NOWOŚCI KOSMETYCZNE: BIELENDA #1
BIELENDA.
Tej marki kosmetycznej chyba nie muszę nikomu przedstawiać ;) Znana jest od lat, a obecnie to naprawdę wielka, prężnie działająca firma! Na stronie bielendagroup.com możemy przeczytać, jak wiele innych marek ma w swoim portfolio:
"Bielenda Group jest właścicielem marek: Bielenda, Bielenda Professional i Bielenda Professional Supremelab, BodyBoom, FaceBoom i BabyBoom, Soraya, Dermika, SheFoot, SheHand i ManFoot, Tołpa i ON, Skinarté i Skinarté proesthetic oraz Miya Cosmetics." ||| bielendagroup.com
Rozmawialiśmy ostatnio o kosmetykach marki Tołpa, która też należy do Bielenda Group. Dzisiaj zajmiemy się bezpośrednio kosmetykami od Bielendy: co nowego proponuje marka i jak wyglądają składy tych produktów? Zobaczmy!
| | | | | | | Nie będę omawiać tu wszystkich nowych produktów, lecz tylko te, które moim zdaniem są wyjątkowo warte uwagi. Będę starać się nie tylko omawiać składy, ale też podpowiem, dla kogo dany produkt może być wart przemyślenia. Pamiętajcie jednak, że są to tylko moje sugestie!
PRODUKTY DO
PIELĘGNACJI TWARZY
GLAZE & GLOW | fot. bielenda.pl
Z tej serii postanowiłam pokazać tylko 2 produkty: piankę do mycia twarzy i olejek do demakijażu. Dlaczego? Troszkę już mnie znacie i wiecie, że nie polecę Wam czegoś, czego skład wzbudza moje wątpliwości. A przynajmniej tak się właśnie staram robić. Jeśli więc kosmetyk ma zbyt wiele składników potencjalnie uczulających lub może mocno obciążać skórę, nie pojawi się w tych zestawieniach.
Powiem może jeszcze kilka słów o reszcie produktów. Krem do twarzy i pod oczy - zawierają olej z awokado i nasion soi, które są dość komedogenne, a więc obawiałabym się tu możliwości zapychania porów - raczej nadawałyby się dla skóry suchej/normalnej bez skłonności do trądziku. Mleczna esencja oraz serum oprócz tychże olejów mają sporo substancji zapachowych, więc niekoniecznie nadadzą się dla alergików. Mgiełka wydaje się całkiem ok, ale jest perfumowana... Jakoś nie do końca mnie przekonała.
BIELENDA GLAZE&GLOW | MLECZNA PIANKA DO MYCIA TWARZY | fot. bielenda.pl
Jak prezentuje się skład tej pianki? Całkiem ciekawie. Zaraz po bazie kosmetyku (nawilżającej, z delikatnymi środkami myjącymi), począwszy od 8. miejsca mamy olej ryżowy (antyoksydacyjny, nawilżający), łagodzący pantenol, filtrat z fermentacji saccharomyces i ryżu (mocno odżywia i regeneruje, probiotyk), łagodzącą alantoinę, ekstrakt z kwiatów Hoya lacunosa (przeciwzapalny, antyoksydacyjny), nawilżający beta-glukan, kolejny probiotyk w postaci fermentu lactobacillus... A to nie koniec! Mamy tu jeszcze aż 4 rodzaje odżywczych, regenerujących skórę ceramidów, cholesterol (naturalny emolient obecny w naszej skórze), przeciwtrądzikową fitosfingozynę, acetylowany hialuronian sodu (mocno nawilżający), olej z nasion soi (odżywia skórę), skwalan (naturalny emolient obecny w naszej skórze), oprócz tego mamy jeszcze kwas mlekowy i witaminę E.
Pianka będzie miała taką bardziej treściwą, mleczną konsystencję i powinna zostawiać przyjemne uczucie nawilżenia. Czy da radę zmyć makijaż i spf? Taki lżejszy owszem, ale w tej serii mamy jeszcze dostępny olejek do demakijażu, więc to raczej on będzie się do tego lepiej nadawał. Co jednak muszę zaznaczyć: pianka jest perfumowana, a olej z nasion soi jest dość mocno komedogenny. Z racji, że znajduje się on mniej więcej w połowie składu, to sądzę, że nie powinien zbyt mocno obciążać skóry.
Możesz rozważyć zakup tego produktu, jeśli:
||||| szukasz delikatnego, nawilżającego kosmetyku do mycia twarzy
||||| lubisz formę pianki i szukasz poręcznego, wydajnego kosmetyku
||||| masz skórę normalną/suchą/mieszaną, która toleruje perfumowane kosmetyki
Ostrożnie: skóra ultrawrażliwa i reaktywna, trądzikowa - ten produkt może okazać się nieco za ciężki.
BIELENDA GLAZE&GLOW | MLECZNY OLEJEK DO DEMAKIJAŻU | fot. bielenda.pl
Jak wygląda skład tej propozycji od Bielendy? Już na 4. miejscu mamy olej ryżowy, dalej filtrat z fermentacji saccharomyces i ryżu (mocno odżywia i regeneruje, probiotyk), a także coś zupełnie dla mnie nowego: przeciwbakteryjny ferment z glukozy i enzymu z rzepaku metylowego. Brzmi dość osobliwie, ale to świetnie, że tak wysoko w składzie mamy środek ochraniający naszą skórę przed patogenami. Dalej mamy 3 oleje: z oliwek, rzepaku oraz olej arganowy, hydrolizowane proteiny ryżowe (nawilżają, odżywiają skórę), ekstrakt z lukrecji chińskiej oraz z korzenia ostrokrzewu paragwajskiego (łagodzące, przeciwstarzeniowe), no i ponownie olej z nasion soi oraz skwalan.
Uważam, że olejek sam w sobie jest bardzo ciekawym produktem, choć w moim przypadku raczej łączyłabym go z mocniej oczyszczającą pianką. Połączenie obu kosmetyków z tej serii bardziej pasowałoby mi do pielęgnacji skóry suchej/normalnej. Olejek jest również perfumowany.
Możesz rozważyć zakup tego produktu, jeśli:
||||| Preferujesz dwuetapowe oczyszczanie twarzy
||||| Poszukujesz olejku do demakijażu o bogatszym składzie
CHERRY PLUMP
Cóż, mamy tu podobną sytuację, co w innych seriach: mnóstwo substancji zapachowych, barwniki i konserwanty. Wybaczcie, ale osobiście polecić ich nie mogę... Wydają się raczej skierowane dla osób ze skórą suchą/normalną, nieskłonną do alergii.
MASECZKI FRUIT FUSION i HYDROGEL MASK
Powiem krótko: są lepsze maseczki, więc jeśli masz wrażliwą cerę skłonną do stanów zapalnych czy trądziku, tych raczej bym nie kupiła. W maseczkach z serii Fruit Fusion jest trochę za dużo alergenów, komedogennych olejów... Te hydrożelowe z kolei zawierają dość wysoko w składzie karagen, który również jest komedogenny.
Są ogólnie ok, ale nie nadadzą się dla posiadaczy skóry trądzikowej czy mocno reaktywnej. Nie przekonują mnie niestety... Jeśli jednak masz cerę normalną i nieskłonną do stanów zapalnych, mogą okazać się całkiem przyjemnym czasoumilaczem :)
PRODUKTY DO
PIELĘGNACJI CIAŁA
SUCHE OLEJKI | fot. bielenda.pl
Bardzo podobne do tych z Nuxe, prawda? Da się znaleźć też trochę podobieństw w składzie, ale z pewnością nie będzie to idealny zamiennik. Kluczową różnicę stanowią zarówno użyte oleje, jak i obecność sporej ilości substancji zapachowych, które mogą potencjalnie uczulać. Chyba jednak wolałabym nieco dopłacić i wybrać Nuxe. Tak, zdecydowanie.
OLEJKI W PIANCE | fot. bielenda.pl
Opakowania kojarzą mi się mocno z marką Rituals. Na pozór wydają się poprawne, ale skład jest bardzo skromny... Mamy tylko 4 składniki nawilżająco-łagodzące.. Reszta to baza produktu, konserwanty i substancje zapachowe. Produkty te będą należały do mocno perfumowanych. Nazwałabym je raczej perfumami w formie olejku :) Ale pewnie pięknie pachną i znajdą swoich zwolenników!
PRIVATE SPA | fot. bielenda.pl
W tej serii oczywiście mamy dość mocno perfumowane kosmetyki, ale nie brakuje tu też składników aktywnych, więc balans składu wydaje się trochę lepszy. Poza tym są to produkty do pielęgnacji ciała, nie będę aż tak rygorystyczna ;) Rzecz jasna posiadacze skóry mocno alergicznej czy atopowej raczej się na nie nie skuszą, ale wielu z nas coś z tej serii mogłoby przypaść do gustu.
Do wyboru mamy 2 wersje zapachowe i jednocześnie też 2 kierunki działania: kwiat jaśminu (działanie nawilżające) i drzewo sandałowe (działanie odżywiające). Co mogłoby być godne uwagi z tej serii? Myślę, że peelingi i mleczka pod prysznic. Będą ładnie pachniały i umilały domowe SPA, ale dzięki temu, że je zmywamy, będą nieco bardziej bezpieczne dla skóry. Maseł i balsamów do ciała raczej bym nie kupiła, przede wszystkim z uwagi na obecność parafiny. No dobrze, mamy więc 4 produkty - sprawdźmy teraz ich składy!
NAWILŻANIE. | KWIAT JAŚMINU
PRIVATE SPA JASMIN BLOSSOM | HYDRO-MLECZKO DO KĄPIELI/POD PRYSZNIC | fot. bielenda.pl
Bazę kosmetyku stanowią łagodne substancje myjące i nawilżające. Na 8. miejscu mamy łagodzącą alantoinę, nawilżający olej z pestek brzoskwini, płynne bielmo z kokosa i olej kokosowy. Dalej mamy ekstrakt z jaśminu (odżywia skórę), a także 2 rodzaje peptydów. Troszkę zastanawiające jest zastosowanie ujędrniających peptydów w mleczku pod prysznic, ale... Nie zaszkodzą :)
To by było na tyle składników aktywnych, choć skład jest dość długi. Resztę stanowią składniki bazy, substancje zapachowe, barwniki i konserwanty.
PRIVATE SPA JASMIN BLOSSOM | HYDRO-PEELING | fot. bielenda.pl
Jest to peeling cukrowy, nie widzę tu żadnych innych ścierających drobinek. Na 5. miejscu mamy masło shea, dalej olej kokosowy, olej z pestek brzoskwini, płynne bielmo z kokosa, ekstrakt z jaśminu, 2 rodzaje peptydów, olej z nasion soi i skwalan. Całość domyka stabilna forma witaminy C oraz witamina E. Bardzo fajne, nawilżające składniki. Oprócz nich rzecz jasna ponownie mamy substancje zapachowe, barwniki i konserwanty. Skład jest dość podobny do tamtego mleczka, a więc widać tu spójność w całej serii.
ODŻYWIANIE. | DRZEWO SANDAŁOWE
PRIVATE SPA SANDAL WOOD | NUTRI-MLECZKO DO KĄPIELI/POD PRYSZNIC | fot. bielenda.pl
Baza tego produktu jest identyczna jak w przypadku poprzedniej wersji zapachowej, różnią się tylko nieznacznie składnikami aktywnymi. Na 7. miejscu mamy łagodzącą alantoinę, dalej odżywczy olej ze słodkich migdałów, olej z pestek brzoskwini, ekstrakt z migdałów, miód, 3 rodzaje ceramidów (regenerują, odżywiają skórę), fitosfingozynę (przeciwbakteryjna) oraz cholesterol (naturalny emolient obecny w naszej skórze). Dalej... składniki bazy, substancje zapachowe, barwniki i konserwanty.
PRIVATE SPA SANDAL WOOD | NUTRI-PEELING | fot. bielenda.pl
Ponownie mamy tu peeling cukrowy, a jego składniki aktywne są zbliżone do tych zawartych w mleczku pod prysznic. Na 4. miejscu mamy olej ze słodkich migdałów, olej z pestek brzoskwini, ekstrakt z migdałów, miód, 3 rodzaje ceramidów (regenerują, odżywiają skórę), fitosfingozynę (przeciwbakteryjna) oraz cholesterol (naturalny emolient obecny w naszej skórze), olej z nasion soi i skwalan. Całość znów domyka stabilna forma witaminy C oraz witamina E. Oprócz nich ponownie mamy substancje zapachowe, barwniki i konserwanty.
| | | | | | | | | |
Czytając te opisy mogliście odnieść wrażenie, że może zbyt mocno zaznaczam obecność tych wszystkich barwników, substancji zapachowych czy konserwantów. Tak, ja wiem, że się czepiam :) Oczywiście, że kosmetyk nie może się składać wyłącznie ze składników aktywnych; musi mieć jakąś bazę, coś musi go zabezpieczyć przed zbyt szybkim zepsuciem. To naturalne, że chcemy też czerpać jakąś przyjemność z jego stosowania, po to się je perfumuje, dodaje barwniki czy składniki polepszające konsystencję. Przeraża mnie tylko ilość tych wszystkich "dodatków". Ocenę tej serii pozostawiam Wam :)
EDIT: W przyszłym tygodniu pojawią się kolejne części nowości z Bielendy, znalazłam coś bardzo ciekawego! Dzięki Zaczarowanaa, że podpowiedziałaś mi gdzie szukać ;)
Co o nich sądzicie? Może macie do polecenia inne kosmetyki z opisanych przeze mnie dziś serii? Czekam na Wasze komentarze ;)
A na koniec mała przypominajka...
♡ Estera












~2.jpg)
.jpeg)
Dobrze, że podkreślasz obecność barwników i konserwantów, bo ja sama bym ich nie rozpoznała aż tylu. Jeśli jest możliwość wyboru między mniej a bardziej sztucznym produktem, to chyba każdy woli ten bardziej naturalny.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci ogromnie za ten komentarz! :)
UsuńWychodzę właśnie z tego założenia, że skoro mamy obecnie tak wielki wybór, lepiej wybrać coś o możliwie najbardziej naturalnym składzie.
Ja już tak troszkę odpuściłam aby skład był idealny i po prostu sprawdzam, co się u mnie dobrze spisuje i moja skóra lubi. Mam 44 lata i jej wymogi, potrzeby bardzo się zmieniły. Ale mam swoje ulubione marki które kładą nacisk, aby było jak najbardziej poprawnie w składzie :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie, chyba ta poprawność jest najbardziej rozsądnym wyjściem ;) Dobrze, że obserwujesz potrzeby swojej skóry, ona najlepiej potrafi "pokazać" co jej służy.
UsuńTeż na miarę możliwości staram się wybierać kosmetyki o dobrych składach, ale nieraz też skuszę się na ładny zapach, nie ma co aż tak przesadzać. :D
Kiedyś mega lubiłam tą markę i musiałam wypróbować coś z każdej serii, ale z czasem serie zaczęły mi się wydawać już mało interesujące. Ogólnie oni baaardzo szybko zmieniają asortyment i np. z tego posta wiem, że już wycofują z rossmanna maski Fruit Fusion. Tak samo wydaje mi się że seria Private Spa będzie wycofywana - szczerze nie wiem czy jest w rossmannie jeszcze, ale zauważyłam, że teraz weszła taka nowa 'deserowa' (mam z niej peeling :D) i wydaje mi się, że na zastępstwo :)
OdpowiedzUsuńZ tego posta mam/miałam - peeling Private Spa i maseczki Fruit Fusion, wszystko właściwie dostałam, ale też w sumie byłam ich ciekawa. Peeling bardzo fajny, chociaż brakowało i w nim pienienia (inne peelingi tej marki się pieniły). Zapachy też nie do końca moje. Maskę zużyłam póki co jedną - jest okej, ale bez szału. Wydaje mi się ogólnie ta seria podobna o starej smoothie w której też były maseczki i też je miałam.
Z takich ciekawiących mnie produktów to pianka Glow (ona chyba będzie taka bardzie koreańska patrząc na opakowanie prawda?) i olejki w piance. W tych 2 nie liczę na cuda, ale ciekawa konsystencja i zapachy mnie kuszą. Na lato? Byłby idealne, tyle że mam zapas mazideł do końca roku, także chyba nie będzie dane się spotkać :D Ale też zaznaczę, że nie są to produkty 'must have', więc mogę obejść się smakiem :D Jeszcze te maski kolagenowe i wiśniowa seria dla mnie dość ciekawe, coś mogłabym wybrać dla siebie. Ja ogólnie nie mam wrażliwej cery, więc mocne zapachy nie są dla mnie przeszkodą :)
Ps. Przy serii Private Spa pomyliłaś kochana zapachy, bo to kwiat jaśminu nie wiśni i opisując 2 peeling nagłówek dałaś jak do mleczka :)
Dzięki za ten komentarz, sporo się dowiedziałam! Bazowałam na sekcji nowości na stronie bielenda.pl i jak widać, chyba nie do końca to wszystko aktualne haha xD Chyba jednak muszę zaglądać na ich media społecznościowe, a nie stronę internetową.
UsuńPianka Glaze&Glow rzeczywiście troszkę inspirowana jest koreańskimi klimatami, ale ciekawa jestem na ike będzie się zmywać z twarzy, czy przy dłuższym stosowaniu nie zacznie "zapychać" i nie przyczyni się do powstawania zaskórników.
No i dzięki za zwrócenie uwagi z tymi nazwami, zaćmienie umysłu jakieś nastąpiło hahaha :D
Może oni sami nie nadążają za swoimi nowościami :D haha Wydaje mi się, że na stronie rossmann czy Hebe powinny być w zakładkach z nowościami - tak chyba najlepiej (kiedyś robiłam przeglądy nowości na blogu w ten sposób :D). Na ig nie wiem na ile to uaktualniają, wydaje mi się, że na stronach drogerii pojawiają się najszybciej :)
UsuńCo pianki to głównie chodziło mi o formuję, że taka gęsta, śliska zmieniająca się później w piankę :)
No i chyba ta metoda będzie najlepsza :D Zajrzę z ciekawości i sprawdzę co pominęłam ;)
UsuńA formuła pianki to jak najbardziej jest w koreańskim stylu. Obecnie testuję piankę z Abib, o której niebawem napiszę - to chyba będzie królowa wydajności! Nie wiem czy rok czasu mi starczy, żeby to zużyć haha
Jakos z bielendy chyba nic nie mam w swoich lazienkowych produktach. Z tych produktow moze jednak skusze sie zobaczyc co to te olejki w piance. Mam ochote na otulenie sie ladnym zapachem na wieczor, a konsystencja pianki a nie olejku mnie zaciekawila. Milego weekendu🥰
OdpowiedzUsuńJeśli te zapachy faktycznie okażą się ładne, to może i warto wypróbować :D
UsuńDzięki i wzajemnie, miłego weekendu! ;*
Bardzo ciekawa analiza! 😊 Jedynie z tą komedogennością podchodziłabym trochę ostrożniej, podoba mi się, że zwracasz uwagę nie tylko na składniki aktywne, ale też na substancje zapachowe i potencjalne alergeny. Ogólnie bardzo ciekawy przegląd nowości Bielendy, choć nie ze wszystkimi wnioskami muszę się zgodzić :)
OdpowiedzUsuńRozumiem co masz na myśli i wiem, że pewnie niejednej osobie te kosmetyki bardzo przypadną do gustu, będą dobrze służyć - to świetnie! ;) Kwestia komedogenności jest trochę trudna do uchwycenia. Jednej osobie dany olej czy inny składnik zupełnie nie spowoduje żadnej reakcji, a innej nawet coś niby "bezpiecznego" wywoła trądzik... Czasem sama się zastanawiam jak najlepiej to opisać. Chyba nie da się być tu obiektywnym, nawet nie próbuję haha
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńDawno nie miałam tej marki. A widzę, że warto. O tylu pozycjach nie wiedziałam . Dziękuję za polecajki
Pozdrawiam czasem spadających gwiazd
Cieszę się, że mogłam o tych nowościach coś więcej powiedzieć!
UsuńRównież serdecznie pozdrawiam :))
Te olejki w piance mnie zainteresowały. Nie próbowałam jeszcze takich.
OdpowiedzUsuńOkazuje się, że są też pianki myjące pod prysznic, tak jak z Rituals! Część nowości nie jest zaktualizowana na stronie Bielendy :D
UsuńŚwietne i niesamowicie wnikliwe zestawienie. Ogromne brawa za tak dokładną analizę składów, zwłaszcza pod kątem substancji zapachowych i zapychania porów. Dajesz bardzo rzeczowe wskazówki i super, że zwracasz uwagę na potrzeby skóry wrażliwej czy trądzikowej.
OdpowiedzUsuńPianka Glaze & Glow faktycznie wygląda ciekawie przez te ceramidy i probiotyki w składzie, ale masz rację, że zapach i olej sojowy wymagają czujności. Z kolei seria Private Spa brzmi jak bardzo przyjemny umilacz do domowego relaksu, jeśli traktuje się te kosmetyki właśnie jako zapachowe urozmaicenie kąpieli.
Dzięki za post wykonany z tak wielką starannością. Merytorycznie na najwyższym poziomie.
Wiesz Agnieszko, staram się jak mogę zwracać uwagę na wszystko, bo w końcu każda z nas ma inną skórę :))
UsuńDziękuję Ci za przemiły komentarz!
Dużo ciekawych informacji i w poście i w komentarzach.
OdpowiedzUsuńNie mam zdania na temat kosmetyków tej marki, bo chyba nie miałam okazji ich używać.
Ale na pewno mają swoich zwolenników, jak wszystko:)
Pozdrawiam serdecznie!
Bardzo Ci dziękuję ;) Dokładnie, każda marka ma coś ciekawego do zaoferowania i znajdzie swoich zwolenników :D
UsuńNi wiedziałam, że Bielenda, to także Dermika i Tołpa!
OdpowiedzUsuńFajnie, że podajesz wady i zalety!
Też nie wiedziałam, zwróciła na to uwagę Emberiza i podpowiedziała mi w komentarzu do posta o Tołpie ;)
UsuńStaram się pisać w ten sposób, by każdy wiedział na co zwrócić uwagę i dopasować kosmetyki do swojej skóry :D
Lubię Bielendę, chociaż jak dotąd używałam tylko kremów, toniku i kremu do rąk tej marki.
OdpowiedzUsuńOlejki w piance bardzo mnie zaciekawiły :-)))
Z Bielendy najczęściej używałam tylko produkty do ciała, ale znalazłam sporo fajnych nowości, które pojawią się w przyszłym tygodniu :) Oprócz olejków są też pianki pod prysznic, o czym nie wiedziałam pisząc ten post :))
UsuńCiekawe zestawienie
OdpowiedzUsuńDziękuję, kolejne zapowiada się jeszcze lepiej ;)
UsuńTe produkty Bielendy z serii Glow są już chyba bestsellerami, czytałam o serum/mleczku? rozświetlającym i próbowałam wielokrotnie je dorwać, ale gdy tylko jest promka, to od razu pustoszeją półki w moim Rossmannie!
OdpowiedzUsuńNo właśnie, okazuje się, że Bielenda ma zupełnie inne nowości i nie zaktualizowała własnej strony :D Te, które przedstawiłam, wcale nie są takimi "nowościami" jak myślałam. Ale to nic, będą kolejne części ;)
UsuńWidać, że marka się rozwija. Ta seria z kwiatem jaśminu zainteresowała mnie szczególnie.
OdpowiedzUsuńTak, to prawda! Ta seria może bardzo ładnie pachnieć ;)
UsuńLubię Bielendę, używam często ich kremu 50+.
OdpowiedzUsuńSuper! Dzięki za polecenie :)
Usuńwidzę kilka interesujących produktów ;D
OdpowiedzUsuńA to dopiero początek, nowości jest znacznie więcej :D
UsuńTo zdecydowanie jedna z moich ulubionych marek :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie, jeśli masz coś fajnego do polecenia to śmiało pisz ;))
UsuńBardzo lubię bielendę. Ich kosmetyki są dobre dla cery. Nie uczulają i zwykle spełniają swoje zadanie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że Ci służą i dzięki, że o tym napisałaś ;) Znalazłam tam jeszcze sporo perełek!
UsuńOjej! Ile tego!
OdpowiedzUsuńBielendę lubię i co jakiś czas sięgam po nią😊
Balsamy do ciała ma bardzo przyjemne.
Boję się nowości, szczególnie jeśli chodzi o zapachy, bo nie lubię intensywnych.
No i zapychania.
Super zaprezentowałaś te nowości Estero!
Pozdrawiam cieplutko!
Kochana, to dopiero początek! Okazało się, że faktyczne nowości są na stronie Rossmanna i mam jeszcze sporo nowości do pokazania :D
UsuńDzięki wielkie za komentarz, równie serdecznie pozdrawiam ;))
jestem w swojej bańce kosmetycznej ale powiem ci, że zanęciłaś nieco, się może przyjże różnym nowościom. hmmm senkju :-)
OdpowiedzUsuńNo właśnie też jestem w swojej "koreańskiej bańce" i fajnie było poszperać w innych kosmetykach ;) W tym tygodniu będę miała jeszcze sporo fajnych rzeczy z Bielendy do pokazania!
UsuńŚwietne zestawienie.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo :))
UsuńTej serii glow z całego serca nie cierpię. Miałam serum, krem i tonik (chyba to był tonik) i było tragiczne doświadczenie, nigdy więcej.
OdpowiedzUsuńNo i całkowicie to rozumiem, bo z całej tej serii byłam w stanie wybrać tylko produkty do mycia twarzy... Składy tych kosmetyków, które używałaś, niestety nie były najlepsze :( A zapowiadały się zupełnie inaczej!
UsuńŚwietnie rozłożyłaś tą markę . Bardzo przydtane informacje
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo! Cieszę się ;))
UsuńZaciekawiła mnie mleczna pianka do mycia twarzy :) Poszukam jej w drogeriach
OdpowiedzUsuńŚwietnie! Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii ;))
UsuńBielenda, ach Bielenda... Kiedyś, dawno temu używałam ich kosmetyków. Potem poznałam tę markę bliżej i... mocno straciła w moich oczach. Do tej pory nie mogę na powrót się do niej przekonać i nie śledzę jej nowych dokonań. Twój post przeczytałam z zainteresowaniem i teraz mam pojęcie, co w Bielendzie piszczy;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Całkowicie rozumiem Twoje podejście i też mam różne doświadczenia, jedne pozytywne, inne niekoniecznie ;) Obecnie prędzej skuszę się na coś drogeryjnego do pielęgnacji ciała, jak np. żel pod prysznic, ale pielęgnacja twarzy to już dla mnie osobna, szczególna kategoria.
UsuńCieszę się, że udało mi się znaleźć tyle perełek, bo to pokazuje, że polskie marki kosmetyczne ciągle się zmieniają!
Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam :*
Zaciekawiło mnie, jak Bielenda coraz częściej łączy kosmetyczne nowości z bardziej konkretnymi potrzebami skóry, zamiast opierać wszystko wyłącznie na atrakcyjnym opakowaniu. Przy takich premierach najbardziej jestem ciekaw nie pierwszego wrażenia, ale tego, jak produkty sprawdzają się po kilku tygodniach używania. To dopiero wtedy wychodzi, czy nowość rzeczywiście jest warta uwagi.
OdpowiedzUsuńOj tak, widoczna jest tendencja do dedykowania kosmetyków konkretnym potrzebom skóry. W końcu nasza wiedza i świadomość ciągle się zwiększają, a marki chcą za tym nadążyć :D
UsuńKiedyś miałam masę kosmetyków z Bielendy, ale jakoś ostatnio mi z tą marką nie po drodze. Bardzo zaciekawił mnie seria Private spa 😊
OdpowiedzUsuń