KOSMETYCZNIE: kolejne nowości na wiosnę/lato
Wiosna może niespecjalnie się spieszy, by do nas w pełni zawitać (przynajmniej u nas), ale moja pielęgnacja twarzy stała się już znacznie lżejsza niż zimą; widzę, że potrzeby skóry wyraźnie się zmieniły. Jestem ogromnie zadowolona z tego, co używałam w tamtym roku i znalazłam niejedną perełkę. Choć do części z tych kosmetyków chętnie wrócę, poszukuję jeszcze kilku rzeczy. Pora na kolejne nowości - liczę na ulubieńców i chyba właśnie ich znalazłam!
PIELĘGNACJA TWARZY
Dr. Althea Aqua Marine Watery Cream | cosibella.pl
Co mnie skłoniło do zakupu właśnie tego kremu? Lekka, żelowa konsystencja i roślinny PDRN w składzie ;) Czym jest PDRN (polideoksyrybonukleotyd)? Tak w skrócie to fragmenty DNA, które okazują się być świetnym składnikiem aktywnym, od lat stosowanym w medycynie estetycznej. Jak działa na skórę? Mocno ją regeneruje, wspierając syntezę naszego DNA. Działa też ujędrniająco i przeciwzmarszczkowo, pobudzając fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny. Oprócz tego ma silne właściwości nawilżające, ale na zupełnie innym poziomie niż np. kwas hialuronowy, bo poprawia zdolności naszej skóry do zatrzymywania wilgoci. Przyznam, że brzmi to bardzo zachęcająco.
Przeanalizujmy krótko skład pod kątem składników aktywnych. Na pierwszym miejscu nawilżająca woda z bambusa, dalej emolienty, łagodzący pantenol. W dalszej części składu oprócz wspomnianego PDRN, ujędrniających peptydów i dwóch postaci nawilżającego kwasu hialuronowego mamy całe mnóstwo ciekawych substancji i ekstraktów roślinnych, których działanie skupia się na odżywieniu, ukojeniu i wygładzeniu skóry.
Krem ma przyjemną, żelową konsystencję o lekko niebieskawym odcieniu.
Co ciekawe, za ten śliczny kolor odpowiada Guaiazulen - naturalna substancja antybakteryjna pozyskiwana m.in. z olejków eterycznych. Mimo tak leciutkiej konsystencji i szybkiego wchłaniania, uczucie nawilżenia utrzymuje się.. aż do następnego dnia. Było to dla mnie zaskakujące, kiedy budząc się rano miałam wrażenie, jakbym kilka minut temu nałożyła świeżą warstwę lekkiego, przyjemnego kremu albo dopiero co zdjęła maseczkę. Ciężko to opisać słowami!
Powoli wprowadzałam sobie ten krem przez ostatnie dwa tygodnie, skupiając się jednak na zużywaniu mojego zimowego kremu peptydowego z GlamFox. Jakie są moje wrażenia? Absolutny zachwyt! To coś więcej, niż żelowy krem. To ulga, nawilżenie i odżywienie zamknięte w tubce. Jestem totalnie zachwycona tym kosmetykiem i jeśli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy przy dłuższym stosowaniu, to będzie mój ulubiony krem na sezon wiosna/lato.
Mary&May Idebedone & Black Berry Complex Serum
Otrzymałam to serum w prezencie od Marty ;) Spontanicznie "wymieniłyśmy się" koreańskimi kosmetykami i okazało się, że to serum będzie świetnie pasowało do mojego kremu SPF na wiosnę, ale o tym napiszę więcej już niebawem.
Jak wygląda skład? Wspaniale! Jest krótki, ale obfity w świetne składniki aktywne. Zaraz na drugim miejscu mamy 3 świetne ekstrakty: z jeżyny, jagód acai i borówki - wszystkie działają antyoksydacyjnie, a więc przeciszmarszczkowo i przeciwstarzeniowo. Dalej mamy nawilżającą glicerynę i argininę oraz pochodną koenzymu Q10 (idebenon - kolejny antyoksydant).
Pomyślałam, że będzie to idealne serum na dzień - przyjemna odmiana dla mojego kończącego się lotionu z wit.C (który swoją drogą był niesamowicie wydajny, miałam go ok. 6 miesięcy!).
Serum to ma bardzo ciekawą żelowo-olejkową konsystencję. Nie daje przy tym uczucia tłustości, pięknie się wchłania, pozostawiając uczucie nawilżenia.
Moje pierwsze wrażenia po 2 tygodniach testów są bardzo pozytywne. Bardzo dobrze łączy się z moim kremem SPF i makijażem, nic się nie roluje. Wygląda na to, że będzie to kolejne udane serum od Mary&May!
Mary&May Calendula Peptide Ageless Sleeping Mask | cosibella.pl
No i znowu Mary&May.. ;) Tym razem w zamian za moją ukochaną ryżową maskę z Cosrx skusiłam się na żelową maskę z nagietkiem i peptydami. Wybrałam małe opakowanie 30ml, ale jest też dostępna większa wersja w słoiczku. Jako, że jest to nocna maska bez spłukiwania, stosuję ją na koniec pielęgnacji zamiast kremu; ładnie łączy się z tonikiem i serum.
Konsystencja maski jest żelowa: lekka i bardzo łatwo się rozprowadzająca się na twarzy.
Skład mamy tu przebogaty: 10 ekstraktów roślinnych (m.in. z nagietka, figi i wąkrotki azjatyckiej), betainę, pantenol, ceramidy i aż 25 peptydów. Działanie tej maski polega przede wszystkim na ujędrnieniu, nawilżeniu i łagodzeniu podrażnień. Ten skład byłby dla mnie rewelacyjny gdyby nie.. alcohol den. na drugim miejscu w składzie. Generalnie sam w sobie nie jest zły, bo pomaga innym składnikom dotrzeć w głębsze warstwy naskórka, ale w przypadku skóry bardzo wrażliwej może powodować przesuszenie i podrażnienia. Świetnie to widać na mojej mieszanej skórze: te wrażliwe miejsca skłonne do AZS były lekko przesuszone, a cała reszta twarzy - przyjemnie nawilżona i napięta. Udało mi się to ograć w prosty sposób: na te przesuszone miejsca dodałam warstwę kremu i problem rozwiązany.
Jest to bardzo dobra maska, będzie się nadawać doskonale dla większości osób. Miałabym jedynie zastrzeżenia w przypadku skóry bardzo wrażliwej i atopowej.
PIELĘGNACJA WŁOSÓW
Dawno nie pisałam o pielęgnacji włosów, bo też nie wprowadzałam nic nowego oprócz jednej maski do włosów, postanowiłam więc dorzucić ją do tego zestawienia nowości. Zdążyłam w międzyczasie zużyć już pół opakowania, będę mogła dzięki temu powiedzieć co faktycznie o niej sądzę ;)
Barwa Odżywka intensywnie wygładzająca | Hebe
To kolejna przyjemna maska z tej firmy, dobrze się jej używa. Skład mamy dość prosty, bo zaraz po bazowych elementach mamy tu nawilżającą betainę, masło shea, olej jojoba, proteiny i pantenol. Jest więc tu wyraźna przewaga emolientów z odrobiną protein i humektantów.
Jakie są moje wrażenia? Maska ma klasyczną kremową, dość treściwą konsystencję, ale spłukuje się bez najmniejszych problemów.
Kwiatowy zapach jest przyjemny i nienachalny. Włosy wyglądają ładnie i bardzo dobrze się rozczesują, brakuje mi jednak tego "efektu wow", jaki przy moich cieniutkich niskoporowatych włosach daje odżywka "Głęboko regenerująca" z tej samej serii.
Analizując skład już rozumiem dlaczego. Moje włosy po prostu potrzebują lżejszych olejów i więcej protein. Ale jeśli ktoś ma grubsze, gęstsze włosy, może śmiało próbować, bo ta odżywka naprawdę ma potencjał ;) Ja zużyję ją do końca i wrócę do mojej ulubionej. Widziałam na stronie Barwy ciekawe nowości i być może latem się na coś skuszę, ale będę bardziej wnikliwie patrzeć na skład pod kątem ciężkości olejów.
Już niedługo pojawi się test kolejnych masek w płachcie, szykuje się też kolejne denko. Podzielę się z Wami również tym, jak zaplanowałam sobie pielęgnację na tegoroczną wiosnę. Szykuje się więc kosmetyczny kwiecień! ;)
Udało Ci się ostatnio odkryć jakąś kosmetyczną perełkę? A może masz jakiś ulubieńców sprawdzonych od lat, do których lubisz wracać w cieplejsze dni? Daj znać w komentarzu! :)
♡ Estera











Ciekawe produkty, niestety nie miałam żadnego z nich 😊
OdpowiedzUsuńDzięki, że wpadłaś ;) Jak będziesz miała coś fajnego do polecenia to śmiało pisz, chętnie poczytam :)
Usuńlekkie konsystencje są przyjemne zwłaszcza latem, jak ciepło, gorąco jest.
OdpowiedzUsuńOj tak, to taki przyjemny chłodzący kompres :D
UsuńOj tak, to taki przyjemny chłodzący kompres :D
UsuńKosmetyki koreańskie robią furorę.
OdpowiedzUsuńJa od lat używam Eveline w kremach i odzywkach do paznokci, , Radical do włosów, ale lubię poznać cos nowego...
No to miło mi, że wpadłaś zobaczyć te moje nowości ;) Eveline też ma fajne produkty i ciągle idzie do przodu :) Miałam od nich serum z kofeiną, bardzo fajnie mi służyło!
UsuńLubię takie wpisy - bez zbędnego zachwytu nad wszystkim po kolei, za to z konkretem i własnym zdaniem. Masz lekki, uporządkowany styl, który nie męczy, a jednocześnie daje poczucie, że można się na tych opiniach oprzeć. No i kilka rzeczy brzmi na tyle dobrze, że aż kusi, żeby sprawdzić na sobie :D
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło, dziękuję! To cenna informacja, bo kosmetyki są jedną z moich pasji, ale nie chcę się zbyt mocno rozpisywać i przynudzać:D Gdybyś miała jakieś pytania to też zawsze chętnie odpowiem ;)
UsuńBardzo ciekawe kosmetyki, a Ty masz sporą wiedzę. Twoje recenzje są szczere i widać, że wiesz, o czym piszesz, bardzo to doceniam. :) Może nie znalazłam ostatnio żadnej perełki, ale tu sobie poczytałam. :) Pozdrawiam, pięknego dnia Ci życzę. <3
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję za miłe słowa! ;) Również pozdrawiam i pięknego dnia Ci życzę :D
UsuńZaciekawił mnie skład tego kremu do twarzy .
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że faktycznie się sprawdzi, dam znać po dłuższym czasie stosowania :)
UsuńZnowu same nowe dla mnie kosmetyki do twarzy, ale jakże ciekawe! Zwłaszcza ta maska na noc (o której kiedyś wspominałaś) mnie zainteresowała :) 'Z widzenia' znam odżywkę Barwy, osobiście miałam jedynie ich szampony i ziołowe bardzo lubię - często wracam. Odżywkę mango dałam koleżance i z tego co mówiła była zadowolona :)
OdpowiedzUsuńSuper, dzięki! :D Maska na noc będzie świetna dla wielu osób, ja sama z chęcią ją zużyję do końca. Moja mama jest fanką szamponów Barwa i właśnie jej zamawiam 4 wielkie butle pokrzywowego szamponu. Ja z kolei uwielbiam ich maski. Mango jeszcze nie miałam, muszę sprawdzić! Ale piwonię będę testować, bo to może być coś dla mnie ;)
UsuńNie, nie odkryłam ostatnio żadnej kosmetycznej perełki, ale przyznaję od razu, że i nie szukałam. Jestem raczej wierna używanym i sprawdzonym kosmetykom dlatego rzadko dokonuję zmian czy wprowadzam coś nowego. Z Twoich propozycji zainteresował mnie ten krem do twarzy Dr. Althea. Jego skład wygląda bardzo dobrze ale przede wszystkim kusi jego długo utrzymujące się działanie. Bardzo możliwe, że po niego sięgnę:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!
Ten krem ma potencjał, dam jeszcze znać po dłuższym czasie stosowania czy to pierwsze wrażenie "wow" się utrzymało, ale faktycznie może tak być. Jak do tej pory, daje sobie radę nawet z tymi ultrawrażliwymi obszarami skłonnymi do AZS, więc jestem dobrej myśli ;) Pozdrawiam cieplutko :*
UsuńW cieplejsze dni lubię wracać do PSF z Holiki. Forma żelu jest cudowna na lato. Pozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
OdpowiedzUsuńAngelika
Tak, całkowicie się zgadzam :D Na lato takie lżejsze, żelowe konsystencje to ideał, bo szybko się wchłaniają i przyjemnie chłodzą. Dzięki i wzajemnie, miłego czwartku i pozdrawiam serdecznie! ;)
UsuńCiekawe produkty. Zainteresował mnie krem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Estero.
Dziękuję i mam nadzieję, że ten krem się sprawdzi :) Pozdrawiam cieplutko, Izo! :)
UsuńBardzo ciekawe kosmetyki i ich recenzja. Z przyjemnością wypróbuję jak będzie okazja, pielęgnacja koreańska bardzo mnie ciekawi :) Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję :) Jestem ogromnie ciekawa Twojej fachowej opinii o koreańskich kosmetykach! Również cieplutko pozdrawiam ;)
UsuńTe koreańskie serum z Mary&May bardzo mnie ciekawi!
OdpowiedzUsuńZapowiada się naprawdę dobrze, dam jeszcze znać na blogu jak się sprawuje po dłuższym stosowaniu ;)
UsuńBardzo ciekawie produkty, niestety nie miałam okazji sprawdzić żadnego z nich. Chętnie bym je przetestowała ☺️ sama nie mam kosmetycznych ulubieńców, za każdym razem lubię używać czegoś nowego 😁
OdpowiedzUsuńWiesz, wcale się nie dziwię, bo jest tyle fajnych nowości na rynku kosmetycznym i wszystkie kuszą :D Jak coś trafi Ci się na fajnej promocji, to może faktycznie warto spróbować, bo ja cały czas jestem bardzo z tych rzeczy zadowolona. Lubię testować, ale jak coś wyjątkowo mi pasuje, to nieraz do tego wracam. ;)
UsuńDr. Althea Aqua Marine Watery Cream bardzo mnie zaciekawil, wezme go pod uwage, jak zużyje to co obecnie mam. Z Mary&May Idebedone & Black Berry Complex Serum jestem zadowolona, jest to bardziej treściwe serum niż inne które używałam z tej firmy. Twarz mnie niczym przy nim nie zaskoczyła wiec zapewne jeszcze do niego powróce. Miłego.
OdpowiedzUsuńJestem ogromnie zadowolona z obu tych kosmetyków ;) Serum jest bardziej treściwe niż inne, ale mimo to szybko się wchłania. Ciekawa formuła, taka pozytywnie zaskakująca :D To świetnie, że i Tobie się sprawdza! Miłego weekendu ;)
Usuń