KOSMETYCZNIE: Akcja regeneracja. Czas na ceramidy!
Nareszcie mamy lato. Jak Wasza skóra zareagowała na pierwsze upały? Moja z początku świetnie sobie dawała radę, prawdopodobnie dzięki kosmetykom z PDRN, o których niedawno pisałam. Nadal jestem z nich ogromnie zadowolona!
Jednak skóra skłonna do atopii ma swoje humory i humorki... Potrafi nagle miejscowo się przesuszyć, a to już taki ostrzegawczy sygnał, którego nie mogę bagatelizować, bo inaczej będę musiała przez kilka miesięcy leczyć zaognione, łuszczące się zmiany. Szybko zmodyfikowałam mój jadłospis, m. in. dodając więcej źródeł omega-3, zadbałam o nawodnienie, odstawiłam wszelkie peelingi i kwasy. Rozpoczęła się letnia akcja regeneracja.
Obserwuję działanie mojej skóry od lat i przyznam Wam szczerze, że nawet już te przesuszenia i symptomy AZS są w tym roku inne. Obejmują znacznie mniejszy obszar i są lżejsze. Wygląda na to, że całkiem dobrze dobrałam sobie pielęgnację! Postanowiłam jednak zamienić jeden kosmetyk. Maska nocna z Mary&May sama w sobie jest świetna, ale alc.denat. wysoko w składzie kosmetyku i AZS to bardzo złe połączenie... Potrzebowałam czegoś, co będzie dodatkowo wspierać regenerację mojej skóry i nie kolidować z tym, co już używam. Sięgnęłam po najlepszego "przyjaciela" atopowej skóry - ceramidy.
DLACZEGO CERAMIDY?
Ceramidy to nasz naturalny budulec skóry, potocznie zwany "cementem", bo niczym zaprawa murarska spaja komórki, tworząc barierę ochronną. Te lipidy mają potężną moc i są nam bardzo potrzebne!
Ceramidy są niezbędne dla każdej skóry.
Prawidłowo działająca skóra z reguły całkiem dobrze radzi sobie sama z produkcją tych lipidów. Niestety, czasami z różnych powodów ich produkcja jest zaburzona i nie wystarcza do pokrycia naszych potrzeb. Szczególnie jest to widoczne przy skórze skłonnej do atopii, która w wyniku zaburzeń genetycznych i metabolicznych zwyczajnie nie radzi sobie z produkcją ceramidów. Przez to skóra staje się przesuszona, reaktywna, szorstka, a w sprzyjających warunkach powstają suche, łuszczące się zmiany skórne.
CERAMIDY A PDRN
Całkiem niedawno pisałam o PDRN, czyli składniku aktywnym, który wspaniale wspiera regenerację i nawilżenie skóry. I rzeczywiście, nawet roślinny PDRN (który nie ma jeszcze aż tylu szczegółowych badań co ten z łososia) bardzo dobrze poradził sobie z nawilżeniem mojej skóry i widzę wyraźną poprawę. Najbardziej jest jednak widoczna tam, gdzie nie miałam nigdy zmian atopowych. Wygląda to trochę tak, jakby skóra mojej twarzy podzieliła się na 2 obozy: jedna część jest pięknie odżywiona i nawilżona przez cały czas, a druga ciągle dopomina się o więcej warstw nawilżenia.
Wnioski z tych obserwacji mam następujące: PDRN rzeczywiście wspiera dogłębne nawilżenie skóry i "uczy" ją regeneracji, ale w przypadku skóry problematycznej, atopowej, skłonnej do częstych alergii - musi być połączony z ceramidami.
Jak teraz przypominam sobie wykład, o którym Wam jakiś czas temu pisałam, Dr Kamm wspomniała, że ceramidy warto włączać do każdej rutyny pielęgnacyjnej, bo nie kolidują z żadnymi składnikami aktywnymi. Wręcz przeciwnie - są doskonałym uzupełnieniem każdego kierunku pielęgnacji, na jaki się zdecydujemy, bez względu na to, czy wolimy retinoidy, peptydy, kwasy, czy cokolwiek innego.
Kolejny wniosek? Ceramidy i PDRN to cudowny "opatrunek" dla wrażliwej, atopowej skóry. Takie połączenie działa wielokierunkowo, bo na bieżąco dostarcza nie tylko lipidy z zewnątrz (dbając o barierę ochronną), ale też budulec dla lepszej, bardziej efektywnej regeneracji w głębszych warstwach skóry.
JAKI KOSMETYK Z CERAMIDAMI WYBRAŁAM?
PYUNKANG YUL | Sleeping mask | rosa24.pl
Mam już naprawdę dobrze ułożoną pielęgnację i nie chciałam wprowadzać kolejnego serum czy kremu. Potrzebowałam czegoś zawierającego ceramidy, lecz o lekkiej konsystencji. Markę Pyunkang yul znam od dawna, więc gdy zobaczyłam tę maskę nocną, wybór wydawał się oczywisty.
Maska nocna to świetny dodatek do pielęgnacji, bo nie musimy praktycznie nic zmieniać. Możemy ją stosować kiedy i jak chcemy: na koniec naszej pielęgnacji w celu "domknięcia" wszystkich wcześniej użytych kosmetyków, albo też solo, na oczyszczoną i stonizowaną skórę. Jest też bardzo wygodnym rozwiązaniem, bo nakładamy ją jak zwyczajny krem, nie musimy czekać i spłukiwać jej po określonym czasie. Cały jej urok polega właśnie na długotrwałym, całonocnym działaniu.
SZYBKA ANALIZA SKŁADU
Na 3. miejscu w składzie mamy nawilżającą glicerynę, na 7. trehalozę, dalej emolienty i łagodzący pantenol. Przyzwoity początek. Kolejne miejsca zajmują ekstrakty roślinne: z traganka błoniastego (przeciwzapalny, antyoksydacyjny, nawilżający) oraz wierzby białej (reguluje proces złuszczania naskórka i pracę gruczołów łojowych). Dalej mamy glukonolakton (nawilża i pobudza odnowę komórkową skóry), olej z nasion moringi (emolient), ceramidy, fitosfingozyna (lipid będący prekursorem ceramidów), a pod koniec składu jeszcze wyciąg z kwiatów wiciokrzewu japońskiego (przeciwzapalny, przeciwalergiczny) i nawilżający kwas hialuronowy.
Opakowanie jest bardzo poręczne i dość spore jak na maskę, bo mamy tu pojemność 120ml. Konsystencja - typowa dla większości masek nocnych: kremowo-żelowa. Z uwagi na obecność emolientów da się odczuć treściwość kosmetyku, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Ta treściwość nie przytłacza, nie "zalepia" skóry, a daje takie przyjemne ukojenie i odżywienie. Maska nie jest perfumowana, zapach wynikający z użytych tu ekstraktów jest przyjemny, niemal niewyczuwalny.
Najważniejsze są jednak efekty. Jak na kosmetyk, który ceramidy ma w dalszej części składu, muszę przyznać, że bardzo szybko pomógł mi odzyskać pełen komfort i dosłownie uspokoił moją skórę. Przesuszenia zniknęły, a pierwsze oznaki AZS pięknie się goją. Teraz gdy budzę się rano, cała twarz jest równomiernie nawilżona - właśnie o to mi chodziło.
Jakie mam wnioski? Ta maska nocna może być bardzo dobrym wyborem dla wielu osób, nie tylko zmagających się z przesuszeniem czy AZS. Może świetnie się sprawdzić w przypadku cery mieszanej czy trądzikowej, która przecież też potrzebuje nawilżenia i regularnej odbudowy bariery hydrolipidowej, bo kosmetyk jest skomponowany tak, by nie obciążać skóry i nie "zapychać" porów. Ja używam ją z wielką przyjemnością i teraz w te upały dosłownie nie mogę się doczekać powrotu do domu, zmycia resztek makijażu i nałożeniu tej maski. Coś czuję, że to będzie jeden z moich ulubieńców kosmetycznych tego roku!
Jak Wasza skóra sobie radzi latem? Używacie masek nocnych? Czekam na Wasze komentarze :)
♡ Estera






Moja skłonna do przesuszenia skóra też pewnie by polubiła tę maskę. Jak zawsze, świetny post. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję! ;) Tak, myślę, że ta maska może być bardzo uniwersalna i dopasuje się do różnych typów cery i pielęgnacji :)) Szkoda, że nie ma mniejszych opakowań do testów, chyba że po prostu na takie nie trafiłam.
UsuńDziękuję i wzajemnie, również serdecznie pozdrawiam :*