Pogaduchy: Ach, te wyprzedaże!

 


    Wyprzedaże, akcje rabatowe, kupony... obecnie takie okazje czekają na nas praktycznie przez cały rok. Mimo wszystko nadal największe obniżki cen ubrań pojawiają się dwa razy w roku, a tuż przed nami są właśnie wiosenno-letnie wyprzedaże, zaczynające się już na początku czerwca.

    O czym dzisiaj będą nasze pogaduchy? O ubraniach, ale nie o modzie. Dziś modę odkładamy na bok :) Pogadamy za to o tym, jak różne może być podejście do wyprzedaży. Opowiem też o moich "strategiach" (a raczej eksperymentach...) zakupowych z przymrużeniem oka. To co, zaczynamy!


    Co sądzisz o wyprzedażach? Jedni chętnie z nich korzystają i często właśnie w ten sposób kupują większość swoich ubrań. Drudzy omijają wyprzedaże szerokim łukiem, a sporo osób też ma zupełnie obojętne podejście do tego tematu, bo rzadko robi zakupy lub woli wybrać coś z second handu. Każde podejście ma swoje uzasadnienie, ma też plusy i minusy.

    Jak to jest ze mną? Lubię wyprzedaże i często z nich korzystam. Większość mojej szafy była kupiona w cenie niższej od tej wyjściowej. Jest to dobry moment, by wymienić znoszone rzeczy czy przetestować coś nowego. Obecnie podchodzę do wyprzedaży zupełnie inaczej niż kiedyś, ale... pośmiejmy się wspólnie z moich zapisków z 2017 roku, kiedy dopiero zaczynałam wprowadzać pewne zmiany ;)



DYLEMATY PRZED WYPRZEDAŻĄ 

| | | | |   STYCZEŃ 2017


"Ach, wyprzedaże to wyjątkowy czas, kiedy ceny spadają nieraz tak drastycznie jak nasz zdrowy rozsądek. Do tej pory podchodziłam do tego tematu dość spontanicznie. Nawet jak miałam upatrzonych kilka rzeczy, to po drodze zawsze wynajdywałam mnóstwo innych. (...) Tym razem postanowiłam odrobinę zmienić taktykę, bo uznałam, że mam już wystarczająco dużo rzeczy. Nie wiem tylko, czy to się uda, czas pokaże. Przekonamy się, jak to całe szaleństwo dobiegnie końca." 


    Hmmm.. Plany planami, a życie swoje scenariusze pisze... Uprzedzając wszelkie domysły.. i tak kupiłam po drodze całkiem sporo nie do końca pasujących mi rzeczy. Jak przypomnę sobie słowa: "Za tą cenę to... może być!", aż uśmiecham się sama do siebie i chyba wcale nie jestem sama. Tobie też kiedyś coś takiego się zdarzyło? :)



TAKTYKA LEPSZA OD CHAOSU

| | | | |   STYCZEŃ 2017 


"Do tej pory kiedy zaczynały się wyprzedaże, oglądałam wszystko. Cały asortyment. Żeby przypadkiem czegoś nie przegapić. Tym razem zrobiłam nieco inaczej. Skupiłam się tylko na tych kategoriach, które mnie interesowały. (...)

Co natomiast się nie zmieniło przy moich zakupach online, to wybieranie większej ilości rzeczy i późniejsza selekcja. Wybrałam wszystko co mi się podobało i będę na spokojnie przymierzać to w domu."


    O ile nadal robię tak, że podczas wyprzedaży zaglądam tylko do ulubionych sklepów i z reguły przeglądam wyłącznie niektóre kategorie, to już od kilku lat nie zamawiam w ten sposób ubrań online. Takie hurtowe zamawianie wielkich paczek nie było ani wygodne, ani rozsądne... Cóż, najwyraźniej wielkie haule zakupowe nie są dla mnie :) Online zamawiam tylko pojedyncze rzeczy, ale jeśli mam taką możliwość, wybieram sklep stacjonarny. 



PARADOKS WYPRZEDAŻY

| | | | |   MARZEC 2017 


"Widzę, że coraz słabiej oddziałuje na mnie ten cały "szał" wyprzedażowy i potrafię powstrzymać się przed zakupem. Nadal jednak mam tendencję do kilkukrotnego przeszukiwania wszystkich ulubionych sklepów, żeby nic nie umknęło mojej uwadze. To niestety pochłania mnóstwo czasu i sprawia, że nieraz próbuję samą siebie przekonać do kupienia jakiejś rzeczy, choć wcale jej nie potrzebuję. 

Na tym polega cały ten paradoks: masz ogromny wybór i dobre ceny, ale w rzeczywistości żadnej z tych rzeczy nie kupiłabyś w cenie regularnej. Nawet już pomijając ceny.. w ogóle byś tego nie kupiła. A ta promocja nagle sprawa, że rozważasz zakup... to nie ma sensu."


    Moja pierwsza myśl po odkurzeniu tych notatek: wow, byłam niezłym "coachem" dla samej siebie! Niczym zakupowy trener personalny :D Uwierz mi, teraz się z tego śmieję i mam dystans, ale wtedy ten temat wydawał mi się całkiem istotny. Tak czy inaczej cieszę się, że zapisałam te myśli, bo przynajmniej mogę do nich wrócić i zobaczyć, jak wiele się zmieniło.



Na dziś koniec moich anegdotek, czas na Was! ;) Pogadajmy o wyprzedażach. Co o nich sądzisz? Czy w ogóle z nich korzystasz? 

 

A może chcesz, bym poruszyła jakiś konkretny temat na blogu odnośnie wyprzedaży? Może chcesz poczytać o moim obecnym podejściu do wyprzedaży i planach na ten rok? 

Może masz ochotę na garść inspiracji? 

Albo wolisz poczytać o tym, na jakie materiały warto zwrócić uwagę podczas letnich wyprzedaży? 

Koniecznie o tym napisz, chętnie się podejmę wyzwania! ;)

 

 ♡ Estera  

Komentarze

  1. Pouśmiechałam się troche do ekranu, bo ten post napisałaś z takim luzikiem i humorem, że świetnie się czyta. Nawet zadziałała moja wyobraźnia i zobaczyłam Ciebie w akcji jak przeszukujesz okazje:))
    Moje okazjonalne zakupy są właśnie okazjonalne. Jak mi się coś trafi, to jestem zadowolona ale nie szukam specjalnie.
    Raz jedyny zdarzyło się, że czekałam na obniżki cen, bo upatrzyłam sobie piżamkę ale cena była spora. Obniżki były ale piżamki nie obejmowały niestety. Po jakimś czasie zupełnie przypadkowo zajrzałam do sklepu i...szok! moja piżamka w cenie, o jakiej nawet nie marzyłam:))
    No to się rozpisałam!
    Fajny post, fajny temat!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak parę razy zupełnie przypadkiem mi się zdarzyło kupić coś na co czekałam ze względu na wysoką cenę :D
      Cieszę się, że post Ci się spodobał i wywołał uśmiech na twarzy! Dziękuję Ci za przemiły komentarz i również cieplutko pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Z wyprzedaży chętnie korzystam i przyznam, że już wyczekuję na przełom czerwca i lipca ;) Zauważyłam ostatnio, że więcej rzeczy, z których jestem zadowolona, znajduję na zimowych wyprzedażach -taka ciekawostka dla mnie ;) Do niedawna miałam takie podejście, żeby pokupić jak najwięcej ubrań na największych obniżkach, jednak widzę, że nie sprawdzało się to, bo mam nie jedną nie trafioną rzecz, co oczywiście okazało się po jakimś czasie, bo kiedy kupowałam, to jak najbardziej byłam za i nie brałam pewnych elementów pod uwagę ;) Przysyłam pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh miałam dokładnie tak samo.. :D Czasem ta obniżka ceny sprawia, że przymykamy oko na niektóre szczegóły... A często miałam też tak, że nakupiłam wzorzystych i kolorowiastych rzeczy, zapominając o bazie, a wyprzedaże to przecież świetny czas, by kupić też i takie podstawowe rzeczy ;)

      Usuń
  3. Nie cierpię zakupów :))) zawsze się śmieję, że nie ma we mnie tego fragmentu w genie kobiecym, która odpowiada za miłość do biegania po sklepach ;))) Najlepiej lubię zakupy w sklepach internetowych, kupuję to co mi się spodoba, bo przy takiej sprzedaży, to trzeba szybko się decydować, bo moment i ciuszki (czy inny towar) są rozsprzedane. Jeśli trafię na promocje, czy wyprzedaże, i uda się coś upolować za mniejsze pieniądze, to bardzo miło :))
    Miłego niedzielnego popołudnia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe, znam mnóstwo kobiet w swoim otoczeniu, które nie lubią zkaupów :D Zakupy internetowe są świetne i dzięki temu mamy dostęp do znacznie większego asortymentu. Najgorsze jest tylko to robienie zwrotów, wymiana na inny rozmiar jak się nie trafi.. Chwilowo przerzuciłam się na sklepy stacjonarne, ale i tak nadal uważam, że sklepy internetowe są świetne :))
      Dziękuję i wzajemnie, miłej niedzieli! ;)

      Usuń
  4. Szczerze dla mnie taki pic na wodę chyba . Od dawna jak już rzeczywiście kupuje na wyprzedażach to tylko tzw basic i ewuwtalnie coś co mnie rzuci na kolana. Za uważyłam też że coraz więcej jest szmat niż nawet w miarę dobrej jakości ubrań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że te obniżki i tak nadal są opłacalne dla sieciówek :D Dlatego nie ma co traktować tych ofert jak jedynych w swoim rodzaju. A jakość mooocno spadła... ostatnio jak zajrzałam do galerii to nie miałam nawet za bardzo co mierzyć.. ehh. :D

      Usuń
  5. Nie przepadam za zakupami, więc też wyprzedaże nie bardzo mnie interesują. Kupuje, jak czegoś potrzebuje, a jak trafię na coś taniej to super! To nie jest jednak dla mnie aż tak ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za komentarz! :)) Moje obecne podejście do wyprzedaży jest podobne - jak czegoś potrzebuję czy coś mocno mi się spodoba, to niższa cena jest po prostu atutem, a nie koniecznością :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię wyprzedaże pod warunkiem, że tę samą rzecz chciałam mieć wcześniej w cenie detalicznej. Nie zawsze jednak jestem w stanie coś kupić i wtedy mam cichą nadzieję, że uda mi się na wyprzedaży. Bardzo interesujący post, czyta się z przyjemnością. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post Ci się spodobał, dziękuję! ;))
      Tak, to bardzo mądre podejście i też staram się działać w ten sposób. Oprócz tego zdarzy mi się znaleźć coś spontanicznie, ale takie planowane zakupy to świetna sprawa :)

      Usuń
  7. Od pewnego czasu zauważyłam, że zdecydowanie wolę kupować przez Internet. A czas w galerii mnie po prostu nudzi i wolę go np spędzić w jakiejś kawiarni przy dobrej kawie i ciachu lub spacerze po parku. Z wiekiem chyba człowiek zmienia preferencje. Bo kiedyś wręcz uwielbiałam to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście tak jest, że z wiekiem zmieniają się preferencje, też to widzę po sobie :)
      Kiedyś uwielbiałam wypady do galerii, później zamawiałam tylko internetowo, a obecnie jest trochę tego, trochę tego :D Autentycznie przyszedł taki moment, kiedy zwyczajnie zachciało mi się połazić po sklepach. Rzadko się coś takiego zdarza, ale jednak ;) No i oczywiście jeśli stacjonarnie jest dostępne coś, co mi się podoba, to wolę tam podjechać i obejrzeć, przymierzyć.

      Usuń
  8. Oh wow I guess this is my first time reading about sales!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Well, what do you think about sales? Is it good time for shopping for you?

      Usuń
  9. Fajnie kupić coś taniej. Ale specjalnie na wyprzedaże nie poluję. Nie mieszkam w mieście, do wszelkich galeri i centr handlowych mam trochę kilometrów, nie bywam często, przeważnie przegapiam te wszystkie akcje wyprzedażowe. Myślę, że są dużą pokusą, by nakupować za dużo rzeczy 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że niskie ceny są pokusą do nadmiernych zakupów :) Zgadzam się z tym co piszesz. Jak uda się kupić coś taniej to super, ale przecież cena ma być tylko atutem, a nie głównym powodem zakupu. ;)

      Usuń
  10. Wyprzedaże się nie opłacają. Na wyprzedażach kupuje się więcej i ma się przeświadczenie, ile się zaoszczędzi. Sposób na oszczędność to wstrzemięźliwość. Ehh.. no ale tak, czasem coś na przecenie kupię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Marki bez względu na proponowane obniżki i tak mają to wszystko wykalkulowane by się im opłacało :) A "oszczędność" podczas zakupu czegoś, czego nie potrzebujemy, jest tylko pozorna. Także często lepiej sobie po prostu odpuścić, wtedy faktycznie oszczędzamy :D

      Usuń
  11. Ja akurat lubię wyprzedaże i zazwyczaj zakupy ciuszkowe robię tylko w lipcu i styczniu. Zawsze mam dokładny plan w głowie co potrzebuję i staram się kupować z głową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! To bardzo mądre, przemyślane podejście ;) Dzięki za komentarz! :))

      Usuń
  12. Czasami fajne rzeczy można wyrwać na wyprzedażach, ale ostatnimi czasy wolę nie czekać do wyprzedaży, bo często ubrania w moich rozmiarach są już powykupywane, więc jak coś mi się bardzo spodoba to wolę kupić wcześniej 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, już nieraz się przekonałam, że lepiej jest po prostu kupić jak coś mocno się podoba, o ile cena jest akceptowalna, bo z tym też różnie bywa :D

      Usuń
  13. Nigdy nie pamiętam, czego potrzebuję, więc nie poluję, bo nie pamiętam ;-)
    Żeby czekać na wyprzedaż konkretnej rzeczy, trzeba stale robić zakupy w tym samym miejscu. Nie jestem aż tak przywiązana do jakiejś sieci czy sklepu. Zaglądam przy okazji tam, gdzie akurat się pojawiam. A jeśli czegoś szukam (co rzadko się zdarza), to kupuję, o ile cena nie jest z kosmosu, bo najczęściej nie udałoby mi się ponownie do tego konkretnego sklepu zajrzeć w okresie wyprzedażowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje podejście jest bardzo rozsądne, bo dzięki temu szanujesz swój czas i nie musisz niepotrzebnie zawracać sobie głowy "polowaniem" na okazje (które często wcale aż takimi okazjami nie są) ;)) Dziękuję, że o tym napisałaś!

      Usuń
  14. Nie jestem łowczynią promocji, ale tez nie rzucam się na nowości.
    Jeśli czegoś bardzo nie potrzebuję, a jedynie mi się podoba, to czekam na wyprzedaż, teraz są częste.
    Może się zdarzyć, że czekając, nie trafię na rozmiar lub w ogóle nie znajdę upatrzonego, ale to nie tragedia, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak, masz rację! ;) To bardzo dobre podejście, bo w końcu to tylko ubrania. Jak czegoś naprawdę potrzebujemy, to kupimy i tyle :D A zachcianki zawsze miło jest kupić na promocji ;)

      Usuń
  15. Ja też korzystam z wyprzedaży. Ostatnio polowałam na przecenę płaszcza, który kosztował 500 zł. Czekałam na obniżkę ceny, ale zamiast tego pojawiła się informacja, że płaszcz jest przeceniony z 700 zł xD

    PS. Zaobserwowałam Twojego bloga. Zaobserwujesz mojego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, też już parę razy coś takiego mi się przytrafiło hahaha :D Sklepy uwielbiają robić takie numery też przed black friday.. no cóż, może nie jest to tak częste jak kiedyś, ale jednak :))
      Dzięki, że wpadłaś! Oczywiście zaobserwowałam Twojego bloga i będę do Ciebie zaglądać :D

      Usuń
  16. Hmmm, nie czekam na wyprzedaże, ale też ich nie bojkotuję;-) Czasem coś tam upoluję i najczęściej jest to jakaś baza. Jeśli coś mi się podoba, to po prostu kupuję, nie czekając na obniżkę, ale potem już nie sprawdzam ceny, żeby się nie denerwować, że przepłaciłam;-)
    Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i masz rację, bo jak coś bardzo się podoba, a cena jest rozsądna, to już nie ma co przesadzać - lepiej jest kupić tą rzecz i nosić ;) Wiem, co masz na myśli... kilka razy już tak miałam, że sprawdziłam tą cenę.. zupełnie niepotrzebnie :D
      Dzięki i wzajemnie, miłego tygodnia! ;)

      Usuń
  17. ja nadal lubię wyprzedaże, ale moje podejście do nich zdecydowanie sie zmieniło w stosunku do tego, co było kilka lat temu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że o tym napisałaś :) Po komentarzach widzę, że wiele się zmienia w podejściu wielu z nas. No i bardzo dobrze! ;)

      Usuń
  18. Raczej nie czekam na wyprzedaże, jeśli coś naprawdę mi się podoba to kupuję, bojąc się, że później nie będzie mojego rozmiaru :) jeśli chodzi o ubrania, to ogólnie ostatnio nastawiam się na minimalizm i robienie zakupów wtedy, gdy czegoś potrzebuję, ale nie dotyczy to kosmetyków :) miłych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie :D Jak coś jest naprawdę ładne i nie przesadnie drogie, to nie ma na co czekać. Już nieraz miałam tak, że cena spadła, a rozmiar się wyprzedał i nie wrócił na stan... Co do kosmetyków to mam podobnie.. :D
      Dzięki i wzajemnie, pozdrawiam! ;)

      Usuń
  19. Bardzo lubię wyprzedaże. Ogólnie uwielbiam kupić coś taniej i to nie tylko w kwestii ubrań. Jeżeli chodzi o ciuchy, to najczęściej udaje się na polowanie do Pepco by kupić coś mojemu smykowi za parę groszy. Cieszą mnie tanie bluzeczki i spodnie bo wiem że długo nie wytrzymają 😅 sama dla siebie kupuje bardzo rzadko, bo od wielu już lat regularnie odwiedzam lumpeksy. Chociaż ostatnio, kiedy nie mam za bardzo czasu chodzić po sklepach lubuje się w temu i ich nie drogich a często fajnych ubraniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoje podejście, w końcu dziecko szybko wyrasta ze swoich ubrań i potrzebuje ich sporo na zmianę, nie ma więc sensu szaleć z drogimi rzeczami :) Lumpeksy lubię, choć odkąd zamknęli mój ulubiony to bardzo rzadko gdziekolwiek bywam.
      Dzięki wielkie za komentarz! ;)

      Usuń
  20. Kurczę, jak tak czytam te Twoje stare notatki z 2017, to mam wrażenie, że każdy kiedyś miał ten etap „będę rozsądny na wyprzedażach” i kończyło się dokładnie odwrotnie 😄 też tak miałem, że niby tylko jedna rzecz, a wychodziło z tego pół koszyka „bo przecież okazja”.

    Teraz mam trochę podobnie jak Ty – mniej tego chaosu, bardziej konkret, ale nadal potrafi mnie złapać ta pułapka „no za tę cenę to grzech nie wziąć”. I serio, czasem się zastanawiam, czy to faktycznie okazja, czy tylko sprytnie zaprogramowany trigger w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, dokładnie :) Wiesz, może kiedyś takie wyprzedaże były lepszymi "okazjami", bo marki nie decydowały się tak często na obniżki cen, nie było tyle kuponów, akcji rabatowych itp. Teraz jesteśmy wręcz zasypywani okazjami... Chyba jednak lepiej skupić się na konkretnych rzeczach, których potrzebujemy :D

      Usuń
  21. ooo kiedyś byłam królową wyprzedaży :-)))
    teraz mocno sie staram nie kupować, więc siła rzeczy nie szukać okazji ale rozumiem to doskonale !
    jakoś tak bardzo lubiłam Yska z jego przecenami okazjami...mamy w domu dużo kołder, pościeli, ...:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królowa wyprzedaży - no genialnie to brzmi :D
      Jyska też bardzo lubię i rzadko wychodzimy stamtąd z pustymi rękami... Ale do Waszego domu mi właśnie pasuje taka większa ilość dodatków, jakiś kocyk, poduchy.. tak przytulnie jest :)

      Usuń
  22. Oczywiście bardzo się cieszę, gdy uda mi się kupić ciuch po niższej cenie. Trafić na obniżkę, promocję, wyprzedaż. Ale raczej tak w ogóle i w szczególe nie nastawiam się na wyprzedaże. Stwierdzam, że potrzebuję konkretny element ubrania i " Idę w miasto". I nie zawsze kupuję, bo nie zawsze znajduję, to o co mi chodzi.
    Pozdrawiam serdecznie, Estero. Miłej środy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz bardzo rozsądne podejście, Izo! :) Przynajmniej zawsze kupisz to co faktycznie chcesz, a niższa cena to taki dodatkowy atut.
      Dziękuję za komentarz i również serdecznie pozdrawiam! ;))

      Usuń
  23. Moją chorobą jest oszczędność. Niektórzy mi zazdroszczą, bo nie poddam się magii wyprzedaży. Każde zakupy robię z przygotowaną listą i nawet nie oglądam, co jeszcze jest. Tak mam i ze spożywką, kosmetykami i z ciuchami. Potrzebuję butów, zaplanuję sobie, jakich i takich szukam. Jak znajdę, zwykle online, leżą w koszyku aż się zdecyduję, wszędzie przeszukam, czy nie ma taniej, poczekam czy nie stanieją. Nie raz dorwę coś za grosze, ale zawsze to, co potrzebuję. Niby brzmi dobrze, ale zajmuje dużo czasu, wkurzam samą siebie i otoczenie, zwłaszcza że mam jeszcze najgorszą cechę, muszę się kogoś zapytać. Bez zgody wszystko jedno kogo, ciężko mi coś kupić, za to łatwo mi wybić coś z głowy. No okropna jestem xD. Znasz jakieś egzorcyzmy na tę przypadłość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialnie to napisałaś, aż się uśmiechnęłam czytając :D
      Kochana, może takie poszukiwanie okazji wydaje Ci się uciążliwe, ale chyba najważniejsze jest to, czy ostatecznie jesteś zadowolona ze swoich wyborów :) Jeśli tak, to moim zdaniem warto się trochę wysilić i "pomęczyć" ;) Powiem szczerze, że wszystko, co tak skrupulatnie zaplanowałam, okazało się świetnym wyborem. Pewnych przypadłości nie ma co leczyć, tylko pielęgnować hahaha :D

      Usuń
  24. Sympatyczny humorystyczny post. Ja Ci powiem że korzystam głównie z wyprzedaży książkowych 😀 ewentualnie jakieś plastyczne produkty jak farby, pastele, ołówki. Nie lubię łażenia po ciuchach i tłumów w galerii. Czasem mi się zdarzy kupić coś fajnego w naszym ciucholandzie na osiedlu. Kiedyś lubiłam chodzić na ciuchy do galerii z koleżanką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, obecnie chętniej korzystam z wyprzedaży kosmetyków niż ubrań :D Miałam kiedyś w okolicy super lumpeks i faktycznie był taki moment, że często tam zaglądałam. Jak już idę do galerii to najlepiej rano zaraz po otwarciu, też nie lubię tłumów :))

      Usuń

Prześlij komentarz