STYLE DIARY: zrobiłam zakupy we własnej szafie... i nie tylko!

 


    Wiosenne porządki w szafie już za mną, najwyższy czas! Jeszcze trochę, a przywitałabym lato.. wełnianym golfem i botkami ;) 

    Zaczęło się niewinnie, miałam tylko szybko przeglądnąć torebki, wyciągnąć lżejsze rzeczy, a te zimowe schować do schowka. Dostałam jednak takiego przypływu energii, że.. przeglądnęłam całą szafę. Calusieńką. Od okryć wierzchnich, przez wszelkie inne ubrania, na torebkach kończąc. Pomyślałam, że mogę podzielić się z Wami kilkoma praktycznymi wskazówkami, które się u mnie sprawdzają. No to zaczynamy!

 


#1 SPOSÓB UŁOŻENIA UBRAŃ W SZAFIE MA WIĘKSZE ZNACZENIE NIŻ MYŚLISZ


    Zanim przejdę do kwestii porządków, chciałabym wspomnieć krótko o tym jak jest podzielona moja szafa. Składa się ona z prostego wieszaka z Ikei i średniej wielkości komody. Nie, nie mieszczę tu wszystkich moich ubrań, mam ich znacznie więcej :) To moje "modowe Atelier", gdzie trzymam wyłącznie to, co noszę teraz, reszta rzeczy jest schowana w schowku pod łóżkiem w sypialni. 

    Sezonowość szafy, czyli chowanie ubrań nie pasujących do danej pory roku i ponowne ich wyciąganie to dla mnie bardzo istotny element. Wymaga trochę zachodu i znalezienia pomysłu na wygodną organizację przestrzeni, ale naprawdę warto spróbować. Dlaczego to tak dobrze działa? Kiedy po kilku miesiącach wyciągamy te rzeczy ze schowka/pojemnika/półki w szafie, odnosimy wrażenie, że niejako mamy coś "nowego". Im bardziej te ubrania znikają nam z zasięgu wzroku, tym lepiej, bo nie tylko mamy to poczucie nowości, ale też nasza szafa wydaje się bardziej uporządkowana i łatwiejsza do ogarnięcia, gdy pod ręką jest wyłącznie to co aktualnie używamy. Nie wspomnę już nawet o tym, że jeśli mamy sporo ubrań, to dzięki takiej sezonowości mają one szansę być częściej używane - ile razy zdarzało mi się kiedyś znaleźć jakąś świetną rzecz na dnie szafy pod koniec sezonu, zupełnie zapominając o jej istnieniu... :)

 

 

||||| Mój przegląd torebek właśnie trwa w najlepsze...

 


ZAKUPY WE WŁASNEJ SZAFIE A PORZĄDKI

 

    Nowy sezon zaczynam od... "zakupów". Pojęcie owych "zakupów we własnej szafie" pewnie nie jest Ci obce. Sporo się mówi o tym, że najbardziej zrównoważona i ekologiczna odzież to ta, którą już mamy. Nie mogłabym się z tym nie zgodzić. Gdy zaczyna się nowy sezon, lepiej jest sięgnąć po swoje ubrania niż wymienić pół garderoby na nową. 

Dziś natomiast chcę poruszyć ten temat z trochę innej strony - jak połączyć porządki z... zakupami. No właśnie.. porządki w szafie to trudny temat dla niejednej osoby. Od czego zacząć, jak podejść do tego tematu, by ostatecznie być zadowolonym z efektów? Najlepiej tak, by szafa pachniała świeżością i była wypełniona samymi wspaniałościami jak z żurnala. Tylko tak szczerze mówiąc, to w naszych szafach nie brakuje tych wspaniałości. Przecież kupujemy ubrania po to, by być zadowolonym, mamy swoje "perełki", rzeczy, po które intuicyjnie sięgamy i czujemy się w nich świetnie. To od nich zawsze zaczynam porządki, od mojej bazy, bez której nie wyobrażam sobie idealnej szafy skrojonej na miarę moich potrzeb. W jaki sposób? Już tłumaczę.

 


#1 OCZYSZCZAM PRZESTRZEŃ. Wyciągam wszystkie ubrania - tak, by mebel był zupełnie pusty. Dosłownie jakbym się na nowo wprowadzała do swojej garderoby. Wówczas nie tylko mam okazję, by dokładnie wyczyścić kurze, ale też widzę ile czego faktycznie posiadam.  

Tym razem wyciągnęłam dosłownie wszystkie ubrania, ale takie porządki robię tylko raz na jakiś czas. Równie dobrze można zrobić przegląd konkretnej kategorii, np bluzek czy torebek.

... Swoją drogą jest to całkiem niezły moment, żeby zrobić jakieś małe przemeblowanie, wprowadzić coś, co będzie nam uprzyjemniało to codzienne wybieranie strojów czy dodatków. Niech ta przestrzeń będzie nie tylko praktyczna, ale też ładna :)

 


#2 "KUPUJĘ" SWOICH ULUBIEŃCÓW. Tak, autentycznie czuję się jak na zakupach! Świeżo wysprzątane "Atelier" tylko czeka na modowe perełki. Dzielę ubrania na kategorie, żeby było mi łatwiej ogarnąć ich ilość. Z reguły tak właśnie mam poukładane rzeczy w schowku. W pierwszej kolejności wybieram z danej kategorii to co najbardziej lubię nosić. Jeśli nie mam żadnych wątpliwości co do danej rzeczy, to nawet jej nie przymierzam. Sprawdzam tylko, czy nie wymaga odmechacenia/wyczyszczenia itp. 

 

 

    Takie podejście pozytywnie wpływa na nasze postrzeganie porządków: nie zaczynamy od wyrzucania i zmuszania się do trudnych decyzji, tylko od odłożenia najlepszych rzeczy - często przecież jest tak, że uważamy nasze szafy za przepełnione (bo po co inaczej byśmy w ogóle mówili o robieniu porządków?), a jednocześnie widzimy w tym jakąś miarę "bezpieczeństwa" w formie dostatecznie dużej liczby opcji. Kiedy natomiast widzimy już w swojej szafie te najlepsze rzeczy, łatwiej jest nam dostrzec różnicę między nimi a resztą i podjąć decyzję co ostatecznie ma z nami zostać.

 

 

|||||| A oto moje ulubione torebki. Króluje tu marka Ryłko, ale mam też genialną torebkę z Sinsay, Ochnik i Gino Rossi.

 


#3 POŚWIĘCAM CZAS WĄTPLIWOŚCIOM. Dopiero po odłożeniu ulubionych rzeczy, skupiam się na tych co do których mam jakiekolwiek "ale". Na spokojnie przymierzam je i staram się mieć takie samo podejście jak przy zakupach w sklepie - czy ta rzecz na tyle mnie zachwyca, by zostać w mojej szafie. Mam tu tą samą dewizę: " Nie ma zachwytu - nie ma zakupu" :) Dlaczego jestem aż tak krytyczna? Bo.. skoro robię porządki to znaczy, że coś mi w mojej szafie nie gra. Czegoś jest za dużo czy są tu jakieś elementy nie pasujące do reszty. Może to nie ten kolor, fason nie dopasowany do mojej sylwetki, może jakość pozostawiająca sporo do życzenia? Tylko dzięki krytycznemu podejściu jestem w stanie znaleźć te rzeczy, które burzą mi obraz mojej szafy.

 


#4 ODKŁADAM RZECZY, KTÓRE MI NIE PASUJĄ I PLANUJĘ CO DALEJ. Jeśli jest to coś, bez czego mogę się obejść - po prostu podaję tą rzecz dalej. Oddaję lub wrzucam do kontenera na ubrania. Jeśli moje wątpliwości wzbudzi rzecz, której nadal potrzebuję i nie mam czym zastąpić, to wiem, że w pierwszej kolejności chcę poszukać zamiennika. Zdarzają się też takie ubrania, które wymagają drobnej poprawki krawieckiej - staram się w miarę możliwości ogarnąć to tak szybko jak możliwe. Generalnie zasada jest taka, żeby niepotrzebnie nie zwlekać z podjęciem decyzji co zrobić dalej z tymi rzeczami. W końcu w naszej szafie czekają pięknie ułożone wspaniałości... :)



    Jak widzicie, torebki mam przeglądnięte, 3 z nich trafią w dobre ręce, a jutro... przyjedzie nowa. Wymarzona, wypatrzona już od kilku miesięcy.. nie mogę się doczekać odbioru paczki ;) Piszę Wam o "zakupach we własnej szafie", bo jest to najlepsza podstawa odświeżania garderoby. Ale nie chodzi też o to, by pozbawiać się zupełnie zakupów, kiedy coś naprawdę bardzo nam się podoba i spełnia wszystkie nasze oczekiwania. Potrzebujemy balansu, z którym po prostu będziemy czuli się dobrze. 

 


Masz jakieś swoje sprawdzone sposoby na przegląd szafy? Też dzielisz ją na sezony? A może trafiła do niej jakaś nowa perełka? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu, chętnie dołączę do dyskusji!

 

♡ Estera  

Komentarze

  1. Od jakiegoś czasu wymieniam garderobę, pomaga mi w tym Vinted. A poza sprzedażą, zimowe grube rzeczy, latem piorę. Buty czyszczę, chowam. Letnie trafiają w zasięg mojego wzroku. Staram się nie przybierać na wadze. Wbrew pozorom to jest ciężka praca, zmiana garderoby na przełomie zimy i lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świetne podejście! Jest przy tym więcej pracy niż się wydaje.. przede mną jeszcze poprawki krawieckie i ogarnianie butów - niby nie mam tego nie wiadomo ile, a i tak wiem, że skończę pewnie w sobotę.. albo i później :D

      Usuń

Prześlij komentarz