STYLE DIARY: SUBIEKTYWNOŚĆ UMIARU
Poruszę dziś pewien temat, którego głębsze zrozumienie zajęło mi lata i w szczerze mówiąc nadal się tego uczę. Jak podchodzić do kupna zupełnie nowych ubrań? Nie takich, których poszukujemy jako zastępstwo za coś starego, zniszczonego, tylko nowych elementów jako dodatków do naszej garderoby. Z jednej strony można pomyśleć: "skoro moja szafa działa, to po co mam cokolwiek zmieniać?" Ale.. my sami się zmieniamy. Ciągle się zmieniamy. Zmienia się styl, upodobania, rozmiar - to zupełnie naturalny proces. Z drugiej strony ciągle jesteśmy zalewani nowymi trendami i przekonywani o tym, że nie będziemy w stanie żyć bez tej nowej rzeczy. Bądźmy szczerzy - oczywiście, że jesteśmy w stanie bez tego żyć, nasza szafa nie rozpadnie się z rozpaczy.. :) Nie chodzi też o to, by pozbawiać się radości ze zmian w naszym stylu i próbowania czegoś nowego. Potrzebny jest umiar, tak jak we wszystkim, lecz.. umiar to bardzo subiektywne odczucie.
O tej subiektywności właśnie spróbuję dziś napisać. Od lat mówi się o tym, by świadomie budować swoją garderobę, że mniej znaczy lepiej, a bazowe ubrania to absolutna podstawa. Zgadzam się z tym, bo widzę, jak dobrze dzięki temu funkcjonuje moja szafa. Co więcej, do tej pory mam kilka przydatnych książek na ten temat i nieraz chętnie do nich zaglądam, traktując jako źródło inspiracji. No właśnie - teraz są moim źródłem inspiracji, wcześniej były "listą zakupów". Nie będę pewnie jedyną osobą, która chciała osiągnąć stan "garderoby idealnej". Jedne poradniki mówiły o konkretnej ilości ubrań, inne - o liście niezbędnych rzeczy, które miały sprawić, że już nie będę potrzebowała nic więcej. Przez jakiś czas wydawało mi się, że to ma sens - skoro będę miała ubrania odpowiednie na każdą okazję, to pewnie z czasem tak właśnie się stanie. Och, to byłoby zbyt proste.. :)
Tak jak już pisałam wcześniej (w tym poście), moja lista życzeń zdawała się nie mieć końca. Nieraz miałam już wrażenie, że "jeszcze tylko ta JEDNA rzecz dzieli mnie od mojej wymarzonej garderoby" i... no nie uwierzysz! Wcale tak nie było :) Nieraz zadawałam sobie pytanie: "Dlaczego?" Bo "cel" jakim jest idealna szafa skrojona na miarę naszych potrzeb, jest niemożliwy do zmierzenia. Nie ma też jedynego słusznego podejścia do zakupów. Mityczna garderoba uniwersalna dla każdego nie istnieje. To wszystko jest subiektywne. Uświadomienie sobie tego bardzo wiele zmieniło. Nadal dążyłam do niewielkiej garderoby, ale zrozumiałam, że ona nie ma być idealna. Ma być po prostu moja :) Dzięki temu patrzę na zakupy zupełnie inaczej. Nie muszę mieć nic nowego. Kupuję coś dopiero wtedy, gdy tego potrzebuję lub zachwyci mnie tak bardzo, że jestem całkowicie pewna mojego wyboru. Staram się przy tym zachować umiar - jeśli mam jakiekolwiek wątpliwości, wolę odpuścić. Na tym polega moja subiektywność. Dla każdego będzie wyglądać inaczej.. i o to właśnie w tym chodzi :)
"To od Ciebie zależy, jakie nawyki zakupowe wypracujesz i jakie będziesz mieć zadowolenie z tego co masz"
Jeśli czujesz potrzebę zmian, może warto zastanowić się najpierw z czego ona wynika.
# PRZYZWYCZAJENIA WYPRACOWANE PRZEZ LATA - kupujesz ubrania dopasowane do Twojej estetyki, ale nie faktycznych potrzeb i trybu życia, przez co ciągle brakuje Ci wygodnych, praktycznych rzeczy na codzień.
# CHĘĆ WYPRÓBOWANIA TEGO CO ZACHWALAJĄ INNI - wybierasz modny fason, już w przymierzalni czując, że to chyba nie do końca dobry pomysł, ale ostatecznie przekonujesz samą siebie do zakupu.
# POCZUCIE, ŻE TWOJA GARDEROBA NIGDY NIE BĘDZIE TAKA JAK CHCESZ, WIĘC PO CO SIĘ STARAĆ - zbudowanie niewielkiej, dobrze skomponowanej garderoby bardzo Ci się podoba jako koncept i chcesz taką garderobę mieć, ale ciężko Ci jest sobie wyobrazić, jak faktycznie miałaby ona wyglądać.
Tak szczerze mówiąc, to... mogłabym śmiało powiedzieć, że musiałam pracować nad każdą z tych rzeczy :) Oczywiście nadal nad tym pracuję, to proces ciągły. Może niełatwo było zacząć, ale zdecydowanie warto! W ramach inspiracji chcę stworzyć małą serię artykułów, gdzie szerzej opiszę jak to u mnie aktualnie wygląda - być może akurat coś będzie dla Ciebie przydatne.
# POŚWIĘCIŁAM TROCHĘ CZASU, BY LEPIEJ POZNAĆ SWÓJ STYL I DOPASOWAĆ SZAFĘ DO MOJEGO TRYBU ŻYCIA. Warto było poświęcić na to odrobinę czasu, by jak najdokładniej umieć określić co mi się podoba i dlaczego, bo zwyczajnie łatwiej jest dokonywać wyborów, z których jestem zadowolona. Jeszcze bardziej istotne wydaje mi się natomiast dopasowanie szafy do trybu życia, a nie na odwrót :)
# LUBIĘ SWOJĄ SZAFĘ I REGULARNIE SOBIE O TYM PRZYPOMINAM. KIEDY BRAKUJE MI WENY, W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI BIORĘ POD UWAGĘ TO, CO JUŻ MAM. Serio, zbyt często zapominamy, jakie fajne rzeczy już mamy w szafie! Wbrew pozorom nawet te, które nosimy od lat, ciągle mogą być prawdziwą kopalnią inspiracji. Właśnie dlatego lubię sezonowość mojej szafy.
# KIEDY ZAUWAŻAM, ŻE BRAKUJE MI JAKIEGOŚ ELEMENTU, STARAM SIĘ JAK NAJDOKŁADNIEJ GO SPRECYZOWAĆ. Przekonałam się, że im bardziej konkretne wymagania mam wobec danej rzeczy i lepiej wiem czego chcę, moje zakupy są bardziej trafione. To ściśle łączy się z pierwszym punktem: poznanie mojego stylu i dopasowanie go do trybu życia było kluczowym elementem do zrozumienia czego potrzebuję i jak dokładnie to ma wyglądać.
# JEŚLI MAM CHĘĆ WYPRÓBOWAĆ NOWY FASON/KOLOR, NIE ZABRANIAM SOBIE TEGO, ALE ZACHOWUJĘ UMIAR. Lubię bawić się modą i to się nie zmieni :) Umiar jest dla mnie świetnym narzędziem, by być bardziej selektywną w moich wyborach. Jeśli chcę przetestować coś nowego, to wybieram JEDNĄ rzecz. Daję sobie dostatecznie dużo czasu, by ją przetestować i zobaczyć jak mi się sprawdza w praktyce.
Co sądzisz o budowaniu nawyków zakupowych? Jeśli szczególnie interesuje Cię któraś z poruszonych przeze mnie myśli, to daj znać w komentarzu ;)
♡ Estera


I te zmiany w nas potrafią bardzo szybko zachodzić. Ja na przestrzeni dwóch lat widzę wiele kierunków. I co mi z tego wychodzi? Hm no właśnie. Nic mocno spójnego. Miał być fajny styl biurowy, potem old money, klasyczny a teraz dodałam kilka modowych nut. Ogółem ma to wspólny język do momentu aż nie dostanę od teściowej jakiś ubrań xD i totalnie rozwala mi to szafę...
OdpowiedzUsuńStyl wcale nie musi być mocno spójny, w końcu szafa to nie magazyn modowy :) "Przydasie" od teściowej - brzmi świetnie! :D Zawsze możesz dołączać je do swojej szafy stopniowo, pojedynczo. Wtedy łatwiej będzie Ci te nowości ogarnąć z tym co już masz.
UsuńByły czasy, że kupowałam, to co mi w oko wpadło. Okazywało się niejeden raz, że był to zakup nietrafiony. Od pewnego czasu bardziej zastanawiam się nad za i przeciw 😁
OdpowiedzUsuńNo dokładnie, miałam tak samo haha :D Warto przemyśleć te za i przeciw zamiast kupić coś, czego się później nie nosi :)
UsuńByć może, że pracując w budżetówce nie mogłam sobie na dużo pozwolić, a emerytura po wielu przygodach zdrowotnych jest jeszcze skromniejsza, dlatego wybierałam rzeczy, które musiały mieć dobrą jakość, być wygodne i miłe dla boczku i zmysłów. Dostawałam też rzeczy od siostry, później siostrzenicy, dlatego nie mam tego nawyku kompulsywnego kupowania. Ostatnio jednak czuję braki w swojej garderobie i szukam kilku rzeczy, które pewnie zanim kupię, to trochę potrwa, ale muszą być zgodne z moim stylem :)
OdpowiedzUsuńMasz rację, życie najlepiej weryfikuje nasze potrzeby :) Ja też nieraz musiałam zepchnąć zakup ubrań na dalszy plan, kiedy pojawiały się ważniejsze wydatki. I szczerze mówiąc praktycznie nigdy nie żałowałam, że czegoś nie kupiłam :) Życzę powodzenia w poszukiwaniach, obyś trafiła na świetne rzeczy w Twoim stylu! :)
UsuńWiesz , najbardziej przemówił do mnie punkt" Kiedy zauważam, że brakuje mi jakiegoś elementu, staram się jak najdokładniej go sprecyzować".
OdpowiedzUsuńWyjaśnię Ci , jak to u mnie wygląda w praktyce. Przed zimą myślałam, żeby sobie kupić granatową kurtkę. Granat to mój ulubiony kolor na wierzchnie okrycie. Jednak na kurtkę nie mogłam się zdecydować, bo doszłam do wniosku, że zimowe kurtki i płaszcze już mam, więc po co do tego coś dokładać, skoro te co mam są całkiem dobre. Jednak potrzebowałam kurtki tzw. przejściowej, która byłaby na wiosnę i jednocześnie na wszystkie wyjazdy. Łatwa do złożenia, zajmująca niewiele miejsca w torbie lub plecaku. I dziś po pobraniu krwi, korzystając z ładnej pogody i tego, że dobrze się już czuję po chorobie weszłam do ulubionego sklepu i kupiłam granatową parkę. Kurtkę, która jest dokładnie tym czego potrzebowałam.
Pozdrawiam Cię serdecznie
To wspaniale, że Ci się udało znaleźć akurat to czego szukałaś :) Taka przejściowa kurtka jest bardzo praktyczna, też swojej szukałam dość długo, ale było warto! Pozdrawiam cieplutko ;)
Usuń