Wyprzedaże: PODSUMOWANIE LIPCA | POGADUCHY
Tak się ostatnio rozpisałam o kosmetykach, że zupełnie zapomniałam o ubraniach i zamknięciu tematu wyprzedaży! Odwiedziłam kilka sklepów stacjonarnych, przymierzałam całkiem sporo rzeczy, ale ostatecznie zdecydowałam się na zakup tylko jednej. Krótko Wam o niej opowiem, przy okazji poruszę jeszcze kilka innych kwestii, o których chętnie z Wami podyskutuję.
CO KUPIŁAM STACJONARNIE?
BRĄZOWE SPODNIE WIDE LEG | CARRY | 119.- | 55% len, 45% wiskoza
Chyba już we wcześniejszych postach pisałam Wam, że poszukuję brązowych spodni na lato. Autentycznie mi się marzyły i widziałam w nich potencjał na wiele letnich stylizacji. Czasami tak mam, że "wymyślę" sobie ubranie, w wyobraźni wiem nawet jak ma ono wyglądać. Nie wszystko jednak potrafię uszyć, moje zdolności krawieckie są ograniczone.
Postanowiłam cierpliwie poszukać takiego modelu spodni, który spełni wszystkie moje oczekiwania:
- naturalna tkanina (100% len, len+wiskoza itp.)
- kolor: ciemny brąz
- fason o prostych nogawkach
- odpowiednia długość do mojego wzrostu
- kieszenie, klasyczne zapięcie na zamek
- wysoki stan
- zakładki, ułożone tak, by fason był korzystny dla mojej figury.
Troszkę tych wymagań miałam, fakt. Ale warto było okazać cierpliwość, bo te spodnie, które znalazłam w Carry... są dokładnie takie jak chciałam. Idealny odcień brązu, bardzo przyjemna, szlachetnie wyglądająca tkanina. Dodatek wiskozy sprawił, że jest bardziej gładka i elegancka, pięknie się układa, pracuje z sylwetką, ale jednocześnie ma nadal ten "luźny" charakter jaki daje len. No i fason jest wręcz stworzony dla kobiet o szerszych biodrach. Dzisiejsze zdjęcia nie pokazują tych spodni w całości, ale planuję jeszcze jeden wpis, gdzie pojawią się ujęcia z większej odległości.
Mam te spodnie niecały miesiąc, a nie potrafię zliczyć, ile razy już je miałam na sobie. Mogłabym w nich chodzić codziennie, nieraz nawet tak właśnie było! Dla urozmaicenia zmieniałam tylko bluzki i dodatki. Może zabrzmi to śmiesznie, ale zastanawiałam się jak mogłam wcześniej bez nich funkcjonować w upały? Chyba tylko luźna, zwiewna sukienka jest równie komfortowa.
Czy planuję jeszcze jakieś wyprzedażowe zakupy? Nie. Jeśli coś przypadkiem mnie zachwyci, to rozważę zakup, ale na ten moment wszelkie "wyprzedażowe poszukiwania" uważam za zakończone, pora zająć się swoją szafą i się nią nacieszyć :)
Zbliżenie na tkaninę | Moje ulubione połączenia z ciemnym brązem: chłodny beż i zgaszony błękit.
No dobrze, koniec zachwytów, pora na małe pogaduchy :)
Pytanie do wszystkich, co korzystali z tegorocznych wyprzedaży: nie odnosicie wrażenia, że w tym roku jest... inaczej?
Co mam na myśli? Przede wszystkim fakt, że wyprzedaże wcześniej się zaczęły i sporo sieciówek też wcześniej ogłaszało ich końcowe etapy. Wszystko to działo się szybciej o prawie cały miesiąc... Do tej pory przecież takie faktyczne wyprzedaże trwały od początku lipca do końca sierpnia, pod koniec pojawiały się już pierwsze elementy kolekcji "przejściowej", tzw. pre-fall. Czyli takie ubrania o jeszcze letnim charakterze, ale w ciemniejszych, jesiennych odcieniach, pierwsze swetry... We wrześniu w niejednym sklepie wyprzedaże już zupełnie znikały lub stanowiły znikomą część asortymentu.
Tymczasem ja obserwuję to już teraz, w sierpniu! Mierząc ubrania z wyprzedaży, oglądałam jednocześnie kolekcje pre-fall w Reserved, H&M i innych sieciówkach.
Szczerze mówiąc sama nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony przez lata nieświadomie jesteśmy przyzwyczajani do zawrotnego tempa narzucanego przez wielkie korporacje, a z drugiej... Czy to nie jest już zbyt duże tempo?
Oczywiście nie mamy wpływu na zmieniające się kolekcje w sklepie. Na szczęście mamy wpływ na zawartość naszej szafy i dokonywane wybory! Nie musimy robić zakupów z każdej nowej partii ubrań, jaka pojawia się w sklepie.
W zasadzie to nic nie musimy.
Ale pogadać możemy zawsze. :)
Kolejna moja obserwacja dotyczy "powrotu na salony" syntetycznych tkanin i dzianin, a nawet tych naturalnych, które syntetyczne udają. Przeglądając kolekcje zauważyłam, że popularne są np. dzianinowe kompleciki z modalu (który sam w sobie jest świetny, powstaje z pulpy drzewnej podobnie jak wiskoza), ale z dużą domieszką poliestru (powyżej 30%). Oglądałam je na żywo i aż mi się żal zrobiło - takie ładne fasony i kolory, a ubrania przez ten średni skład są niepraktyczne. "Przyklejają" się do skóry, wzmagają potliwość, przez co trzeba je często prać, nieraz już po 1 założeniu. Na domiar wszystkiego dzianina ta ma sporą tendencję do zaciągania i powstawania tzw. "oczek". A na wieszaku w sklepie wygląda zachęcająco...
Kolejnym zjawiskiem, które mnie zaskoczyło, jest... coś w rodzaju nowej (niekoniecznie lepszej) struktury bawełnianych ubrań. Spodobał mi się jeden t-shirt z nowej kolekcji, ale jego dzianina zarówno wizualnie, jak i organoleptycznie do złudzenia przypominała poliestrową. Przysięgłabym, że to nie jest bawełna, a tymczasem metka mówiła zupełnie co innego! Aż z ciekawości jeden z nich przymierzyłam. Dzianina zachowywała się podobnie jak taka z dużą domieszką poliestru; sprawiała wrażenie, jakby skóra nie mogła pod nią oddychać. Bardzo gładka, niemal "świecąca", w niczym nie przypominała nawet lepszej jakości t-shirtów z merceryzowanej bawełny, które już mam w swojej szafie. One też mają charakterystyczną, gładką strukturę, ale nadal to ta sama "oddychająca" bawełna. Oczywiście nie kwestionuję jakości ani składu tamtego t-shirta. Nie rozumiem po prostu tej obecnej tendencji... Po co bawełna miałaby udawać poliester?
Czy Wy też macie jakieś obserwacje w kwestii ubrań czy wyprzedaży? Chętnie poczytam Wasze komentarze i dołączę do dyskusji! ;)
♡ Estera







Niestety w tamtym roku zauważyłam, jak szybko pojawiły się kolekcje świąteczne. O cały miesiąc wcześniej niż zwykle i przeraziło mnie to. Po co? Dlaczego? Napychamy się tym wszystkim, aż taki widok staje się pospolity i nudny. Nie cieszy nas już klimat świąt. W tym wypadku wyprzedaży, a potem sezonu przejściowego. Szczerze mówiąc, nie podoba mi się to, że biegniemy bez tchu w świecie konsupcjonizmu. Między innymi dlatego wracam na bloga, na postowanie recenzji w swoim rytmie, bez algorytmów Instagrama i wyścigu o najładniejszy feed.
OdpowiedzUsuńNo właśnie! Też nie wiem po co i dlaczego tak to wszystko przyspiesza... Pewnie chodzi o to, że ludzie zdążą więcej kupić. Na szczęście my nic nie musimy ;) Może zdąży nam się wszystko opatrzeć, ale chyba najważniejsze jest to, że zawsze mamy wybór. Też wróciłam do blogowania całkiem niedawno, po ponad 10-letniej przerwie :D
UsuńWidzę, że zakupy bardzo udane, tym bardziej, że chętnie nosisz i o to chodzi :) Chętnie skusiłabym się na jakiś zakup, ale jeszcze nie teraz. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńOj tak, patrząc na ilość założeń mogę stwierdzić, że zakup był bardzo udany! Ale żeby nie było idealnie, muszę jednak zrobić pewną poprawkę krawiecką... Niestety len z czasem się "rozchodzi" i wówczas wychodzą pewne mankamenty, których człowiek nie widzi w chwili zakupu haha :))
UsuńRównież serdecznie pozdrawiam! :)
Nie znosze sztucznych tkanin, powiem szczerze, ze cholera mnie bierze jak sa reklamowane jako naturalne, podczas gdy przy sprawdzeniu metki od razu okazuje sie, ze naturalnych wlokien to jest tam tyle co kot naplakal.
OdpowiedzUsuńTaaak masz rację! Dlatego najpierw sprawdzam metkę zanim coś zmierzę, żeby niepotrzebnie nie tracić czasu :D
UsuńTez myślę o brązowych spodnich, ale nie spotkałam odpowiedniego odcienia, lubię ciepły, czekoladowy.
OdpowiedzUsuńTeraz wszystko jest inaczej, wyprzedaże o wiele szybciej i intensywniej, a jesienne zajawki już w lipcu były, nie mówiąc o przypominaniu szkoły!
Generalnie wszędzie jest podobnie, jakby firmy papugowały nie tylko wzory, ale i tkaniny...
Kolor ciepłej czekolady byłby śliczny, może akurat Ci się uda coś takiego znaleźć ;))
UsuńTak, zgadzam się z tym co napisałaś. Nie dość, że co chwilę pojawia się coś nowego, to jeszcze wszystko do siebie łudząco podobne... Ale żeby dzieciom już prawie na początku wakacji przypominać o roku szkolnym... To już lekka przesada hahaha :D
Nadrabiam zaległości :-) i odniosę się na razie do tego wpisu. Otóż, zawsze polowałam i ogarniałam wyprzedaże w Desigualu, ale mnie raz zawiedli i na razie jestem obrażona. Okradli mnie zwyczajnie nie oddając kasy za towar, który nie przyszedł. tak długo z nimi korespondowałam, że wreszcie mi rence opadli...i nie zamierzam nic kupować.
OdpowiedzUsuńPrzed wylotem na Rodos kupiłam, jak wiesz lny i to tyle, oraz nie były to klasyczne wyprzedaże. przeszłam się też po sieciówkach ale nic mi w oko nie wpadło. apropos spadku jakości, masz rację, od jakiegoś czasu obserwuję, że na przykład w Medicin którą lubię, jakość materiału owszem może być, choć nie zachwyca ale kolory blakną w tempie zastraszającym. z zasady nie kupuję niczego co jest plastikiem. zwłaszcza na lato.
Nie miałam doświadczenia z marką Desigual, choć widziałam sporo ciekawych rzeczy na Answear. Jestem zaskoczona taką sytuacją, to przecież jest nie do pomyślenia!
UsuńLny piękne sobie sprawiłaś, cały czas mam przed oczami tą krótką marynarkę :D Skoro jakość w sieciówkach spada, to lepiej czasem wybrać coś z małego, znanego nam sklepu, nawet jeśli nie jest przecenione. ;)
Esterko bardzo ładny kolor spodni, ładny kolor i materiał też wygląda na porządny. Tego roku wyprzedaże mnie ominęły, rzeczywiście były szybciej niż w innych latach. Za to czekam na piątek, na wyprzedaż butów :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo! ;) Miło mi! A gdzie taka wyprzedaż będzie? Przydałyby mi się jedne sportowe buty, to może akurat bym coś znalazła :D
UsuńTrafiony zakup po dłutym poszukiwaniu daje niewyobrażalną satysfakcję, a te spodnie wyglądają na absolutny strzał w dziesiątkę.
OdpowiedzUsuńNiestety też zauważam to szalone tempo sieciówek i spadek jakości materiałów. Eksportowanie jesieni do sklepów w samym środku upalnego lata jest wręcz absurdalne, a ta bawełna udająca syntetyk brzmi jak kolejny krok w stronę oszczędności kosztem wygody i trwałości. Dobrze, że udało Ci się wyłowić taką perełkę z dobrym składem.
Dziękuję Ci, Agnieszko, miło mi ogromnie ;) Masz rację, jesień w środku upalnego lata to chyba ostatnia rzecz, o jakiej chcemy teraz myśleć haha :D
UsuńŁadny i praktyczny ciuch, który daje się nosić na różne okazje, to sedno udanych zakupów. Nie ma u mnie blisko dużych znanych sieciówek, więc nie jestem od nich zależna, kupuję w małych sklepikach najczęściej. Letnie dwie bluzki mam nowe - wiskoza, a getry do chodzenia przy domu to na bazarku kupuję.
OdpowiedzUsuńA dziękuję bardzo, miło mi ;) W małych sklepikach często można znaleźć fantastyczne ubrania! Mam taki jeden swój ulubiony, do którego chociaż raz na jakiś czas zaglądam. Wiskozowe bluzki są wspaniałe, zwłaszcza na lato!
UsuńHmm, lubię wyprzedaże. Często daję sie skusić przecenionym ciuszkom, mimo że nie potrzebuję kolejnej koszuli.
OdpowiedzUsuńMam tak samo z t-shirtami z nadrukiem :D Jak mi się któryś mocno spodoba... kupuję i koniec :))
UsuńTym bardziej super, że udało Ci się znaleźć spodnie tak dopasowane do wszystkich oczekiwań! Ciemny brąz i mieszanka lnu z wiskozą brzmią jak absolutnie idealna baza na lato: wygodna, przewiewna, będzie sie świetnie nosić, brzmią jak prawdziwy modowy „strzał w dziesiątkę”. I bardzo podoba mi się Twoje podejście do wyprzedaży — nie kupować dla samej okazji, tylko wybierać rzeczy, które naprawdę będą noszone. Czekam na stylizację pokazującą spodnie w całości! 😊
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło, dziękuję! ;)) Postaram się pokazać stylizację, ale i pewne krawieckie poprawki, bo len jak to len - lubi się w miarę chodzenia trochę rozciągnąć :D
UsuńLen jest super dobrze się nosi podobnie jak wiskoza. No tylko ten minus że się gniotą te materiały...
UsuńTak, to prawda :D Ale za tą wygodę jaką nam dają, wiele można wybaczyć!
UsuńMe gustan los pantalones. Lindo color. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńMucho gracias ;)) Te mando un beso!
UsuńEstera, chyba trafiłaś ze spodniami w dziesiątkę 😍 Skoro po miesiącu zastanawiasz się, jak wcześniej mogłaś bez nich funkcjonować, to najlepszy dowód na udany zakup! 😄 I brąz z błękitem wygląda naprawdę świetnie.
OdpowiedzUsuńA z tym tempem kolekcji też mam podobne odczucie – człowiek jeszcze mentalnie jest w środku lata, a sklepy już próbują nam wmówić, że czas myśleć o jesieni 🙈 Coraz częściej też łapię się na sprawdzaniu składu, bo coś wygląda pięknie na wieszaku, a po dotknięciu czar pryska. Chyba jednak warto kupować mniej, ale takie rzeczy, które później naprawdę chce się nosić bez końca. ❤️
Dokładnie Aniu, masz rację ;)) Lepiej trochę pomarudzić i powybrzydzać w sklepie, niż później być niezadowolonym z własnej szafy :D
UsuńPięknie dziękuję za tak miły komentarz! ;)
Spodnie super! Ja nie przepadam za brązami, ale byłyby w sam raz dla mojej mamy:-) Dla siebie upolowałam jeszcze beżowy prochowiec i na nim zamierzam zakończyć tegoroczną odsłonę letnich wyprzedaży:-) Jeśli chodzi o jakość, to zauważyłam, że niektóre nowe rzeczy-zwłaszcza bawełniane- wyglądają gorzej od moich noszonych i wielokrotnie pranych.
OdpowiedzUsuńA dziękuję, miło mi ;) Beżowy prochowiec też mi chodził po głowie, marzy mi się taki dłuższy. Jak trafię na odpowiedni model, to kupię ;))
UsuńCo do bawełnianych ubrań - mam te same odczucia! Jakość choćby zwykłych t-shirtów diametralnie się zmieniła...
I to jest cudowne, gdy po zakupach przyjedziemy do domu, przespiny sie i w nowym dniu przymierzamy te rzeczy i czujemy sie bosko i chce sie nosic to prawie codziennie. Dobra robota 😉 mam obecnie pomysl na pare rzeczy jakie by mi sie przydaly do szafy jeszcze moze z letnich kolekcji np dlugie topy do leaginsow. A jednoczesnie rozpoczynam wertowanie szafy przed zamknieciem letniego sezonu. To co polecalas mi kiedys, kazdego dnia zalozyc inna rzecz z kupki np koszulek/spodni i na koniec dnia podjac decyzje czy dobrze sie czulam i do szafy odlozyc, czy zle sie czulam i odpuscic, zrobic delete tej rzeczy😃😆
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie :D Taki przegląd na koniec sezonu to świetny pomysł! Pogoda jest jeszcze sprzyjająca do założenia tych rzeczy, a taki całodniowy test daje nam pełniejszy obraz - albo się do czegoś przekonasz, albo tak zmęczysz, że bez żadnych skrupułów podasz tą rzecz dalej xD
UsuńChyba nic takiego nie kupiłam na wyprzedażach w tym roku, ale już zaczęłam się zaopatrywać w jesienne rzeczy 😊
OdpowiedzUsuńOoo fajnie! Też mam już coś upatrzone na jesień :D
UsuńJa w sumie na tegorocznych wyprzedażach niczego nowego nie kupiłam. Jakoś kasy nie miałam.
OdpowiedzUsuńRozumiem, też nieraz wolę coś innego, albo pojawią się jakieś nieprzewidziane wydatki - różnie to w życiu bywa :)) Nic straconego, to tylko ubrania!
UsuńZ serii normalny dzień Kacpra (mnie). Byłem ostatnio w karfurze, spodobała mi się jedna koszulka, ale była w rozmiarze L. Nie było ceny, ale wisiała w miejscu na wyprzedazy. Przyszła pani. Udało się poznać wartość. Mówię, że pójdę przymierzyć i wracam po paru minutach z rezygnacją. Pani skomentowała to tak: Dla pana przydałaby się XL albo więcej. Nie załamałem się. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńSkąd ja to znam.. Mam ubrania w rozmiarach S-XXL i wszystkie są na mnie dobre... i wszystkie z jednej marki... Jakim cudem.. nie wiem xD Takie dziwne są te rozmiarówki, że szok. Bardzo dobrze zareagowałeś, rozmiar to tylko cyfra, a samopoczucie jest ważniejsze:D
UsuńRównież pozdrawiam :))
W tym roku nie skorzystałam z wyprzedaży. Za to dostałam dużo rzeczy "z drugiej ręki"
OdpowiedzUsuńTakie nowości w szafie też są świetne! ;))
UsuńJest to strasznie przykre, że czym więcej mówi się o sztucznych materiałach, ich szkodliwym wpływie na środowisko i nasze organizmy, tym więcej jest ich w sklepach, zwłaszcza w takich, które kierowane są do nastoletniego pokolenia...
OdpowiedzUsuńTak, dokładnie! Mnie też to bardzo zaskoczyło... Widzę wręcz tendencję do powrotu syntetyków... A szkoda, bo będąc teraz w sklepie, obok fajnego lnu, wiskozy czy lepszej jakości bawełny mamy całą masę składów niewartych uwagi. :(
Usuń