SUBIEKTYWNOŚĆ UMIARU - POLUB SWOJĄ SZAFĘ
Co sądzę o mojej szafie? jeszcze całkiem niedawno powiedziałabym: "Jest fajna, ale nie idealna. Mogłoby być lepiej." Teraz widzę to zupełnie inaczej. Naprawdę LUBIĘ swoją szafę :) Czy wymieniłam jej zawartość na idealne ubrania o równie idealnych składach? A może znalazłam jakiś tajemniczy brakujący element garderoby, który nagle zmienił mój punkt widzenia? Nie :)
Poświęciłam trochę czasu, żeby przyjrzeć się swojej garderobie: szczerze, lecz życzliwie. Zrozumiałam, że mam tu sporo perełek i nawet jeśli coś nie jest "idealne", to jest moje i nadal sprawia mi przyjemność. No właśnie.. czy szafa musi być idealna? Nie. Ona ma działać i współgrać z nami w codziennym życiu. Nie powiem nic odkrywczego: najczęściej to całe nasze niezadowolenie, które nas dopada i skłania do spontanicznych zakupów - to wyłącznie subiektywne odczucie. Może ono prysnąć, kiedy przypomnimy sobie jak wspaniałe rzeczy już mamy w szafie. Pewnie będę się powtarzać i regularnie wracać do tego tematu, ale nic nie szkodzi - "modowa skleroza" może dopaść każdego z nas ;)
JAK POLUBIŁAM SWOJĄ SZAFĘ?
#1 CZASAMI MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ.
Muszę przyznać, że warto na bieżąco pozbywać się rzeczy znoszonych bądź takich, których w żaden sposób nie da się doprać/naprawić. Nie pozbywam się za to wszystkich rzeczy, które chwilowo się znudziły - te, które nadal mi się podobają i są w dobrym stanie, trzymam w osobnym pudełku. Mogę sobie na to pozwolić, bo jest ich niewiele, a już nieraz do nich wracałam. Taka wstępna selekcja naprawdę wiele zmienia. Kiedy mam w szafie tylko te ubrania, które są w dobrym stanie, jakość całej mojej garderoby się podnosi.
#2 MAM POD RĘKĄ TYLKO SWOICH ULUBIEŃCÓW.
Na każdy sezon tworzę nową selekcję ubrań. Nie, nie wymieniam ich na nowe :) Ze wszystkiego co mam, wybieram tylko to, co faktycznie chcę nosić przez najbliższe 2-3 miesiące. Reszta mojej garderoby leży sobie spokojnie w schowku i czeka na "swoje 5 minut". Przez to, że tych ubrań na stojaku jest niedużo, dokładnie widzę co mam i o wiele łatwiej jest mi zestawiać je ze sobą. Taki sezonowy podział rzeczy sprawdza się u mnie od lat.
#3 KIEDY PLANUJĘ ZAKUPIĆ RZECZ Z DANEJ KATEGORII, LUBIĘ ZROBIĆ SZYBKI PRZEGLĄD TEGO CO MAM.
Tak, to jeden z moich ulubionych patentów, który autentycznie działa. Myślę o nowej torebce? Wyciągam wszystkie, które już mam, przeglądam je i zastanawiam się szczerze, czego mi ewentualnie brakuje. To też świetna okazja, by zobaczyć, ile faktycznie mamy tych rzeczy, bo nieraz wydaje nam się, że jest ich mało, a rzeczywistość potrafi zaskoczyć :) Nie chodzi mi o to, by teraz za wszelką cenę powstrzymywać się od zakupów, tylko być pewnym tego co chcemy. Tym sposobem dokupiłam w tamtym roku świetną torebkę o przemyślanym fasonie i kolorze, która naprawdę wiele zmieniła w mojej szafie.
SZARA TOREBKA | RYŁKO | 2025
#4 JAKO RASOWA ESTETKA URZĄDZIŁAM SWOJĄ SZAFĘ TAK, BY CIESZYŁA OKO.
Zwykły stojak na ubrania z Ikei + stara komoda z Jysk.. i mamy moje modowe Atelier ;) To taka moja mała pracownia stylu, kopalnia inspiracji. Jak widać, nie potrzebuję wiele do szczęścia. Uwierz mi, to była kluczowa zmiana w moim postrzeganiu szafy. Ubrania ładnie, równo ułożone na wieszakach, inne elegancko poukładane w komodzie, kilka bibelotów.. Dla mnie ideał. Każdemu oczywiście będzie się podobało coś innego, to naturalne. Jeśli jednak estetyka ma dla Ciebie znaczenie i podoba Ci się sposób układania ubrań w sklepach, to spróbuj stworzyć małą namiastkę tego w swoim domu, a zobaczysz, że zupełnie inaczej będziesz postrzegać to, co masz w swojej szafie.
#5 KIEDY POTRZEBUJĘ INSPIRACJI, PRZYMIERZAM MOJE UBRANIA I PRÓBUJĘ JE WYSTYLIZOWAĆ.
Od czasu do czasu urządzam sobie takie "spotkanie ze stylistką", szczególnie przed nowym sezonem. Jest to dla mnie świetne źródło inspiracji! Nieraz też zapisuję/fotografuję najlepsze zestawienia, by mieć kilka sprawdzonych "gotowców" na te dni, kiedy brakuje mi weny. Bardzo pomocne może się okazać też zapisywanie sobie pomysłów na takich platformach jak Pinterest czy Instagram, artykuły/filmiki w stylu "X sposobów na..." itp. Wybierajmy to, co najbardziej do nas przemawia, by móc spojrzeć na swoją szafę z szerszej perspektywy.
Mam nadzieję, że te pomysły były choć odrobinę pomocne :) Ja już nie mogę się doczekać szykowania mojej garderoby na wiosnę! A Ty?
|||||||||||||||| Był to trzeci z 4 artykułów, o których pisałam w TYM poście.
Już niedługo pojawi się kolejny!
Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu, chętnie dołączę do dyskusji! ;)
♡ Estera




Ja mam problem taki, że często coś też dostaję + czasem sama coś źle kupię i niestety to mi potem psuje całą garderobę. Takie ubrania "niby ok ale nie zakładam tego często". Pozdrawiam ciepło! 🤗
OdpowiedzUsuńAngelika
Rozumiem, później tworzy się taki misz-masz w szafie, ja i tak Ciebie podziwiam, że Ty dajesz radę to ogarniać :D Pozdrawiam cieplutko ;)
UsuńOooo...tak, takie rzeczy "niby ok" to moje przekleństwo, plus rzeczy do wyrzucenia ale jeszcze szkoda, może jeszcze się da...i tak wedrują takie ciuchy, najpierw na sam dół, potem na rzeczy "po domu", "na działkę" i mijaja lata nim trafią tam gdzie powinny...czyli sio z szafy. Przez to wydaje się że niby szafa pełna, ale nie ma co ubrać, szukanie stylizacji trwa za długo co mnie irytyje i finalnie chodzę w kilku i tych samych rzeczach. Próbuje ograniczać się do posiadania tylko tych ulubionych perełek i dostrzegam jaka radość i wygoda z tego płynie...niestety długa droga przede mna 🤣😂
UsuńOj tam, oj tam :D Jak już masz swoje perełki, to ta droga wcale nie będzie taka długa ;) Jeśli masz na to miejsce, możesz przetestować podział szafy. W jednym miejscu trzymasz swoje ulubione rzeczy, a w drugim - te "niby ok" i zobaczysz, jak szybko zapomnisz o tych drugich :D
UsuńJa nadal uczę się minimalizmu, i nie jest to łatwe :) Nie tylko w garderobie, ale również w tym co kupuję do jedzenia lub wysiewam w moim ogrodzie :)
OdpowiedzUsuńCałkowicie to rozumiem, też ciągle się uczę! Dlatego minimalizm traktuję wyłącznie jako narzędzie - na tej zasadzie, że tak jak nie muszę być wybitnym kucharzem, by ugotować smaczny obiad, tak nie muszę być minimalistką, by zrobić przemyślane zakupy :D Dzięki za komentarz! ;)
UsuńCiekawy jest pomysł z przeglądem garderoby przed zakupem nowych rzeczy, pozwala przypomnieć, czy czegoś podobnego już przypadkiem nie ma, ewentualnie aby zakup był uzupełnienim tego, co już jest:).
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo za komentarz! Taki przegląd bardzo dobrze się u mnie sprawdza, a trwa tylko chwilę :)
UsuńBardzo fajnie, że podeszłaś do szafy z takim spokojem i świadomością – widać, że nie chodzi o idealizm, tylko o funkcjonalność i radość z tego, co się ma. Te Twoje patenty, jak sezonowy podział ubrań czy przegląd przed zakupem nowej rzeczy, są mega praktyczne – sama często łapię się na tym, że mam „pełną szafę”, a tak naprawdę niczego nie mogę znaleźć. I zgadzam się w 100% – estetyka w szafie naprawdę działa na psychikę, od razu chce się ubierać i eksperymentować.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz! Czyli jednak twierdzenie, że słowa "nie mam w co się ubrać" to nie tylko domena kobiet ;) Cieszę się, że mój wpis był pomocny!
Usuń