KOSMETYCZNIE: test masek (nie tylko) w płachcie #4



    Pora na kolejny test masek w płachcie! Od razu uprzedzając fakty napiszę, że ten test był wyjątkowo udany i mam dla Was do polecenia same fajne kosmetyki, również jedną żelową maskę w słoiczku :) To co, zaczynamy?


PYUNKANG YUL Highly moisturizing essence mask | 6zł | cosibella.pl

    Ostatnio zachwycałam się maską nocką od tej marki i niezmiennie się zachwycam nadal :) Jest idealna. A jak się sprawowała maska w płachcie? Równie dobrze! 

    Spójrzmy najpierw na skład. Już na 5. i 6. miejscu mamy łagodzący pantenol i nawilżającą betainę. Od 7. miejsca jest coraz ciekawiej: 5 ekstraktów roślinnych (traganek błoniasty, bylica, wąkrotka azjatycka, zielona herbata i drzewo herbaciane), które działają kojąco, przeciwzapalnie i regulują wydzielanie sebum. A to dopiero początek... dalej mamy ceramidy (odbudowują, regenerują), 5 różnych form kwasu hialuronowego (a to bardzo dobrze, bo będzie działał nawilżająco na wielu poziomach skóry), a na "deser" odżywczy skwalan i olej z nasion makadamia. Brzmi imponująco!

     Maska okazała się nie tylko bogata w składniki aktywne, ale już sama płachta wyglądała solidnie. Była nieco bardziej sztywna i mniej elastyczna, ale nie rwała się i nie przemieszczała, pięknie przylegając do twarzy. Przypominała trochę grubsze bawełniane płótno. Esencja była przezroczysta i dość gęsta, o żelowej konsystencji, a zapach był ledwo wyczuwalny i wynikał wyłącznie z naturalnych składników.

    Już w momencie nałożenia maski poczułam przyjemną ulgę, a z każdą minutą było tylko lepiej. Zupełnie straciłam poczucie czasu i trzymałam ta maskę aż do momentu, gdy zaczęła lekko przysychać. Skóra była wspaniale nawilżona i ukojona. Nawilżenie pozostało ze mną aż do następnego dnia, obudziłam się rano z dobrze odżywioną i "wypełnioną" skórą twarzy. Esencji było na tyle dużo, że podczas zabiegu mogłam spokojnie wklepać część w szyję i dekolt, została mi jeszcze całkiem spora porcja na drugi dzień. 

    Mogę więc śmiało powiedzieć, że jest to kolejny rewelacyjny produkt od Pyunkang yul. Określiłabym go jako "luksus w przystępnej cenie". Czy kupię ją ponownie? Oczywiście, że tak!

 


Polecam Ci tą maskę, jeśli:

|||||  masz skórę bardzo wrażliwą i szukasz ukojenia

|||||  twoja skóra jest skłonna do wszelkich stanów zapalnych i trądziku, a potrzebuje solidnej dawki nawilżenia

|||||  potrzebujesz wysokiej jakości maski nawilżającej 

 

 

CENTELLIAN24 madeca lab mask - pore tightening | 3,60zł | cosibella.pl

   Znalazłam to cudo w dziale nowości na stronie Cosibelli, ale prawdopodobnie będzie dostępna też w innych drogeriach. Szczerze mówiąc nie wierzyłam, by maska za mniej niż 4zł miała zdziałać cuda... liczyłam na przyjemne nawilżenie. Jakże się zdziwiłam!

 Skład jest bardzo ciekawy, już na 3. miejscu mamy niacynamid (przeciwzapalny, regulujący wydzielanie sebum), a na 5. ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej oraz 3 świetne substancje wyizolowane z tej rośliny: azjaktozyd, kwas madesakowy i kwas azjatykowy. W praktyce oznacza to znacznie silniejsze działanie, a więc przyśpieszony proces gojenia, stymulacji kolagenu i łagodzenia stanów zapalnych. Dalej skład prezentuje się równie ciekawie, bo oprócz nawilżającego hialuronianu sodu, fermentu z drożdży Saccharomyces, łagodzącej alantoiny, mamy... łącznie 11 ekstraktów roślinnych i 3 olejki. Nie będę wymieniać wszystkich, ale ogólnie rzecz biorąc ich działanie polega na zwężaniu porów, regulacji działania gruczołów łojowych i ogólnemu łagodzeniu.  

    Po otwarciu opakowania przeżyłam kolejny pozytywny szok, bo płachta wyglądała identycznie jak ta w drogich maskach - była bardzo solidna i świetnie przylegała do skóry. Zapach określiłabym jako "botaniczny" - piękny, naturalny, wynikający z tego całego bogactwa ekstraktów roślinnych. Nie było żadnych podrażnień ani pieczenia po aplikacji, znów zostawiłam tą maskę na dłużej niż zaleca producent. Esencji było całe mnóstwo - nie dość, że sama płachta była obficie nasączona, to jeszcze zostało mi jej w opakowaniu na jakieś 3 dni, co bardzo chętnie zużyję do ostatniej kropelki.

    Jakoś tak wyszło, że ostatecznie nie nałożyłam tego dnia już żadnej wieczornej pielęgnacji, bo zapomniałam i szczerze mówiąc nie czułam takiej potrzeby. Już wieczorem zauważyłam, że twarz jest pięknie wypełniona i jakaś taka bardziej gładka... A rano... piękna, idealnie gładka skóra, jak po jakimś zabiegu, a przypominam - ta maska kosztowała mnie całe 3,60zł na promocji :) Jak będę robić jakieś zamówienie na stronie Cosibelli, robię mały "zapas" tego cuda!

 


Polecam Ci tą maskę, jeśli:

|||||  chcesz wyrównać fakturę skóry (co często się zdarza w przypadku skóry tłustej/trądzikowej/mieszanej)

|||||  twoja skóra jest skłonna do wszelkich stanów zapalnych i trądziku, a potrzebuje solidnej dawki nawilżenia z "efektem wow"

|||||  szukasz niedrogiej a skutecznej "maski bankietowej", dzięki której już sama cera będzie pięknie wyglądać, a makijaż - lepiej się prezentował

 

 

LANEIGE Water sleeping mask | 25zł | cosibella.pl

    Tą maskę kupiłam zainspirowana poleceniem Doroty z bloga "W blasku marzeń", z myślą o wyjazdach, bo wydawała mi się najbardziej poręczna. Malutkie opakowanie w postaci zakręcanego słoiczka można śmiało wrzucić do kosmetyczki bez obawy, że coś nam się wyleje. Koszt takiej maski to ok. 25zł, co wydaje się dość sporym wydatkiem jak za kosmetyk o pojemności 15ml, ale... zależy jak na to spojrzymy. Taka maska spokojnie wystarczy na 10 użyć (a nawet więcej), co po przeliczeniu da nam bardzo przystępną kwotę, podczas gdy dobrej jakości maski w płachcie (pojedynczo pakowane) kosztują znacznie więcej. Teraz widzę, że maski od Laneige nie bez powodu cieszą się tak ogromną popularnością i z pewnością zakupię też tą dedykowaną do ust ;)

Jak prezentuje się skład maski od Laneige? Już na 4. miejscu mamy nawilżającą trehalozę. na 6. odżywczy skwalan, nieco dalej bioferment z bakterii Lactobacillus (wspiera nasz mikrobiom, zapobiegając stanom zapalnym), niacynamid (przeciwzapalny, reguluje pracę gruczołów łojowych). Mniej więcej w połowie składu mamy ekstrakt z malachitu (silny antyoksydant) i glukozyd ksylilowy (mocno nawilża i stymuluje produkcję kwasu hialuronowego). Dalej znajduje się nawilżający kwas hialuronowy w kilku formach oraz ceramidy (jeden z moich ulubionych! wspaniale odżywia i regeneruje skórę).

    Maska ma bardzo ciekawą formułę, która z jednej strony jest przyjemnie lekka, a z drugiej treściwa i daje takie uczucie "otulenia" skóry. Zapach jest subtelny i bardzo przyjemny, kojarzy mi się z dermokosmetykami z wyższej półki. Maska wchłania się, ale potrzeba na to chociaż 20 minut, co mi osobiście zupełnie nie przeszkadza. Najważniejsze są efekty. Widać wyraźny wzrost nawilżenia i odżywienia skóry, żadnych podrażnień. Używanie tej maski to sama przyjemność i gdyby nie to, że mam spore opakowanie równie dobrej maski z Pyunkang yul, to szukałabym większego opakowania na promocji! :) 

 


Polecam Ci tą maskę, jeśli:

|||||  poszukujesz kompaktowego kosmetyku na wyjazd

|||||  potrzebujesz "uniwersalnej" maseczki nawilżającej, która nie będzie kolidować z innymi składnikami aktywnymi 

 

 

Co sądzisz o tych maskach? Może masz coś ciekawego do polecenia? Daj znać w komentarzu ;)

 

♡ Estera  

 

Komentarze

  1. Muszę wypróbować maskę numer dwa :)
    Sama kupiłam sobie kilka maseczek z apteki do wypróbowania, ale zapomniałam o nich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że sprawdzi Ci się tak samo dobrze jak mi! No to skoro Ci przypomniałam o tych maskach, pora wyciągnąć je z szafki :D Teraz na lato taka chłodząca maska tym bardziej jest wspaniała.

      Usuń
  2. Świetna recenzja jak zawsze, a maski na pewno są godne zainteresowania, uwielbiam maski w płachcie :) Bardzo Ci dziękuję za oznaczenie mojego bloga, jednak z masek Laneige pisałam tylko o maskach do ust. Maski Water Sleeping jeszcze nie miałam, ale po Twojej recenzji na pewno ją kupię :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i pamiętam właśnie o tych maskach do ust :) Gdyby nie to, że mam kilka otwartych pomadek ochronnych, to już bym ją kupiła. Na początek skusiłam się więc na maskę do twarzy, żeby w ogóle wypróbować tą markę, co nie zmienia faktu, że to Twoje wpisy mnie zainspirowały ;)
      Również serdecznie pozdrawiam! :))

      Usuń
  3. Gracias por la recomendación. Te deseo una buena semana. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias por el comentario :) Te deseo una buena semana!

      Usuń
  4. Witaj Esterko 🌸
    Bardzo fajnie zapowiadają się te maseczki. Szkoda tylko, że do kupienia tylko przez internet. To dla 2-3 maseczek trochę głupio robić zakupy. Ale będę mieć na uwadze te produkty. Tym bardziej że Twoje opinie bardzo zachęcają do wypróbowania produktów 😁
    Gorące uściski 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Moniu, ja takie drobiazgi właśnie kupuję "przy okazji" robienia większego zamówienia :) Wszystko co pokazuję na blogu, jest rozłożone w czasie, ale często kupione razem. Też nie uśmiecha mi się płacić za każdym razem za przesyłkę :D
      Serdecznie pozdrawiam! ;))

      Usuń
  5. Same fajne produkty i same nowości dla mnie :D Ta druga szczególnie mnie zaskoczyła właśnie ceną. No rewelacja! Ja wgl jestem zdania, że maski jednorazowe, czyli też w płachcie powinny tyle kosztować mniej więcej haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Zgadzam się z tym, że klasyczne płachty właśnie tyle powinny kosztować :D Cieszę się, że moje propozycje przypadły Ci do gustu ;)

      Usuń
  6. Ojej, nie nadążam, jeszcze z poprzednich nie korzystałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) Aż ciężko uwierzyć, że ostatnio o maseczkach pisałam miesiąc temu, czas szybko leci! Nie przejmuj się tym, to tylko zwyczajne inspiracje, a przecież kosmetyki mamy używać w swoim tempie ;)

      Usuń
  7. O! o tych maskach myślę jak najlepiej skoro dostały od Ciebie takie pozytywne opinie:-) Mam parę masek w płachcie na stanie, ale ostatnio użyłam tej z Garniera z wit. C, o której kiedyś pisałaś i byłam zadowolona z efektu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten test był wyjątkowo udany! Cieszę się ogromnie, że Tobie też przypadła do gustu ta maska z Garnier ;) Jak znajdziesz coś fajnego to śmiało pisz, chętnie przetestuję :D

      Usuń
  8. Wszystkie trzy maski wyglądają bardzo interesująco. Będę je miała na uwadze 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Ciekawe jak u Ciebie się sprawdzą ;))

      Usuń
  9. Laneige ma super maski do ust całonocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszę o nich same dobre rzeczy i mam w planach którąś kupić ;)

      Usuń
  10. uwielbiam maski całonocne:-) oczywiście zakoduje Twoje propozycje Estero, bo warto :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, dziękuję Ci kochana! ;) Daj mi proszę znać w wolnej chwili jak Ci się sprawują te maski w pudle? Są ok? :D

      Usuń
    2. No pacz miałam napisac i zaomniałam. Maski w pudle na noc?jesli te to rewelka

      Usuń
    3. Tak, o nie mi chodziło :D To świetnie! Cieszę się ;)

      Usuń
  11. Nie mam przekonania do takich maseczek

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe! Ja mam dwie masło na wypróbowanie i zobaczymy czy będzie jakiś efekt. Te z posta również będę miała na uwadze.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, cieszę się ;) Jeśli będziesz miała coś fajnego do polecenia to śmiało pisz!
      Również serdecznie pozdrawiam ;))

      Usuń
  13. Lubię maseczki w płachcie, bo wygodne i łatwe do zastosowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)) Jeśli masz coś fajnego do polecenia to chętnie wypróbuję! ;)

      Usuń
  14. Ja rzadko sięgam po maski, bo niestety często mnie uczulają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, miałam wcześniej podobny problem i nie bardzo wiedziałam skąd te uczulenia.. Skóra zaraz po nałożeniu maski piekła, szczypała i pojawiały się zaczerwienienia, a nawet krostki. U mnie najczęściej jest to wina alkoholu i glikolu propylenowego - jak są na początku składu to właśnie często mam taką reakcję. Teraz staram się szukać takich masek, które mają łagodniejsze esencje :)

      Usuń
  15. Stosuję maski w płachcie ze śluzem ślimaka. Kiedyś używałam w kremie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jeszcze ich nie testowałam? Słyszałam o nich sporo dobrego :) Trzeba kiedyś spróbować!

      Usuń
  16. Często sięgam po maski, ale tych jeszcze nie miałam okazji testować. Muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam podpowiedzieć coś nowego ;) Jeśli masz jakieś fajne maski do polecenia to chętnie poczytam! :)

      Usuń
  17. Jak tylko zuzyje sloiczek mojej o obecnej maseczki zabieram sie za testowanie tych. Cudnie brzmi ich opis.🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spiesz się z tymi zakupami, bo coś dla Ciebie się dobrego szykuje :P

      Usuń
    2. 🤗🤗 ooo to jestem mega teraz zaintrygowana, a właśnie lece chyba zrobić sobie jakieś poranne jeszcze w łóżeczku sobotnie leniwe przy kawce i blogu spa.

      Usuń
    3. No to miłego czillowania! :D

      Usuń
  18. Czytając ten tekst, miałam wrażenie, że moja skóra sama próbuje dopisać Centellian24 do listy zakupów ;) Za 3,60 zł otrzymać efekt wygładzonej, wypełnionej cery brzmi niemal jak kosmetyczne przestępstwo doskonałe - zwłaszcza przy tak bogatym składzie i zapasie esencji na kolejne dni. Pyunkang Yul również kusi solidną dawką ukojenia, ale chyba właśnie ta najtańsza maska wygrała u mnie cały ranking. Laneige widzę z kolei jako świetnego kompana podróży: mały słoiczek, wiele użyć i brak ryzyka, że kosmetyczka zamieni się w nawilżające bagno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha genialne :D Naprawdę, jak nadarzy Ci się okazja to przetestuj sobie tą maskę, bo mocno mnie zaskoczyła rewelacyjna jakość za tak przystępną cenę ;)
      Jak masz coś ciekawego do polecenia to też chętnie poczytam! :))

      Usuń

Prześlij komentarz