KOSMETYCZNIE: roślinne PDRN - jak się sprawdza na mojej skórze?
W branży kosmetycznej coraz więcej mówi się o tajemniczym PDRN. A to dopiero początek. Kosmetyki z tym składnikiem będą pojawiały się w ofertach kolejnych marek, a te z kolei zapewne będą prześcigiwać się w tworzeniu coraz to ciekawszych połączeń i zaawansowanych technologicznie formuł.
O co tyle szumu? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, tłumacząc jak wygląda mechanizm działania PDRN i jego wpływ na skórę. Opowiem też Wam trochę o moich wnioskach po 2 miesiącach stosowania pielęgnacji z tą intrygującą nowością. Nowością? Hmm.. no właśnie.. :)
PDRN.
[Polideoksyrybonukleotyd]
Jest to mieszanina fragmentów DNA, poddana odpowiednim procesom biotechnologicznym. Pozyskuje się ją z ryb (głównie łosoś), ale też coraz bardziej powszechny jest fito-PDRN, powstający z alg morskich, wąkrotki azjatyckiej, korzeni piwonii chińskiej czy chryzantemy.
Okazuje się, że jest to bardzo dobrze przebadany składnik aktywny, szeroko wykorzystywany w medycynie estetycznej w postaci mezoterapii, szczególnie przy gojeniu ran i odnowie tkanek, znany od ponad 20 lat. Nie jest to więc teoretycznie nic nowego, choć do domowej pielęgnacji trafił stosunkowo niedawno. Odkryto bowiem jego potencjał działania przeciwstarzeniowego i nawilżającego.
| | | | | Jak działa na skórę?
W odróżnieniu od innych składników aktywnych, PDRN wnika w głąb naskórka i poprzez aktywację odpowiednich receptorów (A2A) uruchamia proces odnowy naszych komórek skóry, pobudzając je do pracy i dając odpowiedni budulec. A więc niejako motywuje naszą skórę do działania, "ucząc" ją lepszej, wydajniejszej autoregeneracji.
Co więcej, jest to wielopoziomowa autoregeneracja:
# skóra szybciej naprawia wszelkie mikrouszkodzenia, łagodzi stany zapalne
# przy dłuższym stosowaniu zwiększa się nasza naturalna produkcja kolagenu i elastyny (co poprawia gęstość i jędrność skóry, spłyca zmarszczki)
# stopniowo wzmacnia się bariera hydrolipidowa skóry, ale od wewnątrz, bo skóra pobudzana jest do produkcji lipidów i ceramidów. Dzięki temu, że skóra jest dobrze odżywiona od wewnątrz i na bieżąco się regeneruje, mocno zmniejsza się tzw. TEWL (czyli ogólnie mówiąc utrata wody przez skórę), co w efekcie daje coraz lepsze i bardziej odczuwalne nawilżenie.
# przyspieszony jest proces powstawania nowych mikronaczyń krwionośnych, dzięki czemu skóra jest lepiej dotleniona, a to z kolei sprzyja jej ciągłej regeneracji i prawidłowemu funkcjonowaniu.
No dobrze, teorię mamy za sobą, a jak wygląda to w praktyce?
Powiem krótko: wygląda imponująco.
PDRN to składnik, który wnika głębiej i ma wielokierunkowe działanie, jednocześnie pozostając niezwykle łagodnym i nieinwazyjnym nawet dla bardzo wrażliwej, wymagającej skóry, a moja skóra jest bardzo wymagająca. Z jednej strony ma skłonności do stanów zapalnych i nie toleruje zbyt obciążających formuł kosmetyków, a z drugiej - potrafi się przesuszyć w najmniej oczekiwanym momencie. Wiele popularnych substancji szeroko stosowanych w kosmetykach zwyczajnie mi nie służy, bo bardzo szybko zwiększa reaktywność skóry. Nagle potrafi stać się szorstka, przesuszona, pojawiają się nawet miejscami zmiany atopowe. Gdy z kolei zbyt mocno ją obciążę, potrafi obsypać się "uroczymi" krostkami.
Do PDRN podeszłam z ciekawością, ale i dozą sceptycyzmu. Tymczasem coraz bardziej było widać było poprawę w kondycji i poziomie nawilżenia skóry. Jest to jednak zupełnie inne nawilżenie, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, bo ono faktycznie jakby... pochodzi z głębi skóry. Dosłownie.
W kwestii poprawy gęstości i jędrności skóry też mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z efektów. Widzę tzw. efekt plumping, czyli wypełnienie i wygładzenie skóry wynikające z jej solidnego odżywienia jak po porządnej maseczce. Co ciekawe, PDRN jest też bardzo wdzięcznym składnikiem pod względem możliwości łączenia z innymi substancjami aktywnymi, bo "lubi się" z większością z nich. Dzięki temu całkiem łatwo można włączyć go do swojej rutyny pielęgnacyjnej.
JAKICH KOSMETYKÓW Z PDRN UŻYWAM?
| | | | | Aqua Marine Deep Serum | Dr.Althea
| | | | | Aqua Marine Watery Cream | Dr.Althea
Obecnie używam 2 produktów od Dr.Althea: serum i kremu. O kremie pisałam więcej w TYM poście i mogę tylko powiedzieć, że moje zachwyty wcale nie były przesadzone, jestem ogromnie zadowolona z efektów jego działania. Kiedy tylko skończyło się moje wieczorne serum do twarzy, od razu zdecydowałam się na serum z tej samej serii, co było bardzo dobrą decyzją. Jeszcze o nim Wam nie pisałam, więc szybko przeanalizuję skład i pokażę jak wygląda konsystencja tego kosmetyku.
Na pierwszym miejscu w składzie mamy wodę z bambusa, która stanowi 70% całości, a jej działanie polega na nawilżaniu, łagodzeniu i regulacji wydzielania sebum. Dalej, od 4.miejsca mamy całą masę składników aktywnych: niacynamid (przeciwzapalny, reguluje sebum), 3 formy kwasu hialuronowego (mocno nawilża), ferment Lactococcus (posbiotyk - dba o mikrobiom skóry) czy fruktooligosacharydy (nawilżają). Oprócz tego mamy oczywiście 8 ekstraktów roślinnych; nie będę wymieniać wszystkich, ale wyraźnie widać, że działanie tego serum skupia się na nawilżaniu, regeneracji i łagodzeniu wszelkich podrażnień i stanów zapalnych. To bardzo dobra, lekka baza pod krem z tej samej serii, ale bez problemu zgra się z wieloma innymi kosmetykami.
Konsystencja z uwagi na tak dużą zawartość wody jest leciutka, przypomina nieco gęstszy tonik. Wygląda tak niepozornie, ale potrafi pozytywnie zaskoczyć. Bardzo łatwo aplikuje się na twarz i szybko wchłania, a szklane opakowanie z pipetką jest nie tylko piękne, ale i bardzo poręczne.
Podsumowując, jestem ogromnie zadowolona z tego kosmetycznego "eksperymentu" i zafascynowana tym, jak niesamowite są procesy zachodzące w naszej skórze. Czy będę nadal sięgać po PDRN? Myślę, że tak!
Co sądzisz o nowoczesnej technologii w kosmetykach? Masz swoje ulubione składniki aktywne, po które najczęściej sięgasz? Czekam na Twój komentarz! ;)
♡ Estera





Faktycznie jest to stosunkowa nowość, ale szczerze to jakoś nie zagłębiałam się co to jest itp. Najbardziej kojarzyłam nową linię eveline z tym składnikiem, ale widzę, że jest i tołpa i bielenda. Z tego co piszesz brzmi bardzo obiecująco! :)
OdpowiedzUsuńMnie do tego zagłębienia skłoniło szkolenie, na którym byłam, bo tamta pani doktor o nim wspominała i byłam zaskoczona tym co mówiła.. Wiesz, do tej pory myślałam, że to po prostu kolejna "nowość" w stylu bakuchiolu czy SAP Super, że polskie marki też sięgają po takie składniki, bo będzie większy wybór! ;)) Jak kiedyś uda Ci się przetestować coś z tych rzeczy to będę bardzo ciekawa Twojej opinii :)
UsuńBrzmi jak prawdziwa rewelacja, nigdy nie spotkałam się z tą technologią.
OdpowiedzUsuńCzy jest to dla wszystkich i w cenie niezbyt wygórowanej?
Przyznam szczerze, że sama się tego nie spodziewałam, dopóki nie zaczęłam więcej o tym czytać :)
UsuńTak, PDRN jest jak najbardziej dla wszystkich, bo poleca się do każdego typu skóry, włącznie z naczynkową czy atopową. Ceny są przystępne, a kosmetyki dostępne w drogeriach typu Rossmann czy Hebe. Ja z racji tego, że chciałam spróbować koreańskich mazidełek, to zamawiałam przez internet ;)
Czytając Twoje wpisy na temat kosmetyków, bardzo wiele się dowiaduje i podejrzewam, że jesteś związana zawodowo z tą branżą. Być może się myle, być może mieści się to w kręgu Twoich zainteresowań? 🤔
OdpowiedzUsuńSkładniki aktywne, które wybieram do mojej pielęgnacj to kwasy, w tym kwas hialuronowy, ceramidy, retinol i witamina C.
Dzięki za nowinki. Pozdrawiam 🤗
Cieszę się, dziękuję za miłe słowa! ;) Pracuję w aptece, więc przede wszystkim mam styczność z lekami, a kosmetyki to jedna z moich pasji. Choć przyznam, że apteki też powoli zamieniają się w drogerie, bo mamy coraz więcej wszelakich mazideł :D
UsuńLubię praktycznie wszystkie składniki jakie wymieniłaś i powoli przymierzam się do retinolu ;) Może na jesień spróbuję delikatnie coś wprowadzić, bo nagromadziłam tyle próbek, że starczy mi chyba na 2 miesiące kuracji haha :D
Również serdecznie pozdrawiam! ;)
Czasami zastanawiam się, czy faktycznie te innowacyjne i "wnikające w głąb skóry" składniki faktycznie powierzchniowo mają szansę jakiegokolwiek działania, skoro dotychczas stosowane były w bardziej inwazyjnych technikach. Chyba czas na nowy kierunek studiów :D
OdpowiedzUsuńWiesz, kosmetyk to kosmetyk- on mimo wszystko działa tylko do pewnego stopnia i ma swoje ograniczenia :) Ale fakt, sporo zależy od wielkości cząsteczki i podłoża, nowoczesne technologie pozwalają na znacznie więcej niż kiedyś, bo mniejsza cząsteczka wniknie głębiej. Krem nigdy nie będzie tak szybko działał jak zabieg medycyny estetycznej, ale w dłuższym okresie czasu może dać podobne i trwałe efekty. To jest temat rzeka, im bardziej się w to zagłębiam tym więcej ciekawych niuansów dostrzegam :D
Usuń'Wygląda imponująco'- te słowa, to dla mnie najlepsza rekomendacja:-) Sprawdziłam i... na razie nie mam na stanie kosmetyków z tym cudownym specyfikiem. Jestem otwarta na wszelkie nowości więc z pewnością wkrótce kupię coś z PDRN. A czego szukam w kosmetykach? Kwasu hialuronowego, niacynamidu, retinolu, vit. C, kolagenu:-)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
No to widzę, że stawiasz na fajne, konkretne składniki - bardzo dobry wybór ;) PDRN może się dobrze sprawdzić w przerwach pomiędzy stosowaniem retinolu, bo przyspieszy regenerację skóry i może złagodzić wszelkie ewentualne podrażnienia/przesuszenia. Też przymierzam się do wprowadzenia retinolu na jesień :D
UsuńDzięki i wzajemnie, miłego dnia! ;))
Retinol stosuję właśnie tylko późną jesienią i zimą na noc, zawsze bardzo ostrożnie i jestem bardzo zadowolona z efektów:-)
UsuńTak, właśnie o coś takiego mi chodzi ;) Bo też przy AZS muszę być bardzo ostrożna, łatwo jest przedobrzyć.. Jakby co to będę się Ciebie pytać o wskazówki ;)
UsuńIm bardziej czytam o takich składnikach jak PDRN, tym bardziej mam mieszane uczucia — z jednej strony brzmi to jak coś naprawdę „next level”, a z drugiej trochę jak marketing ubrany w bardzo naukowy język. Nie neguję działania, ale zastanawia mnie, ile z tego efektu to realna regeneracja, a ile po prostu dobrze dobrana, łagodna pielęgnacja + systematyczność, która i tak robi robotę.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony, jeśli coś jest łagodne i działa bez podrażnień, to już jest duży plus, szczególnie przy wymagającej skórze — więc nie dziwię się, że ludzie się tym jarają. Tylko ciekawi mnie, gdzie tu jest granica między realnym postępem a chwilową modą w beauty.
Świetne spostrzerzenia! Myślę, że tu najlepszą odpowiedzą będzie czas :) Oczywiście, że systematyczność to podstawa. Ja po 2 miesiącach regulafnego stosowania widzę efekty, na których mi zależało, ale zobaczymy co będzie dalej! Sama jestem ciekawa czy popularność PDRN się utrzyma :D
UsuńSama średnio znam się na składach. Można powiedzieć, że jestem w tym temacie kompletnym amatorem 😅 jednak po twoim wpisie będę zwracała większą uwagę na to co testuje. Mam nadzieję że uda mi się przetestować ten niesamowity składnik. Ja w zasadzie przy wyborze produktów kosmetycznych kieruje się opiniami poza tym bardzo lubię testować. Pozdrawiam serdecznie 🌹
OdpowiedzUsuńDzięki, że wpadłaś i podzieliłaś się swoimi spostrzeżeniami ;) Warto czytać opinie, bo nieraz jest tak, że skład wydaje się fajny, a kosmetyk okazuje się być niewypałem :D Super, że testujesz i próbujesz nowych rzeczy :)
UsuńRównież serdecznie pozdrawiam! :*
Dla kogoś kto nie za bardzo zna się na składach tak jak ja opinie są często najbardziej kluczowe przy wyborze kosmetyków 😁
UsuńOpinie są bardzo przydatne i dobrze robisz :) W końcu nie da się znać na wszystkim i fajnie, że każda z nas pisze o czymś innym, bo uczymy się od siebie nawzajem :D
UsuńJa nie śledzę nowinek, nie stosuję niczego wyszukanego, nie interesuję się specjalnie kosmetykami. Kremy mają po prostu sprawiac, żeby skóra nie była sucha i spięta 😉
OdpowiedzUsuńPewnie, że tak, nawilżona skóra zawsze wygląda dobrze ;) A że lubię eksperymentować, to o nowinkach zawsze coś napiszę :D
UsuńWitaj Esterko 🌸
OdpowiedzUsuńJak to dobrze, że Ciebie mamy! Dzięki Tobie poszerzam swoje horyzonty kosmetyczne,a przyznam że są bardzo wąskie. Po raz pierwszy usłyszałam od Ciebie o takich kosmetykach. Muszę bardziej zagłębić się w temat.
Gorące uściski 😘
Moniu, serdecznie Ci dziękuję za tak miłe słowa! :*
UsuńJa za to uczę się od Ciebie super przepisów, każda z nas coś od siebie wnosi i to jest piękne ;))
Dzięki kochana, również ślę uściski i pozdrawiam :D
Pierwszy raz słyszę o tej nowości w kosmetykach! Jak tylko pojawi się coś z PDRN w mojej drogerii to zdecydowanie wezmę do przetestowania!
OdpowiedzUsuńNo i okazuje się, że w drogerii już jest dostępny, nie tylko w koreańskich kosmetykach :) Zaczarowanaa właśnie napisała, że Eveline, Tołpa i Bielenda już mają linie z PDRN, więc jest w czym wybierać! :D
UsuńCiekawostki podajesz, a ja z przyjemnością czytam o takich kosmetycznych nowinkach:)
OdpowiedzUsuńMoja skóra jest wyjątkowo kapryśna i muszę nieźle kombinować żeby zaakceptowała jakiś kosmetyk.
Wybierałam z dobrym składem ale skóra miała to "w nosie", wybierałam polecane, to też zawodziło.
W aptece kupiłam krem do twarzy CeraVe i to jest to! Dokupiłam resztę i póki co jestem bardzo zadowolona. A krem do rąk to jest rewelacja!
Mam nadzieję, że to się nie zmieni:)
Pozdrawiam serdecznie!
Miłego weekendu życzę!
Dzięki kochana za miłe słowa :))
UsuńCeraVe to dobry wybór, z teho co widzę to często te kosmetyki są polecane przez dermatologów właśnie do takiego uspokojenia i ogarnięcia skóry. Jak się to sprawdzi na dłuższą metę to sama zobaczysz, bo to bardzo indywidualna sprawa ;) Lubię apteczne kosmetyki i zawsze coś mam na awaryjne sytuacje. Może kiedyś o tym też napiszę!
Dzięki i wzajemnie, również pozdrawiam i życzę miłego weekendu! ;)
Będę czekała na ten post o awaryjnych kosmetykach:)
UsuńMoja apteczka też ma różne specjały, które lubię mieć pod ręką, bo jak to najczęściej bywa, jak masz, to nie są potrzebne i tak jest lepiej:))
Pozdrawiam cieplutko!
Oj tak, coś w tym jest ;) Dopisuję ten temat do listy!
UsuńBardzo ciekawe sprawy poruszyłaś. Przyznam, że to całkowicie mi nieznana technologia. Ja w ogóle nie bardzo znam się na tych wszystkich substancjach zawartych w kosmetykach, więc z przyjemnością nieco się dowiaduję i pogłębiam wiedzę :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
Cieszę się ogromnie, że ten temat Cię zaciekawił! ;)
UsuńDziękuję i również serdecznie pozdrawiam :))
Takie kosmetyki to dla mnie totalna nowość, nigdy wcześniej o nich nie słyszałam. Muszę zagłębić się w temat PDRN i koniecznie przetestować.
OdpowiedzUsuńSuper, jestem bardzo ciekawa Twojej opinii! ;) Mojej mamie bardzo spodobało się działanie tego kremu co używam i też sobie zamówiła, może za jakiś czas też będę mogła coś więcej powiedzieć jak się jej sprawdza :D
UsuńNie słyszałam o tej nowości...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam urzekającym zapachem jaśminu
Miło mi, że zajrzałaś :)
UsuńDziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam ;)
Bardzo ciekawy post! Cieszę się, że podzieliłaś się swoją wiedzą. Nie mam jeszcze nic z tym składnikiem, ale chętnie przyjrzę się temu bliżej. Bardzo lubię zastosowanie w kosmetykach zaawansowanej technologii. Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo, miło mi! :)) Jestem ogromnie ciekawa Twoich wniosków, czy faktycznie warto coś takiego włączyć do pielęgnacji :)
UsuńDziękuję i wzajemnie, również serdecznie pozdrawiam! ;)
Bardzo mnie zaciekawiłaś tym postem, bo nie słyszałam o o tym składniku. Będę mieć go na uwadze, jak będę wybierać kosmetyki 😊
OdpowiedzUsuńCieszę się! ;) Będę bardzo ciekawa Twojej opinii na ten temat :))
Usuń