VISUAL DECLUTTERING: odśwież swoje wnętrze!

 


    Każda pora roku jest dobra na zmiany, choć wiosna ma jednak w sobie coś wyjątkowego. 

Przez okna zagląda coraz więcej światła, a my często już podświadomie rozglądamy się za czymś nowym - choćby za jakąś drobną zmianą, która doda pozytywnej energii wnętrzu i nam samym. Takie zmiany nie zawsze muszą wymagać od nas pójścia na zakupy, zwłaszcza jeśli czujemy, że mamy wystarczająco (albo nawet za dużo) wszelakich ozdób. Jeśli chcesz spróbować stworzyć coś nowego z rzeczy, które już masz, to ten artykuł jest dla Ciebie!

 

NA CZYM POLEGA VISUAL CECLUTTERING?

 Już od kilku lat sporo mówi się o Declutteringu (ang. "odgracaniu"), czyli oczyszczaniu przestrzeni z nadmiaru rzeczy. Efekt końcowy w postaci pustych półek czy ogólnej wolnej przestrzeni jest często pokazywany na zdjęciach i filmach. Dziś poruszę temat tego "oczyszczania" pod innym kątem - kiedy porządki mamy zrobione, a chcemy po prostu zorganizować nasze rzeczy. 

    Visual Decluttering (ang. "wizualne odgracanie") to nic innego, jak pozostawienie części naszych rzeczy na widoku, podczas gdy inne są niewidoczne. Jest to taka selekcja elementów wystroju wnętrza, która polega na pozbywaniu się rzeczy wyłącznie z zasięgu naszego wzroku. Z jednej strony nie ma w tym nic odkrywczego - nie trzymamy przecież dosłownie wszystkiego na widoku, pewne rzeczy są typowo sezonowe i używamy ich tylko na specjalne okazje. Jeśli jednak spoglądając w kierunku swojego wnętrza czujesz lekkie przytłoczenie nadmiarem bibelotów lub po prostu chcesz ułożyć je inaczej niż zwykle, warto przetestować tą metodę.

    Co mnie przekonało do Visual Declutteringu? Właśnie to lekkie przytłoczenie nadmiarem przy jednoczesnym przeświadczeniu, że wszystkie ozdoby jakie mam, naprawdę mi się podobają i nie chcę się ich pozbywać. Chciałam zrobić coś z naszym wnętrzem, by dodać mu nieco lekkości. Nie jestem minimalistką, ale minimalistyczny styl w architekturze i wnętrzach bardzo do mnie przemawia. Ale jak tu osiągnąć taki efekt, mając 20 świeczek, tyle samo roślin i jeszcze więcej innych ozdób, których nie chcę wyrzucić? Kiedy więc dowiedziałam się o Visual Declutteringu, uznałam tą metodę za wartą spróbowania - "nie pozbywam się rzeczy które lubię, a mam przestrzeń" - to wszystko, o co mi chodziło :)

 

 

... Swoją drogą zrobiłam taki wnętrzarski eksperyment i poukładałam w salonie wszystkie ulubione ozdoby. Nie wiem co Ty o tym sądzisz, ale chyba w moim wypadku mniej znaczy więcej ;)

 

VISUAL DECLUTTERING W PRAKTYCE

 

#1.  OCZYŚĆ PRZESTRZEŃ ZE WSZYSTKICH WIDOCZNYCH RZECZY. 

    Jest to bardzo ważne, bo tylko wtedy zobaczysz swoje wnętrze w całej okazałości. Nie powinno zostać nic prócz mebli. Nawet jeśli masz tam np. książki, które na 100% wrócą na swoje miejsce, czy rośliny, których nie chcesz nigdzie przestawiać - na chwilę przełóż wszystkie te rzeczy, by móc na nowo zagospodarować tą przestrzeń. Jest to doskonały moment na wytarcie kurzów i ogólne ogarnięcie tych zakamarków, do których nie zaglądamy aż tak często.

 

#2.  ZBIERZ WSZYSTKO W JEDNYM MIEJSCU.

    Zebranie wszystkiego w jednym miejscu ma co najmniej dwie zalety. 

    Po pierwsze, widzisz, ile tych rzeczy masz i możesz dojść do wniosku, że nie wszystkie chcesz układać z powrotem. Może stwierdzisz, że czegoś wolisz się pozbyć lub przerobić, np. wypaloną świecę w pięknej ceramice na osłonkę, która będzie niebanalną ozdobą dla Twoich roślin. Jest to świetny czas na twórcze projekty! 

    Po drugie, mając te ozdoby obok siebie możesz zestawić je ze sobą w inaczej niż zwykle. Właśnie o to chodzi, by niejako "zrobić zakupy" w swoim domu i dać wnętrzu powiew świeżości tym co już mamy.  

  

#3.  STWÓRZ SWOJĄ "KOLEKCJĘ". 

    Zadbaj o to, by wszystko do siebie pasowało na zasadzie podobieństwa lub kontrastu- według Twojego gustu. Ma to tworzyć spójną całość. Powoli układaj te rzeczy, patrząc jak do siebie pasują. Jeśli widzisz, że dana rzecz wizualnie "gryzie" się z resztą, odłóż ją. To, że nie pasuje do obecnej aranżacji, wcale nie znaczy. że trzeba się tego pozbyć. 

Są też oczywiście takie przedmioty codziennego użytku, które chcemy mieć pod ręką, nie patrząc na ich wygląd. Jaki mam na to sposób? Jeśli mam taką możliwość, to wkładam je do jakiegoś estetycznego pudełka, które będzie pasowało do wystroju. Visual Decluttering polega właśnie na zminimalizowaniu widocznych rzeczy, by osiągnąć zamierzony efekt spójności i porządku we wnętrzu.

 

#4.  SZYBKI PRZEGLĄD. 

    Resztę rzeczy na spokojnie przejrzyj i oceń, co chcesz zostawić i odłożyć na później, a czego ewentualnie się pozbyć. To, co nadal Ci się podoba, wystarczy włożyć do jakiegoś pudełka czy wolnej szafki, by za jakiś czas móc te rzeczy wyciągnąć i z ich pomocą stworzyć nowe aranżacje. U mnie dobrze sprawdza się choćby pudełko na świeczki, które uwielbiam - zmieniam je sezonowo, a kiedy mi się znudzą, to dopiero wtedy je wypalam. Tak, jestem jedną z tych osób, którym żal wypalać ładne świeczki ;)

 

VISUAL DECLUTTERING A ROŚLINY


    Rośliny to coś więcej niż świeczka czy wazon. Mają swoje wymagania i nie w każdym miejscu będzie im tak samo dobrze, a przecież chcemy zapewniać im najlepsze warunki do życia i wzrostu. Jeśli widzę, że konkretne miejsce jest dobre dla danego gatunku, to się go trzymam. Najczęściej staram się odkładać rośliny w to samo lub bardzo podobne miejsce, by nie zmieniać im warunków, dlatego to właśnie od nich zaczynam układanie kompozycji. Mogę za to przecież zmienić im osłonki, czy dodać jakieś inne ciekawe elementy. Lubię różnorodność faktur, tłoczeń i wzorów, ale jednocześnie dbam też, by zarówno osłonka pasowała do rośliny, jak i tworzyła spójną całość z resztą rzeczy znajdujących się w pobliżu. Spójna paleta kolorystyczna to mój "klucz do sukcesu". Jeśli patrząc na całą aranżację, coś mi nie do końca pasuje, to przestawiam, układam i zmieniam osłonki tak, by w końcu osiągnąć zamierzony efekt. Wygląda to czasem naprawdę komicznie.. ale grunt, że mam radość i satysfakcję z wykonanego "projektu" ;)

 

  

 

Dla mnie takie sezonowe zmiany i rotacja ulubionych rzeczy to świetny sposób na zakupy we własnym domu. A Ty jakie masz sposoby na odświeżanie swojego wnętrza? Podziel się nimi w komentarzu, chętnie poczytam i dołączę do dyskusji! ;)

 

♡ Estera 

Komentarze

  1. Po prostu sprzątam :). Nie wyrzucam, już kiedyś tak zrobiłam i żałowałam. Jak to mawiają, niech leży, jeść nie woła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie sztuką jest wyrzucić :) Jeśli coś się zepsuje czy już mocno nam przeszkadza, to owszem, nie ma sensu też czegoś trzymać na siłę.

      Usuń
  2. Ja działam w zgodzie z intuicją i wewnętrzną potrzebą. Nie wyrzucam rzeczy, bo nabywam tylko te które mocno do mnie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest świetne podejście, bo masz takie rzeczy, które naprawdę lubisz i Ci się podobają - a przecież o to właśnie chodzi :) Nie sztuką jest wyrzucić, podobnie jak nie sztuką jest też kupić coś, co nie do końca nam pasuje.

      Usuń
  3. Fajny pomysł, szczególnie dla kogoś, kto nie chce wszystkiego wyrzucać, a mimo to czuje, że robi się trochę „za dużo” na raz. To podejście z chowaniem części rzeczy zamiast pozbywania się ich ma sens — w sumie dzięki temu można co jakiś czas zmieniać klimat bez wydawania kasy.

    Podoba mi się też to „robienie zakupów we własnym domu”, bo serio często człowiek zapomina, co w ogóle ma. A potem wystarczy inaczej to poukładać i nagle wygląda jak coś nowego.

    Z tym zdejmowaniem wszystkiego na start też dobra opcja — trochę drastyczna, ale daje świeże spojrzenie. No i racja, że rośliny rządzą się swoimi prawami, więc nie wszystko da się traktować jak zwykłą dekorację.

    Ogólnie brzmi jak coś, co faktycznie można wdrożyć bez spinania się i robienia rewolucji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Faktycznie tak jest - nie ma tu spinania i rewolucji, bo całe to "odświeżanie" trwało jakieś 30 minut ;)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy i inspirujący wpis — świetnie pokazujesz, że nie trzeba kupować nowych rzeczy, żeby odświeżyć wnętrze, tylko wystarczy spojrzeć na to, co już mamy, w nowy sposób. Pomysł z „wizualnym odgracaniem” naprawdę trafia w sedno i daje dużo lekkości w przestrzeni. Fajnie też, że zwracasz uwagę na rośliny i ich potrzeby, a nie tylko na estetykę 🙂

    Pozdrawiam i dziękuję za wizytę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję! Pozdrawiam cieplutko ;)

      Usuń
  5. Przyznam, że nigdy nie słyszałam o tym 'trendzie' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze coś nowego ;) Niby to jest takie proste, a dla mnie było odkrywcze jak nie wiem co haha :D

      Usuń
  6. :-))) nie no nie dla mnie ta akcja niestety,😂 wiesz ile mam rzeczy ? z dwa tygodnie bym musiała zdejmować i gdzie je ustawiać?? na podłodze 🤣ech ja jestem kompletnym przeciwieństwem minimalizmu , znaczy mój dom. kurze wycieram na raty a sa miejsca gdy wyzieram rzadko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, to tylko luźna inspiracja :D Maksymalizm we wnętrzu też może wyglądać świetnie i ma swój klimat ;)

      Usuń
    2. No ale zeby byc sprawiedliwą to przyznam ze mocno sie ograniczam ostatnio 😀 bo w alternatywnym świecie jestem minimalistką. Pozdro

      Usuń
    3. Nie dajmy się zwariować :D Nie ma co sobie aż tak wszystkiego odmawiać! Pozdrawiam ;)

      Usuń
  7. Też przydałoby mi się takie odgruzowanie ;) Niestety mamy dość małe mieszkanie i w tym momencie jest ciężko bo mamy sporo ubrań zimowych a one niestety zajmują więcej przestrzeni.
    Pozdrawiam ciepło! 💛🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie to rozumiem ;D Mamy całe szalone 42 metry.. Pozdrawiam cieplutko ;)

      Usuń
  8. Bardzo przydatny post, muszę wziąć się za takie porządki na moich półkach 🙂

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem po remoncie kuchni i sypialni, już przed odgraciłam mnóstwo przestrzeni i schowków, nie mówiąc o kuchni.
    Teraz jedynie ubrania i książki wymagają systematycznej selekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to świetnie, że masz już tak sporo rzeczy ogarnięte ;) My podobne odgracanie zrobiliśmy przed przeprowadzką, ale teraz po kilku latach widzę, że znowu się nazbierało tu różnych "przydasiów" haha "D

      Usuń
  10. Też robię porządki, stopniowo. Przeprowadziłam się z większego mieszkania i mimo, że masę rzeczy wyrzuciłam i poddawałam wcześniej, to i tak czuję nadmiar. Po prostu jeszcze nie kupiłam nowej szafy, i teraz tak przestawiam co mogę i nadal się pozbywam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, takie stopniowe porządki są chyba najlepsze. To jest proces ciągły, nie da się zrobić takiej selekcji jeden raz i zupełnie o tym zapomnieć. Nie wszystko też da się od razu zauważyć, my jesteśmy już 5 lat po przeprowadzce, a ja ciągle znajduję jakieś rzeczy, które są mi już niepotrzebne :)

      Usuń
  11. Ja jestem minimalistką, mąż przeciwnie. Ja wciąż porządkuję i odgracam mieszkanie, a on bałagani i zagraca:-) Męczy mnie to, bo nie lubię takiej przeładowanej przestrzeni wokół siebie... Czekam na przeprowadzkę do domu, wtedy wyrzucenie wielu rzeczy będzie konieczne.
    Miłej niedzieli:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w takiej sytuacji kompromis jest rzeczą niezbędną :D My nie jesteśmy minimalistami, ale lubimy prostotę i szybkie sprzątanie haha ;) Przeprowadzka to dobry czas na ogarnięcie całego inwentarza, żeby jak najmniej było do pakowania. Dzięki i wzajemnie, miłej niedzieli!

      Usuń

Prześlij komentarz