Pogaduchy: o używaniu i zużywaniu kosmetyków
Przyznam, że sporo ostatnio pisałam o kosmetykach w kontekście nowości i zakupów. Cieszę się, że nowa seria o Ziai się Wam spodobała i jeśli pojawi się coś godnego uwagi, chętnie o tym napiszę! Dzisiaj jednak porozmawiamy nie o kupowaniu, a zużywaniu. Jestem ogromnie ciekawa Waszych doświadczeń i przemyśleń, zapraszam na pogaduchy!
ZAPASY NIE TYLKO NA ZIMĘ
Sezon "słoikowy" już mamy oficjalnie otwarty, ale przyznacie, że robimy zapasy nie tylko w postaci pysznych ogórków czy dżemów :) Będąc w drogerii nieraz chwytamy coś, co akurat nas zaintryguje, czy zauważymy dobrze znany kosmetyk na promocji. Takie "zapasy" często są bardzo przydatne, bo gdy nagle w środku weekendu skończy nam się mydło czy szampon - możemy tak po prostu wyciągnąć nowe opakowanie z szafki.
Pytanie tylko brzmi: jak duże zapasy faktycznie są nam potrzebne?
Nie ma tu chyba jednej słusznej odpowiedzi, każdy z nas ma inne potrzeby. Aktualnie mam już tylko po 1 sztuce zapasów "codziennych" kosmetyków, również tych do włosów, ale po wiosennym szaleństwie z odżywkami stwierdziłam, że aż takich zapasów nie potrzebuję... Także w moim wypadku 1 sztuka zapasu w zupełności wystarcza. Jak to wygląda u Was?
MASECZKOWY ZAWRÓT GŁOWY
Dostałam wspaniały prezent od Marty - 6 różnych masek w płachcie :) Możecie sobie wyobrazić jaka była moja radocha na ich widok! Oczywiście pierwszym odruchem była chęć przetestowania każdej z nich jak najszybciej, jedna po drugiej... Ale czy o to chodzi? Chyba nie do końca.
Maseczka do twarzy czy inny kosmetyk służący do "domowego SPA" chcę traktować właśnie jak takie "SPA" - coś wyjątkowego, czemu mogę poświęcić odrobinę czasu i się tym podelektować.
Wolę na taką maskę wybrać sobie jakieś wolne popołudnie czy wieczór, zamiast nałożyć ją na szybko pomiędzy ogarnianiem domu a szykowaniem się do wyjścia. Testy tych masek pojawią się na blogu w swoim czasie ;)
To tylko dwie z tych maseczek, reszta pojawi się niebawem ;)
Pytanie do fanów masek w płachcie: pochwalcie się jakie macie zapasy! :D
TO BYŁ PRZYPADEK!
Czy też tak macie, że wpadając do drogerii (czy innego sklepu), wrzucacie do koszyka zupełnie nieplanowane produkty? Planujecie zakupy kosmetyczne? Jestem bardzo ciekawa Waszych odczuć :)
Przyznam, że najczęściej zamawiam kosmetyki online, najczęściej w Cosibelli i Hebe. W obu tych drogeriach mam często darmową wysyłkę i bardzo fajne oferty rabatowe, a punkt odbioru paczek- zaraz obok miejsca pracy, więc przyznaję, że jest to wygodne rozwiązanie. Co więcej, robiąc zakupy online jestem bardziej zdyscyplinowana i nieraz nawet jak zdarzy mi się coś nawrzucać do koszyka, to kiedy już go uczciwie przeglądnę, zawsze coś usunę.
Nie oznacza to jednak, że zupełnie nie zaglądam do drogerii stacjonarnych, też mi się zdarza. Tylko tam już niestety trudniej jest nie pozwolić sobie na spontaniczne zakupy... Ostatnio w drogerii Rossmann znalazłam fajne maski do włosów w saszetkach od Neboa... Na promocji... Tak, znów kosmetyki do włosów :D
Sami widzicie. Mnie się nie wysyła do stacjonarnej drogerii, bo nie wrócę z pustymi rękami!
A te saszety z Neboa chętnie przetestuję i opiszę moje wrażenia na blogu. Skoro już je mam... ;)
CO MAM Z TYM ZROBIĆ?
Mimo, że staram się mądrze dobierać kosmetyki, zwracam uwagę na wiele rzeczy, to jednak zdarza się, że albo coś mi umknie, albo zwyczajnie źle trafię. Co wtedy? Cóż, o ile to możliwe, próbuję znaleźć dla tego kosmetyku jakieś inne zastosowanie. Tym oto sposobem znalazłam już niejedno nietypowe rozwiązanie :)
Okazuje się wówczas, że średnio udana odżywka do włosów jest świetnym kremem do depilacji, średnio pachnący żel pod prysznic da się zużyć jako mydło do rąk, a jeśli jakiś kosmetyk nie służy skórze mojej twarzy, to całkiem nieźle da sobie radę na skórze szyi czy dłoni...
Tak właśnie ostatnio miałam z żelową maską na noc od Mary&May. Już praktycznie ją zużyłam, ale nie do twarzy, lecz na szyję i dekolt. Tam nie dostrzegam absolutnie żadnych podrażnień, a same plusy - skóra jest ładnie odżywiona i napięta. Nic się nie zmarnowało!
A jak Wy sobie radzicie z nieudanymi kosmetykami? Szukacie dla nich innych zastosowań? Zużywacie do końca?
MAM ZA DUŻO PERFUM!
Perfumy (a raczej wody perfumowane) to moja "miłość" od dziecka. Nie wiem, czy pamiętacie te mini-perfumki "Być może", ale ja autentycznie zbierałam na nie każdy grosik jaki mi został jako reszta po zakupach w spożywczaku ;) Nasz sklepik drogeryjno-papierniczy był z resztą świetnie zaopatrzony i cała wystawa najróżniejszych miniaturek uśmiechała się do mnie przy każdej okazji...
Teraz wprawdzie już nie kolekcjonuję perfum z takim zapałem jak kiedyś, ale tylko tak mi się wydawało, dopóki z ciekawości ich nie policzyłam. Sporo ich mam! A dokładnie 15. Tak obiektywnie rzecz biorąc, mam więc perfumowe zapasy na najbliższych kilka lat... Nie zamierzam ich wyrzucać, chcę je zużyć, bo bardzo mi się podobają.
Ilość zapachów jest zupełnym przeciwieństwem mojej kosmetyczki z produktami do makijażu: tu króluje nieplanowany minimalizm. Wszystko się mieści w jednej małej saszetce, a w zupełności mi wystarcza. Chciałabym podobnie zmniejszyć ilość tych wód perfumowanych.. Może nie do dosłownie 1 sztuki, bo lubię mieć wybór. Ale 15 to już lekka przesada!
Stąd też przyszedł mi do głowy pomysł na małe osobiste "wyzwanie": nie kupuję w tym roku żadnych nowych zapachów, staram się sumiennie zużywać to co mam.
Jak do tej pory, już prawie zużyłam jeden zapach, jestem na finiszu i nie ukrywam, że sprawia to jednak jakąś satysfakcję :) Jeśli interesuje Was ten temat, mogę co jakiś czas wspominać w "kosmetycznych denkach", jaki jest aktualny stan mojej kolekcji!





Pilnuję sie bardzo, tym bardziej, że znajomi i rodzina obdarowują mnie przy różnych okazjach kosmetykami. Zazwyczaj kupuje niezbędniki, które się kończą.
OdpowiedzUsuńLubię tez upominki w postaci talonu do drogerii, bo wtedy mogę wykorzystać na potrzebne lub droższe kosmetyki.
Prezenty są wspaniałe, ale faktycznie wtedy człowiek musi się mocno pilnować ze swoimi zakupami, żeby łazienka nagle nie zaczęła przypominać drogerii ;)
UsuńTalony i karty podarunkowe to świetna sprawa! ;)
Witaj Estero,
OdpowiedzUsuńPrzeważnie kupuję kosmetyki w sklepach stacjonarnych. Lubię sklepy "Natura", ale niestety w moim miasteczku został tylko jeden ( dwa się zlikwidowały) Panie przy kasie proponują mi mnóstwo promocyjnych produktów. Dzielnie odpieram ataki. Ale ostatnio z półki wzięłam kosmetyczkę. Skradła mi serce swoim wyglądem. Oczywiście zupełnie nie planowałam wcześniej tego zakupu.
Bardzo dużo mam wód toaletowych i postanowiłam tak jak Ty- zużyć te co mam. Tym bardziej, że każda z nich, gdy ją kupowałam była przemyślanym zakupem, podobały mi się te zapachy i nadal podobają. Myślę, że wiele kobiet ma duży arsenał wód toaletowych. Kiedyś na FB jedna kobietka napisała, że ma w obecnej chwili skromny budżet i czy ktoś nie odstąpiłby jej jakieś używanej wody toaletowej. Dosłownie" las rąk"( czyli priv), wszyscy chcieli pomóc i podzielić się swoimi zapasami.
Zdarza mi się zużywać środki kosmetyczne do innych celów, na przykład dostałam żel pod prysznic, zapach mi nie pasował, zużyłam go do mycia powierzchni w domu.
Nie robię dużych zapasów kremu do twarzy, bo z góry wiem, że jak będę miała więcej niż dwa, trzy to ich nie wykorzystam, a zmarnuję.
Dobrego tygodnia, Estero. Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję Ci Izo za przemiły komentarz! Cieszę się, że dołączysz do mojego "perfumowego wyzwania" ;)
UsuńA historia o tej grupie na FB bardzo ciekawa :)
Bardzo podobały mi się drogerie Natura, ale niestety u nas też zlikwidowali... Lubię takie mniejsze, kameralne miejsca :)
Dziękuję i wzajemnie, równie serdecznie pozdrawiam ;)
O! Widzę na zdjęciu buteleczkę po Celebre:-) Staram się nie robić zapasów, ale różnie mi to wychodzi. Obecnie mam na stanie 5 maseczek w płachcie, płatki pod oczy, 6 odżywek do włosów, spory zapas kolorówki i perfumy sztuk 4:-) Rzadko kupuję w internecie, robię to w stacjonarnych drogeriach, a do Rossmanna mam dosłownie parę kroków. Przyznaję, że zdarza mi się wrzucić do koszyka coś, czego nie planowałam. Czasem jest to całkiem udany zakup, jak np. tonik z peptydami miedziowymi z Eveline, a czasem niestety zupełna pomyłka.
OdpowiedzUsuńTaak, a to była akurat bardzo ciekawa wersja Celebre, cytrusowa "limitka" ;) Śliczny zapach!
UsuńJak widzę, też lubisz odżywki do włosów, czyli nie tylko ja mam do nich słabość :D
Fajnie, że masz tak blisko do Rossmanna, ja jednak mieszkam akurat w takiej dzielnicy, że muszę wsiąść w samochód i jechać do najbliższej drogerii 5km... Może dlatego tak chętnie zamawiam przez internet ;)
Bardzo ciekawy post, czytałam z przyjemnością. Do drogerii przeważnie idę po chemię do domu, ale też lubię wejść po maseczki, czy jakąś kredkę. Przeważnie kupuję jak już coś mi się kończy, ale nie byłabym kobietą, gdybym czegoś nie kupiła spontanicznie ;) Też lubię robić sobie maseczkowe spa, uwielbiam perfumy w postaci wody perfumowanej i gdyby .mi budżet pozwolił, też pewnie miałabym więcej niż powinnam. :D Czekam na Twoje opinie o maseczkach i pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńNo tak, jednak my kobitki mamy sporo tych naszych drogeryjnych "przydasiów" :D Co do perfum to właśnie ten budżet sporo dał mi do myślenia - tak jak już kiedyś pisałam u Ciebie na blogu, wolałabym mieć lepsze, bardziej trwałe perfumy, ale jakoś ciężko mi było zdecydować się na taki zakup. A tymczasem jak podliczyłam wartość całej tej mojej 'kolekcji", to wyszła całkiem niezła suma :] No i właśnie, z jednej strony łatwiej jest sobie pozwolić na takie zapachy w cenie rzędu 40-50zł, a z drugiej równie łatwo można przez to stracić rachubę haha :D
UsuńDziękuję i również serdecznie pozdrawiam! ;)
Przyznam, że ja od zawsze uważam się za rozsądną w temacie zakupów :) Nieraz otrzymywałam komentarze na blogu typu 'wow podziwiam, jakie rozsądne zakupy itp'. Chociaż jak każdemu zdarza mi się zaszaleć, ale głównie wtedy jak są atrakcyjne promocje, często typu 1+1, czy wyprzedaże/ceny na do widzenia. Poza tym kupuję raczej to co mi się kończy, ewentualnie, żeby mieć 1 szt zapasu. Chociaż... jednak nie! Żele kupuję zawsze na zapas, często mam nawet zapas na rok, nawet teraz (kupionych i otrzymanych w ramach współpracy), ale tylko dlatego, że żele to chyba jedyne kosmetyki jakie kupuję online. Tzn. typowo robię duże zamówienie żeli balea, bo nie ma ich stacjonarnie. W innych kategoriach preferuję zakupy stacjonarnie, nawet zdarza mi się chodzić tylko 'pooglądać' i faktycznie nic nie kupić :D
OdpowiedzUsuńA maski zarówno w płachcie jak i neboa bardzo mnie ciekawią :) Lubię tą markę Neboa, aktualnie mam ich szampon i wcierkę.
Jeśli chodzi o maseczki to te w saszetce kolekcjonuje.. Zawsze wręcz szkoda mi ich użyć :P Ale płachty akurat ograniczyłam, aktualnie mam ich 11. Kremowych znaaacznie więcej :D Generalnie obecnie mam więcej zapasów niż kiedyś z racji stałej współpracy z PB, czy jakichś prezentów np. kalendarza adwentowego, którym się wymieniamy razem z koleżanką - blogerką :)
A perfumy to najmniej lubię, serio nie lubię ich kupować. Jestem mega wybredna, mało co mi się podoba, a wręcz większość zapachów powoduje u mnie ból głowy. Najlepiej sprawdzają mi się mgiełki - przy nich nie mam tego problemu :D
No masz, a ja tak dawno nie miałam żelu pod prysznic z Balea, choć mamy stacjonarną drogerię DM całkiem blisko :D
UsuńWspółprace są fajne, no ale faktycznie jak co miesiąc przybywa tych kosmetyków, często jeszcze takich, których nie da się zbyt szybko zużyć, to zapasy się same powiększają. Zaimponowałaś mi tymi maseczkami! :D A ból głowy po źle dobranych perfumach też niestety znam...
Jestem minimalistką, kosmetyków używam mało i wybieram je starannie, najczęściej w sklepach internetowych, bo tam mogę sobie wszystko dokładnie przeczytać (skład, opinie itd). Kupuję przeważnie w Topestetic, Notino, a perfumy w Douglasie. Stacjonarnie - w Rossmannie. Lubię też kosmetyki naturalne, olejki itp, a te kupuję w sklepach takich jak np. Enaturalnie. Więcej niż po jednej sztuce mam szampony i odżywki, bo używam różnych na zmianę, maseczki też - bo jak kupuję, to biorę po sztuce ale kilka rodzajów. Perfumy w większej liczbie tylko jak dostanę w prezencie, bo mam swoje ulubione i nie mam potrzeby stawiać na półce kolejnych flakoników.
OdpowiedzUsuńA więc masz bardzo to wszystko przemyślane, świetnie! :) Zgadzam się z tym, co piszesz o plusach zakupów online - można spokojnie i dokładnie sprawdzić skład, opinie też bardzo się przydają.
UsuńGracias por la recomendación. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńGracias por el commentario :) Te mando un beso ;)
UsuńŚwietny, bliski każdemu z nas wpis – to dawanie niewypałosom kosmetycznym „drugiego życia” na dłonie czy dekolt oraz traktowanie maseczki jak celebracji czasu dla siebie świadczy o pełnym dojrzałości, uważnym podejściu do pielęgnacji, w którym umiar staje się wielką sztuką. Trzymam kciuki za perfumowe wyzwanie, bo mały zapas w szafce daje spokój ducha, ale dopiero wolna przestrzeń przynosi prawdziwy oddech.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję! Miło mi ;) Dokładnie, ta wolna przestrzeń przynosi oddech i właśnie tego mi trzeba w szafce z perfumami :D
UsuńJestem minimalistką kosmetyczną, nie robię zapasów. Nie lubię drogerii, za dużo tam wszystkiego. U siebie w miejscowości mam nieduży sklep z kosmetykami i tam wpadam, jak mi się coś kończy. Perfum nie stosuję... Zapominam, że istnieją. Wiem, dziwna ze mnie baba 🤓
OdpowiedzUsuńNo właśnie, tak dużo się mówi o ogólnym przebodźcowaniu, a ja faktycznie tego ostatnio doświadczyłam w drogerii :D Wszystko było ładnie ułożone, podzielone na działy.. ale naprawdę szło się tam zgubić! Raz na jakiś czas wpadnę, ale podobnie jak Ty, wolę po takie bieżące rzeczy wpaść do pobliskiego sklepu, a resztę zamawiam.
UsuńBrak perfum to też dobry sposób! Przynajmniej nie grożą Ci takie zapasy na kilka lat jak u mnie hahah :D
moje kosmeksy mi uniemożliwjają robienie zapasów ))))
OdpowiedzUsuńa lubiłam...i miałam zawsze, nadmiar. wiesz Ester, to jest niestety skutek zakupów online, serio. bo co będzie inpost jeździł z jednym olejkiem 🤣to takie nieekologiczne.
i wszelkich promocji też.
Perfumy, to osobny temat :-) bowiem kocham i lubię mieszać. i mam sporo ale malutkich.
nie kupuje dużych flaszek, ostatnia była Izia. od jakiegoś czasu kupuje malutkie :-) i mieszam se Toma Forda z innymi zapachami.
to najczęściej próbki, gdyż nie ulegam presji, że wyjdzie taniej, mnie kręcą zapachy i ich mieszanie. każdego dnia mam inny zestaw...
No tak, aż żal kupić tylko jedną rzecz online :D Teraz już tak potrafię zrobić, ale nie było łatwo sobie tego przetłumaczyć...
UsuńMieszanie perfum jest fajne, czasem i mi się zdarzało tak robić! Zainspirowałaś mnie do eksperymentów ;)
Tylko teraz sobie jeszcze przypomniałam, że mam jeszcze 5 perfumetek po 10ml... Ja nie wiem kiedy to zużyję xD
Przyznam szczerze, że mam bardzo dużo kosmetycznych zapasów. Głównie dlatego, że dużo produktów otrzymuje do testów. Sama kupuje bardzo mało i najpotrzebniejsze rzeczy. Z pasji jestem oszczędną osobą i lubię wydawać jak najmniej 😁 jednak czasem trzeba coś kupić a jeżeli są promocje na moje ulubione produkty typu drugi taniej albo dwa plus jeden to najczęściej decyduje się większe zakupy. Tylko pod warunkiem gdy wiem że zużyje te kosmetyki. Rzadko kupuje przez internet raczej stacjonarnie.
OdpowiedzUsuńMasz bardzo dobre podejście! To zrozumiałe, na testowanie kosmetyków trzeba poświęcić sporo czasu i lepiej zużyć te produkty niż wyrzucać i kupować inne :) A jak wiesz, że spokojnie coś zużyjesz, to czemu nie skorzystać z promocji :)) Fajnie, że o tym napisałaś!
Usuń