SUBIEKTYWNOŚĆ UMIARU - STYL A TRYB ŻYCIA
"... Ładne, ale to nie w moim stylu" - słowa te dźwięczały mi w głowie, kiedy po raz pierwszy będąc w sklepie odłożyłam ubranie z powrotem na wieszak zamiast iść do przymierzalni. To było dla mnie coś zupełnie nowego. Do tej pory chodziłam na zakupy, szukając po prostu czegoś co mi się spodoba. Szafa była pełna po brzegi, a ja ciągle byłam z niej niezadowolona i zupełnie nie rozumiałam dlaczego... Przecież wybierałam tylko te rzeczy, które chciałam nosić.
Zachęcona jednym z modowych poradników, spróbowałam określić swój styl. Moja garderoba była wówczas istną mieszanką i bliżej było tu do modowego eklektyzmu niż czegokolwiek innego. Chciałam trzymać się jakiejś określonej estetyki, najlepiej takiej, która mi się podobała na zdjęciach z Pinteresta... ;) Postanowiłam, że moim "słowem klucz" będzie elegancja. To w pewnym sensie już był krok w dobrą stronę, ale samo określenie stylu jednym słowem nie wystarczy. Z perspektywy czasu widzę, że jeszcze bardziej istotne jest wzięcie pod uwagę naszego trybu życia i faktycznych potrzeb, które z niego wynikają. I wbrew pozorom to wszystko da się połączyć w logiczną całość.
"Nasz tryb życia i wynikające z niego potrzeby są ważniejsze niż styl. Nie musimy jednak z niego rezygnować, da się to wszystko pogodzić."
Dlaczego nasz tryb życia jest tak ważnym kryterium podczas budowania garderoby? Bo ubrania mają nam ułatwiać życie, a nie je niepotrzebnie utrudniać. Mogą (a nawet powinny!) być w naszych oczach piękne, w "naszym stylu", ale to piękno na nic się nie zda. jeśli okażą się niepraktyczne. Nie, wcale nie uważam, że mamy teraz wszyscy patrzeć wyłącznie na praktyczność danej rzeczy i wybierać to, co niekoniecznie nam się podoba :) Spójrz na to z innej strony: możesz przecież połączyć przyjemne z pożytecznym - znaleźć coś wygodnego i dopasowanego do Twojego trybu życia, a jednocześnie wpisującego się w Twoją estetykę.
Podam Ci prosty przykład z mojego życia: bardzo lubię eleganckie buty. Nie noszę szpilek, ale botki na szerokim wygodnym obcasie - to już owszem. Jednak bez względu na to, jak bardzo by mi się nie podobały takie buty, to.. nie nadają się dla mnie na dłuższe spacery czy miejskie wycieczki. Kupienie pierwszych botków a'la trapery na grubszej, płaskiej podeszwie było dla mnie "modową rewolucją". Nim się obejrzałam, to zakładałam je niemal do wszystkiego - nie tylko na spacery, ale też na co dzień. Teraz już nie wyobrażam sobie mojej szafy bez butów na płaskiej podeszwie. Nie są to jednak przypadkowe buty - wybieram takie, które są wygodne, ale jednocześnie w moim stylu. Mogę założyć je na ten dłuższy spacer, ale wiem, że równie dobrze sprawdzą się do np. dzianinowej sukienki i będą na tyle eleganckie, że będę się w nich świetnie czuć podczas wyjścia na kawę.
Mam w mojej szafie buty na obcasie i one też jak najbardziej są w moim stylu, ale jestem wobec siebie szczera: chodzę w nich zdecydowanie rzadziej niż w butach na płaskiej podeszwie. Kiedy to tylko możliwe, wolę po prostu wystylizować wygodne buty w bardziej elegancki sposób. Kupując nowe buty, wybiorę te, które przede wszystkim są dla mnie wygodne i dopasowane do mojego trybu życia, a przy tym wpisują się w moją estetykę.
Nadal mam swój styl. Nadal stawiam na pewną miarę elegancji. Jest to jednak taka niewymuszona elegancja, z nutą sportowej estetyki, ale jest to w pełni coś mojego. Mam to czego potrzebuję: komfort i poczucie, że wyglądam dobrze - dokładnie tak jak chcę.
KREMOWE SZYBLETY / RYŁKO ||||| BEŻOWE BOTKI / ANNA FIELD
Moje planowanie nowego zakupu wygląda w ten sposób:
# GDZIE NAJCZĘŚCIEJ BĘDĘ TO NOSIĆ?
# CO KONIECZNIE MUSI MIEĆ DANA RZECZ, BY BYŁA DLA MNIE W PEŁNI WYGODNA?
# JAKI MATERIAŁ BĘDZIE DLA MNIE NAJLEPSZY?
# JAKI WYBIERAM KOLOR/ODCIEŃ I ESTETYKĘ?
Kiedy wiem dokładnie czego potrzebuję, to zgodnie z tym planuję zakupy. Plan to jednak tylko połowa sukcesu - jeszcze bardziej istotne jest trzymanie się go. Nawet jeśli podczas poszukiwań spodoba mi się coś, co nie będzie dla mnie tak praktyczne jak bym tego chciała, rezygnuję z zakupu tej rzeczy. To, że coś mi się podoba wcale nie oznacza, że muszę to mieć. Sądzę, że pewnym sensie kluczem do naszego stylu jest takie uwolnienie się od poczucia "przymusu" zakupu wszystkiego co nam się podoba. Taka świadoma rezygnacja sprawia, że do Twojej szafy dzięki temu trafią te elementy, z których będziesz często i chętnie korzystać.
Co o tym sądzisz? Też łączysz w swojej szafie styl z wygodą? Daj znać w komentarzu :)
|||||||||||||||| Był to pierwszy z 4 artykułów, o których pisałam w TYM poście.
Już niedługo pojawi się kolejny!
♡ Estera


Bardzo trafne spostrzeżenia 😊 Te wszystkie pytania, które sobie zadajesz przed zakupem – gdzie będę to nosić, czy będzie wygodne, jaki materiał – są naprawdę kluczem do świadomych wyborów. Dzięki temu szafa nie jest pełna rzeczy „bo ładne”, tylko rzeczy, które faktycznie używasz i w których czujesz się sobą.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że wielu ludzi zapomina, że moda nie powinna nas ograniczać ani męczyć, a właśnie sprawiać przyjemność i pasować do codziennego rytmu. Twoje podejście – elegancja połączona z komfortem – brzmi jak idealny balans i inspiracja, by też w mojej garderobie zacząć myśleć bardziej strategicznie
Bardzo dziękuję za komentarz! Masz rację, moda nie powinna nas ograniczać ani męczyć :) Pozdrawiam, Estera
UsuńDokładnie tak. Ubrania mają być dla nas, a nie my dla nich. Mają nam służyć jak najdłużej, być wygodne, określać nasz styl. Też lubię elegancki styl połączony z wygodą. Piękne są te buty, też mam w planie i właśnie szukam podobnych :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję za komentarz! Długo szukałam takich butów, mierzyłam wiele par i nie mogłam znaleźć takich, które byłyby odpowiednie. Ten model noszę już 2 sezon i mogę śmiało przyznać, że były warte zakupu. Pozdrawiam :)
UsuńNaprawdę świetny, inspirujący wpis. Ubrania mogą być ważnym elementem naszego życia. Warto dobrać je pod siebie i nie zawsze kupować pod wpływem impulsu 😁 zrozumiałam to jednak za późno. Gdy byłam młodsza kupowałam niemal nałogowo. Jedyne co mnie usprawiedliwia to to, że zaopatruje się w ubrania w second handach. Dla mnie to najlepsze sklepy. Tanie, z bogatym asortymentem i zawierające ubrania które mają naprawdę fajne składy. Teraz kupuję już rzadziej przez brak czasu na szukanie w lumpeksach. Teraz gdy coś kupuje stawiam sobie podobne pytania jak w twoim wpisie. Chcę by każdy mój zakup był świadomy 👍
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję ;) Lubię second handy i mam do nich sentyment, mają taki swój niepowtarzalny klimat. W pewnym momencie straciłam jednak cierpliwość do poszukiwań, bo nawet jeśli coś mi się spodobało, to najczęściej było nie w tym rozmiarze. Ale i tak te rzeczy kupowałam, bo za tak dobrą cenę to aż żal było te rzeczy zostawiać na wieszakach.. Tym oto sposobem wynajdywałam genialne perełki dla przyjaciółek, a sama ostatecznie zostawałam z niczym haha :D Może jeszcze wrócę do takich "łowów", kto wie?
UsuńDziękuję za wizytę na moich stronkach. Jakie ścieżki przyprowadziły Cię do mnie?
OdpowiedzUsuńMiałam tylko zerknąć na Twoje strony, ale chyba zostanę na dłużej i postaram się zaglądać tutaj częściej.
Będzie mi miło, jak również kiedyś zajrzysz do mnie.
Nie mogę zaoferować Ci herbatki i czegoś słodkiego, ale zawsze znajdziesz ciepłe słowo.
Dziękuję serdecznie za miłe słowa :) Jak do Ciebie trafiłam? Cóż, jestem trochę taki "człowiek-orkiestra", pasjonuje mnie wiele rzeczy. Lubię nie tylko pisać o modzie i dzielić się swoją wiedzą, ale też przeczytać dobrą książkę, zachwycić nad wierszem, a w międzyczasie realizować całe mnóstwo innych zainteresowań. Chętnie będę zaglądać do Ciebie po nowe źródła inspiracji! Pozdrawiam cieplutko :)
Usuń