NOWOŚCI KOSMETYCZNE: TOŁPA #2


NOWOŚCI TOŁPA.

Ostatnio pojawiło się w tej marce sporo kosmetyków, które mnie zaintrygowały. Pierwsze wrażenie było świetne. Co dalej?

    Kiedy pisałam ostatni post, byłam wręcz oczarowana. Tyle obiecujących składników aktywnych, piękne opakowania... Byłam przekonana, że bez problemu znajdę tu perełki i wręcz będę miała dylemat, które z nich pokazać Wam na blogu. Rzeczywistość jest jednak trochę inna. Dlaczego?


KILKA SŁÓW O DERMO SHOTS i FILLER + BONDING

    Zaczęłam dokładniej analizować składy najnowszych serii: DERMO SHOTS i FILLER + BONDING. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało dobrze. Fajnie dobrane składniki aktywne, które powinny zapewnić skuteczną pielęgnację, formuły też wydawały się bez zarzutu. Niestety, choć mniej więcej połowa składu jest imponująca, to dalej mamy już w większości konserwanty i substancje zapachowe, a jest ich naprawdę sporo. Mimo, że substancje te same w sobie spełniają wszelkie normy i nie są niebezpieczne, to i tak nie przekonuje mnie fakt, że tak wysoko w składzie mamy zawarte substancje zapachowe. Wielu osobom może to zupełnie nie przeszkadzać, ale wolę o tym wspomnieć, bo posiadacze ultrawrażliwej skóry muszą zwracać na to uwagę, by niepotrzebnie nie podrażniać skóry. U takich osób jak ja, może wywołać to pieczenie, zaczerwienienie i podrażnienie skóry, sama staram się więc unikać kosmetyków o tak skonstruowanym składzie i tym samym nie mogę ich tak w 100% polecić.

    Podobny dylemat miałam z serum z PDRN, o którym pisałam w poprzednim poście. Porównałam je dokładniej z moim obecnie stosowanym serum i powiem Wam szczerze, że jest wyraźna różnica. Mój kosmetyk ma bardzo "czysty" skład, wypełniony po brzegi mądrze dobranymi, naturalnymi składnikami aktywnymi i nie jest perfumowany. Często bywa przeceniony poniżej 50zł, więc ceny obu produktów są mniej więcej w tej samej półce cenowej. W propozycji od Tołpy mamy wprawdzie cudowne składniki na początku ale to, co się dzieje w drugiej części składu, trochę burzy mi cały pozytywny obraz...


WNIOSKI?

Te kosmetyki same w sobie nie są złe. Sprawdzą się pewnie wielu osobom. Jeśli nie masz wrażliwej skóry, trudno ją podrażnić i lubisz ładnie pachnące produkty do pielęgnacji do twarzy, to w obu tych seriach możesz znaleźć coś ciekawego. 

Jeśli jednak zwracasz uwagę na naturalność składu, poszukujesz takich produktów, które mają tylko to, co niezbędne, to te serie nie spełnią twoich oczekiwań. Tym bardziej, kiedy Twoja skóra jest reaktywna, wrażliwa, atopowa... Ostrożnie. Zapewniam Cię, że znajdziesz inne, lepsze propozycje, również od Tołpy. :)



DWUETAPOWE MASKI W PŁACHCIE



    Przejdźmy teraz do przyjemniejszych rzeczy. Te maski zaskoczyły mnie pozytywnie nie tylko składem, ale i samym konceptem produktu, są bowiem dwuetapowe. Saszeta z maską podzielona jest na dwie części. Pierwsza zawiera serum, które nakładamy na oczyszczoną twarz i czekamy ok. 2min. do wchłonięcia. Następnie przechodzimy już do maski w płachcie. Jest ona również złożona z dwóch elementów, nasączonych esencją. 


fot. tolpa.pl

    Co ciekawe, serum ma inny skład niż esencja, którą nasączono płachtę. Jak się zaraz przekonacie, ich składy bardzo ładnie się uzupełniają! Można więc powiedzieć, że mamy tu jeszcze pełniejsze, bardziej wielokierunkowe "SPA" dla skóry twarzy za ok. 16zł. Brzmi rewelacyjnie!


fot. tolpa.pl

 Tak wygląda płachta. Wydaje się całkiem solidna, powinna dobrze przylegać do twarzy. Do wyboru mamy 3 maski: nawilżającą, rozświetlającą i ujędrniającą. przeanalizujmy teraz ich składy i działanie.

Skupię się na początek na tym, jak wygląda baza wszystkich tych masek, bo we wszystkich trzech przypadkach są one dość podobnie. 

1 |  AMPUŁKA-SERUM

    Bazę stanowi woda, glikol butylenowy, glikol propylenowy a także humektanty i emolienty (składniki nawilżające i odżywcze), więc kosmetyk będzie wnikał w głębsze partie skóry, ale nie powinien przy tym podrażniać. Bardzo podoba mi się też fakt, że mamy tu w zasadzie jeden konserwant (na końcu składu), a także naturalny składnik zapachowy (np. ekstrakt z anyżu). Serum jest perfumowane, ale to dobrze, że ten składnik jest akurat na samym końcu, więc jest go bardzo mało.

2 |  ESENCJA ZAWARTA W PŁACHCIE

    Bazę stanowi tu również woda, gliceryna, glikol propylenowy oraz humektanty, więc mamy podobną, bardzo dobrą sytuację jak przypadku ampułki. Jest perfumowana, ale mamy tu na szczęście tylko jedną substancję zapachową w drugiej części składu, więc nie jest źle. Konserwant też oczywiście jest niezbędny, ale znajduje się na końcu składu. 



TOŁPA DERMO MASKING  | MASKA RADIANCE DETOX  | fot. tolpa.pl


1 |  AMPUŁKA-SERUM - SKŁADNIKI AKTYWNE

 Już na 4. miejscu mamy sól sodową kwasu askorbinowego - antyoksydant działający przeciwstarzeniowo, rozjaśniająco. Dalej, na 6. miejscu niacynamid (m.in. działa przeciwzapalnie i regulująco na pracę gruczołów łojowych), a także nawilżającą trehalozę. Począwszy od 9. miejsca mamy kolejne 4 formy pochodnych wit. C, jest więc ich łącznie aż 5. To świetnie, bo tak różnorodne, nowoczesne formy tej witaminy będą działać mocniej i bardziej wielokierunkowo. Dalej mamy trochę nawilżenia w postaci kwasu hialuronowego i aż 5 różnych ekstraktów roślinnych, które działają nawilżająco, łagodząco i antyoksydacyjnie. Co ciekawe, mamy tu też kwas szikimowy (pozyskiwany z anyżu, delikatnie złuszcza naskórek, działa wygładzająco). 

2 |  ESENCJA ZAWARTA W PŁACHCIE - SKŁADNIKI AKTYWNE

Tu już na 6. miejscu w składzie mamy niacynamid, na 7. i 8. - ekstrakty roślinne z zielonej herbaty i grejpfruta (działające antyoksydacyjnie). Dalej z kolei mamy klasyczny, wysokocząsteczkowy hialuronian sodu (nawilża) i ceramid NP (odżywia, odbudowuje skórę). To nie koniec antyoksydantów. Mamy bowiem tu również kwas 3-O-etylo-askorbinowy (pochodną witaminy C nowej generacji). Całość domyka łagodzący pantenol.


Mamy więc solidną porcję rozjaśnienia, wygładzenia, ale też i nawilżenia. Rewelacja! Może to być świetna propozycja dla każdego typu cery, również tej wrażliwej!
 


TOŁPA DERMO MASKING  | MASKA RADIANCE DETOX  | fot. tolpa.pl


1 |  AMPUŁKA-SERUM - SKŁADNIKI AKTYWNE

 Tu zaczynamy z "wysokiego C", bo już na 3. miejscu w składzie mamy hexapeptyd Argirelinę. Producent deklaruje 5% stężenie tego cuda. Jak ono działa? Nie będę się może zagłębiać w szczegóły, ale jest to peptyd wyizolowany z białka występującego w botoksie, a więc działa przeciwzmarszczkowo, napinająco, ujędrniająco. Co mamy dalej? Na 6. miejscu znajduje się woda z żeń-szenia (tonizuje, zmiękcza skórę), nawilżającą trehalozę i... niespodzianka: mniej więcej w połowie składu mamy nawet PDRN! Jestem pod wrażeniem. Dalej mamy jeszcze ujędrniający dipeptyd, nawilżający kwas hialuronowy w 2 formach: klasycznej i hydrolizowanej (działają na różnych poziomach skóry), łagodzący pantenol, oraz kolejny peptyd - karnozynę.

2 |  ESENCJA ZAWARTA W PŁACHCIE - SKŁADNIKI AKTYWNE

Esencja też wygląda wspaniale. Od 6. miejsca mamy aż 5 rodzajów ceramidów (mocno odżywczych, regenerujących skórę) i równie niezbędne, odżywcze fosfolipiy. Dalej mamy pantenol, niacynamid, ekstrakt z lukrecji (nawilża) oraz owocu granatu (działa antyoksydacyjnie), a na koniec "klasyczny" kwas hialuronowy. 


Ta maska zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Składniki są tak świetnie dobrane, że to może być jedna z tych masek, które dają nie tylko natychmiastowy efekt, ale może on się utrzymać dłużej. 



TOŁPA DERMO MASKING  | MASKA HYDRA BOOST  | fot. tolpa.pl


1 |  AMPUŁKA-SERUM - SKŁADNIKI AKTYWNE

 Skład zaczynamy od kwasu hialuronowego, który jest na 3. miejscu w składzie, a producent deklaruje jego 5% zawartość. Dalej, na 6. miejscu mamy trehalozę, a na 9. PDRN (mocno regeneruje i długotrwale nawilża skórę na różnych poziomach). Od 10. miejsca wcale nie jest mniej ciekawie: 2 niskocząsteczkowe formy kwasu hialuronowego (działają w głębszych partiach skóry), łagodzący ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej i pantenol. Oj, podoba mi się! I to bardzo :)

2 |  ESENCJA ZAWARTA W PŁACHCIE - SKŁADNIKI AKTYWNE

    Tu też jest bardzo ciekawie, bo na 6. miejscu mamy ceramid NP, a zaraz za nim fitosfingozynę (naturalny składnik przecizwapalny, przeciwtrądzikowy, pochodna rozpadu ceramidów). Dalej mamy kolejne 4 rodzaje ceramidów i forfolipidy, a więc poziom odżywienia i odbudowania skóry jest tu naprawdę wysoki. Na koniec mamy jeszcze solidną porcję nawilżenia w postaci beta-glukanu, 2 różnych form kwasu hialuronowego i łagodzącego pantenolu.


Ta maska może być bardzo dobrą propozycją dla tych, którzy potrzebują porządnego, dogłębnego nawilżenia i odżywienia skóry. Świetnie nada się również dla posiadaczy skór bardzo reaktywnych czy trądzikowych, które równie mocno (a czasem jeszcze bardziej niż inne) potrzebują takiego nawilżenia bez efektu obciążenia skóry.


    Jestem pod ogromnym wrażeniem każdej z tych 3 masek! Wszystkie są rewelacyjne i absolutnie warte rozważenia. Przyznam, że gdyby te esencje i ampułki były dostępne w normalnych opakowaniach jak zwykłe serum... to byłyby jedne z największych perełek tej marki. Nie są w stanie dorównać im inne nowości, które przeglądałam. Maski są dostępne zarówno na stronie producenta jak i w drogeriach Rossmann. 

Jak zużyję swoje maseczkowe zapasy, to jesienią pokażę Wam test wszystkich tych 3 cudeniek!


Co o nich sądzicie? Może chcielibyście poznać inne (niekoniecznie najnowsze) produkty z marki Tołpa? Czekam na Wasze komentarze ;)

 

 

A na koniec mała przypominajka...



♡ Estera

Komentarze

  1. Ta maska jest jak najbardziej dla mnie. Suchy wiatr i słońce, bardzo wysusza skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz latem skóra jednak "dostaje w kość" :D

      Usuń
  2. Ciekawie wyglądają te maski i myślę, że mogłyby się u mnie dobrze sprawdzić, nie mam jakiej wrażliwej skóry, więc nic nie powinno mnie szczypać 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i mnie mimo wrażliwej skóry też nie podrażnią, bo naprawdę zrobiły na mnie wielkie wrażenie! ;)

      Usuń
  3. No i doskonale rozumiem teraz Twoją koncepcję na posty, te maski musiały pojawić się razem :) Co ciekawe.. mam je wszystkie! :D Także post tym bardziej się przydał. Po przeczytaniu liczę na cuda :D haha A tak na poważnie z maskami jak dla mnie to nie ma co liczyć jak na działanie np. przy serum.
    Sama koncepcja masek podoba mi się, chociaż mam 1 problem - od zawsze przemywam buzię wodą po użyciu płachty. Jakoś zawsze irytuje mnie ta (często lepka) warstwa po. Więc tutaj trochę stosowanie serum przed maską mija się z celem. Zastanawiam się czy nie zmienić kolejności, co myślisz? Będzie okej? :)
    W ogóle jeszcze jedna ciekawostka - z tego co zauważyłam dolna część maski ma 'uszy' tzn. wycięcia, które zakładamy za uszy. Ciekawe jak to będzie się sprawdzać!
    Liczę, że też je kupisz i będziemy testować razem! Może ja też napiszę post i będziemy mogły porównać wrażenia!? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woow, ale mi miło :D
      Rozumiem, że wolisz przemyć twarz zamiast czekać aż ta esencja się wchłonie, ale wiesz pewnie, że lepiej byłoby tego nie robić :P Całe jej działanie jest wówczas osłabione. Osobiście po zdjęciu maski wolę nałożyć odrobinę kremu i cierpliwie czekam aż wszystko się wchłonie, traktuję to trochę jak maskę nocną.
      Myślę, że spokojnie możesz zrobić tak jak piszesz i nałożyć tą ampułkę po masce ;)
      Chętnie je kupię, przetestuję i porównam z Tobą wrażenia, tylko mój test będzie dopiero we wrześniu, wcześniej się nie wyrobię hahaha

      Usuń
    2. Wiem, wiem :D Ale w sumie maski kremowe też się zmywa :P Ale wiem, wiem. Spróbuję to zmienić!
      Haha żeby mój był we wrześniu xD Myślę, że możesz być jednak pierwsza :D Ja mam sporo masek, a używam raz w tygodniu saszetek (płachta lub kremowa), tak to większych słoiczków. Także nie wiem czy akurat padnie na Tołpa, jak tak to na pewno nie wszystkie, bo raczej mieszam sobie, niż testuje pod rząd 1 serię/markę.

      Usuń
    3. To na spokojnie, mi się nie spieszy :D Może też nie będę testować wszystkich jedna po drugiej? Zobaczymy ;))

      Usuń
  4. Wspomniałam kiedyś, że kupiłam maskę. Właśnie ją wypróbowałam. I bardzo ciekawa jestem, co powiesz.
    Nie umiem tak dokładnie analizować, jak Ty, więc tak pokrótce. Firma Érnè. Maska Cryo Collagen. W składzie biokolagen, ceramidy NP, niacynamid, ekstrakty z aloesu i ogórka.
    Maska sama w sobie dosyć mocna i dobrze przylega do twarzy. Całe szczęście, bo zaskoczyło mnie to, że trzeba ja trzymać od dwóch do czterech godzin. Nie wiedziałam! To maska kriogeniczna, wiec najpierw schłodzenie w lodówce.
    I tu - niestety! - to nie dla mnie. Nie powiem, czy w ogóle daje efekt opisany na saszetce, bo musiałam zdjąć ją dosyć szybko, po niecałej godzinie. Mam tendencje do migren i chłodna maska zwęziła moje i tak cienkie naczynka krwionośne w gałkach ocznych i w skroniach, że ostałam bólu głowy.
    Takie moje pierwsze doświadczenie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochana, to był dość odważny wybór jak na pierwszą maskę!
      Przeczytałam sobie cały jej skład na stronie drogerii Rossmann, sam w sobie jest bardzo dobry. Ale skoro zwężenie naczynek wywołuje u Ciebie migreny, to wszelkie hydrożelowe maski (a w szczególności te, które trzeba schładzać i trzymać tak długo na twarzy) lepiej omijać szerokim łukiem. Najlepszym wyborem byłaby klasyczna maska w płachcie. Nie musisz jej schładzać, płachta jest cienka i przewiewna, trzymasz ją 15-30 minut. Daje zupełnie inne wrażenie sensoryczne, nie odczuwasz takiego "szoku" temperaturowego, tylko przyjemne, leciutkie schłodzenie jak po przemyciu twarzy wodą.
      Przykro mi, że Twoje pierwsze doświadczenie nie było zbyt pozytywne, ale mam nadzieję, że jak zdecydujesz się na kolejną maskę, to będziesz z niej zadowolona :))

      Usuń
    2. Mówiłam, że się nie znam. Wzięłam z półki pierwszą z brzegu. Na pewna takiej już więcej nie kupię. Poszukam czegoś lżejszego. Człowiek się czy całe życie. Nawet tego, czego nie może używać ;-)

      Usuń
    3. Oczywiście, ja to wszystko rozumiem ;) Wszyscy uczymy się całe życie, to prawda. Ileż razy zdarzyło mi się kupić maskę, która mnie uczuliła... Kilka razy nawet nabawiłam się trądziku. Takie to były moje początki :)) Teraz niby mam trochę więcej wiedzy, ale im bardziej się zagłębiam w dziedzinę kosmetologii, to widzę jak jeszcze mało wiem!
      Życzmy więc sobie coraz lepszych wyborów kosmetycznych ;)

      Usuń
  5. Twój wpis świetnie pokazuje, jak ważne w rzetelnej recenzji jest świadome czytanie składów INCI, a nie tylko uleganie obietnicom producenta.
    ​Bardzo doceniam to dociekliwe i zrównoważone podejście. Trafne zwrócenie uwagi na wysokie miejsce substancji zapachowych w seriach Dermo Shots i Filler + Bonding to bezcenna wskazówka dla osób z cerą reaktywną. Z kolei szczegółowa analiza masek w płachcie daje jasny sygnał, że wśród nowości wciąż można wyłowić prawdziwe perełki. Świetna, wyjątkowo merytoryczna analiza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Ci Agnieszko za tak miły komentarz! Pozdrawiam cieplutko ;))

      Usuń
  6. Szkoda, że czasem producenci tak przekłamują... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Te kosmetyki nie są złe, ale mogłyby być jeszcze lepsze, bo naprawdę mają potencjał. :)

      Usuń
  7. Mam jedną twarz, a po tym wpisie trzy maski do pilnego sprawdzenia - matematycznie konflikt, kosmetycznie bardzo przyjemny problem. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jeszcze nie miałam okazji testować tych masek. Ale może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tym razem nie są to produkty dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Ampułki kojarzą sie z lekami ;-)
    Nie znam żadnej, ale skoro polecasz i firma pewna, to warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chyba właśnie z leków się wywodzą! :) Jesienią je przetestuję i zobaczymy czy faktycznie tak działają jak sugeruje ich skład ;)

      Usuń
  11. Jak już kiedyś u Ciebie Estero pisałam, od jakiegoś czasu stawiam na minimalizm kosmetyczny.
    Moja skóra po latach nakładania rozmaitych kremów, ser, maseczek itp. pragnie teraz prostoty.
    Aczkolwiek skusiłam się ostatnio na nowe kremy, które mi służą.
    Tołpa, to nie jest... Jakoś nigdy nie było mi z ta marką po drodze.
    Pozdrawiam serdecznie kochana!😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skóra ciągle się zmienia, widzę to też po sobie ;) Dawno nie miałam nic do pielęgnacji twarzy z Tołpy, ale już np. szampony czy odżywki do włosów sprawdzają mi się bardzo dobrze!
      Dzięki wielkie za komentarz i również serdecznie pozdrawiam :))

      Usuń
  12. The part about the masks really caught my attention because I like when a product actually has a thoughtful formula behind the pretty packaging. I also appreciate that you pointed out the difference between the serum and essence rather than just looking at the ingredient list as a whole. The combination of hydration, ceramides and soothing ingredients sounds especially good for skin that needs nourishment without being overwhelmed.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yes, you're right. A good formula is what matters most! Pretty packaging is nice, but that's not all. Thanks for your comment! ;))

      Usuń
  13. A mi jest bardzo smutno, ale produkty tołpy mocno mnie uczulają, moja skóra ich nie lubi. Nie wiem, co tam mają w składzie, ale właśnie Tołpa i Ziaja robi mi krzywdę.. .ehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj znam ten ból.. Najczęściej uczulają właśnie substancje zapachowe, barwniki i niektóre konserwanty... Nie bez powodu się ich "czepiam", bo moja skóra też ich nie lubi. :)

      Usuń
  14. Ja z Tołpy tylko pastę do mycia twarzy stosowałam, taką czarną, w Biedronce była 😉 Atopia to zmora. Mój syn się zmagał z bardzo ostrą. Poprawiło mu się po kilkuletnim przyjmowaniu leku biologicznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat temu miałam chyba z tej samej serii taką czarną maseczkę w tubce, wiem o którą serię Ci chodzi ;)
      Oj tak, współczuję wszystkim osobom zmagającym się z atopią. Niestety, zmiany atopowe mogą wystąpić też jako reakcja uczuleniowa na niektóre składniki, u mnie chyba właśnie tak było. To dlatego tak "czepiam" się tych dużych ilości substancji zapachowych, barwników o konserwantów...

      Usuń
  15. Muszę przetestować te maski. Ostatnio wszystkie mi się skońzccyły a fajnie jest od czasu do czasu nałożyć taką maskę na twarz :) Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maski są cudowne, zwłaszcza latem! Też będę zaglądać za tymi w Rossmanie, może akurat trafię na jakąś promocję:D

      Usuń
  16. Z ciekawością wypróbowałabym te maski, szczególnie różowa wydaje się, że pasowałaby do mojej skóry ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawie i dokładnie opisałaś wszystkie produkty. Mam wrażliwą skórę, która reaguje różnie nie tylko na składniki zapachowe, ale mogłabym dać szansę tym maskom :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wniosek był podobny, tym maskom też bym dała szansę! Myślę, że warto ;)
      Również serdecznie pozdrawiam :))

      Usuń
  18. MASKA HYDRA BOOST mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem ogromną fanką maseczek tołpa, dosłownie wychodzą mi z szuflady, hahah. Zatem te też przetestuję!

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę poszukać tych maseczek w drogeriach, skoro tak zachwalasz :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No cóż...W takim razie serum wylatuje z mojej listy, a na jego miejsce wskakują maseczki. Wypróbuję je gdy tylko-podobnie jak Ty- wykorzystam moje maseczkowe zapasy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry wybór i mądra decyzja ;)) Będę miała jeszcze niejedno ciekawsze serum do zaproponowania :D

      Usuń
  22. Jak bede w rosmanie musze je nabyc, moze zdaze przetestowac je przed Toba 😂 przeczytalam pierwsza zolta i mysle rewelacja, chce ja...a potem rozowa, niebieska i juz musze wszystkie wytestowac🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie umiałabym wybrać tylko jednej hahaha :D
      Niestety cena regularna to 16zl, więc dość sporo... Ale pewnie trafią prędzej czy później na jakąś promocję!

      Usuń
  23. Ciekaw wnioski . Ja mam wrażliwą a na mnie te kosmetyki działają znakomicie. Ale to chyba indywidualne zależy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, to bardzo indywidualna sprawa ;) Jest taka ogólna klasyfikacja składników i lista substancji potencjalnie uczulających, ale niekoniecznie wszystko to rzeczywiście musi nas uczulić. Ja jedną rzecz zareagujemy natychmiast, a na inną wcale :))

      Usuń

Prześlij komentarz