SEZONÓWKI: DECOUPAGE CZYLI MÓJ UPCYCLING W WERSJI BUDŻETOWEJ

 


    Decoupage - czyli ogólnie mówiąc sztuka ozdabiania przedmiotów przy pomocy papieru - kojarzyło mi się przede wszystkim z elegancją i kreatywnością. Te pięknie zdobione puzderka, bibeloty, a nawet meble - wzbudzały zachwyt i przyciągały wzrok, bo elementy ozdobne wyglądały tak, jakby ktoś je misternie namalował. Kiedy nastała moda na styl retro i shabby chic, to i ja uległam ich urokowi, próbując swoich sił w tworzeniu ozdób. Może nie do tego stopnia, by z małej kawalerki zrobić wnętrze jak w pałacu, ale i tak nie brakowało tam uroczych zdobionych ramek i wszelakich "kurzołapek" - nasze mieszkanie w niczym nie przypominało obecnego, ale też miało swój klimat :) Był to raczej taki eklektyzm, gdzie nowoczesne meble wypełnione były retro-drobiazgami zdobionymi najczęściej w kwiatowe wzory. Nadal ten eklektyzm bardzo mi się podoba, choć wolę go już w nieco innej postaci. Kwieciste (i nie tylko) wzory niezmiennie uwielbiam. 

    Obecnie patrzę inaczej nie tylko na samą ilość i styl ozdób, ale dostrzegam też głębsze znaczenie decoupage jako metody przerabiania rzeczy. To bardzo prosty sposób na odświeżenie tego co mamy i nadanie tym rzeczom spójności. Przy pomocy podobnego wzoru możemy połączyć w całość te elementy, które teoretycznie do siebie nie bardzo pasują. Jest to też ciekawa forma upcyclingu - przerabiając przedmioty, które może są nieco zużyte bądź nam się znudziły w swojej pierwotnej formie, nadajemy im "drugie życie". 

    Technika Decoupage w swojej oryginalnej formie wymaga zakupu kilku potrzebnych narzędzi, akrylowych farb, lakieru; o zdobionym papierze ryżowym nie wspomnę. Te kilkanaście lat temu był to niemały wydatek, a ja nie byłam pewna, czy takie zajęcie mi się spodoba. Postanowiłam więc skorzystać z tego co akurat miałam w domu i byłam na tyle zadowolona z efektów, że na tym "wyposażeniu" poprzestałam.   

    Zachęcona przez Jotkę (serdecznie Ci dziękuję za inspirację!), postanowiłam na początku pokazać moje starsze prace, to pewnie też się pojawi na blogu. Ale tak patrząc na zgromadzoną przez lata kolekcję wzorzystych serwetek pomyślałam, że.. czemu nie? Spróbujmy coś powyklejać! No to powyklejam razem z Wami ;)

    

    Jak w budżetowy sposób wykonać ozdoby techniką Decoupage? Wystarczy.. wzorzysta serwetka, wikolowy klej do drewna, nożyczki, pędzel i... dużo cierpliwości :)

 


    Moja gipsowa tacka (która jest swoją drogą też DIY mojej przyjaciółki) była już pomalowana i zabezpieczona lakierem. Nie musiałam wiec martwić się o żaden podkład. Pomyślałam, że ozdobię ją w kwiatowy wzór, układając kwiaty w różne strony i miejscami nakładając je na siebie, by wzór miał trochę więcej trójwymiarowości. Celowo nie wycinałam idealnie tych elementów, biała obwódka zanika pod wpływem kleju i daje efekt, który mi osobiście się podoba. 

    Oczywiście zaznaczam, że nie jestem żadną ekspertką w tej dziedzinie, jest pewnie mnóstwo osób, które wykonują te ozdoby profesjonalnie i z jeszcze lepszym efektem. Mimo to uważam, że warto spróbować swoich sił :) Oto moja krótka instrukcja krok po kroku:

 

 

 


#1 Rozdzielamy warstwy serwetki tak, by pozostała nam do pracy tylko jedna wierzchnia warstwa. W przeciwnym razie elementy rozwarstwiałyby się i marszczyły podczas klejenia, nie byłoby też tego pożądanego "malarskiego" efektu.

 


#2 Wycinamy elementy serwetki - w zależności od wzoru i preferencji możemy zostawić  obwódkę tak jak ja. Serwetki często mają na brzegach tłoczenia, które przyklejone na płaską powierzchnię mogą nie wyglądać najlepiej, wycinamy więc gładkie wzory ze środka. Warto przygotować o kilka elementów więcej niż nam się wydaje potrzebne, żeby nie musieć nagle wracać z powrotem do wycinania podczas klejenia.

MOJA RADA: wybierając serwetki, zwracaj uwagę na wielkość i stopień skomplikowania wzoru - na początek lepiej wybrać coś, co łatwiej będzie w estetyczny sposób wyciąć i przykleić.  


#3 Przygotowujemy klej. Jest on biały, ale nałożony cienką warstwą, po wyschnięciu staje się przezroczysty. Wyciskam niedużą ilość kleju do naczynka i dodaję odrobinę wody, by go nieco rozrzedzić i ułatwić pracę z papierem. Ilość wody nie może przekraczać 20%-30% całej masy, by klej nie stracił swoich właściwości. 

MOJA RADA: weź pod uwagę fakt, że klej wikolowy ma matowe wykończenie. Jeśli więc ozdabiasz coś lakierowanego, będzie wyraźnie widać wszelkie ślady po kleju. Masz wówczas 2 opcje - albo nakładasz klej bardzo precyzyjnie i na bieżąco wycierasz wszelkie zacieki, albo tak jak ja na koniec malujesz całość warstwą kleju i godzisz się na matowy efekt.


#4 Przyklejamy papierowe elementy. To zdecydowanie najtrudniejsza część :) Najlepiej jest pokryć klejem mały fragment papieru używając małego precyzyjnego narzędzia (u mnie był to mały pędzelek) i przytwierdzić w docelowe miejsce, a później tylko powoli i ostrożnie podklejać od spodu całą resztę, inaczej z naszego pięknego wzoru zostaną tylko poszarpane resztki :) Przyklejanie wygląda trochę jak praca z tapetą - na bieżąco podklejasz i delikatnie wygładzasz powierzchnię. W tej roli najlepiej sprawdza się mała gąbka, ale ja akurat takiej nie miałam, więc nieudolnie ratowałam się starym pędzlem do makijażu.. gąbka to o wiele lepszy wybór ;)


#5 Pozostawiamy teraz wszystko do całkowitego wyschnięcia. Jeśli klej jest suchy, a zauważymy jakieś niedokładnie podklejone elementy, to jest dobry moment, by uzupełnić wszelkie ubytki. Kiedy wszystko jest gotowe, bardzo ostrożnie przeciągamy wszystkie ozdobne elementy kolejną warstwą tego samego rozrobionego kleju i zostawiamy ponownie do wyschnięcia.

 

 



Co sądzicie o decoupage? Próbowaliście już podobnych metod ozdabiania przedmiotów? Czekam na Wasze komentarze! :)

 

♡ Estera 

Komentarze

  1. Wyszło świetnie, nigdy tego nie próbowałam, ale to tez znakomite zajęcie na długie wieczory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To trochę taki Art Żurnal, tylko z serwetek :D Dobry na naprawdę długie wieczory, bo to wycinanie i wyklejanie dłuuugo trwa haha:)

      Usuń

Prześlij komentarz