NOWOŚCI KOSMETYCZNE: BIELENDA #1


BIELENDA.

    Tej marki kosmetycznej chyba nie muszę nikomu przedstawiać ;) Znana jest od lat, a obecnie to naprawdę wielka, prężnie działająca firma! Na stronie bielendagroup.com możemy przeczytać, jak wiele innych marek ma w swoim portfolio:

"Bielenda Group jest właścicielem marek: Bielenda, Bielenda Professional i Bielenda Professional Supremelab, BodyBoom, FaceBoom i BabyBoom, Soraya, Dermika, SheFoot, SheHand i ManFoot, Tołpa i ON, Skinarté i Skinarté proesthetic oraz Miya Cosmetics." ||| bielendagroup.com

    Rozmawialiśmy ostatnio o kosmetykach marki Tołpa, która też należy do Bielenda Group. Dzisiaj zajmiemy się bezpośrednio kosmetykami od Bielendy: co nowego proponuje marka i jak wyglądają składy tych produktów? Zobaczmy!

 

| | | | | | |   Nie będę omawiać tu wszystkich nowych produktów, lecz tylko te, które moim zdaniem są wyjątkowo warte uwagi. Będę starać się nie tylko omawiać składy, ale też podpowiem, dla kogo dany produkt może być wart przemyślenia. Pamiętajcie jednak, że są to tylko moje sugestie!

  

PRODUKTY DO

PIELĘGNACJI TWARZY


 



GLAZE & GLOW  | fot. bielenda.pl


    Z tej serii postanowiłam pokazać tylko 2 produkty: piankę do mycia twarzy i olejek do demakijażu. Dlaczego? Troszkę już mnie znacie i wiecie, że nie polecę Wam czegoś, czego skład wzbudza moje wątpliwości. A przynajmniej tak się właśnie staram robić. Jeśli więc kosmetyk ma zbyt wiele składników potencjalnie uczulających lub może mocno obciążać skórę, nie pojawi się w tych zestawieniach. 

    Powiem może jeszcze kilka słów o reszcie produktów. Krem do twarzy i pod oczy - zawierają olej z awokado i nasion soi, które są dość komedogenne, a więc obawiałabym się tu możliwości zapychania porów - raczej nadawałyby się dla skóry suchej/normalnej bez skłonności do trądziku. Mleczna esencja oraz serum oprócz tychże olejów mają sporo substancji zapachowych, więc niekoniecznie nadadzą się dla alergików. Mgiełka wydaje się całkiem ok, ale jest perfumowana... Jakoś nie do końca mnie przekonała. 

 

 


 BIELENDA GLAZE&GLOW | MLECZNA PIANKA DO MYCIA TWARZY | fot. bielenda.pl


    Jak prezentuje się skład tej pianki? Całkiem ciekawie. Zaraz po bazie kosmetyku (nawilżającej, z delikatnymi środkami myjącymi), począwszy od 8. miejsca mamy olej ryżowy (antyoksydacyjny, nawilżający), łagodzący pantenol, filtrat z fermentacji saccharomyces i ryżu (mocno odżywia i regeneruje, probiotyk), łagodzącą alantoinę, ekstrakt z kwiatów Hoya lacunosa (przeciwzapalny, antyoksydacyjny), nawilżający beta-glukan, kolejny probiotyk w postaci fermentu lactobacillus... A to nie koniec! Mamy tu jeszcze aż 4 rodzaje odżywczych, regenerujących skórę ceramidów, cholesterol (naturalny emolient obecny w naszej skórze), przeciwtrądzikową fitosfingozynę, acetylowany hialuronian sodu (mocno nawilżający), olej z nasion soi (odżywia skórę), skwalan (naturalny emolient obecny w naszej skórze), oprócz tego mamy jeszcze kwas mlekowy i witaminę E.

    Pianka będzie miała taką bardziej treściwą, mleczną konsystencję i powinna zostawiać przyjemne uczucie nawilżenia. Czy da radę zmyć makijaż i spf? Taki lżejszy owszem, ale w tej serii mamy jeszcze dostępny olejek do demakijażu, więc to raczej on będzie się do tego lepiej nadawał. Co jednak muszę zaznaczyć: pianka jest perfumowana, a olej z nasion soi jest dość mocno komedogenny. Z racji, że znajduje się on mniej więcej w połowie składu, to sądzę, że nie powinien zbyt mocno obciążać skóry.

 

 

Możesz rozważyć zakup tego produktu, jeśli:

 

|||||  szukasz delikatnego, nawilżającego kosmetyku do mycia twarzy

|||||  lubisz formę pianki i szukasz poręcznego, wydajnego kosmetyku

|||||  masz skórę normalną/suchą/mieszaną, która toleruje perfumowane kosmetyki 

 

Ostrożnie: skóra ultrawrażliwa i reaktywna, trądzikowa - ten produkt może okazać się nieco za ciężki.

 

 

 


BIELENDA GLAZE&GLOW | MLECZNY OLEJEK DO DEMAKIJAŻU | fot. bielenda.pl

 

    Jak wygląda skład tej propozycji od Bielendy? Już na 4. miejscu mamy olej ryżowy, dalej filtrat z fermentacji saccharomyces i ryżu (mocno odżywia i regeneruje, probiotyk), a także coś zupełnie dla mnie nowego: przeciwbakteryjny ferment z glukozy i enzymu z rzepaku metylowego. Brzmi dość osobliwie, ale to świetnie, że tak wysoko w składzie mamy środek ochraniający naszą skórę przed patogenami. Dalej mamy 3 oleje: z oliwek, rzepaku oraz olej arganowy, hydrolizowane proteiny ryżowe (nawilżają, odżywiają skórę), ekstrakt z lukrecji chińskiej oraz z korzenia ostrokrzewu paragwajskiego (łagodzące, przeciwstarzeniowe), no i ponownie olej z nasion soi oraz skwalan.

 

    Uważam, że olejek sam w sobie jest bardzo ciekawym produktem, choć w moim przypadku raczej łączyłabym go z mocniej oczyszczającą pianką. Połączenie obu kosmetyków z tej serii bardziej pasowałoby mi do pielęgnacji skóry suchej/normalnej. Olejek jest również perfumowany.

 

 

Możesz rozważyć zakup tego produktu, jeśli:

 

|||||  Preferujesz dwuetapowe oczyszczanie twarzy

|||||  Poszukujesz olejku do demakijażu o bogatszym składzie

 



CHERRY PLUMP


    Cóż, mamy tu podobną sytuację, co w innych seriach: mnóstwo substancji zapachowych, barwniki i konserwanty. Wybaczcie, ale osobiście polecić ich nie mogę... Wydają się raczej skierowane dla osób ze skórą suchą/normalną, nieskłonną do alergii.

 


MASECZKI FRUIT FUSION i HYDROGEL MASK


    Powiem krótko: są lepsze maseczki, więc jeśli masz wrażliwą cerę skłonną do stanów zapalnych czy trądziku, tych raczej bym nie kupiła. W maseczkach z serii Fruit Fusion jest trochę za dużo alergenów, komedogennych olejów... Te hydrożelowe z kolei zawierają dość wysoko w składzie karagen, który również jest komedogenny. 

 

     Są ogólnie ok, ale nie nadadzą się dla posiadaczy skóry trądzikowej czy mocno reaktywnej. Nie przekonują mnie niestety... Jeśli jednak masz cerę normalną i nieskłonną do stanów zapalnych, mogą okazać się całkiem przyjemnym czasoumilaczem :)



PRODUKTY DO  

PIELĘGNACJI CIAŁA


 

 


SUCHE OLEJKI | fot. bielenda.pl 

    Bardzo podobne do tych z Nuxe, prawda? Da się znaleźć też trochę podobieństw w składzie, ale z pewnością nie będzie to idealny zamiennik. Kluczową różnicę stanowią zarówno użyte oleje, jak i obecność sporej ilości substancji zapachowych, które mogą potencjalnie uczulać. Chyba jednak wolałabym nieco dopłacić i wybrać Nuxe. Tak, zdecydowanie.






OLEJKI W PIANCE | fot. bielenda.pl


    Opakowania kojarzą mi się mocno z marką Rituals. Na pozór wydają się poprawne, ale skład jest bardzo skromny... Mamy tylko 4 składniki nawilżająco-łagodzące.. Reszta to baza produktu, konserwanty i substancje zapachowe. Produkty te będą należały do mocno perfumowanych. Nazwałabym je raczej perfumami w formie olejku :) Ale pewnie pięknie pachną i znajdą swoich zwolenników!






PRIVATE SPA | fot. bielenda.pl


    W tej serii oczywiście mamy dość mocno perfumowane kosmetyki, ale nie brakuje tu też składników aktywnych, więc balans składu wydaje się trochę lepszy. Poza tym są to produkty do pielęgnacji ciała, nie będę aż tak rygorystyczna ;) Rzecz jasna posiadacze skóry mocno alergicznej czy atopowej raczej się na nie nie skuszą, ale wielu z nas coś z tej serii mogłoby przypaść do gustu. 

    Do wyboru mamy 2 wersje zapachowe i jednocześnie też 2 kierunki działania: kwiat wiśni (działanie nawilżające) i drzewo sandałowe (działanie odżywiające). Co mogłoby być godne uwagi z tej serii? Myślę, że peelingi i mleczka pod prysznic. Będą ładnie pachniały i umilały domowe SPA, ale dzięki temu, że je zmywamy, będą nieco bardziej bezpieczne dla skóry. Maseł i balsamów do ciała raczej bym nie kupiła, przede wszystkim z uwagi na obecność parafiny. No dobrze, mamy więc 4 produkty - sprawdźmy teraz ich składy!



NAWILŻANIE. |  KWIAT WIŚNI




PRIVATE SPA JASMIN BLOSSOM | HYDRO-MLECZKO DO KĄPIELI/POD PRYSZNIC | fot. bielenda.pl



    Bazę kosmetyku stanowią łagodne substancje myjące i nawilżające. Na 8. miejscu mamy łagodzącą alantoinę, nawilżający olej z pestek brzoskwini, płynne bielmo z kokosa i olej kokosowy. Dalej mamy ekstrakt z jaśminu (odżywia skórę), a także 2 rodzaje peptydów. Troszkę zastanawiające jest zastosowanie ujędrniających peptydów w mleczku pod prysznic, ale... Nie zaszkodzą :)

To by było na tyle składników aktywnych, choć skład jest dość długi. Resztę stanowią składniki bazy, substancje zapachowe, barwniki i konserwanty.




PRIVATE SPA JASMIN BLOSSOM | HYDRO-PEELING | fot. bielenda.pl



    Jest to peeling cukrowy, nie widzę tu żadnych innych ścierających drobinek. Na 5. miejscu mamy masło shea, dalej olej kokosowy, olej z pestek brzoskwini, płynne bielmo z kokosa, ekstrakt z jaśminu, 2 rodzaje peptydów, olej z nasion soi i skwalan. Całość domyka stabilna forma witaminy C oraz witamina E. Bardzo fajne, nawilżające składniki. Oprócz nich rzecz jasna ponownie mamy substancje zapachowe, barwniki i konserwanty. Skład jest dość podobny do tamtego mleczka, a więc widać tu spójność w całej serii.




ODŻYWIANIE. |  DRZEWO SANDAŁOWE





PRIVATE SPA SANDAL WOOD | NUTRI-MLECZKO DO KĄPIELI/POD PRYSZNIC | fot. bielenda.pl



    Baza tego produktu jest identyczna jak w przypadku poprzedniej wersji zapachowej, różnią się tylko nieznacznie składnikami aktywnymi. Na 7. miejscu mamy łagodzącą alantoinę, dalej odżywczy olej ze słodkich migdałów, olej z pestek brzoskwini, ekstrakt z migdałów, miód, 3 rodzaje ceramidów (regenerują, odżywiają skórę), fitosfingozynę (przeciwbakteryjna) oraz cholesterol (naturalny emolient obecny w naszej skórze). Dalej... składniki bazy, substancje zapachowe, barwniki i konserwanty.



 PRIVATE SPA SANDAL WOOD | NUTRI-MLECZKO DO KĄPIELI/POD PRYSZNIC | fot. bielenda.pl


    Ponownie mamy tu peeling cukrowy, a jego składniki aktywne są zbliżone do tych zawartych w mleczku pod prysznic. Na 4. miejscu mamy olej ze słodkich migdałów, olej z pestek brzoskwini, ekstrakt z migdałów, miód, 3 rodzaje ceramidów (regenerują, odżywiają skórę), fitosfingozynę (przeciwbakteryjna) oraz cholesterol (naturalny emolient obecny w naszej skórze), olej z nasion soi i skwalan. Całość znów domyka stabilna forma witaminy C oraz witamina E. Oprócz nich ponownie mamy substancje zapachowe, barwniki i konserwanty.

    


| | | | | | | | | |

    Czytając te opisy mogliście odnieść wrażenie, że może zbyt mocno zaznaczam obecność tych wszystkich barwników, substancji zapachowych czy konserwantów. Tak, ja wiem, że się czepiam :) Oczywiście, że kosmetyk nie może się składać wyłącznie ze składników aktywnych; musi mieć jakąś bazę, coś musi go zabezpieczyć przed zbyt szybkim zepsuciem. To naturalne, że chcemy też czerpać jakąś przyjemność z jego stosowania, po to się je perfumuje, dodaje barwniki czy składniki polepszające konsystencję. Przeraża mnie tylko ilość tych wszystkich "dodatków". Ocenę tej serii pozostawiam Wam :)



Co o nich sądzicie? Może macie do polecenia inne kosmetyki z opisanych przeze mnie dziś serii? Czekam na Wasze komentarze ;)

 

 

A na koniec mała przypominajka...





 

♡ Estera 

Komentarze