Kosmetyczne pogaduchy: slow anti-aging
Kilka dni temu brałam udział w świetnym szkoleniu i pomyślałam, że podzielę się z Wami tym, czego się tam dowiedziałam, a przy okazji będzie to ciekawy temat do dyskusji.
Szkolenie prowadziła dr n. med. Anna Kamm, która jest wykładowcą akademickim i kosmetologiem. Tłumaczyła, w jaki sposób nasza twarz się zmienia z wiekiem i co ma na to wpływ, jakie substancje aktywne obecnie są stosowane w kosmetologii i co możemy zrobić dla zachowania zdrowia naszej skóry, by spowolnić procesy starzenia, ale w taki zrównoważony sposób. Podobnie jak inne kursantki, byłam zachwycona tą wiedzą, mam sporo wniosków. Ogromnie spodobało mi się takie zrównoważone podejście do pielęgnacji, nazwałabym je "slow anti-aging". Opiszę Wam teraz to, co wynotowałam.
DLACZEGO SLOW ANTI-AGING?
Slow anti-aging, czyli parafrazując z j.ang. powolne działanie przeciwstarzeniowe, to obecnie jeden z najbardziej rekomendowanych sposobów dbania o skórę. Ogólnie rzecz biorąc polega to na przemyślanym acz spokojnym, bardziej holistycznym podejściu, a nie szybkich efektach. A więc mądrze dobieramy pielęgnację, chronimy naszą skórę przed czynnikami zewnętrznymi i stanami zapalnymi, ale też dbamy o nią od wewnątrz. Spowalniamy naturalny proces starzenia, pamiętając o tym, że jest to proces rozłożony w czasie.
MAMY REALNY WPŁYW NA STAN NASZEJ SKÓRY.
Tylko 20% czynników to nasze geny i rzeczy od nas niezależne (czynniki endogenne), a cała reszta w dużej mierze zależy od całokształtu trybu życia (czynniki egzogenne). Ta informacja dała mi wiele do myślenia! Nie sądziłam, że nasze osobiste wybory tak mocno kształtują zmiany, jakie zachodzą w wyglądzie i owalu twarzy. Szczerze mówiąc cieszę się, że mamy na to tak realny wpływ.
A więc warto mieć choć ogólną wiedzę na temat funkcjonowania naszej skóry i tego jak dbać o jej zdrowie - tak, by służyła nam całe życie. Nie chodzi tu o pogoń za pięknem. Ładna, zadbana skóra to miły "efekt uboczny" zatroszczenia się o jej dobrostan.
NA WYGLĄD TWARZY MA WPŁYW NIE TYLKO SKÓRA, ALE TEŻ KOŚCI, MIĘŚNIE I WARSTWA LIPIDOWA.
W pielęgnacji skupiamy się przede wszystkim na skórze, a ona tak naprawdę jest tylko wierzchnią warstwą. Nasza twarz składa się przecież też z kości, mięśni oraz poduszek tłuszczowych. Pewne zmiany zachodzą naturalnie z wiekiem, ale w pewnym stopniu i na to mamy wpływ. Może nie na kości, ale na nasze mięśnie i poduszki tłuszczowe już tak. Proste ćwiczenia i masaże twarzy potrafią wiele zdziałać. Już sam lekki drenaż limfatyczny, o którym jakiś czas temu pisałam, daje widoczne rezultaty. Pani doktor nie miała na tyle czasu, by rozwinąć ten temat, ale chcę dowiedzieć się o tym nieco więcej.
FOTOSTARZENIE JEST BARDZIEJ WIDOCZNE NIŻ BY MOGŁO SIĘ WYDAWAĆ.
Pani doktor omawiała badania naukowe prowadzone m. in. na bliźniakach. Pokazywała nam zdjęcia ludzi o identycznym wyglądzie i wieku, żyjących w różnych warunkach. Byłam w szoku. Jedne siostry wyglądały jak mama z córką... W badaniach tych brano pod uwagę wiele czynników, ale doktor skupiała się przede wszystkim na kwestii ekspozycji na słońce. Częste i długie przebywanie na słońcu niestety mocno niszczy naszą skórę. Różnice są ogromne. Więcej zmarszczek, gorsza gęstość skóry, liczne plamy i przebarwienia - możemy ograniczyć to do minimum. Jak?
Nic odkrywczego - wystarczy umiejętne dobranie i stosowanie filtra przeciwsłonecznego. Obecnie na rynku mamy tak duży wybór, że każdy znajdzie coś dla siebie. Warto stosować SPF przez cały rok, nie tylko ze względów estetycznych. Doktor opowiadała, jak wiele razy po zwykłym rutynowym badaniu dermatologicznym musiała odsyłać pacjentki do chirurga i jak wiele tych posłonecznych przebarwień okazało się nowotworami skóry. Podkreślała, że SPF jest niezwykle ważnym elementem naszej pielęgnacji. Nie tylko chroni skórę przed przebarwieniami i groźnymi zmianami, ale też zwiększa jej "odporność" na czynniki zewnętrzne. Mówi się, że jest to jeden z najlepszych kosmetyków przeciwzmarszczkowych, bo po prostu zapobiega powstawaniu sporej części z nich.
SKŁADNIKI PRZECIWZAPALNE I ANTYOKSYDACYJNE SĄ WAŻNE.
Pani doktor pokazywała nam, jak nasza skóra reaguje na czynniki zewnętrzne i co się z nią dzieje, gdy zbyt często narażona jest na stany zapalne. Czynnikami zewnętrznymi -tzw. wyzwalaczami, są: światło słoneczne, zanieczyszczenia powietrza, wysokoprzetworzone jedzenie, używki, niedobory snu, przewlekły stres. Jak wpływa to na naszą skórę? Nie będę może pisać o szczegółach z biologicznego punktu widzenia, skupmy się na widocznych efektach:
- spadek syntezy kolagenu i elastyny (zmniejszenie elastyczności i gęstości skóry)
- spadek regeneracji skóry (wolniej odbudowuje wszelkie uszkodzenia i staje się cieńsza)
- osłabienie bariery naskórkowej (skóra szybciej się odwadnia, staje się szorstka i mocniej reaktywna na... wszystko)
- zaburzenia pigmentacji (powstają przebarwienia, a koloryt skóry jest nierówny)
- przyspieszone starzenie kliniczne (powstają zmarszczki, a skóra staje się poszarzała i traci swoją jędrność)
Oczywiście, że nie usuniemy w cudowny sposób wszystkich czynników zewnętrznych. Ale możemy ograniczyć je do minimum. Oprócz niezwykle ważnych elementów, jak zdrowe odżywianie, higiena snu oraz dbanie o swoje zdrowie emocjonalne, możemy dodatkowo wesprzeć naszą skórę odpowiednimi składnikami aktywnymi. Warto ustawić swoją pielęgnację tak, by zawsze było w niej coś, co będzie miało to działanie antyoksydacyjne, co działa przeciwzapalnie i kojąco.
REGULARNA, PRZEMYŚLANA PIELĘGNACJA TO SOLIDNA PODSTAWA DAJĄCA ŚWIETNE REZULTATY.
Regularność jest niezbędnym elementem wprowadzania praktycznie każdej zmiany. Nie inaczej rzecz się ma z pielęgnacją. Pani doktor podkreślała, jak istotne jest przemyślenie i ułożenie naszej pielęgnacji tak, by rzeczywiście nam służyła i miała działanie w takim kierunku, na jakim nam zależy. Kosmetyk można potraktować w pewnym sensie jak "lek" - kiedy potrzebujemy nawilżenia, to sięgniemy po coś, co skórę nawilży, jak mamy przebarwienia, to szukamy czegoś, co je zniweluje itd. Niech ta nasza pielęgnacja będzie jak najbardziej świadoma, żebyśmy wiedzieli jak mniej więcej nasz kosmetyk działa i dlaczego akurat po niego sięgamy.
WARTO WPROWADZAĆ SKŁADNIKI AKTYWNE, ALE UWAŻNIE.
Pani doktor wyczuliła nas podczas tego wykładu, by ostrożnie dobierać dermokosmetyki dla pacjentów i podpowiadać im na co warto zwrócić uwagę. Ale ja tak samo zachęcam każdego, by.. nie bał się pytać i po prostu znał swoje kosmetyki :)
Nie musimy wymagać od siebie nauki czytania składów ani znać wszystkich niezgodności pomiędzy składnikami. Kiedy jednak wprowadzamy jakiś kosmetyk do swojej pielęgnacji, postarajmy się troszkę o nim dowiedzieć - jak go stosować, czego unikać. Kiedy nowość w kosmetyczce potraktujemy uważnie, to dajemy sobie i naszej skórze czas, by się z tym "oswoić".
Teraz kochani czas na pogaduchy! Co sądzicie o myślach poruszonych w tym wykładzie? Może macie jakieś wnioski/pytania? Piszcie śmiało w komentarzach ;)
♡ Estera




Komentarze
Prześlij komentarz