie tak wiele jakbym chciała - póki co 😉 Uwielbiam betonowe osłonki na donice 🩶
OdpowiedzUsuńNo to tym bardziej się cieszę, lubimy podobne rzeczy ;) W tym roku jeszcze nie kupiłam nowej roślinki, ale wiosna idzie, więc pewnie ruszę na "łowy" :D
Usuńi ja lubię rośliny i targam je wszędzie gdzie jestem...w chałupie również zatrzęsienie, tylko unikam kwietnikow...bo miejsca brak. ale lubię i zazdroszczę, że masz miejsce żeby je eksponować. Podobała mi się koncepcja: cała ogromna ściana zieleniny na lotnisku w Sztokholmie :-)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję, że wpadłaś! ;) Takie zielone ściany niesamowicie piękne, tylko.. weź to podlej :D Chyba że sztuczne. Tylko wtedy tak naprawdę tracą swój urok..
UsuńHej. Pięknie rośliny. Ja stwierdziłam , że nie chce mieć w domu kwiatów. Główny powód, to zwyczajnie mamy za ciepło w domu...a przy parapetach są grzejniki !!! Musiałabym często podlewać. Mój ostatni kwiat jaki miałam to była cytrynka, aloes, i anginka. Niestety jak zaczęłam dzielić się sadzonkami moje zaczęły marnieć...Dziś mam tylko kilka kwiatków a podarowane roślinki u kogoś rosną pięknie. Po prostu oddałam z sercem a sama teraz nie mam.powodzenia !!!
OdpowiedzUsuńNo ładnie, miałam podobnie z sansewierią i syngonium - jak rozsadziłam i rozdałam sadzonki, to moje pozdychały haha :D Dobrze, że miałam od kogo skubnąć sadzonki z powrotem :) Może nie masz roślinek w domu, ale za to jaki cudowny ogród! Zazdroszczę i podziwiam Cię za tak ciężką pracę. My niestety nie mamy ogródka ani balkonu.. a szkoda. Dzięki za odwiedzinki i komentarz ;)
UsuńPiękna historia! 😊 Widać, ile serca wkładasz w swoje rośliny – nic dziwnego, że stworzyłaś taką domową dżunglę. Najbardziej urzekła mnie historia z „uratowanym” Micansem i palmą od mamy – takie rośliny mają chyba najwięcej duszy. No i obecna aranżacja wygląda naprawdę świetnie! 🌿
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję za odwiedzinki i tyle miłych słów! Pozdrawiam cieplutko ;)
Usuń