Zakupy kosmetyczne pod kontrolą
Wyprzedaże trwają w najlepsze, ale nie tylko marki odzieżowe mogą poszczycić się skutecznymi sposobami na udane akcje promocyjne. Rynek kosmetyczny ma się świetnie i ciągle się rozwija. Nowości gonią nowości, promocje gonią promocje... To ciągle napędzające się koło, którego efektem czasem bywają spontaniczne, większe zakupy. No właśnie...
Zakupy.
Już same w sobie potrafią być przyjemne, a nowości i promocje - kuszące. Nasze szafki i kosmetyczki nie są jednak przygotowane na nieograniczone ilości produktów. Poza tym kosmetyki mają też swoje daty ważności i tzw PAO, czyli czas ich bezpiecznego stosowania po otwarciu. Nie wspomnę już o tym, że naszej skórze nie jest obojętne to, jakie kosmetyki na nią aplikujemy i jak je ze sobą zestawiamy.
Okazuje się więc, że zwykła wizyta w drogerii to tak naprawdę szereg ściśle powiązanych ze sobą zależności i mechanizmów, które warto choć ogólnie znać i zrozumieć.
Do poruszenia tego tematu zainspirowała mnie Zaczarowanaa z bloga Me&my passions | link - KLIK - dzięki kochana! ;)
| | | | | Jak podchodzić do zakupów kosmetycznych, by mieć nad nimi kontrolę?
STWÓRZ OBRAZ SWOJEJ KOSMETYCZKI - OKREŚL CEL.
Nie, nie chodzi mi o to, by wziąć teraz kartkę i namalować kosmetyczkę swoich marzeń ;) Mam na myśli określenie jej zawartości.
Być może Cię zaskoczę, ale nasze zasoby kosmetyków oddziałują na nas podobnie jak ubrania. Bywa tak, że gdy tych ubrań jest zbyt wiele i nie wszystkie nam pasują - otwierając szafę czujemy gdzieś podświadomie przesyt i niezadowolenie. Możemy mieć podobne odczucia, gdy otwierając szafkę z kosmetykami widzimy sporo produktów. Więcej niż byśmy chcieli...
A to wcale nie jest takie trudne!
Ile razy zdarzyło mi się kupić coś, bo spodobało mi się opakowanie, bo limitowana seria, bo dobra promocja, bo brakowało mi 5zł do uzyskania rabatu... A tymczasem otwierając szafkę widziałam:
- balsam otwarty rok temu, który dziwnym sposobem nie chciał się skończyć (jakby nie miał dna!)
- całe pudełko próbek "na wyjazdy" (a wiemy, że testowanie nieznanych kosmetyków na wyjazdach jest ryzykowne)
- 5. (otwarty!) krem do rąk, kupiony ze względu na ładne opakowanie
- szampon, który kupiłam w promocji 2+1 gratis, ale w międzyczasie przestał służyć moim włosom
- cały zestaw kosmetyków do stóp (choć znam siebie i wiem, że ja i tak nie będę ich regularnie używać i wyrzucę gdy się przeterminują)...
A tymczasem w kosmetyczce z produktami do makijażu "czyhały" na mnie stare paletki cieni, nieużywany puder, nietrafiony bronzer, cała masa pomadek i nie wiem co jeszcze... podczas gdy mój makijaż z biegiem czasu zaczął ograniczać do zaledwie kilku kosmetyków!
Spróbuj wyobrazić sobie, jak miałaby wyglądać Twoja kosmetyczka marzeń. Jaki widok chcesz mieć wchodząc do łazienki, otwierając szafki. Pomyśl o tym, jakie zapasy byłyby dla Ciebie wystarczające. A może w ogóle tych zapasów nie chcesz posiadać? Jest to bardzo ważne, by siebie samego spytać o nasze faktyczne potrzeby również i w tej dziedzinie. Im dokładniej je określisz, tym łatwiej będzie Ci z czasem brać to od uwagę podczas wizyty w drogerii.
USTAL ROZSĄDNE ZASADY I GRANICE
Są takie kosmetyki, które używamy codziennie i nawet lubimy mieć jakiś zapas np. mydła do rąk. Nie musimy nawet patrzeć na żadne daty przydatności, zużywamy wszystko na bieżąco. Jest też część produktów zużywających się znacznie wolniej. Bywają również nieudane zakupy, otrzymane prezenty, coś kupionego "przy okazji" - rozumiecie pewnie, co mam na myśli. W przypadku tych kosmetyków data ma znaczenie i nieraz zdarza się tak, że coś już nie nadaje się do użycia.
Jeśli jest to jednorazowa sytuacja, to nic wielkiego. Każdemu z nas zdarza się o czymś zapomnieć. Jeśli jednak robiąc przeglądy toaletki czy szafki w łazience musisz pozbywać się sporej ilości przeterminowanych rzeczy, może warto wprowadzić jakieś zmiany? Przecież szkoda zarówno tych wyrzucanych kosmetyków, jak i Twojego czasu, energii i pieniędzy.
Od czego zacząć? Sprawdź wszystkie kosmetyki jakie posiadasz. Pozbądź się przeterminowanych, zwłaszcza jeśli były one przeznaczone do pielęgnacji twarzy, zmieniły kolor/zapach/konsystencję.
Teraz skup się na całej reszcie. Pogrupuj je i ułóż tak, by w pierwszej kolejności zużyć te z najkrótszą datą.
MAŁE PRZYPOMNIENIE:
Tak jak wspominałam, kosmetyki mają swoje daty ważności. Producent może podać ją na 4 sposoby:
# konkretna data napisana na opakowaniu
# PAO - czyli czas jaki mamy na zużycie produktu po otwarciu (przedstawiony w formie "otwartego słoiczka" z ilością miesięcy)
# połączenie daty i PAO, a więc mamy ogólną datę ważności, ale po otwarciu produktu obowiązuje już ta opisana na PAO.
# data produkcji, od której mamy określony czas na zużycie produktu
A teraz czas na najważniejszą rzecz: wyciągnij wnioski.
Czego najczęściej nie udaje Ci się zużyć lub musisz zużywać wręcz na siłę?
Jakie kategorie produktów są dla Ciebie najbardziej problematyczne jeśli chodzi o spontaniczne zakupy?
Czy nie irytuje Cię nadmiar jakiś produktów?
Zadając sobie takie i inne pytania, będziesz w stanie zauważyć, na co zwrócić uwagę i czego unikać podczas przyszłych zakupów. To bardzo istotne informacje. Tylko dzięki uczciwym odpowiedziom i wnioskom będzie możliwe dokonanie takich zmian, jakich faktycznie chcesz i potrzebujesz.
SPRAWDŹ, ILE CZASU POTRZEBUJESZ NA ZUŻYCIE DANEGO PRODUKTU
Skupmy się teraz na kosmetykach, które zużywamy wolniej. Wiemy już jak czytać etykietki, warto teraz poobserwować nasze tempo zużywania produktów. Pomoże nam to lepiej planować zakupy i nie robić większych zapasów niż jesteśmy w stanie zużyć lub zupełnie z tych zapasów zrezygnować.
Jak to wygląda u mnie?
Nie robię zapasów kosmetyków do twarzy, za czymś nowym powoli rozglądam się dopiero wtedy, gdy widzę końcówkę mojego produktu. Wiem mniej więcej ile czasu zajmuje mi zużycie danej kategorii, np. zużycie kremu SPF -ok. 3 miesiące, pianki do mycia twarzy - minimum 9 miesięcy. Mając tą wiedzę, przykładowo nie kupię kolejnej pianki do kolekcji, wiedząc, że zostało mi jeszcze sporo czasu na zużycie tego co mam.
Podobnie też działam z kosmetykami do makijażu. Wiem np., że na zużycie 1 korektora pod oczy (mimo niemal codziennego używania) potrzebuję nawet więcej niż wynosi PAO, wiec kupuję tylko 1 korektor na rok.
ZWRACAJ UWAGĘ NA SKŁAD I DZIAŁANIE KOSMETYKU
Pomyśl o kosmetykach, które okazały się nieudane, uczuliły Cię lub nie odpowiadały Ci z jakiegokolwiek innego powodu.
Kluczowe pytanie brzmi: DLACZEGO?
Jeśli często zdarza Ci się kupić nietrafione kosmetyki, może warto przyjrzeć się przyczynie. Może nie służy Ci jakiś konkretny detergent, który powtarza się kosmetykach do mycia ciała lub szamponach? A może to kwestia zbyt silnego działania na skórę, które powoduje powstawanie podrażnień i krostek? Może coś zapycha pory Twojej skóry i powoduje zmiany trądzikowe?
To takie przykładowe pytania jakie możesz sobie zadać. Oczywiście nie wszyscy znamy się na składach i wcale nie musimy. Wystarczy poświęcić chwilę czasu i skorzystać z ogólnodostępnych narzędzi, które mogą okazać się pomocne. Ja też nieraz z nich korzystam :)
Przykładowe narzędzia pomocne w analizie składu:
LUPA KOSMETYCZNA -analiza składu INCI | LINK
Korzystam z tej strony od lat. Znajduję i kopiuję skład interesującego mnie kosmetyku, a następnie wybieram opcję analizy INCI. Otrzymuję wówczas taką ogólną analizę poszczególnych składników.
Dzięki temu dowiedziałam się np. że nie służy mi glikol propylenowy i staram się używać kosmetyków, które go nie mają lub jest gdzieś dalej w składzie (czyli nie ma go aż tak dużo).
Aplikacja INCI BEAUTY | do pobrania na telefon
Całkiem fajne narzędzie, przydatne zwłaszcza podczas zakupów w sklepie stacjonarnym. Wystarczy zeskanować kod kreskowy danego produktu, a aplikacja szuka go w swojej obszernej bazie i podaje nam przydatne informacje na temat składu.
NOWOŚCI WPROWADZAJ OSTROŻNIE
Jeśli Twoja skóra jest wrażliwa, nie lubi zmian i źle reaguje na sporo kosmetyków, lepiej nie eksperymentować. Produkty dobieraj ostrożnie, a w razie poważnych problemów dermatologicznych najlepiej jest poradzić się specjalisty.
Rozumiem, że czasem będąc w drogerii może się nam zdarzyć, że coś przykuje naszą uwagę i zwyczajnie chcemy sobie sprawić jakąś drobną przyjemność. Niech to będzie jednak coś z "bezpiecznej" kategorii. Przykład: zamiast ryzykowania z nowym szamponem wybiorę jakąś ciekawą odżywkę i zostanę przy sprawdzonym szamponie. Nawet jeśli okaże się nie do końca taka jak bym chciała, to po prostu umyję włosy ten jeden dzień wcześniej, ale moja skóra głowy nie ucierpi.
Czasami też warto w ogóle odpuścić sobie zakup. Piszę Wam o ciekawych nowościach, sama na co dzień pracuję z kosmetykami, układam je, oglądam... Nie jest wcale tak łatwo odmówić sobie jakiegoś choćby drobnego zakupu. Ale jeśli cokolwiek wzbudza moje wątpliwości, wolę zrezygnować. Chwilowa radość z nowej rzeczy nie jest warta późniejszego zastanawiania się jak to coś mam zużyć... Dlatego też podczas przeglądów kosmetycznych będę Wam otwarcie pisać o wszelkich wątpliwościach i wnioskach jakie mi się nasuwają.
PAMIĘTAJ, ŻE ZAWSZE ZDĄŻYSZ ;)
... Jesteś w drogerii. Twoim oczom ukazuje się ekscytująca nowość. Piękne opakowania, wielkie obietnice producenta, a żeby było jeszcze lepiej - akurat "przypadkiem" są w promocji. Przypadek? Nie sądzę ;) To przecież rewelacyjna okazja!
... Zaglądasz do swojego ulubionego sklepu internetowego, a tam już na samym wejściu wielki baner z wyprzedażą. Tak, Twoje ulubione produkty też są tam przecenione. Czy może być lepiej? Nic, tylko uzbierać te 199zl na darmową dostawę i czekać na paczkę! Dorzucisz sobie jeszcze kilka drobiazgów z nowości, żeby jednak nie było zawsze to samo. To nic, że masz już podobne rzeczy na zapasie. Przecież się zużyje...
Ale... Wiesz, że zawsze zdążysz to kupić? ;)
Promocje pojawiają się co chwilę. Nowości tak samo. Może się okazać, że akurat wtedy, gdy będzie się kończył Twój kosmetyk, pojawi się coś, co akurat będzie dla Ciebie jeszcze bardziej interesujące. Nie będę się już rozpisywać, ten post i tak jest bardzo długi. Wiesz pewnie, co chcę Ci przekazać. Po prostu się nie spiesz z zakupami ;)
Ten tekst był bardzo długi, wiem o tym. Ale miałam Wam też wiele do przekazania, chciałam w miarę możliwości wyczerpać temat.
Teraz czas na Was! Może byście dodali coś do tej listy? Macie jakieś przemyślenia? Czekam na Wasze komentarze! ;)
♡ Estera







Świetny wpis i bardzo mądry :) Ja od zawsze denkuję i kończę każdy kosmetyk, jeśli nie sprawdza mi się, daję dalej mamie, kumpeli, u mnie zawsze za dużo :D Mam zawsze zapasy wszystkiego hihi :D
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło, dziękuję! ;) Najważniejsze, że nic się u Ciebie nie marnuje, a więc wszystko masz pod kontrolą haha :D
UsuńBardzo rozsądne wskazówki - szczególnie ta o tempie zużywania - kosmetyki mają paskudny zwyczaj mnożyć się w szafce znacznie szybciej, niż skóra potrafi je wchłonąć.
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)) Oj tak, kosmetyki to chyba pączkują tam w naszych szafkach :P
UsuńSuper wskazówki i wychodzi, że zdałam egzamin, bo wszystkie chyba stosuję :D Zapasy mam wpisane do excela datami, dzięki czemu łatwo je kontroluję i zużywam po kolei. Generalnie nie lubię otwierać kilku kosmetyków na raz, czasem się zdarzy jak muszę coś napisać w ramach współpracy, ale wtedy odkładam dotychczas używany kosmetyk do szafki na wierchu (nie do zapasów) i po jakimś czasie wracam, żeby go skończyć :) Czasami jakaś promocja mnie skusi nie mówię, że nie, ale nie uważam się za zakupocholiczkę :D
OdpowiedzUsuńNie no, to jestem pod wielkim wrażeniem z tym excelem! :)) Właśnie w tym wszystkim nie chodzi o samą ilość kosmetyków, a umiejętne nimi zarządzanie.
UsuńA tak w ogóle to Ty mnie zainspirowałaś do napisania tego artykułu, muszę to dopisać! :D Jak wypadnie Ci do głowy jeszcze jakiś fajny pomysł to śmiało pisz ;))
Dużo taki excel ułatwia więc polecam! Przy każdej ilości. Nie trzeba wszystkiego wyciągać tylko otwierasz na komputerze i jest :D
Usuńhaha to akurat nie celowo i nie wprost, ale miło mi :) Ja czekam na posty z przeglądami marek - to może być super pomysł na dłuższą serię!
Mam nadzieję, że ta nowa seria będzie ciekawa, bo już pisząc pierwszego posta znalazłam coś interesującego ;)
UsuńWitaj Estero,
OdpowiedzUsuńBardzo przydatny post.
Zaskoczyła mnie Twoja dokładność, gdy określiłaś, jak długo zużywasz dany kosmetyk. Spróbuję zrobić pewną innowację u siebie- w chwili otworzenia nakleję karteczkę z datą.
Ostatnio wzięłam na wakacje trzy kremy do twarzy, które postanowiłam zużyć.( końcówki w tubkach) Było chłodno, więc dałoby się to zrobić.( W upały nie używam kremu, a jedynie toniki.)
I skończyło się na dobrych chęciach, bo jednak za długo je trzymałam i coś się zadziało, że mnie uczuliły. A wcześniej były idealne. Poczęstowałam nimi kosz.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Dziękuję i cieszę się bardzo, że moje podpowiedzi się przydały ;) W kosmetykach niestety z czasem zachodzą różne zmiany pod wpływem powietrza, światła i temperatury. Nieraz te zachodzące reakcje mogą nas uczulić... Dobrze, że szybko zareagowałaś i pozbyłaś się tych resztek kremów, nie ma co ryzykować!
UsuńRównież serdecznie pozdrawiam :))
Zrobienie porządku w kosmetyczce na pewno jest pierwszym krokiem.
OdpowiedzUsuńDokładnie, wiemy wówczas czym dysponujemy :)
UsuńBardzo przydatny post. Staram się kupować kosmetyki rozsądnie i nie robić niepotrzebnych zapasów, jednak czasami one robią się same, np. w ostatnie święta dostałam pod choinkę dwa żele do mycia twarzy i jeden sama sobie kupiłam wcześniej żeby był w zapasie. Do tej pory mam jeden jeszcze nieotwarty i końcówkę drogiego 😀
OdpowiedzUsuńTak, prezenty są wspaniałe, ale czasem zdarza się tak, że czegoś nam się namnoży i jakoś później trzeba to ogarnąć :D Ale zrobiłaś najlepszą rzecz: zużywasz te żele, a nie dokupujesz kolejnych ;))
UsuńŚwietny, dojrzały wpis, który dotyka bardzo ważnego problemu, jakim jest psychologiczny mechanizm impulsywnych zakupów pod wpływem promocji. Bardzo trafnie zauważyłaś, że nadmiar w kosmetyczce działa dokładnie tak samo jak przeładowana szafa, generując podświadomy stres zamiast radości, a świadome podejście do terminów PAO i znajomość tempa zużywania własnych zapasów to najlepszy sposób na budowanie zdrowych nawyków pielęgnacyjnych.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że tak myślisz! Dziękuję Ci Agnieszko za tak miły komentarz ;))
UsuńNo, ja nie mam z tym problemów. Moja skóra ma się tym lepiej, im mniej wszystkiego na nią nakładam. Za dużo tej chemii nie ma co pchać w organizm 😉
OdpowiedzUsuńPewnie, w tej dziedzinie też jest potrzebny umiar ;) Mniej znaczy więcej!
UsuńWiele celnych uwag , nawet sama zastanowiłam się, jak to jest u mnie.
OdpowiedzUsuńStaram sie regularnie robić przegląd w łazience, kosmetyczkę mam skromna, jedynie cos dla poprawienia urody.
Największy problem mam wtedy, gdy zostaje obdarowana przez kilka osób kosmetykami w tym samym czasie. Wolę więc talony do drogerii, bo stopniowo dokupię sobie to i owo.
Dziękuję ;) Takie talony to świetne rozwiązanie, bo kupisz sobie co potrzebujesz i masz na to czas. No i osoba obdarowująca też się cieszy, taki prezent zawsze jest trafiony ;)
UsuńBardzo mądry i przydatny artykuł. Nie mam nadmiaru, ani zaległości w zużywaniu kosmetyków. Przez lata prób i błędów nauczyłam się dobrze zastanowić nad każdym zakupem i nie przesadzać z ilością. Skład INCI jest dla mnie bardzo ważny, ale równie ważne jest działanie na moją skórę. Nic po prostym składzie, jeśli to nie działa, ale też unikam składników, które wiem, że na pewno mogłyby podrażnić moją skórę. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło to czytać :)) Tak, masz rację! Podjęłaś niezwykle ważny temat, o którym nie można zapominać - krótki, prosty skład nie zawsze jest najlepszy. Nieraz kosmetyki wydają się do siebie dość podobne, ale skuteczność działania jest bardzo różna. Dlatego warto nabyć choć ogólnej wiedzy i umiejętności czytania składów ;)
UsuńRównież serdecznie pozdrawiam! :))
Ciekawy wpis. U mnie to działą tak, że jak podobaja mi się zapachy z tej samej firmy, to kupuję calą serię xD Np. ze 4 kremy czy szampony. Dlatego odczuwam wydane pieniądze w drogerii :)
OdpowiedzUsuńDzięki! Zapach kosmetyku też ma dla mnie znaczenie, także całkowicie Cię rozumiem :D
UsuńSame dobre rady i cenne podpowiedzi!
OdpowiedzUsuńJeśli coś, z czego korzystam, jest w dobrej cenie, to kupuję na zapas, ale tylko jedno opakowanie:)
No chyba, że to Ajona(mała jest), to więcej:)
Wszystkiego dobrego!
Bardzo Ci dziękuję! :*
UsuńZapasy są naprawdę przydatne, tak naprawdę najważniejsze jest, żeby zdążyć wszystko na spokojnie zużyć ;))
Dziękuję i wzajemnie, serdecznie pozdrawiam ;)
ciekawe nowości ;D
OdpowiedzUsuńDzięki :D
UsuńAkurat tutaj, nie mam problemów ;-) Zwyczajnie nie gromadzę kosmetyków. Może wynika to, że z racji wieku, że podchodzę do zakupów kosmetyków w sposób przemyślany, nie impulsywny. Mam swoje sprawdzone kremy, toniki, podkłady, korektory... Przed zakupem kolejnego - poprzedni jest zużyty. Mam zawsze otwarty jeden szampon, jeden krem do rąk i jeden balsam do ciała :-))
OdpowiedzUsuńWyjątek stanowią perfumy: wiadomo inny, codzienny do pracy, inny na "większe wyjście" :-))
Pozdrawiam serdecznie :-)
To świetnie! Masz bardzo racjonalne podejście i nic się nie marnuje, super ;)
UsuńZ perfumami to ja osobiście troszkę przesadziłam... Lubię mieć wybór, ale mam aktualnie 14 sztuk i stwierdziłam, że to już za dużo:D
Również serdecznie pozdrawiam ;))
Buenos consejos. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńMucho gracias! ;) Te mando un beso :)
UsuńPodoba mi się ten kierunek i rackonalizacja zakupów kosmetycznych. Super porady. Dzięki bardzo.👍
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo! Chciałam, żeby ten tekst pojawił się jako pierwszy. W przeglądach kosmetycznych też chcę zachować ten kierunek. W końcu można poznawać nowe rzeczy i rozmawiać o kosmetykach, niekoniecznie myśląc od razu o zakupach ;))
UsuńGreat post. As I get older I have become alot more conscious of my spending and what I already have in my cupboard while being reasonable. Thank you for sharing!
OdpowiedzUsuńYou're right! Our experience and thinking about making more conscious choices are very important ;) Thanks for the comment! :)
UsuńDobre rady, ale jestem zbyt chaotyczna w kwestii kosmetyków, żeby je wdrożyć ;-) Rzecz rozbija się o to, ze w zasadzie nie używam nawet kosmetyków codziennie. Zdarza się, że co kilka dni, a wiele z nich raz na tydzień, dwa. Stąd często zaskakuje mnie koniec terminu ważności. Jak ktoś ma stały rytuał i określone kosmetyki do codziennego zastosowania, to tak, może sobie wpisywać terminy ważności do excela. Mnie najczęściej wystarcza jeden krem, balsam do ciała i to wszystko. Teraz tylko sprawdza mi się krem z filtrem, który kupiłam dla ochrony w upalne słoneczne dni. I ten owszem, zaraz mi się skończy :-)
OdpowiedzUsuńCzytając Twój komentarz mam takie wrażenie, że Twoje podejście niekoniecznie jest chaotyczne. Ilość i częstotliwość stosowania kosmetyków najwyraźniej dopasowujesz do swoich potrzeb. Gdyby Twoja skóra była mocno przesuszona czy problematyczna, sama "przymusiłaby" Cię do większej regularności ;)
UsuńA kończący się krem z filtrem pokazuje, że jeśli uważasz coś za istotne, to jednak ta regularność nie jest problemem. I bardzo dobrze!
Widzę to też po sobie. Kremu do rąk używam regularnie, bo skóra mi o tym niejako przypomina swoją suchością, ale balsamu do ciała używam bardzo rzadko. Skoro nie mam takiej potrzeby, to przecież nie będę się zmuszać do codziennego rytuału balsamowania :D
Wydaje mi się że z wiekiem przychodzi takie opanowanie i rozum na zakupach :) Ja sobie tłumaczę też wszystko tym, że tu i tam sobie odmówię, aby było z pewnością na wakacje :)
OdpowiedzUsuńTak, wiek i umiejętność wyciągania wniosków ze swoich doświadczeń mają niemałe znaczenie! :) Konkretny cel finansowy też jest bardzo dobrym motywatorem. Dzięki za cenne wskazówki! ;)
UsuńŚwietny wpis i bardzo trafne spostrzeżenia. Ja niestety często idę po jedną rzecz, a wychodzę z kilkoma nieplanowanymi...
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo! Och, ja też tak czasem mam :D Ale jak już mniej więcej znam swoje zapasy, to staram się wybierać coś, czego mam najmniej i będę w stanie w miarę szybko zużyć ;)
UsuńTak jak piszesz tak jest 😅 u mnie jeszcze bywa, ze jak wybiore sie na spokojne zakupy w drogerii, to nagle kupuje kilka nowosci, wszystko na raz zaczynam uzywac, czesto wtedy mnie wysypie na twarzy i nie wiem co zaszkodzilo i nieczego juz nie chce mi sie uzywac. Potem jest dluga abstynencja kosmetyczna i znowu to samo😂🤣
OdpowiedzUsuńDokładnie, też tak miałam hahaha :D
UsuńTe zmiany w robieniu zakupów jednak się przydały, bo skóra nie doznaje takiego "szoku" i lepiej dzięki temu funkcjonuje. A jakiś jeden drobiazg kupiony przy okazji też cieszy ;))
Bardzo mądre podejście — szczególnie to obserwowanie własnego tempa zużywania kosmetyków. Często wydaje nam się, że „na pewno się przyda”, a później okazuje się, że produkt stoi miesiącami i traci ważność. Podoba mi się też myśl, żeby analizować swoje nietrafione zakupy zamiast po prostu wyrzucać je z irytacją i powtarzać ten sam schemat. To naprawdę pomaga lepiej poznać potrzeby swojej skóry i portfela.Super rada z wybieraniem „bezpiecznej” kategorii przy spontanicznym zakupie. Nowy balsam czy odżywka to zwykle mniejsze ryzyko niż eksperymentowanie z szamponem albo kosmetykiem do twarzy. A analiza składu i wyciąganie wniosków po nieudanych produktach to coś, co naprawdę może oszczędzić skórze wielu niepotrzebnych przygód… i nam trochę pieniędzy
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za tak miły komentarz! Cieszę się ogromnie, że mój post okazał się pomocny ;))
Usuń