FOTORELACJA: Palmiarnia w Poznaniu
Dziś, kiedy piszę ten tekst, za oknem deszcz, słońce zniknęło za gęstymi chmurami i niemal zapomniałam jak wygląda wiosna. Nie jest to może idealna aura na spacery, ale... zawsze można wybrać się w ciekawe miejsce, niekoniecznie musząc moknąć w deszczu (choć wszystko ma swój urok :)).
Dziś zabiorę Was na krótką wycieczkę po Palmiarni w Poznaniu. Dla wielu z was nie będzie to pewnie zaskoczeniem, dlaczego akurat wybrałam to miejsce jako pierwsze w tej "podróżniczej" serii - po prostu kocham rośliny! Przygotujcie się na sporą ilość zdjęć...
Zaczynamy od Parku Wilsona. Byliśmy tam późną jesienią tamtego roku i jak widać, park był już opustoszały i niewiele pozostało tam zieleni. Mimo wszystko nawet o tej porze roku robił wrażenie i trasa prowadząca do budynku Palmiarni była niezwykle przyjemna.
...A w Palmiarni jak to w Palmiarni - rośliniarze tacy jak ja zachwycają się każdym liściem i co chwilę przestają, żeby zwyczajnie nacieszyć się otaczającym ich pięknem natury. Spójrzcie na to zdjęcie: jak w lesie, tylko tropikalnym :)
Mój mąż już zna mnie na tyle dobrze, że cierpliwie za mną drepta. Czasem robi mi ukradkiem zdjęcia, jak znajdzie ładny kadr. Patrzy nieraz z rozbawieniem jak nie mogę się nadziwić temu, że rośliny rosną tu tak dorodne i wysokie. Ciężko mnie stamtąd wyciągnąć, mogłabym tam łazikować cały dzień ;)
[ GRAFIKA AI NA PODSTAWIE MOJEGO ZDJĘCIA ]
W międzyczasie staram się uchwycić jak najpiękniejsze ujęcia. Zdjęcia może nie są wybitnej jakości z uwagi na niską rozdzielczość, ale starałam się jak mogłam!
Zacznijmy od storczyków: Cambria i Calanthe Vestita, otoczone pięknym dywanem zieleni z Calathei, begonii i innych piękności. Uchwyciłam przede wszystkim kwiaty, ale cała kompozycja wyglądała niczym okazały bukiet.
Teraz pora na iście tropikalne klimaty. Uwielbiam palmy i ich imponujące liście! Tutaj gwiazdą jest Wachlarzownica wyniosła (Licuala grandis). Jej przeogromne liście były wielkości parasola i sięgały prawie do sufitu. Cudowny widok!
Strelicja to jedna z tych roślin, do których mam autentyczną słabość. Gdyby nasz salon był większy to.. niee nie.. nie szalejmy :D
Za to roślina znajdująca się za strelicją to Pandanowiec - świetna nazwa, prawda? W Palmiarni było sporo tabliczek z ciekawostkami, niektóre z nich sfotografowałam. Ta jest właśnie o Pandanowcach:
No i tak Pandanowce wyglądają w całej okazałości, mamy tu piękny okaz po lewej stronie. To autentycznie taka "palma na szczudłach" ;) Swoją drogą to oczko wodne też było prześliczne, połączenie oświetlenia z cieniem roślin tworzyło niepowtarzalny klimat... jak z bajki...
Nie mogło zabraknąć moich ukochanych Alokazji. To "drzewko" to wieloletni okaz. Moja 2-letnia domowa sadzonka ma może jakieś 10cm takiego "pieńka", a to cudo na zdjęciu było wyższe ode mnie... Fajnie to pokazuje jak Alokazje rosną w naturalnym środowisku. One autentycznie są takimi "drzewkami" z pióropuszem liści na górze.
Hyophorbe Verschaffeltii - a to jest roślina, którą musiałam pogłaskać, choć wiem, że nie powinno się dotykać roślin w Palmiarni :D Ten pień jest niesamowity, dolna część wygląda jak wyszlifowany piaskowiec i autentycznie taka się wydaje w dotyku.. Genialna palma :)
Tu kolejny cudak! Łoskotnica Pękająca. Nazwa pasuje do nietuzinkowej rośliny i jej szalonego charakteru. Jej już wolałam nie głaskać :D
Difenbachia. Piękna roślina, która zachwyca wyrazistymi, kontrastowymi malunkami na liściach. Miałam kiedyś małą sadzonkę w domu, ale nie umiałam się z nią dogadać... a szkoda. Może kiedyś spróbuję jeszcze raz!
W Palmiarni jest też świetna kawiarnia, w której mieszkają... mrówki. Nie, wcale nie żartuję. Jest tam cała skomplikowana instalacja przezroczystych rur, po których radośnie sobie śmigają mrówki... Zdjęć niestety im nie zrobiłam, bo było dość ciasno, wszędzie sporo ludzi. Nie jestem wielką fanką owadów i nie powiem, siedząc tam czułam się.. inaczej. Niby komfortowo, ale lekko dziwnie. Za to kawa pistacjowa była przepyszna! Ja wiem, że ten szał na pistację już trwa od dawna i niejedna osoba tych pistacji ma serdecznie dość.. ale nie ja ;)
Do Poznania z pewnością wrócimy, byliśmy zauroczeni tym miastem. Za jakiś czas chętnie pokażę Wam więcej miejsc, które wtedy zwiedziliśmy. Tymczasem dziękuję Ci za wspólną wycieczkę!
Jak Ci się podobała wycieczka ze mną? Może masz jakieś swoje ulubione miejsca, do których lubisz wracać? Śmiało pisz w komentarzu! :)
♡ Estera






















Palmiarnia wygląda momentami jak portal do zupełnie innego klimatu niż polski maj: trochę dżungla, trochę szklarnia z dziecięcych wyobrażeń, trochę plan filmu przyrodniczego - człowiek naprawdę ma ochotę tam połazić, usiąść na chwilę i po prostu pogapić się na zieleń.
OdpowiedzUsuńOooo tak, masz absolutną rację :D Jak by mi dali tam krzesełko czy ławkę to mogę robić za stróża liści hahaha
UsuńPalmiarnia to świetna alternatywa na niepogodę: przyjemny spacer wśród zieleni bez względu na warunki atmosferyczne ;)
Miejsce na pewno idealne dla Ciebie :D
OdpowiedzUsuńNooo żebyś wiedziała, miejsce idealne :D
UsuńTeż mam słabość do strelicji:-)
OdpowiedzUsuńMiło mi było odwiedzić tę Palmiarnię z Tobą, jako przewodniczką. Lubię takie miejsca, a jednym z moich ulubionych w Krakowie jest...Ogród Botaniczny:-), w którym mają wspaniałą kolekcję sagowców, które mnie fascynują. Jestem tam o każdej porze roku. Pistacje nigdy mi się nie znudzą. Pamiętam, jak podczas jednego z pobytów w Turcji, dokładnie w Gaziantep, tak najadłam się świeżej baklawy, że rozbolał mnie brzuch:-))) No, ale była taka pyszna!
Miłego weekendu:-)
W Krakowskim ogrodzie botanicznym też byliśmy i było cudownie! Trafiliśmy niestety na taki moment, że połowa ekspozycji była zamknięta przez remont... Może w tym roku uda się nam tam wrócić i cały obiekt będzie czynny ;)
UsuńJa byłem raz w palmiarni. Hmm... Gdzieś koło (albo w) Zielonej Gorze. Pamięci do nazw nie posiadam. Chociaz mam kwiatka Dracene, ktora przypomina mała palme...
OdpowiedzUsuńDraceny są śliczne, moi rodzice mają taką, co już ma ponad 20 lat :D Rzeczywiście, mogłeś być w Zielonej Górze, bo mają tam Palmiarnię. Jeszcze tam nie byliśmy, a bardzo chcę to miejsce zobaczyć!
UsuńWspaniała wycieczka! Podziwiam Cię za zapamiętanie tych nazw, ja tylko difenbachię znam, bo też kiedyś miałam, ale rozstałyśmy się. Oczko wodne super i szkoda, że nie można pogłaskać pni ;-)
OdpowiedzUsuńMoja droga, od razu mówię, że połowy nazw bym nie pamiętała gdyby nie fotografowanie tabliczek :D A co pogłaskałam to moje hahaha :D
UsuńTeż się rozstałaś z difenbachią? Ach, widzisz, tak to z roślinami jest :)
Wszędzie pada, a u nas jedynie pokropiło...
OdpowiedzUsuńPalmiarnię w Poznaniu znam i zawsze mnie zadziwia różnica między naszymi roślinami w doniczkach, a tymi w palmiarniach!
My lubimy wracać do Gołuchowa koło Kalisza, jest tam wszystko, zamek, park, zwierzęta, bogactwo roślin!
Tak, to niesamowite, jak rośliny potrafią się rozrosnąć w odpowiednich warunkach :) Z drugiej strony to może i dobrze, że w domu są znacznie mniejsze, bo by się nie pomieściły na tych parapetach hahaha
UsuńW Gołuchowie jeszcze nas nie było, trzeba się koniecznie wybrać! :)
Miejsce wygląda naprawdę cudownie. Nigdy tam nie byłam. W Poznaniu byłam tylko raz i to tak na dwie godziny. Nie miałam okazji zwiedzić tego miasta. Wiem, że ma naprawdę wiele do zaoferowania. W takiej palmiarni na pewno bym się odnalazła. Uwielbiam takie miejsca 💚
OdpowiedzUsuńŚwietnie, cieszę się! ;) Wiesz, my byliśmy tam niby 2 dni, a i tak jeszcze tyle nas ominęło, że szok :) Ale wrócimy, na pewno tam wrócimy. Wam pewnie też się uda pozwiedzać Poznań, ta Palmiarnia mogłaby się spodobać Twojemu Piotrusiowi, bo było tam też sporo fajnych zwierzaczków i ciekawostek. Mijaliśmy akurat wycieczkę szkolną z przewodnikiem i było widać, że dzieci fajnie się tam bawiły :)
UsuńPrzepiękne miejsce. W palmiarni w Poznaniu jeszcze nie byłam. Te kaskady storczyków, różnorodność egzotycznych liści- coś wspaniałego!
OdpowiedzUsuńMam podobną filiżankę, ale bez spodeczka. Próbowałam dokupić, ale łatwiej kupić cały komplet- filiżankę i spodeczek.
Pozdrawiam, Estero. Miłego weekendu.
Tak, naprawdę polecam tą Palmiarnię, bo te niezwykłe rośliny są warte zobaczenia :) Na dodatek cały obiekt miał być wyremontowany, to pewnie też będzie robił jeszcze lepsze wrażenie! A co do filiżanki to faktycznie, z tym dokupieniem pasującego spodka jest ciężko.. trudno jest trafić w odpowiednią średnicę, żeby filiżanka idealnie pasowała :)
UsuńDziękuję i również Cię serdecznie pozdrawiam! Miłego weekendu Izo ;)
Witaj nareszcie po deszczu
OdpowiedzUsuńZnam tylko palmiarnię w Zielonej Górze i we Wrocławiu.
Pozdrawiam majowymi nostalgiami
Wrocławski Ogród botaniczny i Ogród Japoński też zwiedziliśmy, ależ tam było pięknie! :) Do Zielonej Góry może się niedługo wybierzemy ;)
UsuńDziękuję i również serdecznie pozdrawiam!
Byłam w tej palmiarni dwa lata temu i również byłam zachwycona. Oczywiście także zrobiłam mnóstwo zdjęć, bo rośliny uwielbiam fotografować.
OdpowiedzUsuńMoim ulubionym miejscem do "roślinkowego" zwiedzania, jest Ogród Botaniczny we Wrocławiu oraz Ogród Japoński w tym samym mieście. Tak że mogłabym tam wędrować bez końca :) Tym bardziej, że mieszkam niedaleko tego miasta, więc mam możliwość bywać tam w miarę często.
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę wspaniałych, majowych dni.
Ooo super :) Znam i uwielbiam oba te miejsca we Wrocławiu! A ładnych zdjęć nigdy za wiele ;)
UsuńDziękuję i wzajemnie, również serdecznie pozdrawiam! ;)
Za owadami też nie przepadam, ale miejsca naprawdę cudowne. :) Chętnie się tam wybiorę jak tylko lepiej się poczuję. Dziękuję za podzielenie się tymi pięknymi widokami i pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTak, miejsce cudowne i warte zobaczenia :) Dobrze, że przed nami cieplejsze miesiące, to i samopoczucie będzie lepsze! Bardzo Ci dziękuję i również serdecznie pozdrawiam ;)
UsuńLubię bardzo takie miejsca :- a pomysłem z mrówkami jestem zachwycona. ostatnia palmiarnia w jakiej byłam, to Palmiarnia warszawska, w której teraz jest świetna restauracja japońska :-) dokładnie rok temu.
OdpowiedzUsuńMój sąsiad ma pierdolca palmowego, serio, sadzi palmy wokół domu i dlatego wiem że niektóre przezimują do -20...ale kilka mu padło. tej zimy. niestety. kiedyś pokarzę zdjęcia.
a ja wczoraj kupiłam ślicznego małego kwiatka...w biedrze, zapomniałam nazwy. zawsze chciałam go mieć. i difenbachia tez mi sie podoba. bardzo.
podczas naszych wyjazdów w ciepłe klimaty najbardziej zachwyca mnie roślinność.
Palmiarnia z japońską restauracją brzmi jak totalny ideał, kupiłaś mnie tym :D
UsuńCzekam na zdjęcia Twoich roślin! Somsiada też :)
Wiadomo, że te rośliny najpiękniej wyglądają w swoim naturalnym środowisku, a my turyści w oczach "tubylców" pewnie komicznie wyglądamy zachwycając się tym co oni widują na co dzień hahaha Ja pewnie też bym latała z aparatem i robiła zdjęcia jak szalona :D
Widzę, że to bardzo ciekawe miejsce i fajnie, że można się tam napić kawy 😊
OdpowiedzUsuńTak, to miejsce jest naprawdę ciekawe, a kawka przepyszna ;)
UsuńWitaj Esterko!
OdpowiedzUsuńOglądając Twoje zdjęcia uświadomiłam sobie że ostatni raz byłam w Palmiarni dwa lata temu. Muszę koniecznie się jeszcze w maju wybrać ,bo potem może być nawet 4 lata zamknięta bo przed nią gruntowny remont.
Zdjęcia piękne. Bardzo ciekawie uchwyciłaś te piękne rośliny. Ja bardzo lubię te rośliny, które wyglądają jak olbrzymie zielone talerze.
Gorące uściski 😘
Dziękuję Ci, Moniu ;) Słyszałam o tym remoncie i rzeczywiście 4 lata to bardzo długo... Może nie będzie całkowicie zamknięta, tylko częściowo tak jak to było w Wałbrzychu - remontowali po kawałku, a resztę udostępniali zwiedzającym. Tak czy inaczej fajnie jest zobaczyć to miejsce w całości :D
UsuńSerdeczne uściski! ;)
Im jestem starsza, tym bardziej lubię takie miejsca- bliżej roślin. Chętnie bym tam pojechała.
OdpowiedzUsuńWiesz, rzeczywiście coś w tym jest, że z biegiem lat jeszcze bardziej doceniamy ciszę, spokój i ukojenie jakie daje natura :)
UsuńByłam tam kilka lat temu i bardzo mi się podobało. Uwielbiam wszystkie palmiarnie i ogrody botaniczne :)
OdpowiedzUsuńTo tak samo jak ja :D
UsuńSuper fotki, piękna zieleń i kolory...to tak uspokaja i nastraja🥰
OdpowiedzUsuńDzięki kochana :* Oj tak, rośliny są cudowne w każdej swojej formie- w naturze, ogrodzie i w donicy ;)
UsuńPiękne fotki, a zwiedzanie poznańskiej palmiarni z Tobą, to sama przyjemność! Widzę duże podobieństwo do gliwickiej palmiarni, chociaż mam wrażenie, że ta w Poznaniu jest wieksza! Tu też jest mrówkowa instalacja, tyle że nie w kawiarence:)
OdpowiedzUsuńŚwietne miejsce na przyjemne spędzenie czasu i odpoczynek:)
Pozdrawiam cieplutko!
Bardzo Ci dziękuję! ;) Palmiarnia w Poznaniu jest naprawdę spora, musiałam mocno się ograniczać z ilością zdjęć hahaha
UsuńAle tą w Gliwicach też bardzo chcę zobaczyć, może w tym roku się uda :)
Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam :*