KOSMETYCZNIE: test masek w płachcie #6
Wracamy dziś do kosmetycznych klimatów, ale mam jeszcze kilka przemyśleń dotyczących ubrań, roślin, wnętrz... Wszystko w swoim czasie się pojawi, będziemy mieli o czym sobie pogadać! Kosmetyków też we wrześniu nie zabraknie. Będzie trochę o planowaniu pielęgnacji, przeglądy nowości i ciekawych marek. Skupimy się również na potrzebach skóry suchej - byłam ostatnio na bardzo ciekawym szkoleniu i chętnie Wam podpowiem kilka istotnych rzeczy, których się tam nauczyłam. Wróćmy jednak do masek w płachcie :)
BANANA INTENSIVE ESSENCE MASK | JCOSMEC | prezent
Skład tej maski prezentuje się dość podobnie jak truskawkowej, którą miałam przyjemność testować w sierpniu dzięki paczce-niespodziance od Marty [więcej o niej w TYM poście].
Na początku mamy wodno-glicerynową bazę, a już na 5. miejscu - argininę, która łagodzi, nawilża i wspomaga regenerację skóry. Dalej, na 7. miejscu mamy ekstrakt z owoców bananowca. Jak działa na skórę? Przede wszystkim łagodzi i zmiękcza, ale delikatnie też ją złuszcza, może mieć lekkie działanie ściągające. Oprócz tego, począwszy od 10. miejsca znajdziemy tu nawilżający kwas hialuronowy, ekstrakt z wierzby białej (antybakteryjny, zwęża pory), ekstrakt z brunatnicy Laminaria (nawilża, wysyca komórki skóry tlenem), ekstrakt z Plantago (łagodzi, działa antybakteryjnie), ekstrakt z liści persymony (antyoksydacyjny). Na samym końcu mamy minimalną ilość konserwantów i jedną substancję zapachową.
DZIAŁANIE: NAWILŻAJĄCE | ANTYBAKTERYJNE | ŁAGODZĄCE | ŚCIĄGAJĄCE
Esencja jest przezroczysta i ma wodno-żelową konsystencję. Ślicznie pachnie bananem, ale subtelnie, absolutnie nie męcząco. Płachta, podobnie jak w innych maskach z tej marki - jest solidna, bawełniana i dobrze dopasowuje się do twarzy. Maskę trzymałam ok 20-25 minut. Esencji było naprawdę sporo i wystarczyło mi jej na kolejne 4 dni, co mnie bardzo ucieszyło.
Już sama aplikacja tej maski była niemałą przyjemnością! Jaki dała efekt na skórze? Rzeczywiście było widać to zmiękczenie i wygładzenie, którego się spodziewałam. Zaobserwowałam też delikatne uczucie ściągnięcia, zupełnie naturalne dla wszelkich kosmetyków zawierających ekstrakt z banana. Nie był to jednak dla mnie żaden problem, bo maska sama w sobie była na tyle dobrze zbalansowana, że nie przesuszyła skóry, a nałożenie niewielkiej porcji kremu jako domknięcie w zupełności wystarczyło dla pełni komfortu.
Czy do niej wrócę? Bardzo chętnie, w szczególności latem!
Polecam Ci tą maskę, jeśli:
||||| szukasz dobrej nawilżającej maski o prostym składzie, która przy okazji wygładzi i lekko "napnie" skórę
||||| lubisz kosmetyki z owocowymi ekstraktami
BIRCH JUICE MOISTURIZING MASK | ROUNDLAB | cosibella.pl, cena: ok. 6zł
To moja pierwsza maska w płachcie od marki Round Lab i... z pewnością nie ostatnia ;) Skąd ten mój zachwyt? Sprawdżmy najpierw skład esencji.
Zaraz po wodno-glicerynowej bazie, już na 4. miejscu mamy wspomniany "birch juice", czyli sok z brzozy. Nie wiem czy mieliście okazję pić taki sok, ale jest naprawdę smaczny i ma wiele cudownych właściwości. Okazuje się, że też świetnie działa na skórę! Nie tylko ją nawilża i zmiękcza, ale również działa antyoksydacyjnie. Dalej mamy ekstrakt z kwiatu malwy (łagodzący, odkażający, nawilżający), nawilżający hialuronian sodu, łagodzącą alantoinę, kilka humektantów (m.in. ekstrakt z lukrecji), a pod sam koniec kofeinę (poprawia krążenie, zmniejsza opuchliznę i zasinienia). Nie mamy tu żadnych substancji zapachowych, wyłącznie minimalną ilość konserwantów.
DZIAŁANIE: NAWILŻAJĄCE | ANTYBAKTERYJNE/ODKAŻAJĄCE | ŁAGODZĄCE
Esencja jest leciutka i przyjemnie pachnie zawartymi w niej ekstraktami roślinnymi, choć zapach jest naprawdę subtelny. Płachta zwróciła moją uwagę wyjątkowo dobrze przylegającą, solidną bawełnianą tkaniną. Rewelacyjnie trzymała się na twarzy! Potrzymałam sobie ją troszkę dłużej, bo ponad 30 minut - płachta była dość obficie nasączona i długo utrzymywała wilgoć. Esencji w opakowaniu wystarczyło mi jeszcze na 3 dni.
No dobrze, teraz czas na zachwyty! To jedna z lepszych nawilżających masek, która tak skutecznie łagodziła skórę. Już sam moment nałożenia płachy był niczym kojący kompres. Zero pieczenia czy jakiegokolwiek dyskomfortu, wręcz przeciwnie! Idealna ulga dla skóry twarzy po intensywnym dniu. Skóra była pięknie nawilżona, wygładzona i ukojona. To będzie dla mnie jedna z tych masek, do których będę wracać w razie "humorów" mojej skóry.
Polecam Ci tą maskę, jeśli:
||||| potrzebujesz dobrej maski wspierającej pielęgnację skóry tłustej/mieszanej/skłonnej do trądziku (ale zaznaczam, że ta maska tak naprawdę nada się do pielęgnacji KAŻDEGO typu skóry)
||||| masz rozbudowaną pielęgnację, bogatą w składniki aktywne i potrzebujesz dobrej, "bazowej" maski, która nie będzie kolidowała z innymi kosmetykami
||||| lubisz nawilżające maski o prostych składach, bez substancji zapachowych
Co sądzisz o tych maskach? Może masz coś ciekawego do polecenia? Daj znać w komentarzu ;)
♡ Estera






Ależ przyjemnie się czyta takie dokładne i konkretne recenzje! 🥰 Szczególnie doceniam to, że opisujesz nie tylko skład, ale też swoje odczucia podczas stosowania i efekty na skórze. Round Lab zdecydowanie mnie zaciekawiłaś — wygląda na idealną maskę na dni, kiedy skóra potrzebuje porządnego ukojenia. 💛 Z niecierpliwością czekam też na kolejne kosmetyczne wpisy i oczywiście na tematy związane z wnętrzami, roślinami i ubraniami — zapowiada się bardzo ciekawy wrzesień! 🌿✨
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że wrześniowe tematy Ci się spodobały, już powoli zabieram się do pisania ;) Dziękuję za tak miły komentarz! :D
UsuńTa druga maska bardzo zachęcająca. Wciąż próbuję się przekonać do masek w płachcie, choć do tej pory o wiele lepiej czuję się po innych. Ostatnio zastosowałam sobie tę:
OdpowiedzUsuńhttps://erli.pl/produkt/janda-kremowa-maseczka-szybki-lifting-redukcja-zmarszczek-2x5ml,232640215?xid=macQdGs1sMLY0RX55p19q2oh5ehyaVrgmmvv_lxF0s84MlCWLtLGzKg3HpoPy8ac4lyREUY&xidv=1&msclkid=2fa5e75114a814fc87628dcf4303358e&utm_source=bing&utm_medium=cpc&utm_campaign=ba_zdrowie-i-uroda_pmax_prow&utm_term=2334950381240340&utm_content=Zdrowie%20i%20uroda
Ma dwie saszetki, a dwie aplikacje, ale dla mnie o i tak jednorazowo w jednej za dużo.
Taka mam uwagę, że jeśli faktycznie użyć jej na wielkie wyjście, to trzeba zastosować co najmniej dwie godziny wcześniej, żeby dobrze się wchłonęła, a skóra się rozświetliła. Przy cym nie zużyłam całej saszetki, jak napisałam, bo to wydawało mi się za dużo.
Dziękuję, że piszesz mi o tych maskach, bo i ja zawsze się czegoś ciekawego dowiem o nowościach :) Nie miałam jeszcze nic z tej marki, ale zgodzę się z tym, że takie maski na wielkie wyjście trzeba robić kilka godzin wcześniej. Skóra potrzebuje troszkę czasu na wchłonięcie, czasem bywa lekko zaczerwieniona czy rozpulchniona. Takie maski w saszetkach są równie dobre co płachty, więc tak naprawdę to od nas zależy, jaką formę aplikacji wolimy. Obie są dobre!
Usuń