STYLE DIARY: porządki zrobione, co dalej?
Porządki w szafie to proces, który zna każdy z nas. Rzeczy się zużywają, zmienia się styl, tryb życia - na zawartość garderoby ma wpływ całe mnóstwo czynników. Prędzej czy później przychodzi taki moment, kiedy czujemy potrzebę przyjrzenia się temu co mamy.
Pomyśl teraz przez chwilę, co było powodem Twoich ostatnich porządków? Jaki impuls, uczucie spowodowało, że z szafy coś zostało usunięte? Wbrew pozorom ta mało istotna informacja mówi więcej o Twojej szafie i nawykach zakupowych, niż myślisz :)
× "Jest tego za dużo!"
× "Mam tu tyle opcji, ale zupełnie nie mam na te ubrania ochoty..."
× "Ta rzecz już mocno się zużyła, chyba trzeba przejrzeć też inne ubrania."
× "Jest tu tyle świetnych ubrań, ale to nie mój styl/kolor/fason/rozmiar..."
Jak to było u mnie? Hmmm.. w zasadzie to chyba przeszłam przez wszystkie te etapy :) Pierwsze odczucia na widok garderoby, jakie towarzyszyły mi przez lata to chaos i nadmiar, wynikający z różnych czynników. Spróbujmy je teraz przeanalizować i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Jest to oczywiście moja subiektywna lista przyczyn, w Twoim przypadku może być zupełnie inaczej. Potraktuj je jako inspiracje, a jeśli któraś z tych wskazówek okaże się przydatna, to cudownie!
"Jest tego za dużo!"
Miałam wrażenie, że wszystkiego jest za dużo, a stworzenie dobrze zgranego zestawu wymagało ode mnie znacznie więcej energii i kombinowania niż bym chciała. Lubię mieć opcje do wyboru, lubię też różnorodność w szafie, ale to wszystko ma swoje granice. Ja najwyraźniej te granice przekroczyłam, bo w pewnym momencie znalezienie potrzebnej rzeczy w zapełnionej po brzegi szafie nie było ani łatwe, ani przyjemne. Zdałam sobie sprawę z tego, że owy nadmiar to tylko skutek, ma swoje przyczyny. I wiesz co? Znalezienie tych przyczyn okazało się niezwykle istotne.
# Nowe rzeczy trafiały do mojej szafy w zbyt szybkim tempie. Nie zdążyłam dobrze wypróbować jednego ubrania, a już pojawiało się następne. Później okazywało się, że mam kilka bardzo podobnych bluzek czy spodni i ta ilość nie wnosiła do mojej szafy nic nowego, a zapełniała przestrzeń.
# Jeśli coś dobrze mi się sprawdzało, bardzo chętnie kupowałam inne wersje kolorystyczne. A nawet DUŻO wersji kolorystycznych. Po niedługim czasie okazywało się, że wystarczyłaby mi połowa z nich, reszta leżała w szafie praktycznie nieużywana.
# Uwielbiam wyprzedaże i wszelkie promocje, ale nieraz traciłam rachubę i do szafy trafiało w bardzo szybkim czasie mnóstwo rzeczy. Na pozór wydawały się świetną okazją, a po kilku miesiącach były podawane dalej...
# Nie potrafiłam wyjść ze sklepu/galerii z pustymi rękami... ;) Też tak masz?
DUŻO, CZY W SAM RAZ?
TO POJĘCIE BARDZO SUBIEKTYWNE.
TO TY MUSISZ SIĘ CZUĆ DOBRZE ZE SWOJĄ SZAFĄ.
"Mam tu tyle opcji, ale zupełnie nie mam na te ubrania ochoty..."
Tak jak już wcześniej pisałam, dobrze jest mieć wybór i różnorodną szafę. Jednak dla każdego z nas ta wystarczająca ilość opcji będzie inna. Zrozumiałam, że i tu są pewne granice, których przekroczenie odbierało mi komfort korzystania z tego co mam. Oprócz samej ilości ubrań w grę wchodziły kolejne pozornie mało istotne szczegóły:
# Nie byłam dostatecznie krytyczna wobec tego co kupowałam. Było ładne, podobało mi się? To w zupełności wystarczyło, by tą rzecz kupić. Jakość ma znaczenie i nawet wyższa cena o niej nie świadczy. Zanim się obejrzałam, spora część mojej garderoby składała się z rzeczy, których nie bardzo miałam ochotę zakładać właśnie przez ich niską jakość. Zużywały się tak szybko, że nie zdążyłam się nawet nimi nacieszyć.
# Zbyt szybko ulegałam zachciankom. Nie dawałam sobie dostatecznie dużo czasu do namysłu, by przekonać się czy faktycznie jest to coś czego potrzebuję i co ta nowa rzecz w ogóle wniesie do mojej szafy. Miał być "powiew świeżości", a wyszło jak zwykle - kolejny zakup trafiał na wieszak, a jedyne co się zmieniało, to coraz mniejsza przestrzeń w garderobie.
# Ubrania do noszenia po domu traktowałam po macoszemu. Raczej nigdy nie kupowałam nowych, prawie zawsze były to znoszone codzienne ubrania, które "awansowały" na domowe. Nie ma w tym nic złego, tylko w pewnym momencie utworzyła się z nich zbieranina przypadkowych, zupełnie nie zgranych ze sobą elementów, z których za żadne skarby nie byłam w stanie stworzyć sensownej całości i chodząc po domu.. delikatnie mówiąc czułam się średnio.
ZACHCIANKA CZY POTRZEBA?
NAWET JEŚLI TO ZACHCIANKA, NIECH BĘDZIE MOŻLIWIE NAJLEPSZA JAKOŚCIOWO.
DLACZEGO MASZ SIĘ CIESZYĆ NIĄ TYLKO PRZEZ JEDEN SEZON?
"Ta rzecz już mocno się zużyła, chyba trzeba przejrzeć też inne ubrania"
Poziom zużycia ubrania to kwestia bardzo subiektywna. Dla jednej osoby takim wyznacznikiem będzie spranie, zmechacenie, dla innej dziury - wiesz pewnie co mam na myśli. W tą subiektywność zupełnie nie wnikam, interesuje mnie to, jakie ja mam odczucia. Zrozumiałam, że w pewnym momencie takie znoszone ubranie zaczyna dosłownie sprawiać mi dyskomfort i obniża samopoczucie.
# Niepotrzebnie trzymałam tak dużo rzeczy "na wszelki wypadek". Kto z nas nie lubi przydasiów? Znoszony t-shirt, poplamiona bluza czy sprane dresy.. oczywiście część z tych rzeczy, które jeszcze są w znośnym stanie można trzymać do wszelakich prac domowych. Ale.. bez przesady. Nie potrzebowałam tego aż tyle.
# Nawet jak kupowałam ubrania do chodzenia po domu, to szukałam najtańszych opcji, nie zwracając uwagi a jakość. A przecież dobra jakość wcale nie musi kosztować!
# Jak coś mocno mi się podobało, potrafiłam "przymknąć oko" na sygnały świadczące o potencjalnym szybkim zużyciu tej rzeczy. T-shirt z pięknym nadrukiem? Biorę! Nie ważne, że bawełna już w sklepie wygląda na spraną i ubranie nie trzyma fasonu. Uroczy sweterek, który przed zakupem ma już widoczny "meszek" świadczący o szybkim zmechaceniu? A co tam, kolor jest tak piękny, że i tak kupię! Nie, nie warto było tego robić.
"Jest tu tyle świetnych ubrań, ale to nie mój styl/kolor/fason/rozmiar"
Tak, jak ja to dobrze znam.. Niby moje ubrania, a jednocześnie nie moje.. Wiesz, tak jakby jakaś wersja mnie poszła na zakupy, wpakowała mi te rzeczy do szafy, a ja teraz zastanawiam się co mam z tym zrobić... A przecież wydawało mi się, że kupuję tylko to co mi się podoba!
# Zmieniamy się, a wraz z nami zmienia się też nasz styl. Wiele razy złapałam się na tym, że kupowałam rzeczy w podobnej stylistyce do tych, których dopiero co się pozbyłam. Dlaczego? Bo nadal wizualnie mi się podobały, ale nie wyciągałam wniosków po sprzątaniu szafy. Wyglądało to raczej tak, jakbym sprzątała ją tylko po to, by zrobić miejsce na nowe, o ironio podobne rzeczy...
# Kolor, fason i rozmiar - ileż razy zdarzyło mi się kupić ubranie pod wpływem impulsu, które niby było ok, ale odcień nie do końca taki jak lubię. Mogłoby być dłuższe/krótsze, mieć taki czy inny detal, ale w sumie to może być. Może jest trochę za duże/ za małe, ale nie było innego rozmiaru, to nie miałam wyjścia. Ekhemm.. serio nie miałam wyjścia?!
# Mój rozmiar potrafi się zmienić i już się z tym oswoiłam. Zauważyłam jednak, że trzymam rzeczy w nie moim rozmiarze, które już przestały mi się podobać i nawet gdyby były dobre, to niekoniecznie chciałabym w nich chodzić.
POWIEW ŚWIEŻOŚCI W SZAFIE? TAK, TO JEST ŚWIETNE!
NIECH BĘDZIE TO W PEŁNI ZGODNE Z TWOIM CHARAKTEREM.
UBRANIA MAJĄ PODKREŚLAĆ NASZ UNIKALNY STYL, A NIE PRÓBOWAĆ NAS NA SIŁĘ PRZEBRAĆ.
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |
No dobrze, mamy już ustalone potencjalne przyczyny naszych porządków w szafie, ale co dalej? Pozbyliśmy się tego, co uznaliśmy za niepotrzebne, ale jak wyciągnąć praktyczne wnioski na przyszłość? Oto kilka moich sposobów, które mogą się okazać pomocne również dla Ciebie :)
"Zanim pozbędę się niepotrzebnych ubrań, dokładnie im się przyglądam i zastanawiam, dlaczego nie chciałam ich już mieć w swojej szafie."
Pomyśl, co jest głównym powodem, z jakiego pozbywasz się tych rzeczy. Czy nie łączy ich jakiś wspólny mianownik? Może to zwyczajne (albo zbyt szybkie?) zużycie, nie do końca Twój styl, brak wygody w noszeniu, czy brak pomysłów na zestawienie z tym co już masz? Przemyśl to i zastanów się, jak możesz uniknąć tego podczas kolejnych zakupów.
# ZUŻYCIE/ NISKA JAKOŚĆ.
Jeśli to zużycie dotyczy rzeczy, które masz od dawna i były intensywnie noszone, to ok, pytanie tylko brzmi: czy nie trzymasz tych ubrań zbyt długo i jak dużą część Twojej szafy one zajmują?
Kiedy natomiast widzisz, że musisz pozbyć się całkiem niedawno kupionych ubrań czy dodatków, to może warto być bardziej uważnym podczas zakupów i zwracać większą uwagę na jakość materiału i wykonania?
# NIE DO KOŃCA TWÓJ STYL.
Obejmuje to też kolor i fason ubrania. Przemyśl, jak dokonujesz wyborów podczas zakupów. Może warto spędzić te kilka minut więcej w przymierzalni i się lepiej sobie przyjrzeć? Może przed planowanymi zakupami przydałaby Ci się jakaś lista, wizualizacja tego co chcesz kupić? Albo jeśli po zakupie nachodzą Cię wątpliwości, jak zapatrujesz się na ewentualny zwrot?
# BRAK WYGODY W NOSZENIU.
Wygoda ma znaczenie, czasem większe niż sądzimy. Co powoduje, że te rzeczy okazały się niepraktyczne? Może są zbyt dopasowane, albo za bardzo przeskalowane? Może niewygodnie się je zakłada? Są zbyt sztywne lub odwrotnie - materiał jest za miękki i podkreśla to czego nie chcesz? Pomyśl o tym, może nawet warto zapisać sobie te wnioski np. w notatce w telefonie i mieć je pod ręką podczas następnych zakupów?
# BRAK POMYSŁÓW NA ZESTAWY.
Nawet najpiękniejsze ubranie, nieodpowiednio zestawione nie sprawi, że będziemy wyglądać i czuć się dobrze. Liczy się całokształt naszej stylizacji. Jeśli widzisz, że do Twojej szafy trafiły takie rzeczy, które same w sobie Ci się podobają, ale nie pasują do tego co masz i musisz kombinować, by cokolwiek z tego złożyć w całość, pomyśl jak uniknąć tego w przyszłości. Może warto przed zakupem spróbować stworzyć z nią w głowie chociaż 2-3 zestawy? Albo sfotografować ulubione ubrania i mieć ich zdjęcie pod ręką lub idąc do sklepu ubrać się w te rzeczy, do których planujesz coś dobrać?
"Szkoda miejsca w Twojej szafie na wątpliwości... :)"
Ależ się rozpisałam! Jeśli dotrwaliście do końca, to jestem pełna podziwu, choć pewnie i tak nie wyczerpałam tego tematu.
Kochani, teraz to Was poproszę o kilka słów na ten temat - co byście tu dodali? Jakie macie refleksje na ten temat? Czekam na Wasze komentarze i chętnie dołączę do dyskusji!






Czasami bywa tak, ze zmiana pracy lub przejście na emeryturę powodują konieczność zmiany garderoby. Innym razem kupuje się za dużo na promocjach, a szafy nie są z gumy. Zmienia się tez nam gust, ja np. kiedyś lubiłam inne kolory czy wzory, teraz zupełnie inne.
OdpowiedzUsuńTak, dokładnie. Szafa zmienia się razem z nami :) Po tych porządkach też widzę, że coś się we mnie zmienia i w sumie to jest fajne!
UsuńChyba dość regularnie zaliczam niestety wszystkie etapy załamania szafą często na raz
OdpowiedzUsuńSporo osób tak ma, moja szafa też nie jest idealna :) Świadomość tego to już zawsze krok naprzód!
UsuńRozumiem Cię doskonale, o czym mówisz. Ta metamorfoza trwa u mnie od lat. Teraz jak nie mogę sobie pozwolić na coś wymarzonego, szukam w second handach, z drugiej ręki, czasami mi się udaje. Gorzej z butami, bo wolę jednak nowe :) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTak, metamorfoza szafy to proces, w sumie to nawet przyjemny proces :) Second Handy to świetne rozwiązanie! A co do butów to mam dokładnie to samo zdanie, to dla mnie na tyle osobista rzecz, że wolę nowe ;)
UsuńDziękuję i również serdecznie pozdrawiam :)
Trochę szkoda mi czasu na tak dogłębne rozważania o mankamentach mojej szafy, dobrze wiem, że mam za dużo, co jakiś czas pozbywam się nadmiarowych rzeczy, ale część użytkuję w domu i gospodarstwie w inny sposób. Co innego gdy się mieszka w mieście ma tylko mieszkaniowy metraż, ale na wsi sporo ciuchów przydaje się jako szmaty na co dzień w różnych sytuacjach.
OdpowiedzUsuńMasz rację, wszystko zależy od sytuacji i potrzeb :) Ja w naszym malutkim mieszkaniu w mieście, przy obecnym trybie życia, potrzebuję zupełnie innych rzeczy niż kiedyś.
UsuńDzięki, że wpadłaś i podzieliłaś się swoimi spostrzeżeniami! ;)
Ostatnio robiłam duże porządki, miałam mnóstwo rzeczy, których nie nosiłam i które już mi się nie podobały. Miały super skład, ale jednak już nie były w moim stylu.
OdpowiedzUsuńWitaj w klubie, też przerabiałam to wiele razy :D Jednak dobry skład to nie wszystko, my przecież ciągle się zmieniamy, a wraz z nami zmieniają się potrzeby i styl. Dzięki za świetne spostrzerzenia! :)
UsuńOstatnio staram się robić przemyślane zakupy ubraniowe, bo doszłam do wniosku, że za dużo mam tych nowych ubrań, w których nie chodzę, bo do niczego mi nie psują, a trzymam je, bo ciągle mam nadzieję, że będę w nich chodzić. Dużo mam też tych starych ubrań, z którymi ciężko jest mi się rozstać, tak więc porządek w mojej szafie, który planuję zrobić niebawem, będzie ciężkim zadaniem.
OdpowiedzUsuńZadanie może nie jest łatwe, ale jestem pewna, że sobie z tym świetnie poradzisz ;) Gdybyś miała jeszcze jakieś pomysły, o czym mogłabym jeszcze napisać w tym temacie to śmiało pisz. Mam całkiem sporo sposobów na takie dylematy podczas porządków w szafie :D
UsuńTo odpowiednie zestawienie daje efekt wow. Zawsze lubiłam podpatrywać stylistki, które zaglądają do szafy swoich klientów i tworzą całkiem nowe połączenia. To prawdziwy talent umieć wyszuchać coś w ciucholandzie (coś co przecież ktoś inny odrzucił) i odpowiednio połączyć.
OdpowiedzUsuńTrzeba mieć to oko. Twoje ubrania bardzo mi się podobają. Czy będziesz pokazywać swoje ulubione stylizacje? Serdecznie pozdrawiam. 🤗 🫶
Tak, umiejętne zestawienie ze sobą ubrań i dodatków daje ten efekt wow :) A secondhandy mają swój klimat i da się znaleźć tam perełki, trzeba też oprócz wyczucia trafić w odpowiednie miejsce i czas.
UsuńBardzo się cieszę, że spodobały Ci się moje ubrania! ;) Mam jeszcze dylemat z pokazywaniem swoich stylizacji i tego w jakiej formie to zrobić. Nie publikowałam jeszcze tak konkretnie swoich zdjęć (twarzy, sylwetki), trochę się waham. Myślałam o pokazywaniu przykładowych zestawień w stylu zdjęcia "flat lay"- ubrania i dodatki są ułożone na płaskiej powierzchni, żeby było widać co z czym łączę. To nie jest oczywiście typowa stylizacja, ale może od tego zacznę? Powiem Ci szczerze, że sama nie wiem :D
Dzięki i również serdecznie pozdrawiam! ;)
Witaj 🌸
OdpowiedzUsuńU mnie głównym powodem do wymiany garderoby jest zmieniająca się waga... chociaż od pewnego czasu już stoi w miejscu więc zakupy są łatwiejsze. I powolutku gromadzę sobie ubrania na każdą porę roku i okazje ( no może nie na bal,bo takowy się nie zapowiada) 😉
Pomysł na ten post i kolejne badania fajne. Widać że przemyślane i dopracowane. Szczerze to doceniam.
Gorące uściski 😘
Zmieniająca się waga jest mi dobrze znana, doskonale wiem o czym mówisz, bo towarzyszy mi to od dziecka ;) Teraz powoli zaczynam się spowrotem mieścić w pewne rzeczy.. jest radocha :D
UsuńCieszę się, że post Ci się spodobał! Tak samo doceniam też Twoje przepisy, bo one też właśnie są przemyślane, dopracowane, ale jednocześnie takie domowe i proste w wykonaniu :))
Ślę uściski i serdecznie pozdrawiam! :*
Bardzo ciekawy i trafny tekst — dokładnie o tym, jak ważna jest uważność w wyborach i słuchanie siebie 😊
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, dziękuję! ;)
UsuńSerdecznie pozdrawiam :))
Ja ostatnio robiłam duże porządki w szafie i wywaliłam wszystko, czego nie nosiłam od dawna, wszystko co wisiało i czekało na jakąś okazję. Bez sentymentów. Od razu lepiej mi się na duchu zrobiło
OdpowiedzUsuńTak, faktycznie coś w tym jest, że jak się pozbywamy takich rzeczy, to się lepiej czujemy, tak lżej :D Dzięki, że wpadłaś i o tym napisałaś! :)
UsuńEstero :-) nigdy nie jest za dużo w mojej szafie 😂
OdpowiedzUsuńa już zwłaszcza, gdy korzystałam z sekendhendów hehe
ale oczywiści optymalnie jest wtedy gdy wszystko do siebie pasuje, prawda?
Moja droga - jak masz miejsce w domu i przestrzeń w głowie, żeby to ogarnąć, to czemu nie? Masz pewnie cudną szafę :D A ja mini mieszkanko, cała moja przestrzeń na ubrania wygląda tak wygląda, więc choćbym chciała, to więcej tu nie wcisnę hahaha
UsuńAle cały urok polega na tym, że każda z nas się odnajduje w tym co ma i to jest piękne ;)
Czy musi pasować? Do Ciebie - tak. Do siebie nawzajem - niekoniecznie, bo są przecież takie rzeczy, z którymi za wiele nie wymyślisz, a i tak uwielbiasz je nosić. Nie ma tu reguły.
Moja moda jest raczej mało modna. Kolor spodni czy koszulki wybieram w jakieś 5 - 10 sekund. Lubię styl klasyczny i stonowane kolory. Chyba się nigdy nie przełamię do tego, żeby być modnym. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPotrzeba bycia modnym to bardzo ciekawy temat. :)
UsuńJak Tobie teraz odpisuję, to stwierdziłam, że w sumie też jakoś specjalnie do tego nie dążę, po prostu wybieram to co mi się podoba. Tak samo podchodzę do pozbywania się rzeczy z szafy, bo nie ważne jak bardzo dane ubranie jest modne, to i tak nie będę w nim chodzić jeśli coś mi nie pasuje. ...Swoją drogą, ten szybki wybór, o którym piszesz - może jest poniekąd fenomen męskiej szafy? Nie wiem co o tym sądzisz, ale ja to autentycznie podziwiam.
Widzę to samo u mojego męża: lubi 1 kolor (czarny), toleruje szarość i granat. Zakupy mogę mu robić sama online, bo od lat ma jeden ulubiony model t-shirta i spodni. A zawsze wygląda dobrze! :D
Dzięki i również pozdrawiam :)
Też specjalnie nie mam jakiejś wielkiej szafy ciuchów. I ogólnie to głównie mam dżinsy, więc tu prawie brak wyboru. Do tego t shirt taki co mi się spodoba akurat. Na to bluza, zależy ktora czysta. I nowe trzeba znosić. A bielizny mam sporo i staram się wybierać to, co dawno nie ubierałem. Żeby zużyć.
UsuńTeraz jest moda na szerokie spodnie. Jak byłem nastolatkiem to tez była taka moda. Tylko dla nas wtedy było to coś więcej. To był bunt oraz subkultura hip hopowa. Takie mam wizje.
No to masz super praktyczne podejście do szafy, idealnie! :D Ja mam tak z prasowaniem. Nie przepadam za tym zajęciem i nieraz autentycznie wybieram daną rzecz rano tylko dlatego, że nie muszę jej akurat prasować hahaha xD
UsuńNoo moda na szerokie spodnie - to były czasy. I te szurające po podłodze nogawki od dżinsów "dzwonów", mokre po deszczu. I niskie/średnie stany. Jest nostalgia, ale.. w życiu już bym tego nie założyła, niech sobie będzie modne jak chce :D
Oj tak, bardzo się w tym wszystkim odnajduję 😅 Szczególnie w tym kupowaniu „bo promocja” albo braniu kilku kolorów jednej rzeczy, skoro jedna się sprawdziła. Fajne jest to, że ten post nie jest tylko o ubraniach, ale trochę też o nas samych i o tym, jak zmieniają się nasze potrzeby. I bardzo podoba mi się myśl, że w szafie naprawdę szkoda miejsca na rzeczy, co do których mamy wątpliwości.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
Angelika
Hej Angelika ;) Dzięki, że napisałaś o swoich doświadczeniach, a post okazał się przydatny. Jak widzisz, miałam podobne szafowe dylematy i nadal jeszcze mi się zdarzają :D
UsuńDzięki i wzajemnie, pozdrawiam i przyjemnego czwartku Ci życzę! ;)
Trochę jakbym czytała o sobie. Mam bardzo podobne problemy, gdy przeglądam swoją szafę, a wyprzedaże to moja absolutna zmora!
OdpowiedzUsuńAhhh też lubię wyprzedaże :D Postaram się w czerwcu napisać coś i na ten temat ;)
UsuńMoja zmora to te przyda się ... Zawsze jak robię porządki to chociaż trochę wyrzucę, ale jednak gdzieś zawsze coś zostaje ...
OdpowiedzUsuńChyba każda z nas tak ma :D Dobrze, że je przeglądasz i ogarniasz ;)
UsuńMnie się bardzo ciężko rozstać z ciuchami...
OdpowiedzUsuńWyrzucam tylko te zużyte😊
Tekst rzeczywiście długi, ale jak dla mnie wyczerpujący temat😊
Pozdrawiam cieplutko!
Ach widzisz, mi tak ciężko jest się nie rozpisać, jak Tobie rozstać z ciuchami hahaha :D Najważniejsze, że robisz tak, by być zadowolona, a z fajnymi ciuchami nie ma co się rozstawać ;)
UsuńDzięki i wzajemnie, pozdrawiam cieplutko :*
Kiedyś miałam mnóstwo ciuchów, kupowałam dużo i moja szafa była przeładowana, a i tak nigdy nie miałam co na siebie włożyć:-))) Teraz moja garderoba jest minimalna, ale problem pozostał- nadal nie mam w co się ubrać:-)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Hmmm zaintrygowałaś mnie tym.. :) Ciekawe z czego wynika to odczucie, mimo tylu zmian w szafie jakich dokonałaś?
UsuńDzięki i również pozdrawiam cieplutko ;)
Ja porządku w szafie robić nie muszę, bo od lat ten porządek w niej jest (nie mylić z poukładaniem 🤓). Mam dużo rzeczy, wszystkie potrzebne. No, może niektóre rzadziej ubieram, chwilowo. Ale wrócę do nich. Nie ulegam promocjom, trendom, modzie. Mam swój gust, wizje, potrzeby co do tego, w czym chodzę. Z wiekiem coraz większą olewka tych tematów u mnie następuje 😉
OdpowiedzUsuńDzięki za świetne wnioski :) Rzeczywiście, jak ubrania nie wpadają do naszej szafy przypadkowo i je nosimy (nie ważne jak często, ale nosimy), to porządki są zbędne. Ja jeszcze je robię, ale zdecydowanie rzadziej niż kiedyś ;)
UsuńPorządki w szafie są tu pokazane nie jako wielkie wyrzucanie, ale jako małe śledztwo w sprawie własnych zachcianek, złudzeń i dawnych wersji siebie. Bardzo trafia do mnie myśl, że nie wystarczy zrobić miejsce - trzeba jeszcze zrozumieć, dlaczego wcześniej zapełniało się je rzeczami „prawie dobrymi”. Taka selekcja ma w sobie coś oczyszczającego: mniej przypadkowości, więcej charakteru. I chyba właśnie wtedy szafa przestaje być magazynem, a zaczyna być opowieścią o tym, kim naprawdę jesteśmy :)
OdpowiedzUsuńTrafiłaś w sedno, Eve! Nie sztuką jest w kółko zapełniać szafę i ją opróżniać, nie wyciągając wniosków :D Ale sama po sobie wiem, że to nie jest wcale takie proste ;)
UsuńZ kolejnym Twoim postem nachodzi mnie coraz wieksza ochota na zakupy ciuchowe...ale takie bez musu, pochodzenie, popatrzenie, przymierzenie, kawka, oddech,...najpierw potrzebuje sobie w glowie ulożyć że to dzień spokojny, bo zwykle wpadam, 3 sklepy, szybkie zniechęcenie i frustracja...ale wracając do artykułu, moja gehenna to dobór okrycia wierzchniego, dlatego kocham lato. Zwykle kończę z czarną bluzą 🙂 więc tak zestawienie ze sobą elemntów garderoby przyprawia mnie o nudności. Jak już coś ładnie mi wygląda, po sekundzie okazuje się niewygodne, cisnące i marzę o dresie😂 więc może powinnam zainwestować w piękne dresy 😅
OdpowiedzUsuńStylowe dresiki to zawsze dobry element szafy :D Właśnie sobie w nich cziluję, jak Ci odpisuję ;) Oj trzeba się gdzieś wybrać, połaziłabym po naszym Outlecie. Kawa obowiązkowa. Bez kawki nie ma zakupów ;) Lato jest najlepsze! :*
Usuń